Archiwum

Strategia pasywnej dywersyfikacji – czyli jak minimalizować zyski!

Zbadamy Twój profil inwestora i dobierzemy narzędzia inwestycyjne adekwatne do tego profilu. W ten sposób wygląda większość rozmów z osobami, które chcą zacząć inwestować. Tak samo w ramach tak zwanego Private Bankingu jak również przy inwestycjach emerytalnych 200 zł miesięcznie. W ustach sprzedawcy w banku brzmi to doskonale, szczególnie przy dobrej kawie.  Dziś pokażę tę ‚drugą stronę’ dywersyfikacji. O której nie dowiesz się w banku…

Czym jest dywersyfikacja?

[dropcap]J[/dropcap]est wiele rodzajów dywersyfikacji. To, które poruszam dziś to tak zwana dywersyfikacja pasywna. Polega na przeprowadzeniu z inwestorem ‚wywiadu’ poprzez zadanie zestawu kilkunastu pytań, które pokazują jako wynik badania coś co określa się jako: profil ryzyka, profil inwestora czy też poziom akceptacji ryzyka. Takie ‚badanie’ można zrobić samodzielnie – oferuje je wiele portali producentów funduszy inwestycyjnych.

dywersyfikacja_1Wynikiem takiego badania jest określenie ‚wzorcowego’ portfela inwestycyjnego. Będącego podziałem pieniędzy inwestora częściowo w fundusze akcji, częściowo w obligacji częściowo w fundusze mieszane. Jeżeli w ‚badaniu’ okaże się, że inwestor jest umiarkowanie konserwatywny otrzyma propozycję inwestycji 30% w akcje, 30% w fundusze mieszane i 40% w fundusze niskiego ryzyka. Jeżeli jest inwestorem ‚agresywnym‚ taki portfel może składać się np. w 20% z funduszy obligacji i w 80% z funduszy akcji.

Przy inwestowaniu jednorazowo większych kwot  banki oferują gotowe ‚zdywersyfikowane portfele‚. Przykładowo inwestycję 250.000 zł według tych porad warto podzielić: 20% w fundusze, 20% w krótkoterminowy produkt strukturyzowany, 20% w długoterminowy produkt strukturyzowany, 20% w obligacje korporacyjne, 20% w udział w nieruchomości na wynajem.

Czyli inwestorom proponuje się następujące podejście:

  • drogi inwestorze, i tak się prawdopodobnie na inwestycjach nie znasz,
  • po co masz tracić czas i starać się zrozumieć jak działają
  • wystarczy zastosować dywersyfikację
  • i w ten sposób ograniczać ryzyko
  • po prostu wystarczy wpłacić pieniądze
  • i zostawić resztę ‚dywersyfikacji’

Czym uzasadnia się dywersyfikację?

Ograniczaniem ryzyka. Większość osób, które usłyszą w banku następujące zdanie:

„Inwestowanie w jeden rodzaj aktywów jest ryzykowne, akcje np. mogą stracić. Dopiero zakup kilku różnych narzędzi o różnym poziomie ryzyka minimalizuje ryzyko. Mało prawdopodobne aby wszystkie inwestycje zaczęły tracić, dywersyfikując ograniczamy ryzyko.”

Czyż nie brzmi to doskonale? Wystarczy dywersyfikować aby zarabiać i minimalizować ryzyko. Jeżeli jeszcze dorzuci się nazwisko Noblisty i poinformuje, że za ‚dywersyfikację’ Markowitz otrzymał nagrodę Nobla to … brzmi to naprawdę przekonująco.

Osobiście nie podoba mi się ‚szafowanie’ teorią Markowitza i upraszczanie jej jako ‚metody na inwestowanie’. Ale to temat na osobny artykuł.

Dlaczego dywersyfikacja jest tak popularna?

[dropcap]P[/dropcap]onieważ wprost odpowiada na potrzeby inwestorów. Chcemy pomnażać oszczędności ale (nie wiem dlaczego) jakoś nie chcemy rozumieć jak to działa. Dlatego wszystkie metody inwestowania, które obiecują, że wystarczy wpłacić, zostawić na wiele lat, i nie interesować się taką inwestycją są po prostu bardzo przekonujące. Trafiają w podstawową potrzebę inwestora. Wpłacić, zostawić komuś inwestowanie, i mieć poczucie dobrze podjętej decyzji (i oczywiście nie sprawdzać czy aby na pewno proponowany sposób inwestowania jest faktycznie tak świetny jak mówi doradca). Lepiej zbyt dużo nie wiedzieć. W koncu ‚dywersyfikację’ polecił mi profesjonalista.

Dlatego magiczne słowo ‚dywersyfikacja’ to bardzo wygodny sposób na oferowanie inwestycji. Większość inwestorów chce to właśnie usłyszeć. I to słyszy.

Jakie są prawdziwe skutki dywersyfikacji?

Nietrudno przewidzieć, że z dala inne niż obietnice w okienku bankowym.

[dropcap]1[/dropcap] w dywersyfikacji mówi się o ograniczaniu ryzyka. To prawda. Inwestowanie pasywne w wiele różnych instrumentów niweluje ryzyko. Trudno sobie wyobrazić sytuację, gdzie wszystkie elementy inwestycji tracą. Ale nie oszukujmy się – jednocześnie niweluje szansę na porządne zyski. Ograniczając ryzyko poprzez pasywne inwestowanie w wiele aktywów ograniczamy ryzyko, ale też ograniczamy zyski. Tak samo jak nikłe są szanse na straty na większości aktywów, dokładnie tak samo nikłe są szanse na to, że większość elementów portfela będzie jednocześnie zarabiać. Szczególnie, że dobór tych elementów jest często mocno losowy (akurat taki, jak oferta rozwiązań dostępnych w danym banku).

[dropcap]2[/dropcap] Wynik takiej inwestycji zależy w zasadzie od szczęścia. W banku przekonywać będą, że stosując dywersyfikację nie ma znaczenia w jakim momencie na rynku inwestujemy. Przed dużymi stratami broni nas właśnie dywersyfikacja. I w tym kontekście mają rację. Dywersyfikacja obroni nas przed dużymi spadkami. Ale losowość dnia rozpoczęcia inwestycji mocno zaniża możliwe zyski.

[dropcap]3[/dropcap] Szeroką dywersyfikację od kilku lat proponują niektóre produkty strukturyzowane. Także powołując się na teorię Markowitza. Efekt? Średnioroczny zysk z tego typu rozwiązań (o bardzo dużej dywersyfikacji) wyniósł 1,8% średniorocznie. I to jest cena dużej i pasywnej dywersyfikacji. Duża szansa na zyski gorsze niż lokata bankowa.

Dlaczego sprzedawcy kochają dywersyfikację?

Ponieważ jest bardzo bezpieczna 🙂 Jeżeli inwestor swoje 250.000 zainwestuje w 5 różnych produktów inwestycyjnych (fundusze, struktury, obligacje itd) to naprawdę małe są szanse aby po roku czy dwóch wartość portfela była na minusie. Oczywiście – tak samo małe są szanse na rozsądny zysk… Ale z pewnością nie ma tu mowy o sytuacji, w której inwestor po roku przyjdzie z pretensjami, że stracił 30%.

Pod koniec 2007 roku branża finansowa proponowała … brak dywersyfikacji i inwestowanie wyłącznie w fundusze akcji. Oczywiście na zasadzie „wpłać i zapomnij”. Od kilku lat zmieniła front zachęcając do dywersyfikacji. Czyli też „wpłać i zapomnij”, ale w taki sposób aby było przede wszystkim bezpiecznie. A to, że nie ma zysków? Cóż – zawsze można inwestorowi wytłumaczyć, że gdyby 100% zainwestował w złoto dużo by stracił. A dzięki dywersyfikacji stracił mniej.

Czy warto dywersyfikować?

Oczywiście tak. Ale stosując świadomą dywersyfikację. Przykładowo:

  • nie ma nic złego w inwestowaniu jednocześnie na rynku funduszy, w złoto i na rynku nieruchomości. Pod jednym warunkiem: na każdym z tych rynków choć pobieżnie się znamy, i każdą z tych trzech części inwestycji monitorujemy, zakupów dokonujemy raczej po spadkach niż na zasadzie ‚każdy dzień jest dobry aby zdywersyfikować’…
  • dywersyfikacja na rynku funduszy w różne kategorie (np. trochę w fundusze akcji, trochę w obligacji) także nie jest zła sama w sobie. Warto aby była po prostu przemyślana. Przykładowo jeżeli nie mamy przekonania co do kierunku na danym rynku można na kilka tygodni świadomie część środków przenieść na rynek funduszy niskiego ryzyka (i nimi też zarządzać) a potem rozważyć powrót do rynku akcji
  • inwestując w fundusze np. obligacji krajowych – warto zastosować dywersyfikację na różne fundusze. Ale maksymalnie 2 lub 3. Kupując 10 różnych funduszy obligacji niejako świadomie ograniczamy zyski. Zysk będzie średnią z wyników tych funduszy. Czyli raczej słaby. Tak samo z funduszami akcji jednego rynku, np. akcji polskich. Wkładanie do portfela 5 lub 10 takich funduszy jest działaniem, które zmniejsza zyski. Tu także warto wybrać 2, co najwyżej 3 fundusze
  • przy strategiach inwestowania na rynkach zagranicznych ilość funduszy może być większa. Ale tu (tak jak w przypadku krajowych funduszy) inwestowanie na rynkach zagranicznych nie polega na kupnie w ciemno kilku różnych funduszy. Fundusze to portfela warto wstawiać w oparciu o dokładniejszą analizę. A nie tylko dla zasady ‚dywersyfikacji’

Pasywna dywersyfikacja jest bardzo popularna. Zrzuca z nas odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne. Jest bardzo wygodna (nie trzeba nic o inwestowaniu wiedzieć). Jest bardzo łatwa (wystarczy wpłacić pieniądze w kilka inwestycji i gotowe). I bezpieczna (przy szerokiej dywersyfikacji trudno o większe straty). Niestety – bardzo, bardzo mało zyskowna w długim okresie (w ciągu kilku miesięcy, w czasach wzrostów na rynkach może budzić wrażenie skutecznej – do czasu zmiany sytuacji na giełdach).

Czy można inaczej?

Można. Wystarczy na każdym elemencie naszych inwestycji znać się choćby w podstawowym zakresie. I każdym elementem tej układanki zarządzać. W przypadku np. funduszy inwestycyjnych nie jest to specjalnie skomplikowane. Trzeba tylko chcieć zacząć inwestować – zamiast po prostu wpłacać.

Gdyby tak rozumiana ‚dywersyfikacja’ była świetnym sposobem na inwestowanie świat byłby pełen milionerów. Niestety nie jest… Trudno oczekiwać innych efektów działając tak jak inni dotychczas. Pasywna dywersyfikacja faktycznie jest bardzo wygodna. Tylko czy stać na na to aby w ten sposób lokować nasze oszczędności?

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne – może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz