Dla przypomnienia: Rajdem św. Mikołaja nazywamy duże wzrosty na giełdach w grudniu. Wtedy to (podobno) inwestorzy chętnie kupują akcje, fundusz inwestycyjne „czyszczą portfel”, i wszyscy szykują się na Efekt Stycznia – czyli ciąg dalszy dużych wzrostów.

[stextbox id=”warning” caption=”Jest tylko jeden problem… „]Ostatnie duże (ponad 10%) zyski w grudniu na giełdzie w Warszawie mieliśmy11 lat temu![/stextbox]

A wyszło … jak zwykle

Giełda w Warszawie w grudzień 2011 zakończyła stratą -5,3% (WIG20).
Indeks szeroki giełdy: WIG także stracił  -4,1%.

Skąd tak silna wiara w coś, czego nie może sobie przypomnieć wielu inwestorów?

Czy to tylko psychologia inwestowania? Wiara w to, że tak wielu uwierzy w rajd, że zacznie kupować akcje właśnie w grudniu?

Nie wiem, ale doskonale wyniki rajdu obrazuje znaleziony w Sieci rysunek (można kliknąć, aby go powiększyć) 🙂

Rok temu pisałem, że brak rajdu to wynik pomyłki

Czyli, że Mikołaj po prostu pomylił planety.

I zorganizował rajd, ale w zupełnie innej rzeczywistości.

Po dokładniejszym zbadaniu okazuje się, że jednak nie mamy żadnych powodów, aby przypuszczać, że o takim rajdzie można mówić. Przynajmniej z punktu widzenia czystej, często brutalnej statystyki.

Otulony ciepłą kurtką, wieziony przez renifery jegomość nuci pod nosem:

Ho ho ho…. ho ho ho… znowu daliście się nabrać…

zdaje się mówić sprawca całego zamieszania. W końcu na kogoś trzeba zrzucić odpowiedzialność. Ale Mikołaj ma rację. Za nim stoją liczby.

Sprawdziłem i … faktycznie – jeżeli można mówić o statystycznym „rajdzie” – to już zdecydowanie o Rajdzie Zajączka Wielkanocnego. Zresztą, zobaczcie sami:

Wyniki „grudniowych” rajdów na giełdzie… Wyniki „kwietniowych” rajdów na giełdzie…

Średni miesięczny zysk z giełdy w grudniu z tych lat, w których grudzień był dodatni to: 5,8% (indeks WIG)
Średni miesięczny zysk z giełdy w kwietniu z tych lat, w których kwiecień był dodatni to: 9,4% (indeks WIG)

Nie wiem jak czytelnicy… ale ja raczej nastawiam się na zyski w kwietniu 🙂 za grudzień jednak dziękuję!

Chwila, a co z „Efektem Stycznia”?

Cóż, tę analizę przedstawię w kolejnym wpisie.

 

 

 

UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here