Archiwum

TFI BPS – uruchamia fundusze otwarte

Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych BPS – mało znane, uruchomiło dystrybucję funduszy otwartych. Dotychczas zarządzało kilkoma funduszami zamkniętymi. Wcześniej działało pod nazwą Contango TFI.  Krótko przedstawię nowe fundusze oraz dokonam subiektywnego przeglądu strony internetowej tegoż TFI. W ten sposób zapoczątkuję cykl artykułów – gdzie będę pokazywał ciekawe i zaskakujące informacje i „zalecenia” inwestycyjne wybranych TFI. Będę ganił, ale i czasem chwalił. Zaczynamy.

Fundusze BPS – jakie i dla kogo?

TFI BPS (www.bpstfi.pl) ma doskonale określoną grupę docelową Klientów. Swoje fundusze oferuje bankom spółdzielczym i ich klientom. „Proste i zrozumiałe strategie inwestycyjne” jak głosi strona TFI z pewnością ułatwią dystrybucję funduszy. Docelowa grupa Klientów raczej nie będzie poszukiwać aktywnego inwestowania ani informacji o takich możliwościach – tego żadne zdanie na stronie TFI nawet dyskretnie nie stara się sugerować :).  Sukces sprzedaży tym samym – raczej zapewniony.

Aby nie komplikować zdecydowano się utworzyć cztery subfundusze:

  • Fundusz inwestycyjny BPS Akcji
  • Fundusz inwestycyjny BPS Stabilnego Wzrostu
  • Fundusz inwestycyjny BPS Obligacji
  • Fundusz inwestycyjny BPS Pieniężny
Minimalne wpłaty do funduszy: 100 zł, kolejne dopłaty po 50 zł. Czyli próg wejścia – na minimalnym poziomie.
Fundusze ubrane są w parasol podatkowy. Co prawda pokazałem poprzez mniej lub bardziej złożone obliczenia, że trzymanie się parasola jednego TFI na siłę, z uwagi na korzyść podatkową jest mało efektywne (naprawdę niewiele większy zysk z funduszy w innym parasolu powoduje, że opłaca się zapłacić „Belkę” przy wyjściu z parasola), ale za samą chęć udostępniania parasola plus się oczywiście należy.
Fundusze dostępne wyłącznie z prowizją od zakupu. Tradycyjnie – dla funduszy akcyjnych to 4% (maleje wraz z wysokością wpłat).

O prowizjach od zakupu

Dlaczego „minus” za prowizję od zakupu? Ponieważ ponad 100 krajowych funduszy można zakupić bez prowizji. Fundusz musiałby naprawdę uzyskiwać doskonałe wyniki aby opłacało się je świadomie zmniejszać o np. 4% w przypadku funduszy akcji, czy też o 2% w przypadku funduszy obligacji.

Miłym ukłonem ze strony TFI BPS jest brak prowizji przy zakupie funduszu pieniężnego. Niewiele to zmienia w mojej ocenie słuszności inwestowania w fundusze z prowizją. Nawet fakt, że TFI BPS mimo zapisu w statutach o opłacie za sprzedaż jednostek obecnie tej opłaty zdecydowało się nie pobierać. Podejrzewam, że mało kto z inwestujących w bankach spółdzielczych ma świadomość, że ponad 100 funduszy różnych TFI jest dostępnych bez takich opłat od wpłaty i od wypłaty bez żadnych promocji w innych miejscach.

Na zniesienie opłat w punktach obsługi Banków Spółdzielczych nie ma co liczyć. Fundusze BPS wolą aby pośrednik zarabiał na prowizji od sprzedaży niż dzielić się z pośrednikiem zyskiem pochodzącym z opłaty za zarządzanie.

Nie jest zaskoczeniem zachęcanie do pasywnego inwestowania…

Wierzę, że kiedyś trafię na TFI, które w jasny sposób napisze czym tak naprawdę jest fundusz akcyjny i ile tak naprawdę daje się zarabiać w długim okresie po uwzględnieniu inflacji. Historia pokazuje, że raczej niewiele. Ale tego także na stronach TFI BPS nie znajdziemy.

Są za to stałe i standardowe zachęty do inwestowania i świadomego godzenia się na niewielkie zyski.

Przykładowo: o funduszu BPS Akcji czytamy:

  • „BPS Akcji charakteryzuje się potencjalnym ponadprzeciętnym zyskiem oraz możliwymi okresowymi wahaniami wartości jednostki.” Nie sposób się nie zgodzić. Jest potencjalny zysk. Zabrakło odwagi napisać o możliwych dużych wahaniach ceny w czasie bessy…
  • „Rekomendowany okres inwestycji: 5 lat”. Z moich obliczeń wynika, że fundusze akcji w okresie 5-letnim zarabiały czasem nawet 22% średniorocznie, a czasem średniorocznie traciły 8% poniżej inflacji. 5 lat w funduszu akcji nic nie gwarantuje. Zresztą 10 lat też nie…
  • „Fundusz adresowany jest do inwestorów oczekujących wysokiego zwrotu z inwestycji oraz świadomych konsekwencji wynikających z okresowych wahań cen na rynkach finansowych”. Jak zwykle – za wszelką cenę unika się słowa „strata w czasie spadków na giełdzie”. „Okresowa wahania” brzmią znacznie lepiej. Przypominam: strata 50% funduszu wymaga wzrostów o 100% – a tego niektóre fundusze akcji nie zrealizowały w 10 lat…

Fundusz Stabilnego Wzrostu:

  • Wzrost wartości powierzonych aktywów w wyniku wzrostu wartości lokat.” Taki zapis sugeruje pełne bezpieczeństwo wpłaconych środków. W końcu pojawia się tutaj słowo „wzrost wartości lokat”. W czasie bessy np. 2008 fundusze „stabilnego wzrostu” traciły często ponad 20%. To nie jest wina zarządzających – takie fundusze MUSZĄ część pieniędzy inwestować w akcje i takie straty są całkiem normalne i uzasadnione. Szkoda, że zabrakło (zresztą tak samo jak w każdym innym TFI) wyraźnie poinformować o tym inwestorów.

Słowa „stabilnego wzrostu” są moim zdaniem bardzo mylące. I dlatego marzy mi się, że któregoś dnia fundusze odważą się o tym wyraźnie napisać. To ważne. Szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z funduszami i ufają, że pieniędzmi będą zarządzać profesjonaliści. Tak – pieniędzmi zarządzają profesjonaliści – tylko zupełnie inaczej takie zarządzanie wyobraża sobie inwestor. Najczęściej inwestor oczekuje, że zarządzanie polega na aktywnym reagowaniu na sytuację rynkową aby nie tracić gdy giełdy tracą. Czegoś takiego fundusze stabilnego wzrostu nie mogą niestety zaproponować. Tracą mniej niż fundusze akcji, zarabiają też mniej, a gdy trzeba odrabiać straty robią to bardzo powoli (ponieważ niewiele inwestują w akcje). Jak można tu mówić o rozsądnych zyskach?

Jest oczywiście mowa o uśrednianiu:

  • „Lokując niewielkie kwoty, nawet wówczas gdy ceny instrumentów finansowych spadają, inwestor poniesie znacznie mniejszą stratę w ujęciu absolutnym niż inwestując jednorazowo dużą kwotę środków pieniężnych. Systematyczne wpłaty w gorszych czasach powodują, że inwestor kupuje więcej jednostek po niższej cenie. Prawdopodobieństwo wzrostu zysków z inwestycji jest więc większe” Tu muszę pochwalić – nie ma obietnic „złotych gór z uśredniania. Jest nawet wyraźnie wskazane, że czasem uśrednianie oznacza po prostu mniejszą stratę… i zamiast gwarantowanych dużych zysków mówi się o „prawdopodobieństwie wzrostu zysków”. Uczciwie.

I na koniec humorystycznie. Czyli kiedy zdaniem BPS TFI należy zakończyć inwestycję?

Porada zaskakująca zgodna z tą dostępną na stronach Arka TFI.

[stextbox id=”info”]Najlepszy moment na wycofanie się z inwestycji jest wtedy, gdy okres planowanej inwestycji dobiega końca i uzyskaliśmy satysfakcjonującą stopę zwrotu. [/stextbox]

Pytanie – a co, gdy stopa zwrotu jest niesatysfakcjonująca? Na to już BPS TFI nie podaje odpowiedzi 🙂

Dlatego warto pomyśleć wcześniej zanim zaczniemy inwestować i zastanowić się, czy będziemy po prostu wpłacać i zapominać czy też inwestycją zarządzać? W tym drugim przypadku zapraszam do korzystania z systemu Opiekuna Inwestora.

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne – może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz