Archiwum

Polisy inwestycyjne – 8 największych kłamstw dotyczących inwestowania w tych produktach

W ostatnich latach na forach dyskusyjnych często przeczytamy smutne historie osób, które za namową sprzedawcy dały się namówić na produkty inwestycyjne, których nie rozumieją (doradca obiecał wielkie zyski, wpłacam do Skandia i tracę itp, przy wypłacie stracę większość oszczędności). Skala problemu jest w mojej ocenie wyolbrzymiona. Ale nie jest mała. Są z pewnością tysiące osób, którym należy pomóc.  Pomagałem nieraz podając jak wycofać się z niektórych produktów.

Ale nie należy mylić procesu oferowania produktów inwestycyjnych  (który faktycznie był i często nadal jest na tragicznym poziomie) z samymi produktami!

Idąc tym tropem należałoby:

  • zamknąć giełdę, ponieważ grupa inwestorów dała się przekonać do kupna świetnych akcji, które potem straciły 50%…
  • zakazać działania funduszy inwestycyjnych w Polsce – ponieważ ktoś nie rozumiejąc jak działają fundusze wpłacił pieniądze i stracił (polecam mój artykuł na ten temat – a szczególnie komentarze, które pojawiają się pod tym tekstem).

To,  że w Polsce nie ma edukacji finansowej niestety było i jest często wykorzystywane przez nieuczciwe firmy ‚doradztwa finansowego’.

To,  że ktoś obiecuje, że Ford Mondeo spala 1 litr na 100 km, a klient w to uwierzy … nie oznacza, że samochody Forda należy uznać za nielegalne – oczywiście pojawi się zarzut, że przykład jest idiotyczny – ale zapewniam – mając podstawową wiedzę o finansach większość poszkodowanych dokonała by całkiem innego wyboru produktu inwestycyjnego, lub zupełnie innej wersji tego samego produktu. Mając podstawową wiedzę o samochodach moje porównanie uznamy za idiotyczne. Mając podstawową wiedzę o rynku produktów inwestycyjnych … A tej wiedzy nie mamy – i co najgorsze: najczęściej nie chcemy jej mieć!

[pullquote-left]W mojej ocenie dyskusja zaszła na tyle daleko, że trzeba pokazać tę inną, mniej popularną stronę medalu[/pullquote-left] Modne stało się ostatnio także opisywanie tych produktów (polisy inwestycyjne) jako jednego wielkiego oszustwa. Ukartowanego tak, aby inwestorzy tracili. Taki obraz płynie z publikacji na ten temat! Oczywiście o wiele łatwiej narzekać i przekonywać poszkodowanych (i tu szczerze współczuję) że padli ofiarą oszustwa na miarę Amber Gold publikując wybrane fakty pasujące do jedynej słusznej teorii spiskowej niż dokładniej zbadać i przedstawić temat podając pełne, a nie tylko wybiórcze informacje.

Ja proponuję podejście edukacyjne. Zamiast przytakiwać podejściu (swoją drogą popularnemu w Polsce – podpiszę cokolwiek, później co najwyżej pójdę z tym do sądu) pokażę jakie błędy popełnili niezadowoleni z wybranej w przeszłości inwestycji. Po to aby kolejni inwestorzy mogli dokonać świadomego wyboru i nie popełniać tych błędów, które popełniło wielu wierząc w bajki sprzedażowe.

Bardzo szanuję to o czym piszą w temacie finansów osobistych Marcin Iwuć czy też Michał Szafrański. I przyklaskuję popularności tych blogów. Z większością rzeczy się absolutnie zgadzam. Są to prawdy ponadczasowe. Natomiast co do tematyki inwestycyjnej mamy czasem odmienne zdania. Jednym z takich punktów jest tematyka produktów o nazwie Polisa Inwestycyjna. Ale to, co jest piękne w tej dyskusji, to sposób rozmowy – ponieważ dyskutujemy o faktach. Bez tych negatywnych emocji, które czasem pojawiają się wśród komentujących (mogą wynikać z frustracji i mówiąc wprost krzywdy którym nierzetelne firmy wyrządziły inwestorom). Natomiast muszę tutaj przypomnieć, że obaj blogerzy wprost informują, że nigdy sami nie inwestowali w produktach typu Polisa Inwestycyjna. I w swoich artykułach na ten temat poruszają wyłącznie wybrane elementy dotyczące tych produktów. Te, które pasują do z góry postawionej tezy, że nikt na świecie nie wymyślił bardziej złodziejskich inwestycji. I często w swoich publikacjach pokazując te cechy tych produktów w sposób, w jaki są potocznie postrzegane. Zamiast pokazać jak te cechy wyglądają w rzeczywistości.

Dalsza lektura kolejnych artykułów na ten temat wymaga od czytelnika … odwagi!

Szczególnie, jeżeli posiadasz taki produkt i nie jesteś z niego zadowolony. W wielu dziedzinach życia, jeżeli mamy jakieś niepowodzenia to próbujemy szukać winy gdzie indziej. Zamiast  spojrzeć w lustro i zastanowić się czy jednak to my gdzieś nie popełniliśmy błędu?

Jest takie powiedzenie: złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Odnoszę wrażenie, że w przypadku strat w inwestowaniu w polisach próbuje się szukać winy w produkcie. W opłatach. A nie w braku umiejętności korzystania z produktu.

Może warto otworzyć się na dodatkową wiedzę. Poznać to w co zostały zainwestowane Twoje pieniądze (nie cofniemy decyzji sprzed lat). I zastanowić się co można zrobić?

Wiem i rozumiem, że wielu z czytelników zostało ‚wrobionych’

jak-oferowacByły na rynku szkolenia dla firm oferujących produkty inwestycyjne o … takim tytule. Ale – w każdej branży jeżeli idziemy do sprzedawcy usługi może się zdarzyć, że celem sprzedawcy będzie sprzedać. Tak samo w finansach.

Najczęściej inwestor udawał się do punktu sprzedaży na rogu ulicy bo chciał podświadomie usłyszeć, że są sposoby zarabiania znacznie więcej niż na lokacie bankowej bez żadnego ryzyka i bez zajmowania się inwestycją i bez żadnej dodatkowej edukacji. Bo chciał mieć oszczędzanie na emeryturę ‚z głowy’ (przecież gdzieś oszczędzam). W punkcie sprzedaży wiedzieli, że 80% osób tego oczekuje. I … to właśnie mówiono na 30minutowych spotkaniach. Wiem – byłem – doświadczyłem nieraz z ciekawości:). Często po obu stronach biurka siedziały osoby, które nie miały żadnej wiedzy o inwestowaniu. A osoba po stronie sprzedawcy była uzbrojona w świetnie dopasowane bajki sprzedażowe.

Klienci byli na straconej pozycji. Trzeba było silnej woli aby nie podpisać umowy na pierwszym czy drugim spotkaniu.

Nie wnikam tutaj czy to dobry pomysł podpisywać takie umowy po krótkiej rozmowie. Pokazuję tylko, że doskonale rozumiem problem. Ale – wracając do meritum – nie jest to problem produktu. Tylko problem sprzedaży. Produkty takie jak polisa inwestycyjna – jak wykażę w kolejnych artykułach mogą w rękach inwestora, który rozumie ich cechy- i te cechy wykorzystuje – być świetnym rozwiązaniem. Przykro mi z powodu tylu błędnych decyzji. Rozumiem rozgoryczenie i stres. Ale mimo to zachęcam do poznania całej prawdy.

Co można zrobić gdy musimy zakończyć inwestycję: firma AEGON idzie na ugodę z każdym z inwestorów. Trzeba tylko zapytać. Można dać zarobić kancelariom prawnym, które pomagają w postępowaniach sądowych (jeżeli ktoś został faktycznie wrobiony powinien walczyć o swoje – co prawda w mojej ocenie raczej z doradcą a nie z producentem, ale … to tylko moje zdanie). W przypadku produktów paretopodonych wiele razy pokazywałem argumenty, które można użyć. Życzę szczęścia w uporządkowaniu swoich inwestycji. A – być może po lekturze poniższych materiałów część inwestorów inaczej spojrzy na produkt który posiada?

Mity dotyczące produktów typu Polisa Inwestycyjna

Temat jest bardzo szeroki. Dlatego każdemu z mitów poświęcę osobny artykuł. Tu jedynie przedstawiam te tematy, którymi będę się w najbliższych dniach zajmował.

W komentarzach możesz dodać swoje własne spostrzeżenia, obawy lub zasłyszane zarzuty skierowane do różnych produktów inwestycyjnych.

Kłamstwo 1. Polisa inwestycyjna to wysokie koszty

Jeżeli inwestor wybrał pierwszy lepszy produkt, który ‚zapukał do drzwi’ to jest możliwe, że wybrał akurat droższy produkt. Tak jak w życiu. Nikt nie mówi, że taksówki we Wrocławiu są oszukańczo drogie jeżeli świadomie wybiera te zrzeszone, od tych niezrzeszonych (tylko tutaj mamy podstawową wiedzę…)

Kłamstwo 2. W polisie zawsze inwestujemy drożej niż w mBanku

Ostatnio na kilku blogach (w tym u Marcina Iwucia) pojawiły się diagramy pokazujące jak wyglądają koszty opakowania funduszy w formie polisy. Problem w tym, że pokazano tylko część prawdy. Nie pokazano tego o czym wie większość świadomie inwestujących w tych produktach. Nie pokazano elementu, dzięki któremu w polisach inwestycyjnych inwestujemy średnio 1-2% w skali roku taniej niż w mBanku.

Wiem, to brzmi zaskakująco – ale takie są fakty. Oczywiście – podkreślam ponownie – dotyczy to sytuacji gdy posiadacz polisy będzie wykorzystywał te możliwości.

Kłamstwo 3. Polisy inwestycyjne to wysokie opłaty likwidacyjne

Jeżeli inwestor podpisał umowę na pierwszy lepszy produkt, nie czytając umowy i nawet nie starając się jej zrozumieć to istnieje duże prawdopodobieństwo, że faktycznie w umowie znajdują się wysokie opłaty likwidacyjne.

W artykule pokażę, że większość osób, które posiadając produkty polisa inwestycyjna i dziś mają pretensje o wysokie opłaty likwidacyjne tak naprawdę mając dokładnie ten sam produkt mogły mieć te opłat na znacznie niższym poziomie. Tego oczywiście nie powiedział sprzedawca na rogu ulicy. Ale też i Klient nie pytał…  Pomijam tu możliwość doboru produktu z całej oferty rynkowej.

Jak widać ciągle wracamy do modelu oferowania produktów. Każdy produkt (poza jednym) pozwalał minimalizować opłaty likwidacyjne. Tylko o tym Klienci nie wiedzieli (dlaczego – o tym doskonale wiemy).

Kłamstwo 4. Korzyść podatkowa w polisach to mit

Wszystkie obliczenia pokazujące, że korzyść podatkowa w polisie nie istnieje które widziałem (a widziałem ich wiele) pokazują od strony matematycznej że korzyść podatkowa w polisach inwestycyjnych nie istnieje. A jeżeli istnieje to jest minimalna. Problem w tym, że w każdym z tych obliczeń przyjęto jedno uproszczone założenie. A to uproszczenie całkowicie wypacza końcowy wynik. Proponuję – poczekać na artykuł, w którym dokładnie pokażę co to za błąd i jak uwzględnienie rzeczywistości (zamiast teoretycznych założeń) całkowicie zmieni wynik takiej symulacji.

Kłamstwo 5. W polisach inwestycyjnych można tylko stracić

To zdanie nie wymaga komentarza. Jeżeli inwestor będzie po prostu wpłacał pieniądze do funduszy i straci – to gdyby w ten sam sposób inwestował w fundusze poza polisą też by stracił.  Tylko … wtedy nie byłoby na co zrzucać winy.

Kłamstwo 6. W polisach musimy blokować kapitał na wiele lat

To oczywiście również mit. Są od 15 lat dostępne polisy trwające 2-4 lat. Każdy produkt od początku istnienia ich w Polsce pozwalał tak inwestować aby zdecydowana większość wpłaconych pieniędzy była dostępna do wypłaty w każdym momencie bez opłat likwidacyjnych.

Kłamstwo 7. W polisach musimy systematycznie inwestować przez 10-20 lat

Znów potoczna ocena wynikająca z braku znajomości posiadanych produktów. Większość produktów o charakterze systematycznym wymagała systematycznych inwestycji przez lat 5, czasem 7 czasem 10. Były też takie gdzie można było podpisać umowę na 14 lat obowiązkowych składek. Jak widać inwestor miał wybór (pytanie czy z niego korzystał, czy też – tradycyjnie – podpisywał pierwszą umowę którą otrzymał do podpisu). W artykule pokażę, że w wielu przypadkach umowę na ten sam produkt inwestycyjny można było podpisać w taki sposób, że wymagane systematyczne inwestycje mogły trwać np. 2 lata zamiast 5 lat…

Poza tym – akurat model systematycznego budowania kapitału nie jest najgorszym z możliwych i warto go realizować. I każdy z produktów (poza jednym) pozwala na to aby inwestować systematycznie przez np. 15 lat, przy czym systematyczność wcale nie musi być obowiązkowa.

Kłamstwo 8. Na polisie inwestycyjnej zarabia tylko doradca. Klient tylko może stracić

To powinienem pozostawić bez komentarza. Ale … nie mogę. Taka jest obiegowa opinia o produktach typu Polisa Inwestycyjna.

W artykule pokażę, że mamy tu sytuację win-win-win (o ile inwestor inwestuje, a nie po prostu wpłaca pieniądze w coś co ktoś obiecał, że zarobi 20% rocznie):

  • inwestor oszczędza inwestując w fundusze o 1-2% taniej w skali roku niż w mBanku
  • zarabia pośrednik, którzy przedstawił te możliwości inwestycyjne
  • zarabia producent produktu inwestycyjnego
  • zarabia fundusz inwestycyjny

To chyba uczciwy układ?

I kilka innych niedopowiedzeń związanych z polisami inwestycyjnymi

To między innymi:

  • porównywanie parasola polisy inwestycyjnej do parasola jednego TFI
  • omówienia czasów konwersji (czyli czasu dokonywania zmiany między funduszami) w polisie i poza polisą (w mojej ocenie kluczowy element przy inwestowaniu)
  • deprecjacji korzyści spadkowych – to bezpłatny dodatek, więc nie wpływa na wynik inwestycji
  • braku limitów inwestycyjnych w polisach przy niektórych funduszach – dotyczy oczywiście kilku, ale czasem bardzo ciekawych funduszy…
  • wysokie opłaty administracyjne
  • szukania źródła strat w koszcie ubezpieczenia (który w niektórych produktach wynosił np. 1 zł rocznie…)
  • i tradycyjnie mylenia pojęć: polisolokata i polisa inwestycyjna

I … liczę, że wspólnie znajdziemy jeszcze więcej informacji. Zapraszam do podsuwania pomysłów w komentarzach.

Kim u licha jest Remigiusz Stanisławek pisząc takie rzeczy?

Od 2006 roku szerzę edukację wśród inwestorów na temat funduszy inwestycyjnych. Poprowadziłem ponad 220 szkoleń stacjonarnych Fundusze To Nie Lokata. Wszystko o czym mówię i piszę w tematyce inwestowania opieram o fakty. Pokazuję, że każdy produkt do inwestowanie na rynku funduszy inwestycyjnych jest dobry. Jeżeli tylko inwestor ma do tego produktu przekonanie i świadomie z niego korzysta. Nieważne czy to polisa, platforma mBanku, parasol BPH czy IKE ING. Nie ma złych produktów.

W ramach portalu Opiekun Inwestora od 7 lat pomagamy inwestującym w dowolnych produktach inwestycyjnych. Fundusze to nie lokata. To inwestycja.

Jestem inwestorem praktykiem. Inwestuję ponad 100.000 zł rocznie w produktach inwestycyjnych typu Polisa Inwestycyjna. Dlaczego? O tym w kolejnych artykułach. I mniejsze kwoty jako bieżące środki na platformach mBank/BossaFund. Warto dodać, że posiadam produkty inwestycyjne 6 różnych ubezpieczycieli. I znam doskonale te produkty od strony praktycznej a nie teoretycznej.

W 2012 roku napisałem pierwszy w Polsce cykl poradników na temat produktów typu Polisa Inwestycyjna. Poradników porówujących ponad 80 różnych produktów na tym rynku. Produktów kilkunastu producentów (nawet tak egzotyczncyh jak polis firm ‚Polisa Życie SA’). I tu mogę po prostu zapewnić – wszelkie niuanse OWU i opłat znam doskonale.

Czy zarabiam oferując produkty inwestycyjne? Oczywiście tak. Tylko w przeciwieństwie do inwestowania w budce na rogu ulicy moja grupa inwestorów zanim dobierze produkt inwestycyjny otrzymuje pełną informację o wszelkich możliwościach inwestowania w fundusze. Łącznie z mBankiem. Porównaniem wielu różnych produktów wielu producentów. I wyboru produktu dokonuje w pełni świadomie. I wcale nie blokując dostępu do większości oszczędności! Tylko, na sam dobór produktu zainteresowany musi poświęcić co najmniej kilkanaście godzin zapoznawania się moimi materiałami, rozmów, uszczegółowień i … prawie przymuszania aby dokładnie przeczytać dokumenty formalne produktu (które wcale nie są specjalnie skomplikowane) a następnie wyjaśnienia każdego zapisu, który nie jest do końca zrozumiały. No i najważniejsze – gotowości do tego aby zdobyć podstawową wiedzę o inwestowaniu. Tylko tyle. I aż tyle. Ale to jest jedyny w mojej ocenie model, w którym inwestor świadomie dobiera zestaw rozwiązań inwestycyjnych.

Gdy inni opowiadają bajki sprzedażowe – ja przed bajkami przestrzegam. Cały czas można obejrzeć nagranie Magia Procentów z 2011 roku (nic się nie zdezaktualizowało). Nagranie, pokazujące jakie historyjki opowiada się osobom, które chcą zacząć inwestować… To co prawda 2 godziny nagrania. Ale – w mojej ocenie warte dla Twoich oszczędności.

W swoich zasadach pisania o faktach a nie emocjach jestem nieugięty. Po tym jak po moich artykułach rozpętała się afera Kwartalnych Zysków i innych produktów strukturyzowanych 10- lub 15-letnich (Lucro, Libra, Pareto i tym podobne) bardzo krytykowałem sposób ich oferowania. Ale – jako jedyny miałem odwagę napisać, że same produkty nie są oszukańcze (to oczywiście nie jest podejście popularne – ale nie mogę odejść od faktów tylko dlatego, że tysiące osób uwierzyło, że 2+2 = 24. Inwestorzy w tych produktach (nie mylić polisolokaty z polisą inwestycyjną) z przerażeniem widzą spadki 30-50% na rachunku. Ale nikt nie odważy się napisać, że patrzą na zły wykres. Fakty są podane tutaj. Ale … aby przeczytać ten artykuł też trzeba mieć sporo odwagi – o wiele lepiej żyć w przekonaniu, że oprócz tego, że doradca nam opowiadał bajki to produkt na pewno był stworzony po to aby tracić. Przed tymi potworkami inwestycyjnymi przestrzegałem (wtedy prawie nikt nie chciał słuchać). Ale – to że mówiłem, że produkty są słabe nie oznacza, że są oszustwem!

Podczas gdy wszyscy do dziś ciągle przekonują, że w produktach Lucro, Libra, Prareto można tylko stracić (bo to przyjemniej się czyta – każdy lubi afery) – ja pokazuję fakty. Które mówią co innego… Takich produktów (kilkuletnich) zakończyło się ponad 200. Tutaj są ich wyniki. Tych danych oczywiście nie pokażą klientom Kancelarie Prawne zarabiające prowizję na zrywaniu umów wmawiając inwestorom, że produkty te zawsze tracą…

Gdy opisuję jakiś produkt – staram się go poznać. A nie opierać się o potoczną wiedzę. W trakcie afery z produktami typu Libro Parego itp aby lepiej wczuć się w dolę inwestorów sam założyłem dla siebie produkt Dziesięciokrotka. Tak na 100 zł miesięcznie. Stąd uważam, że mam prawo pisać o faktach. Ponieważ bazuję na tym co widzę i wiem. A nie na tym co mi się wydaje.

W inwestowaniu, a co za tym idzie także w ocenianiu produktów inwestycyjnych warto czasem wyłączyć emocje i spojrzeć na fakty. Wierzę, że wielu z was przełamie się do tego aby zapoznać się z tym co mam do przekazania w formie odpowiedzi na niesłuszne moim zdaniem zarzuty stawiane produktom typu polisa inwestycyjna.

Na dziś to wszystko – zapraszam do komentowania, i zgłaszania nowych tematów, ale też pytań i wątpliwości. Ale też i tej konstruktywnej krytyki.

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne - może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz

komentarzy 11

  • Polisy zawsze kojarzyły mi się z niewielkimi zyskami, na które musimy czekać naprawdę długo. Teraz mam dużo jaśniejszy obraz. Dobry artykuł. Wiele się nauczyłem. Dzięki.

    • To dopiero początek wyjaśnień. Polisa to narzędzie do inwestowania. Wynik zależy wyłącznie od tego jak inwestor z takiego narzędzia korzysta! Mniej więcej 80% posiadaczy polisy (dane z kilku TU sprzed 2-3 lat) nigdy do panelu do zarządzania polisą się nie zalogowało…

  • Cześć Remigiusz,
    Dopiero dziś miałem chwilę, aby do Ciebie zajrzeć 😉
    Ależ ja inwestowałem przez prawie 6 lat w Skandii. I nawet miałem spore zyski, ale…o 40% niższe niż w analogicznych funduszach. Dlatego zerwałem Skandię i zapłaciłem prawie 15 tys. opłaty likwidacyjnej. Nawet po tej opłacie musiałem zapłacić Belkę.

    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję Ci za rzeczową dyskusję.

    • Dziękuję – ja też ostatnio nie kontynuowałem naszych rozmów. To co dla mnie osobiście (w polisach mam prawie wszystkie oszczędności) to wykorzystanie tych właśnie cech – jak np. czystych zagranicznych funduszy. Kupując te same fundusze w polisie co poza polisą wynik może być słabszy. Szczególnie gdy inwestor nie robi żadnych zmian.

  • Witam
    Zgadzam się z Pańskim artykułem i denerwują mnie głosy tych, którzy zaczynają domagać się odszkodowań za starty, jakie przyniosło im inwestowanie w polisy inwestycyjne. Sama od sześciu lat inwestuję i zaczynałam jako totalny laik. Nie powiem, żeby przyniosło mi to jakieś oszałamiające zyski i oczywiście bywały też momenty gdy notowałam straty, ale przy tego typu inwestycji ryzyko zawsze istnieje. Jak ktoś chce mieć spokój to powinien trzymać pieniądze na koncie oszczędnościowym lub lokacie. Tylko wiadomo inna skala zysku.
    Pozdrawiam