Od 2002 roku krąży w Polsce historia amerykańskiego listonosza, Scotta Bauera, który w dniu przejścia na emeryturę kupił willę na Hawajach i do dziś żyje z odsetek. Kim był, jak żył, jak do szedł do tego majątku? A może było inaczej? Może Scott Bauer był agentem tajnych służb? Kilka faktów na to wskazuje… Na przykład skąd pan Bauer miał dodatkowe 800.000 dolarów, których nie wykazał z zysku z funduszu?

Historia pewnego listonosza z Chicago

Scott Bauer pracował jako listonosz w oddziale US Post Service w Chicago. Przez 47 lat nie zmieniał pracy, lubiąc ją, lubiąc kontakt z ludźmi. Od samego początku planował swoją emeryturę. Miał i realizował prosty plan:

  • codziennie odkładał 1 dolara w funduszu inwestycyjnym,
  • przez 47 lat,
  • fundusz zarabiał 13,7% średniorocznie

W dniu przejścia na emeryturę, jak głosi historia na swoim koncie inwestycyjnym miał 2 miliony dolarów! Za 600.000 kupił dom na wyspie Maui na Hawajach i do dziś żyje z odsetek. W końcu zostało mu jeszcze 1.400.000 na rachunku inwestycyjnym.

Jak to możliwe? Przez 47 lat wpłacił do funduszu jedynie 17.155 dolarów. W jaki sposób kilkanaście tysięcy zmieniło się w 2 miliony? To efekt procentu składanego.

Tyle historia. Jak było naprawdę?

Brzmi doskonale, prawda? Tylko czy ktoś sprawdził czy aby wszystko w tej historii jest poprawne merytorycznie?

Listonosz Scott Bauer oczywiście nigdy nie istniał. To tylko przypowieść. Pokazująca w obrazowy sposób siłę procentu składanego. Niestety – z jednym bardzo poważnym błędem obliczeniowym… i kilkoma niedopowiedzeniami.

Skąd wzięła się ta historia?

Cóż. Tego się chyba nie dowiemy. Z pewnością wymyśliła ją jedna z firm Doradztwa Finansowego.Jak na historię – zadbano o wszelkie szczegóły. Nazwa firmy, w której pracował listonosz, obecne miejsce zamieszkania, konkretne wyliczenia. Szkoda tylko – że błędne 🙂 Musiała brzmieć bardzo wiarygodnie, skoro została opisana w 30 numerze tygodnika Wprost w roku 2003.

Od tego dnia Scott Bauer zaczął żyć „drugim życiem”. Historię podchwyciły firmy doradztwa finansowego. I zaczęły o niej opowiadać klientom.

Szkoda, że żadna z firm, które tę historię opisują na swoich stronach internetowych nawet nie sprawdziła poprawności obliczeń. I bez zastanowienia powtarza kwotę 2 milionów dolarów.

Ale… w końcu fundusze się sprzedaje – nie doradza. Więc po co weryfikować coś co świetnie sprzedaje…

Jak widać nawet ta historia doskonale wpisuje się w „Magię Procentów”, o której pisałem ostatnio. Nie umiejąc tego policzyć bezwiednie wierzymy w baśnie o listonoszu i jego dwóch milionach dolarów.

Znacie zabawę w  „Głuchy Telefon”? Zasady tej gry zadziałały i tutaj

[stextbox id=”info” caption=”Nawet gdyby pan Bauer faktycznie oszczędzał po dolarze dziennie (co oczywiście nie było możliwe)”]…to przy podanych założeniach uzbierałby nie 2.000.000 ale 1.200.000 i to przed opodatkowaniem. Bardzo szybko, przy kolejnych opowieściach ktoś się przejęzyczył i podając opowieść dalej z miliona dwieście zrobiły się dwa miliony…[/stextbox]

A może ktoś wie w jaki sposób pan Bauer zdobył te dodatkowe 800.000 dolarów?

Policzmy:

  • fundusz zarabiał 13,7% średniorocznie
  • to jest 0,03518241% dziennie   [ (1+0,137) ^ (1/365) – 1]
  • listonosz wpłaca 1 dolara dziennie przez 47 lat
  • czyli oszczędzał przez 17155 dni (pomijamy lata przestępne)

Użyjmy kalkulatora finansowego i policzmy to proste zadanie:

  • po 47 latach na rachunku listonosza jest 1.184.000 czyli ok 1,2 miliona. Gdyby uwzględnić podatek 19% od zysku, zostaje ok. 960.000. Ale nie 2 miliony…

Ile zarabiał Scott Bauer w 1955 roku?

Jeżeli na emeryturę odszedł w roku 2002, to pracę na poczcie rozpoczął w roku 1955. Dokładnie 47 lat wcześniej. Ile wtedy zarabiał? Nie wiem.

Można sprawdzić jednak magiczną „inflację”. Pokazałem w ostatnich artykułach jak drastyczny ma wpływ na nasze pieniądze.

Według wskaźnika inflacji USA (porównanie między rokiem 2002 a 1955) inflacja wyniosła 671%.

Czyli 1$ przed laty to tyle co 8 dolarów dziś. 8×31 = 250 USD miesięcznie.

Nie wiem ile zarabiało się w USA w roku 1955, ale odłożenie dzisiejszego odpowiednika 250 dolarów z miesięcznej pensji listonosza w roku 1955 na pewno nie było łatwe…

Gdyby jednak Scott Bauer istniał?

Przepraszam prawdziwych Scottów Bauerów (kilka takich osób znajdziemy w Internecie). Żaden z nich nie jest słynnym listonoszem z Chicago.

Spróbujmy urealnić całą sytuację – wykorzystując magię procentów.

Fundusz zarabiał 13,7% średniorocznie. Przez 47 lat. Zysk funduszu w tym czasie (z jednorazowej wpłaty) to: 41650%. Kapitał pomnożył się 416 razy!

Jak to policzyłem: (1+0,137)^47-1.

Teraz to opodatkujmy podatkiem 19%. Wynik: 33704%. Widać jak dużo „zjada” podatek przy duzych zyskach.

W tym samym czasie inflacja wyniosła 631%.

Ile zarobił fundusz w 47 lat po uwzględnieniu podatku i inflacji?

Wzór podałem ostatnio: (zysk – inflacja) / (1+ inflacja).

Czyli: (337,043 – 6,31) / (1+6,31) = 45,24 = 4524 % zysku w 47 lat.

Teraz wystarczy policzyć ile to było średniorocznie.

Prosty wzór mówi nam: (1+45,24) ^ (1/47) -1 = 8,5% średniorocznie ponad inflację. Już z uwzględnieniem podatku.

Trzecie (?) wcielenie listonosza z Chicago (to realne)…

Pan Scott Bauer przez 47 lat wpłacał odpowiednik dzisiejszego 1 dolara do funduszu, który zarabiał 8,5% średniorocznie ponad inflację. Codziennie wpłatę zwiększał o współczynnik inflacji. Postępował w ten sposób przez 47 lat. Czyli co miesiąc oszczędzał zawsze realną wartość 35 dolarów.

[stextbox id=”info” caption=”Jeżeli urealnimy wartość pieniądza w czasie to Pan Bauer”]W dniu przejścia na emeryturę na rachunku inwestycyjnym miał 202.000 dolarów. Za te pieniądze raczej życia rentiera nie będzie prowadził. Kwota ta pozwala wypłacać sobie co miesiąc około 1350 dolarów. Nie naruszając kapitału.[/stextbox]

Aby mieć wymarzony milion, przy zyskach 8,5% ponad inflację wystarczy faktycznie niewielkie wyrzeczenie przez 47 lat. Wystarczy wpłacać nie dolara ale 5 dolarów dziennie. Czyli 175 dolarów miesięcznie.

Przenosząc to na nasze realia: 200 zł miesięcznie przez prawie 50 lat pozwoli uzbierać milion, w realnej wartości pieniądza. O ile zapewnimy zyski ponad 8% rocznie ponad inflację – co – stosując porady „uśredniaj, wpłać i zapomnij” ma minimalne szanse na powodzenie.

Podsumowując

  • Historia Scotta Bauera, jako przypowiastka matematyczna, jest pouczająca. Pokazuje jaką siłę ma procent składany w długim okresie.
  • Szkoda, że nawet w tej części edukacyjnej wkradł się poważny błąd czysto matematyczny
  • Firmy finansowe nie popisały się – bezmyślnie opowiadając tę historię bez wcześniejszego jej sprawdzenia, choćby od strony czystej matematyki
  • Jak zwykle – zapomniano o inflacji. Gdyby ją uwzględnić – okazuje się, że nasz listonosz musiałby odkładać całą pensję w funduszu…
  • Zysk 13,7% w funduszu w długim terminie – historycznie był możliwy (z uwagi na wysoką inflację w przeszłości). Na takie zyski z funduszu inwestując na zasadzie wpłacam i zapominam – bym nie liczył. To fakt – można znaleźć przykłady najlepszych funduszy, które i w Polsce w ostatnich kilkunastu latach dawały podobne wyniki. Niestety – trzeba było mieć dużo szczęścia. Są i takie fundusze akcji, które zarabiały po kilka procent rocznie.
  • I jak zwykle – gdy poprawnie policzymy z 2 milionów robi się znacznie mniej czyli tym razem … 200 tysięcy

Scott Bauer

Czy ktoś z czytelników spotkał się z tą historią? Jakie były Wasze wrażenia po wysłuchaniu tej historii?

Aktualizacja. Jest trop…

Artykuł w magazynie Wprost powstał przy udziale pana Jana Fijora, którego miałem przyjemność poznać kilka lat temu. (www.fijor.com). Jest to być może historia oparta o rzeczywistego inwestora, ale, jak to przyznaje sam pan Fijor w tekście Wprost są błędy (inwestor ten nie inwestował w fundusze 🙂 . Ja osobiście nie neguję, że są osoby, które systematycznie oszczędzając przez prawie 50 lat mają na rachunku 2 miliony dolarów. Ale niestety – na pewno nie z dolara dziennie.

UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here