O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne – może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz

komentarze 2

  • W filmie pokazuje Pan ,że inwestowanie co miesiąc nie wygląda tak sympatycznie jak to przedstawiają doradcy ale to i tak nawet po korygowaniu tych skoków ceny j.u. strata i tak jest mniejsza niż przy wpłacie jednorazowej.Więc może ten diabeł nie jest aż taki straszny i nierealny?

    • Zachęcanie do uśredniania ceny jest bardzo wygodne dla banków i firm oferujących produkty finansowe ponieważ przekonuje do tego, że można wpłacać pieniądze w rozwiązanie inwestycyjne i inwestycją się nie interesować, mieć ją z głowy. Wynik będzie z reguły lepszy niż inwestycji jednorazowej (ale też nie zawsze) – tylko – czy to jest argument za tym, aby mając większą gotówkę do zainwestowania trzymać ją przez lata na lokacie bankowej i co miesiąc jakąś jej część inwestować? Wtedy zysk połączony z obu części będzie jeszcze niższy 🙂

      Strata przy inwestycji jednorazowej nie musi być duża – wystarczy najprostsze monitorowanie (https://blog.opiekuninwestora.pl/kroczacy-stop-loss-fundusze/) aby zerwać z mitem: duże zyski duże ryzyko. W inwestowaniu możliwe są duże zyski przy małym ryzyku – o ile jest to traktowane jak inwestycja a nie jak wpłacanie.

      Uśrednianie ceny czasem daje dobry wynik. Pytanie: czy warto zakładać, że się to uda? Różnice między funduszami akcji np. polskich są olbrzymie: jedne w 10 lat zarobiły ponad 150%, inne w tym samym czasie … straciły 10%/. Jeżeli więc uśredniając będziemy dodatkowo mieli szczęście inwestując w lepsze fundusze wynik nie musi być taki zły.

      Zresztą jestem zwolennikiem następującego podejścia: nawet, jeżeli ktoś przez 20 lat inwestowania straci z takim uśrednianiem 20%, to i tak na koncie inwestycyjnym będzie miał więcej niż sąsiad, który uznał, że inwestowanie jest bez sensu i niepotrzebne i ryzykowne.

      I drugie zdanie podsumowania: inwestowanie na rynku funduszy jest naprawdę proste (ale nie trywialne). Na pewno prostsze niż zdać egzamin na prawo jazdy 🙂 I w XXI wieku w mojej ocenie dodatkowa wiedza o inwestowaniu jest prawie że obowiązkowa. Jeżeli poświęcając niewiele czasu na inwestowanie można uzyskać znacznie lepsze wyniki niż prostego uśredniania to być może warto pójść tą drogą?

      Przekaz artykułu miał być przeciwieństwem reklamowych slajdów pokazujących wielkie i pewne zyski z uśredniania. Pokazałem, że rzeczywistość nie jest taka różowa. I z drugiej strony to aby zabrać sprawy w swoje ręce na rynku funduszy jest całkiem proste. Są po prostu różne drogi.