Blog Remigiusz komentuje

KNF chce uderzyć w fundusze. Niestety ze szkodą dla inwestorów…

Obyśmy za rok, dwa nie musieli powiedzieć „Chciano dobrze, a wyszło jak zwykle”.

W ten sposób podsumowałbym propozycje Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące narzucenia odgórnie zmian poziomów opłat w funduszach inwestycyjnych.

Nie-inwestorzy lubią takie deklaracje

O deklaracji KNF piszą gazety. Rozmawia się w radio i tv. I postronny czytelnik (lub słuchacz) przyzna tej koncepcji rację: „W końcu niech Ci wredni banksterzy zaczną zarabiać mniej. Obniżając opłaty w funduszach inwestorzy zaczną więcej zarabiać.” To niby oczywiste. Cóż – przedstawię kilka argumentów pokazujących, że może być całkiem odwrotnie. Pomysł odgórnego ograniczenia kosztów w funduszach inwestycyjnych raczej nie wyjdzie inwestorom na dobre. Warto wyjaśnić dlaczego.

Mam nadzieję, że propozycja KNF jest tylko zaproszeniem do rozmów z branżą i wsłucha się w to co branża ma do powiedzenia.

Jestem przekonany, że bardziej świadomi inwestorzy słysząc o takim pomyśle mają podobne wnioski do przedstawianych przeze mnie. Natomiast większość społeczeństwa, nie mająca żadnej wiedzy o rynkach finansowych takim pomysłom zawsze będzie przyklaskiwać. Co zresztą już widać w komentarzach na portalach, które umieściły informację o planach KNF…

Poziom komentarzy jest zbliżony do tego. Taki komentarz trudno nawet komentować 🙂

Wynika to z generalnie słabej znajomości tego jak działają fundusze.

Co zapowiedziała KNF?

Przy okazji wprowadzania przepisów dyrektywy MIFIDII KNF chciałaby dodatkowo (wykraczając poza wymogi dyrektywy) wprowadzić szereg dodatkowych zapisów, z których dwa są istotne dla tego artykułu:

  • wprowadzenie przepisu, który ograniczy wysokość wynagrodzenia stałego pobieranego przez TFI za zarządzanie FIO lub SFIO do nie więcej niż 2% wartości aktywów netto funduszu (subfunduszu – w przypadku funduszy z wydzielonymi subfunduszami) w skali roku, przy jednoczesnym uzależnieniu poziomu wynagrodzenia od rodzaju polityki inwestycyjnej funduszu (subfunduszu) oraz profilu zysku i ryzyka funduszu;
  • wprowadzeniem przepisów ustalających maksymalną wysokość opłaty manipulacyjnej za odkupienie jednostek uczestnictwa – na poziomie 2% wartości środków wypłacanych uczestnikom z tytułu odkupienia jednostek uczestnictwa;

Powtórzę: przypadkowy czytelnik uzna takie obniżki za duży plus. Ale to po prostu wynika z niewiedzy:

  • wiele osób, które wypowiadają się na temat funduszy – sama nie inwestuje (lub inwestuje i popełnia te same błędy co większość)
  • to nie jest ich wina – w szkołach (być może z premedytacją) nie uczą zarządzania finansami osobistymi ani tym bardziej podstawami inwestowania
  • pokutuje powszechny mit, że fundusze w Polsce są dużo droższe od zagranicznych (co jest absolutnie nieprawdziwe)
  • a większość błędnie zakłada, że gdy fundusz traci to jest to wina zarządzającego…

Dlatego punkt po punkcie wyjaśnię gdzie jest błąd w takim rozumowaniu.


Obniżka opłaty manipulacyjnej za sprzedaż funduszy

Zacznę od najprostszego punktu. Szczerze powiem – ten zapis całkowicie mnie zaskoczył. Większość krajowych otwartych funduszy inwestycyjnych w Polsce można kupić bez żadnej opłaty manipulacyjnej. Nie płacąc żadnej opłaty przy zakupie, ani żadnej opłaty za sprzedaż. Przy pełnej dostępności środków.

Platformy, które to umożliwiają to np. mBank, BossaFund czy Starfunds.pl

Skąd ten zapis? Być może ktoś spojrzał na kartę funduszu – i zobaczył coś takiego:

To wyciąg z poziomów opłat w funduszu PKO Akcji Plus.

Faktycznie w tabelce widać opłatę za odkupienie np. 4,49%. To u czytelnika może faktycznie powodować przerażenie.

Ale – proszę zwrócić uwagę na dopisek: MAKS występujący przed tą opłatą. Poziom opłaty to MAKS 4,49%. Czyli maksymalnie 4,49%. A to oznacza, że może to być dokładnie zero.

Większość krajowych funduszy można sprzedawać bez ograniczeń i bez opłaty manipulacyjnej!

Trzeba tylko wiedzieć gdzie to robić.

Od ponad 10 lat piszę, mówię i uczę – że

w finansach i inwestycjach pewne rzeczy działają odwrotnie niż to by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.

Jeżeli ktoś kupuje fundusze w banku lub bezpośrednio w TFI – to najczęściej przepłaci. Płacąc te słynne opłaty manipulacyjne, a czasem nawet opłaty za sprzedaż.

Ale te opłaty ponosi tylko dlatego, że nie sprawdził, że dokładnie te same fundusze może kupić bez opłat, tylko w innym miejscu… Po prostu u producenta najdrożej!

Dlaczego więc branża TFI nie podnosi tego argumentu?

Też się nad tym zastanawiam. Być może TFI nie chcą publicznie przyznać, że kupując fundusze bezpośrednio w TFI  inwestor ponosi większe koszty niż u pośrednika? A może dlatego, że najwięksi pośrednicy w Polsce lubią pobierać te opłaty wstępne? i TFI nie chce im się ‚narażać’?

Przykładowo fundusze BPH TFI na stronie BPH TFI zakupić można bez opłat (w tym bez opłaty za wykup). A na stronie z dystrybutorami BPH bardzo uczciwie informuje, kto takie opłaty pobiera a kto nie. Zaskoczenia chyba nie będzie – duże sieci doradztwa i biura maklerskie chętnie od inwestora takie opłaty pobiorą (oznaczone wykrzyknikami):

Inwestor ma wybór. Jeżeli jakiś dystrybutor potrafi uargumentować dlaczego warto opłaty dodatkowe ponieść (zamiast kupić fundusz w otwartej platformie inwestycyjnej) to nie zabraniajmy klientom tej opłaty płacić.

Oczywistym jest, że wielu klientów TFI kupuje fundusze w banku płacąc prowizje od zakupu, a czasem też od sprzedaży – co skutecznie zachęca do ‚długiego’ inwestowania w funduszach jednego TFI.

Czy regulować opłatę za wykup?

W mojej ocenie lepszym rozwiązaniem będą naciski na większą przejrzystość. I edukację wśród inwestorów.

I być może obowiązek informowania inwestora wprost, że może kupić ten sam fundusz bez opłaty za sprzedaż. Jeżeli bank w zamian może zaoferować klientowi coś więcej w ramach zgody na opłatę za wykup ( i Klient to akceptuje – wiedząc, że może zrobić inaczej) – to taka opłata jest uczciwa.

Inwestorzy muszą się nauczyć, że fundusze to inwestycja. Nie lokata. I aby inwestować trzeba zdobyć podstawową wiedzę.

Idąc tym tropem trzeba będzie wprowadzić setki podobnych ustaw regulujących np. cenę coca-coli na stacjach benzynowych (czasem dwa razy droższa niż w hipermarkecie), regulować cenę sukienek, garniturów, sprzętu RTV/AGD – których ceny w różnych sklepach mogą się drastycznie różnić. Produkty inwestycyjne niczym się tu nie wyróżniają.

I zamiast niańczyć inwestorów po prostu nałożyć większy nacisk na edukację?

Czy idąc do salonu Skody oczekujesz, że sprzedawca powie, że lepszy samochód w podobnej cenie jest w salonie Forda? Lub, że ten sam model w innym salonie dorzuca gratis bagażnik dachowy i dwa rowery? Nie. Powiesz: to przecież logiczne.

To dlaczego oczekiwać takiego zachowania w okienku bankowym lub w oddziale funduszu inwestycyjnego? Czy też firmy doradztwa ‚na rogu ulicy’, gdzie często główny nacisk kładzie się na wiedzę sprzedażową a nie merytoryczną. Zauważ, że pracownik nie może działać na szkodę firmy. Dlatego nie wyobrażam sobie aby w okienku w banku PKO ktoś powiedział, że te same fundusze PKO TFI klient może zakupić w innym miejscu bez opłat.

Edukacji w tej kwestii brakuje – także na stronach KNF

Przykładowo – na portalu KNF znajdziesz kalkulator wpływu opłat za nabycie i za sprzedaż funduszy na końcowy wynik inwestycji.

W kilku krokach podajemy kolejne informacje. W tym wysokość opłaty wstępnej i opłaty za sprzedaż funduszu:

Na końcu wszystko pięknie wyliczone.

Ale pytam się: gdzie jest informacja, że tej opłaty można uniknąć? Jeżeli na stronach KNF tej informacji inwestorzy nie znajdują to być może projektujący tę część portalu … też o tym nie wie?

Pomysł ograniczenia tej opłaty do 2%?

Dla świadomego inwestora taki zapis jest nieistotny. Mając podstawową wiedzę o rynku funduszy inwestycyjnych inwestuje się tam, gdzie FIO nie pobiera opłaty za sprzedaż.

Po co odgórnie zmniejszać opłatę za wykup do 2% skoro … opłata ta może wynieść 0%.

Pomijam już fakt ingerencji Państwa w działania wolnorynkowe i konkurencję. Gdyby funduszy nie dało się kupować bez opłaty za wykup – można by się nad tym zastanawiać. Ale brak opłaty za wykup jest po prostu faktem.


Zmniejszenie opłaty za zarządzanie do max 2%

Ten temat wymaga wielu wyjaśnień – i poświęcam mu osobny artykuł. Tutaj tezy, które stawiam:

  • polskie fundusze otwarte wcale nie są dużo droższe niż fundusze zagranicznych TFI
  • obniżka opłat za zarządzanie spowoduje ostatecznie większy (!) koszt inwestowania dla inwestorów (wiem, że brzmi intrygująco, ale tak będzie)
  • niższe opłaty wcale nie oznaczają większych zysków
  • niższe opłaty mogą oznaczać gorszą jakość zarządzania
  • nawet opłata 0% nie spowoduje, że czasem fundusze nie będą tracić po 30-40%
  • ograniczenie wypłaty części opłaty za zarządzanie dla dystrybutorów (tak zwany kick-back) spowoduje ostatecznie … zwiększenie kosztów dla inwestorów

Zaintrygowałem? Zapraszam do lektury kolejnego artykułu.


A Ty co o tym sądzisz?

Ingerencję w odgórne ustalanie cen znamy z przeszłości. W końcówce lat 80-tych mój tato prowadził sklep meblowy, w czym pomagałem. Do dziś pamiętam jedną rzecz: ceny po jakich można było sprzedać meble były ustalane odgórnie… Nie wiem czy chciałbym do świata ekonomii z tamtych lat wrócić 🙁

A jakie jest Twoje zdanie w temacie opłat za wykup funduszy? A może masz jakieś doświadczenia z funduszami pobierającymi takie opłaty? W jakich okolicznościach były kupione?

Zostaw komentarz poniżej i włącz się do dyskusji.

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne - może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz

komentarze 3

  • Przeciętny zysk na giełdzie to około 10% rocznie (albo nawet trochę mniej).
    Niestety fundusze nie inwestują lepiej niż indeks (nawet w USA gdzie opłaty za zarządzanie są dużo mniejsze)
    Jeszcze niedawno fundusze akcyjne pobierały około 4% za zarządzanie – czyli zarabiały prawie tyle samo co klient i to nie ponosząc ryzyka.
    Więc teraz jest reakcja na to.
    Ale zgadzam się że limity to niezbyt dobry pomysł. To jest takie typowe podejście socjalistycznej Europy.
    Zamiast tego powinni wpuścić ETF-y na polski rynek i one by jeszcze niżej obniżyły opłaty bez sztucznych regulacji.
    Może trzeba by zachęcić Vanguarda żeby otworzył oddział w Polsce. Myślę że ETF-y Vanguarda nie kosztowałby więcej niż 0.5% w Polsce. W Ameryce większość ich ETF-u ma opłatę 0.05-0.19% i osiągają lepsze wyniki niż zwykłe fundusze.
    Pierwsze jaskółki już są ale niestety drogie (ING ma ETF-y z opłatą 1.85% i jeszcze opłaty dystrubucyjne).

  • Taka jest prawda: przeciętna wartość rocznej opłaty za zarządzanie dla polskich funduszy akcji, znacznie większa od ich odpowiedników zagranicznych, gdzie średnia europejska to ok. 1,75%, a amerykańska 0,95%! [źródło Skarbiec.biz, 2014]

    • Tu się jednak częściowo nie zgadzam. Nasze fundusze są droższe od zagranicznych. Ale niewiele. Może jakiś 1% w skali roku.

      Polskie fundusze akcji są w rzeczywistości niewiele wyższe od zagranicznych. Podawane w wielu portalach i blogach dane mają zaszyty ‚błąd poznawczy’. Z reguły autorzy nie są związani z rynkiem kapitałowym i zwyczajnie mogą nie zauważyć istotnego szczegółu. Do pokazania jak tanie są fundusze zagraniczne używa się ‚potocznie’ klasy jednostek A. Które – fakt – są tanie. Rzędu faktycznie doskonałych 1-1,5% opłaty za zarządzanie. Ale – te jednostki klasy A pobierają opłaty wstępne rzędu 5% dla funduszy akcyjnych.

      Jeżeli mamy porównywać – to porównujmy jabłka do jabłek. Czyli krajowe fundusze akcji (które bez problemu kupujemy bez żadnych opłat manipulacyjnych) porównujmy z klasami jednostek funduszy zagranicznych typu No-Load.
      A tam opłaty potrafią sięgać nawet 3% (średnia opłat krajowych funduszy akcji w Polsce to nieco mniej niż 4%). I takie porównanie będzie bardziej poprawne. Dodatkowo nie zapominając, że fundusze zagraniczne mogą mieć dodatkową opłatę 12b-1 Fee, która nie jest opłatą za zarządzanie i zwiększa wskaźnik TER kosztów całkowitych.

      Moje wnioski z propozycji obniżki opłat – opisałem też w drugiej części artykułu (jest tam przykład jednego z zagranicznych funduszy akcji).

      Zagraniczne fundusze mogą być tanie – na obniżkę opłat pozwala im skala działalności. 1% z miliarda$ to nie to samo co 3% z kilkudziesięciu-100-200 milionów$ w krajowych funduszach