Archiwum

Karty płatnicze – co majstrują politycy?

Wielu z nas korzysta z kart kredytowych. Ja swoją pierwszą założyłem kilkanaście lat temu. Korzystamy z kart, płacimy (u mnie spora część to internetowe wydatki zagraniczne ? książki, kursy, szkolenia, podróże). I nie wiemy co dzieje się w tle takich transakcji. Sam byłem całkowicie zaskoczony informacją o tym jakie nowe regulacje na rynku karcianym chcą wprowadzić politycy.

Jeżeli coś dobrze działa na wolnym rynku ? warto to regulować …

Z jednej strony naciska się na deregulację i swobodny dostęp do wielu zawodów. Czyli dążenie do deregulacji. A w przypadku kart: odwrotnie. Pojawiają się zapędy dotyczące regulacji.
Senacki projekt ustawy o usługach płatniczych zakłada:

1. regulację opłaty Intercharge i ustawowe obniżenie tej opłaty do poziomu 0,5% – temu tematowi będę się dokładniej przyglądał.

2. i całkowicie szokujący pomysł przyznania punktom sprzedaży możliwości decydowania które karty będą honorować. Zrywając z regułą honour-all-cards, która gwarantuje, że każda ważna karta MasterCard, Visa, czy American Express zostanie przyjęta przez punkt usługowo-handlowy oznakowany logo tego systemu płatniczego.

O ile zerwanie reguły Honour-all-cards wydaje się być oczywistą (w mojej ocenie) pomyłką (podyskutujmy), to w przypadku opłaty Intercharge znajdziemy dwa fronty. Więcej informacji dostępnych jest na stronach www.otwartekarty.pl oraz www.frob.pl.

Organizacje płatnicze dowodzą, że obniżenie tej opłaty nie wpłynie na poziom cen, ale za to wpłynie na koszty posiadania karty kredytowej zmniejszając chęć posiadania kart kredytowych (i tym samym zmniejszenie zainteresowania tymi płatnościami).
Z kolei organizacja FROB promuje całkiem odmienne stanowisko. Przekonując, że niższe opłaty intercharge pobierane od właścicieli sklepów wpłyną na obniżkę cen i zwiększą powszechność akceptowalności kart.

Co sądzisz o planach regulacji?

Warto zapoznać się z opiniami zawartymi na na stronach www.otwartekarty.pl oraz www.frob.pl. Ciekaw jestem waszej oceny działań regulacyjnych. Ja występuję w roli Klienta, oferenta produktów, ale też przyjmującego płatności kartą. I z tej perspektywy będę te rozwiązania komentował.

Dlaczego korzystamy z kart płatniczych?

Karty płatnicze (debetowe/kredytowe) w Polsce dostępne są od kilkunastu lat. Ja osobiście bardzo się do nich przywiązałem (szczególnie, że jednym telefonem do banku kilka lat temu załatwiłem sobie brak jakichkolwiek opłat za korzystanie z moich kart).

Nie wszyscy mogą mieć przekonanie co do tego typu płatności, ale ? z moich doświadczeń to bardzo bezpieczne rozwiązania. I mają wiele do zaoferowania:

  • co roku z tytułu różnych zniżek oszczędzam jakieś 500-1000 zł
  • korzystam raczej z karty kredytowej, od kiedy zniknął problem kilku akceptantów ? mam po prostu jedną taką kartę, choć na wszelki wypadek posiadam debetówkę innej organizacji kartowej
  • nie trzeba nosić gotówki ? nie pamiętam już kiedy ostatni spotkałem sklep/ restaurację/ stację benzynową, gdzie nie mógłbym użyć karty
  • brak konieczności noszenia większej gotówki
  • wiele zakupów (w moim przypadku) możliwe jest wyłącznie kartą kredytową – wypukłą (zakupy zagraniczne, Amazon.com, dostęp do internetowych kursów i portali zagranicznych)
  • natychmiastowy dostęp do pieniędzy.
  • na wyciągu bankowym znacznie łatwiej śledzić wydatki (przykładowo mój CitiBank wprowadził automatyczne segregowanie płatności kartą bazując po nazwie akceptanta karty i przypisując wydatki do określonych kategorii). Tego przy płatności gotówką zautomatyzować się nie da

Czy zakupy kartą są bezpieczne? Tradycyjne? W restauracji? Przez internet? W mojej ocenie całkowicie:

Kilkanaście razy w miesiącu realizują płatności kartą za granicą (książki, ale też wiele niematerialnych elementów ? usługi, narzędzia niezbędne dla biznesu). Często podając wszelkie dane karty (także CVV2/CVC) na stronach internetowych (głównie USA/GB/DE)

  • nigdy nie padłem ofiarą oszustwa karcianego
  • dwukrotnie podejrzane transakcje zostały zablokowane przez bank (nie pasował pattern moich zachowań zakupowych)
  • raz nie mogąc dokonać zakupu w pewnym małym państewku otrzymałem telefon z banku z zapytaniem czy na pewno to ja realizuję tę transakcję (czuwają)
  • nie mam żadnych oporów przed zakupem usług kartą w trybie Recurring Payments ? zawsze, gdy z takiej usługi chcę zrezygnować usługodawca zaprzestaje pobierania cyklicznych opłat.

Trzeba oczywiście zachować czujność i sprawdzać portale, na których dokonujemy płatności.

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne – może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz

komentarzy 13

  • Jestem za regulacją, gdyby nie UKE to dziś za minute połączenia komórkowego nadal płaciłoby się jak za zboże!
    [edit RS]

    • Też byłbym za – gdyby była realna szansa na obniżenie cen. Niestety – czegoś takiego nie będzie. Sklepy nie obniżą cen po obniżeniu opłat, o których rozmawiamy 🙂 i jeżeli już coś się wydarzy to – tak jak zaproponował w komentarzu FROB – sprzedawca będzie mógł dać wyższą cenę dla klienta płacącego kartą Premium. Wg mojej wiedzy w ub. roku już raz obniżono te opłaty (dotyczą rozliczeń między organizacją płatniczą, sprzedawcą a bankiem) i nie zauważyłem spadku cen.

      • Ale tylko lub najwięcej kart premium ma MC i to on tylko „krzyczy”
        Poza tym Panie Remigiuszu z cenami to jest tak zawsze, mąka drożeje – chleb drożeje, mąka tanieje chleb jakoś nie tanieje, inny przykład na teraz jaja drożały do nawet 1zł za sztukę – dziś jest tak dużo jaj że ceny nawet po 20gr – a produkty z jaja staniały? – oczywiście że nie – bo każdy ma wymówkę, a to energia droższa, paliwo, płace itp itd!

        • Nie badałem który z karcianych operatorów ma najwięcej kart premium. Ja akurat mam Visę a z MC zwykłą debetówkę. Na tą całą dyskusję patrzę raczej z poziomu konsumenta.

          Opłata internchange, jeden z elementów dyskusji to nieco ponad 1%. A to oznacza, że dla nas jako konsumentów produkt w cenie 50 zł gdyby sprzedawca obniżył cenę o ten 1% (czego nie zrobi) produkt kosztowałby 49,50 zł. Różnice między cenami tego samego produktu między sklepami sięgają kilkudziesięciu procent. Dla 1% różnicy nie będę szukał tańszego miejsca do zakupu w inny sposób niż dotychczas (np. zakupy przez internet dla większych transakcji).

          Z mojego punktu widzenia – nie mam żadnego problemu z tym, że Visa czy Master Cart zarabiają na transakcjach karcianych. Niech zarabiają i niech rozwijają ten rynek. Jeżeli ustawodawca chce na siłę regulować ten poziom opłat, który nie przełoży się na niższe ceny, a dodatkowo najprawdopodobniej za te obniżki zapłacę ostatecznie ja ponosząc opłaty dodatkowe za posiadanie karty, czy też – co opisał w jednym komentarzu FROB – sprzedawca doliczy mi do rachunku dodatkową opłatę za to, że korzystam z karty Premium – serdecznie dziękuję za taką regulację.

          W Polsce od lat panuje jakieś dziwne spojrzenie na to, że firmy w ramach swojej działalności zarabiają pieniądze. To w końcu oczywiste. I czasem nieprzemyślane regulacje na zasadzie „jakaś firma za dużo naszym zdaniem zarabia – to niech zarabia mniej’ – określę działaniami na zasadzie psa ogrodnika. Ale znacznie gorszymi – obniżymy ustawowo te opłaty, będziemy mieć ‚satysfakcję’ (no właśnie: skąd potrzeba tej satysfakcji?) że firmy VS i MC będą zarabiać mniej. Super. Ale – ceny się nie zmniejszą – czyli dla konsumentów marna to pociecha. A dodatkowo (mnie te argumenty przekonują) na posiadaczy kart mogą zostać przeniesione te koszty.

          Kto skorzysta? Raczej nie małe osiedlowe sklepiki – gdzie tylko część płatności realizowana jest kartami. Więc te punkty nie zwiększą swojej rentowności o wiele procent.
          Skorzystają duże sieci – oszczędności idą tu w wiele milionów pln. Transakcji kartami jest wiele, często są to duże transakcje. Zysk zwiększając o znacznie więcej niż ten 1%.

          Warto zauważyć, że dla konsumenta ten 1% hipotetycznej obniżki – to zaledwie 1%. A dla sprzedawcy 1% dotyczy wartości transakcji – co po odjęciu kosztu zakupu stanowi już znacznie większy procent zysku punktu sprzedaży. przy marży 20% ten 1 punkt procentowy stanowi 5% marży. Ale znów – nie dotyczy każdego zakupu. Nic dziwnego, że ze strony sprzedawców może być presja i dyskusja raczej za obniżaniem tych opłat.

          Dla mnie jako konsumenta – mało istotna – liczy się dla mnie koszt zakupu.
          Dla mnie jako przedsiębiorcy przyjmującego płatności kartą (co prawda przez internet – czyli znacznie taniej niż w punktach sprzedaży) koszt tych transakcji wliczony mam w biznes plan. I dla płacących przelewem bankowym ceny nie obniżam (a takie płatności wymagają potem ręcznej obróbki, zatwierdzania) – tu też obniżka niewiele zmieni. Nie zmienię cen z np. 117 zł na 115,83 za roczny abonament Opiekuna Inwestora.

          • Ale nie ma problemu – podniosą mi opłatę za kartę – to ją zlikwiduje i będę płacić gotówką.
            Druga sprawa Biedronka duża sieć jak nie ogromna u nas jest nie ugięta na prośby klienta by wprowadzić karty płatnicze – nie porostu jest za drogie przyjmowanie kart – obrót gotówki jest tańszy, więc im się nie opłaca – tak tłumaczą

          • Dla mnie jest to problem. Za bardzo cenię sobie możliwość korzystania z karty zamiast gotówki. I dlatego wkurza mnie na siłę regulowanie czegoś na czym ja (i wiele osób przekonanych do korzystania z kart) osobiście mogę stracić.

            Biedronka nie jest dobrym przykładem sieci. Większość klientów płaci gotówką i wybiera ten sklep raczej ze względu na cenę i brak możliwości płatności kartą nie jest problemem. Liczy się cena. Wypowiadałem się o tych sieciach sprzedażowych (ale też np. stacjach benzynowych) gdzie jest wiele transakcji kartami i często są to istotne kwoty.

  • Zaprasza Pan do dyskusji na temat braku zasadności zerwania reguły honour-all-cards, zatem chętnie przedstawimy argumentację FROB uważającą odejście od tej reguły za ważny element (jeden z wielu proponowanych przez nas) urynkowienia systemu kartowego. Dla przedsiębiorcy akceptującego transakcje przy użyciu karty bardzo istotne jest jakiego typu karty używają jego klienci – od tego bowiem uzależniona jest wysokość prowizji, którą poniesie. Proszę pamiętać, że im bardziej karta jest ekskluzywna tym wyższą prowizją jest obłożona a organizacje płatnicze bardzo chętnie oferują klientom karty typu premium z przypisanymi do nich programami lojalnościowymi i innymi dodatkami bo czerpią z nich większy zysk. Dlatego uważamy, ze rozsądne jest, aby przedsiębiorca mógł sam zdecydować czy drogą kartę chce akceptować w swoim terminalu czy też nie. Oczywiście, może to stanowić pewną niedogodność dla klienta posiadającego kartę typu Premium ? pamiętać należy, że zwykle ma jeszcze inną kartę debetową. Innym rozwiązaniem byłoby postulowane m.in. przez FROB prawo (a nie powszechność) pobierania przez przedsiębiorcę opłaty surcharge, nakładanej na drogie karty i ponoszonej przez konsumenta w momencie dokonywania płatności tego typu kartą. Obecne zapisy projektu senackiego, który jako jeden z pięciu jest procedowany w Sejmie, nowelizacji ustawy o usługach płatniczych nie przewidują surcharge dla kart debetowych. Będzie on możliwy dla kart kredytowych ale do wysokości ponoszonych przez akceptantów kosztów ? wyznaczonych de fato przez same organizacje płatnicze. Nie warto się tego obawiać ? nie będzie to nadużywane przez handlowców ze względu na możliwą utratę Klientów.

    • Jakoś nie mogę się z tym zgodzić.

      1. Zapewne karty Premium są ‚droższe’ dla sprzedawcy. Ale też dokonujący zakupu taką kartą nie ma problemu z wydaniem większej kwoty. Z pewnością kwota wydawana przez Klienta z kartą prestige jest znacznie większa niż przeciętna.

      2. Argument – ‚posiada także kartę debetową’ całkowicie do mnie nie trafia. Nie po to mam kredytówkę aby korzystać z karty debetowej. Przynajmniej u mnie – debetówka służy do bezpłatnego wypłacania gotówki z bankomatu – dla tych miejsc gdzie kartą płacić nie można.

      3. Postulowanie dodatkowej opłaty surcharge – czyli Klient mający prestiżową kartę płaci w sklepie wyższą cenę? To dla mnie nieco absurdalne. Ten typ płatności kartą raczej nie pojawia się często w małych punktach sprzedaży – tylko w centrach handlowych czy też większych sieciach. Jako napływowy poznaniak – protestuję 🙂

      4. Programy lojalnościowe powiązane z kartą kredytową? Zachęcają do kolejnych zakupów. Czyli aktywizują transakcje kartą. To może mniej ważne dla małych sklepików, ale dla dużych sieci uczestniczących w programach lojalnościowych zwiększa to obroty. Sam złapałem się na tym, że gdy miałem kartę powiązaną z programem lojalnościowym BP – tankowałem głównie na BP. Gdy ten program skończył się jakoś częściej tankuję na Orlenie. Płacąc kartą oczywiście.

      5. Nie wiem jak inni użytkownicy kart. Ja mam świadomość ponoszenia pewnej opłaty przez sprzedawcę. I w ramach sąsiedzkiej solidarności w lokalnych sklepikach dokonuję płatności najczęściej gotówką.

  • A co pan by powiedział na taki układ;
    Klient chcący zapłacić kartą – sklep dolicza do rachunku opłatę np 1% wartości zakupów – inaczej mówiąc przerzucenie opłaty na klienta, a nie na sklep?
    Coś w stylu jak kiedyś reklamówki jednorazowe w sklepach były darmowe, a teraz w większości płatne – chcesz reklamówkę to płać.

    • W sklepie używam toreb wielokrotnego użytku 🙂 A propozycji płacenia więcej o 1% tylko dlatego aby sklep zarabiał więcej nie rozumiem. Punkty handlowe muszą wkalkulować różne koszty – także koszty przyjmowania płatności (ale też obsługi gotówki) w swój poziom marż. I jakoś dają sobie z tym radę. Dlaczego miałbym płacić więcej? Lub używać gotówki zamiast karty? To uwstecznianie powszechności tego sposobu płatności. Dziękuję za taki kierunek zmian 😉

      Nie rozumiem dlaczego z punktu widzenia Klienta miałbym propagować działania zmierzające do tego abym płacił więcej.

      Wtedy pojawi się zapewne kolejny pomysł na zajęcie dla polityków – ustawa wskazująca granice takich możliwości ‚podnoszenia cen’ dla karciarzy i niekarcianych Klientów.

      Spójrzmy dalej – nie wiem, czy to tylko poznańskie spojrzenie 🙂 – ale przerzucenie kosztów tych transakcji na Klientów (jak pokazują badania) spowodują mniejszą chęć używania kart. A szczególnie Kart połączonych z programami lojalnościowymi – które znowu zwiększają obroty oferentów produktów będących ‚gratisami’ w tych programach, czy też tańszych usług. Np. kina oferujące tańsze bilety przy płatnościach kartami. Mniej transakcji kartami w ogóle – znaczący spadek działania programów lojalnościowych.

      Z moich transakcji w tego typu programach (głównie z uwagi na moje spore wydatki na paliwo i korzystanie ‚gdzie popadnie’ z kart kredytowych) generuje się rocznie sporo ponad 1000 zł oszczędności. Można za to sprawić sobie przyjemny prezent.

      Z punktu widzenia sprzedawców – ten 1% od ceny – ma znacznie większe znaczenie (liczony w stosunku do marży na sprzedaży) niż 1% dla końcowej ceny dla Klienta. Ale jako Klient nie godzę się na działania, które mają powodować, że będę w sklepie gorzej traktowany niż osoba płacąca gotówką. Nawet gdy miałby być to 1%.

      • To żeby pan był zadowolony to ja bym odwrócił mój pomysł 🙂

        Każdy klienta płacący gotówką dostaje rabat 1% od rachunku, a ten co kartą bez rabatu.

        Czyli coś w stylu cashback jak bank płaci 1% za płatność kartą.

        Tylko zamiast banku to sam sklep dawałby rabat – wtedy wybrałby pan gotówkę czy kartę?

  • Dla większych transakcji gdy w danym punkcie cena tego towaru byłaby atrakcyjna z bólem zapłacę pewnie gotówką.

    Ale … Pana życzenie jest czysto teoretyczne 🙂 Proszę spojrzeć na to z punktu widzenia punktu handlowego.

    a) dla kupującego kartą
    ———————————
    Po co ‚promować’ o 1% tańsze zakupy gotówką i zachęcać posiadacza karty do zakupu gotówką (dla sprzedawcy to wszystko jedno: albo sprzeda o 1% taniej, albo zapłaci 1% opłaty za transakcję). Sprzedawcy nie robi to wtedy żadnej różnicy. Chyba, że chce dzialać na zasadzie ‚psa ogrodnika’. „Nie dam draniowi zapłacić kartą, przymuszę go do płatności gotówką :)”

    b) dla kupującego gotówką
    ———————————
    Jeżeli poziom cen mam taki, że ludzie kupują w punkcie sprzedaży również gotówką to … po co sprzedawca miałby obniżać dla nich o 1% ceny? Celem punktu sprzedaży jest generowanie zysku. Więc … obniżenie ceny o 1% dla płatności gotówką to obniżenie własnej marży o dobrych kilka procent.

    Dlatego obecnie bardzo rzadko tego typu działania są prowadzone. Orlen kiedyś wprowadził akcję ‚płać w weekend gotówką paliwo zatankujesz taniej’ – ale już się chyba z tego wycofał. Czyli nie uzyskał oczekiwanego efektu najprawdopodobniej. Komputronik przy sprzedaży komputerów kilka lat temu doliczał do płatności kartą chyba 2%. Już sobie odpuścił.

    Na szczęście tego rodzaju postulaty są czysto teoretyczne.

    System płatności karcianych działa. Sklepy nie mają obowiązku akceptacji kart. Jeżeli to wprowadzają to tylko dlatego, że biznesowo się to opłaca (nie tracą klientów, którzy używają raczej kart a nie gotówki – lepiej na tych klientach mieć mniejszą marżę, niż nie mieć tych Klientów wcale). Z moich własnych zachowań konsumenckich – używając kartą zapewne wydaję nieco więcej niż używałbym tylko gotówki. I tego są świadome punkty sprzedaży. Gdyby było inaczej po prostu nie przyjmowały by kart płatniczych w ogóle.

    Ostatnio w kilku sklepach internetowych pojawił się system płatności obsługujący tylko kilka banków, bez obsługi mBanku i bez obsługi karty kredytowej. Ta informacja pojawiła się dopiero po zatwierdzeniu koszyka. Efekt? – 2500 zł wydałem w innym sklepie. Tylko dlatego, że zależało mi na czasie realizacji zamówienie – a płatność z konta/kartą via internet daje natychmiastowe potwierdzenie płatności i uruchomienie obsługi zamówienia kontra czekanie na realizację tradycyjnego przelewu bankowego.

    W tej dyskusji (tu i na innych stronach) zastanawia mnie dlaczego jako końcowi klienci towarów i usług często próbuje się forsować te zmiany mimo, że większość zgadza się, że ceny towarów się nie obniżą (te argumenty jakoś nie padają) – i wygląda na to, że chodzi tylko o to aby ‚te paskudne organizacje płatnicze i banki zarabiały mniej’… To takie nasze narodowe już przyzwyczajenie – sam na tym nie skorzystam (a prawdopodobnie posiadacze kart i korzystający z banków zapłacą za to w przyszłości w innych opłatach) ale przynajmniej mam satysfakcję, że ktoś mnie zarobi. Tak dobieram niektóre dyskusje, na które trafiłem w sieci…