Archiwum

Kto przywiązał przywiązanych do polisy? 10- 15-letnie polisolokaty

Zastanawiałem się czy opublikować ten tekst. To zapewne wywoła większą dyskusję. Ale – ktoś musi to powiedzieć. Na media bym nie liczył …

Jedna, całkiem spora grupa poszkodowanych (z tym sformułowaniem się zgadzam) inwestorów to osoby, które zostały poprzez świetnie wyćwiczonych sprzedawców namówione na 10-15 letnie produkty strukturyzowane (Libra, Lucro, Pareto, Kwartalne Zyski i tym podobne rozwiązania).

Jeżeli (a to zapewne dotyczy większości tych osób) inwestycja została zawarta nieświadomie – życzę sukcesów w walce z oferującymi te produkty za wprowadzenie w błąd. (wiele razy pokazywałem argumenty jakich warto użyć). Zresztą w ujawnieniu najgorszych praktyk sprzedażowych jednego z tych rozwiązań miałem swój duży udział: https://blog.opiekuninwestora.pl/kwartalne-zyski-historia-afery/

I tu kibicuję walce z bankami oferującymi te rozwiązania. Ale podkreślam: z bankami je oferującymi. A nie z samą ideą produktów strukturyzowanych.

W przypadku wyżej wymienionych można też uznać istotną rolę ubezpieczyciela Open Life, który jest mocno związany z firmami grupy Getin. To może budzić dodatkowe podejrzenia.

Sam pomysł 10- lub 15- letniego produktu strukturyzowanego w mojej ocenie jest idiotyczny. Ale … trafił na podatny grunt.

Ale – czy tylko sprzedawcy są winni?

Nikt nie odważy się tego napisać – ale niestety część winy ponoszą sami inwestorzy. Oczywiście znacznie większą sprzedawcy – ale warto pokazać też drugą stronę medalu.

Odrobina świadomości finansowej pomogłaby uchronić się przed zainwestowaniem w coś czego nie rozumiemy.

  1. Poza produktem Kwartalne Zyski (który faktycznie w samej umowie poprzez złożoność zapisów mógł sugerować że to 6 miesięczna lokata) pozostałe 10-15 letnie ‚dziwolągi’ inwestycyjne w formie struktury były poprawnie przedstawiane jako inwestycje na 10- czy 15 lat.
  2. Inwestorzy wiedzieli (w większości), że to inwestycja na 10 lub 15 lat.
  3. Jeżeli inwestor nie rozumiał zapisów umowy – to nie powinien jej podpisywać
  4. Przy kredycie na 10.000 zł potrafimy spędzić więcej czasu na analizowaniu umowy, a przy produktach inwestycyjnych – podpisujemy często bez zastanowienia
  5. Podpisywanie umów przy pierwszej wizycie w banku (!)
  6. Bez samodzielnego porównania innych ofert na rynku
  7. Wiara w duże zyski bez ryzyka braku zysków…
  8. Inwestorzy nie mieli pojęcia o zasadzie działania tych produktów (sprzedawcy zresztą też nie…)
  9. Kuszący model: wpłacam 20%, resztę w miesięcznych ratach – a od początku inwestowane jest 100% (bez zrozumienia że … taki quasi kredyt będzie kosztował)
  10. i kilka innych (opisywałem je dokładniej tutaj)

Największym problemem – którego nikt poza mną jeszcze nie poruszył był … dodatkowy sposób na zachęcanie do inwestycji. Oczywiście wykreowany przez marketingowców banku. Ale chwycił – i inwestorzy po prostu kupowali te produkty jak po sznurku. Niespecjalnie interesując się samym produktem. O co chodzi?

O dodawane do inwestycji bonusy. Początkowo były to ‚promocyjne 3 miesięczne lokaty” oprocentowane nawet na 20% 🙂

Potem wraz z trendami w modzie na gadżety do produktu oferowano (w zależności od wysokości składki inwestycyjnej) : telefony komórkowe, konsole do gier (w tamtych czasach Wii), laptopy, nawigację Tom Tom, czy telewizory.

lucro-libra

Można tylko przypuszczać, że część osób decyzję o zainwestowaniu w produkt podjęła w oparciu o te właśnie bonusy.

Drugim trikiem sprzedażowym było ograniczenie dostępności: produkt oferowany był przez miesiąc – i inwestorzy, którzy mieli pecha trafić do banku np. 25 dnia miesiąca byli naciskani na szybkie podpisanie umowy – bo taka super oferta się już nie powtórzy. A była powtarzana praktycznie co miesiąc…

Trzeci problem wynikał z formy ubezpieczenia grupowego – o ile w normalnych produktach inwestycyjnych inwestor może bez konsekwencji wycofać się z 30 dni, to w grupowych ubezpieczeniach ma na to ledwie 4 dni robocze. Doskonale sprawdzała się tutaj technika nieudostępniania OWU przed podpisaniem umowy (a raczej w trakcie jej podpisywania).

Skąd nagłe pospolite ruszenie w sprawie Lucro, Libra, Pareto?

Wyłączmy z poniższego rozdziału produkt Pareto. Tu w mojej ocenie każdy powinien wywalczyć swoje oszczędności. Sam musiałem poświęcić wiele godzin aby rozszyfrować wszsytkie zapisy w OWU – i tak jak mówiłem wtedy w wywiadach – nigdy nie widziałem bardziej zagmatwanego produktu inwestycyjnego.

Ale już pozostałe produkty strukturyzowane to już rozwiązania w miarę proste.

Skąd zatem taka ilość niezadowolonych z produktów Libra, Lucro?

Przede wszystkim z braku wiedzy czym jest ten produkt. I dodatkowo obawa jest podsycana publikacjami w mediach – często kreowanymi przez różne Kancelarie Prawne mające stawać w ‚obronie’ poszkodowanych. Oczywiście argumenty poruszane w dyskusji są niemerytoryczne. I często po prostu błędne.

Inwestorzy logują się na swoim koncie w produkcie np. Libra – i widzą spadek wyceny funduszu UFK o 60%. To ma prawo budzić niepokój. Tylko, że … ten wynik nie ma wpływu na końcowy wynik inwestycji. A wynik inwestycji to zupełnie inny wykres.

To co widać na wykresie – to nie spadek wartości inwestycji. Tylko wykres aktualnej wartości wykupu (czyli hipotetycznej kwoty do wypłaty, gdyby dziś inwestor zerwał umowę – wykres uwzględnia aktualną wartość opcji – która przy zerwaniu umowy przepada – stąd tak niska wartość wykresu).

Tego inwestorzy z reguły nie rozumieją. A firmy zarabiające na zrywaniu umów nie mają interesu aby to inwestorom wyjaśnić. Zaskakujące – w końcu są to firmy prawnicze i nie potrafią odczytać prostych zapisów w umowach? Potrafią – tylko najwidoczniej nie chcą.

Po tym jak na forum poszkodowanych pokazałem te wykresy pojawiła się jedynie fala oburzenia, że to nieprawda. Najmocniejszy głos w dyskusji pochodził oczywiście z Kancelarii Prawnej.

Drugi mit promowany przez kancelarie prawne to: na tym produkcie nie da się zarobić. Oczywiście – to podatny grunt do zdobywania klientów na własne usługi. Ale … produktów opartych o podobne, a czasem te same wirtualne indeksy było w Polsce wcześniej wiele. I ponad 240 już się zakończyło. Wyniki nie są imponujące (ale taka już specyfika tych produktów, znana od dawna) ale – nie przesadzajmy połowa podobnych produktów w przeszłości dała zarobić. Uparte twierdzenie, że na pewno stracimy jest – można powiedzieć – działaniem na szkodę inwestorów poprzez świadome wprowadzanie w błąd.

To, że 10- cy 15-letnie struktury to słabe rozwiązania wiadomo nie od dziś. Ale to nie znaczy, że są w jakikolwiek sposób oszukańcze czy nielegalne.

Kolejny problem (na szczęście nie wszystkich posiadaczy tych produktów) to brak gotowości do chęci zrozumienia (co prawda trochę późno) co tak naprawdę posiadają. Gdy 9 września prowadziłem specjalny, dedykowany dla Przywiązanych Do Polisy webinar – uczestniczyło w nim … kilka osób. To pokazuje jak Polacy szanują swoje oszczędności.

Zerwać umowę czy dalej inwestować?

Dokładnie, bez emocji, matematycznie (można pobrać arkusz Excel) opisałem wszystko w tym artykule.

Podsumowując: produkt oferuje na koniec ochronę kapitału (pomniejszoną o koszty – chodzi o koszty quasi kredytu – za te 80% inwestycji,zgodnie z zasadą: wpłacasz 20% a inwestowane jest 100% od pierwszego dnia). I to, że dzień przed 10-ą rocznicą wykres widziany w portalu będzie pokazywał stratę 99% nie ma znaczenia – do wyliczenia końcowego wyniku inwestycji brany jest inny indeks!

Jeżeli Kancelaria pomoże odzyskać całość kapitału – warto także dokładnie policzyć ile to nas będzie kosztować.

 

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne - może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz