Drugą grupą osób niezadowolonych z posiadanych produktów inwestycyjnych to posiadacze polis inwestycyjnych Axa, Aegon, Skandia itp.

A skoro niezadowolonych – to pojawia się fala krytyki w stosunku do tych rozwiązań. Co więcej wrzucanych do jednego worka z 10-15 letnimi polisolokatami z oferty grupy Getin.

Kto jest niezadowolony

Tych informacji nikt wcześniej nie publikował. W sytuacji gdy wiele kancelarii prawnych zarabia na zrywaniu umów polis inwestycyjnych do pozwu przyłączą się także osoby, które nie są zadowolone z produktu, ale wiedzą (!) że wybór tego rozwiązania nie był bardzo merytoryczny.

Grupa pierwsza: byli współpracownicy firm MLM

Część dystrybutorów produktów inwestycyjnych działa w strukturze MLM. Zdarza się w niektórych firmach, że poziom edukacji merytorycznej jest na żałosnym poziomie… i osoby zaproszona na quasi-szkolenia w luksusowych hotelach nie otrzymują wiele wiedzy – a produkt muszą zakupić (najlepiej od razu dwa lub trzy dla rodziny) jak najszybciej jako ‚bilet wstępu’ do dalszego zarabiania i polecania. Zauroczeni luksusowymi samochodami przed hotelem o blichtrem którym opływa cała otoczka szkolenia podpisują takie umowy – bo przecież zarobią na kolejne roczne dopłaty do produktu. Z czasem okazuje się, że … to nie jest praca dla każdego i pozostaje się z niechcianym produktem w dłoni. Wtedy podpięcie się pod akcję ‚poszkodowany’ jest naturalną koleją rzeczy.

Grupa druga: produkty kupione w zamian za gratis

Tu firmy typu Open Finanse, Getin Bank, Noble Bank i Expander są mistrzami w tego typu działaniach 🙂 W zamian za podpisanie produktu, który akurat jest w promocji oferują od lat gratisy: od promocyjnych lokat, przez komórki, tablety, iPhony, telewizory – czy nawet rower :). Inwestor skuszony gratisem czasem mniej pyta o produkt niż o gratis. I nie porównując oferty rynkowej wybiera pierwszy produkt, który zastukał do drzwi. Co gorsza – czasem już na pierwszym spotkaniu.

Z czasem okazuje się, że gadżet się znudził. A w produkcie zysków brak. Nie wiedząc jak działa taki produkt łatwo jest zrzucać na niego winę. Trudniej spojrzeć w lustro i zastanowić się nad okolicznościami jego zakupu. Tu także podpięcie się pod akcję pozwala uspokoić sumienie – zostałem przecież wrobiony…

Trzecia grupa: posiadacze produktów zachęceni przez … kancelarie prawne

Dwa lata temu mieliśmy na rynku pierwszy (być może są kolejne, nie wiem) kuriozalny przypadek. Z kancelarią prawną (za prowizję rozwiązująca umowy) pośrednio współpracowały osoby z kierownictwa firmy, która … wcześniej oferowała produkty typu polisa inwestycyjna. I do swojej bazy dotychczasowych Klientów kierowała propozycje zerwania umowy, tym razem przedstawiając wcześniej sprzedany produkt jako największe zło… Zarabiając po raz drugi na klientach. Polak potrafi 🙂

Czwarta grupa: po prostu posiadacze produktów

Osoby, które nie miały dotychczas problemu z inwestycją. Świadomie inwestują od 6-8 lat. Nigdy nie mieli do nikogo pretensji. Ale pojawiła się możliwość zerwania umowy – to dlaczego nie skorzystać.

Ale dlaczego niezadowolonych?

1. Niezadowolenie z wyników inwestycji

Ileż to razy na forach czytamy: wpłacam do Skandia po 500 zł miesięcznie a tam nie ma zysków – ciągłe straty. Widząc takie zdanie znam już podłoże całej sytuacji. Inwestorowi ktoś zaoferował produkt nie mówić na czym ten produkt polega.

Jeżeli w polisie inwestycyjnej są straty – to nie wynikają z opłat czy też z innych cech produktu – ale z braku umiejętności korzystania z takiego produktu. Produkt daje możliwości inwestowania w wiele różnych funduszy. I tylko od tego kiedy (i czy w ogóle) inwestor będzie taką inwestycją zarządzać zależy to czy produkt zarabia czy też nie.

Straty na produkcie typu polisa to wynik:

  • niewiedzy inwestora o inwestowaniu
  • braku wiedzy inwestora o tym czym jest polisa inwestycyjna
  • doskonale wyszkolonych sprzedawców, którzy nie wyjaśnili tego Klientowi
  • oczekiwaniu, że można wpłacać, nic nie robić, nie interesować się swoimi pieniędzmi i mieć zapewniony zysk lepszy od lokaty bankowej

Gdyby inwestor zainwestował w te same fundusze (które ma w polisie) poza polisą – np. na platformie mbanku – i też nimi nie zarządzał to … wynik byłby porównywalny. Też strata. I też nie byłaby to wina funduszy inwestycyjnych tylko braku świadomości tego czym jest fundusz inwestycyjny. Tylko wtedy … nie byłoby na kogo narzekać.

2. Polisa to duże koszty

To potoczna opinia. Polisa inwestycyjna to czyste inwestowanie w fundusze ze znikomym ubezpieczeniem (koszt ubezpieczenia to średnio złotówkę miesięcznie). Polisa oferuje pewne cechy (dodatkowe korzyści prawne, spadkowe, funduszowe i podatkowe) – ale jeżeli inwestor z nich nie korzysta to niepotrzebnie za te dodatkowe możliwości płaci.

Polecam lekturę raportów pokazujących efekt samej korzyści podatkowej w polisie (o ile ktoś z tej korzyści korzysta):

http://www.opiekuninwestora.pl/wyniki_historyczne,1457,0.htm

http://www.opiekuninwestora.pl/raporty/strategia/opiekun_zysku_w_polisie_pdst.pdf

Jeżeli to jedyny zarzut to może warto zrozumieć co to są za opłaty i na co wpływają i po prostu zacząć korzystać z możliwości jakie te opłaty dają?

3. Potrzeba dostępu do pieniędzy – czyli problem opłaty likwidacyjnej.

To w osobnym artykule.

4. Nie stać mnie na opłacanie polisy

To już bardzo indywidualny i trudny temat. Może wynikać z błędnie dobranego poziomu inwestycji. Lub z błędnie dobranego produktu.

Tu trzeba wykonać kilka obliczeń i oceny własnej sytuacji materialnej. Czy problemy są przejściowe, czy też nie są do rozwiązania w najbliższych miesiącach.

5. Podpisałem ale nie wiedziałem co podpisuję

Nie miałem zamiaru inwestować. Doradca w jakiś sposób namówił mnie na ten produkt. Podsunął jakieś papiery.

Takich przypadków jest wiele – i szczerze współczuję tej sytuacji. Zapewne i wyniki inwestycji nie są najlepsze. Trzeba przyznać, że w takiej sytuacji daliśmy się wmanipulować w coś czego nie planowaliśmy.

Jednym rozwiązaniem jest zastanowić się: czy może zacząć poprawnie z produktu korzystać? A jeżeli nie zamierzamy inwestować – pozostaje rozwiązać umowę.

Pretensje i roszczenia w mojej prywatnej ocenie można mieć wtedy do sprzedawcy produktu. A nie do producenta produktu. Ale to już indywidualna sprawa.

UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here