Archiwum

Jeszcze o kartach … czyli interchange i skutki planowanych regulacji w komisji sejmowej

Czy dziś jesteśmy w stanie wyobrazić sobie życie bez telefonu komórkowego? Sądzę, że nie.  A bez kart płatniczych? Ile ich masz w swoim portfelu?   Ja znalazłem kilka. Czy zauważyliście, że zawsze któraś przyda się w Polsce lub zagranicą? Jak bardzo te plastykowe prostokąty stały się niezastąpione uświadomiła mi rozmowa młodych rodziców na lotnisku. Kobieta martwiła się o wiele rzeczy, które są potrzebne dla dziecka w trakcie podróży. Mężczyzna skwitował to krótko ?potrzebujemy wózka i dobrej karty kredytowej a wszystkie te problemy rozwiążę?.

Ale czy zastanawiasz się czasem co dzieje się gdy realizujesz transakcję kartą? Płacisz 150 zł, z Twojego rachunku znika 150 zł. Jak w portfelu. Ale … czy po drodze ktoś coś na transakcji kartą zarabia? Powiesz: jakie to ma znaczenie, przecież nikt nie dolicza do rachunku żadnej dodatkowej opłaty.

Czytając komentarze pod ostatnim artykułem o kartach odniosłem wrażenie, że … jednak część czytelników (zapewne rzadziej korzystających z kart) jednak ma do tematu inne podejście – jeżeli ktoś na transakcjach zarabia to … może działania ustawodawców (obligatoryjne obniżenie opłat) mają sens? Niech zarabiają mniej… Tylko jakie skutki generuje to dla płacących kartą? Poniżej (nieco rozbudowane) przemyślenia z mojej strony. Zapraszam tradycyjnie do dyskusji.

Dla kogo opłaty interchange mają znaczenie?

  • Dla handlowców ? obniżają marżę na sprzedaży. To prawda. Ale z drugiej strony klient płacący kartą statystycznie wydaje więcej. Dodatkowo, handlowcom odchodzi koszt obslugiwania gotowki, i ma pewność, ze banknot nie jest falszywy. Przyjmowanie kart dla handlowców, wiąże się z wiekszym bezpieczeństwem. Dla małych sklepów to pewnie mniej istotne. Ale duże sieci obsługa gotówki jednak kosztuje.
  • Dla sieci handlowych ? możliwość generowania większych obrotów ? przez podłączenie do kart systemów lojalnościowych, a to pozwala na śledzenie zachowań konsumentów i oferowanie dodatkowych zakupów i pośrednio duże przełożenie na biznes
  • Dla banków opłaty te generują dochód. Ale w końcu instytucje te nie działają charytatywnie. Z tych dochodów muszą pokryć koszty funkcjonowania systemu, promocję płatności kartami, zabezpieczenia, systemy informatyczne itp

A dla Klientów? ? w mojej ocenie paradoksalnie istnienie tych opłat (i to, że ponoszą je sieci handlowe i sprzedawcy) powoduje, że korzystanie z kart przez Klientów jest bezpłatne.

Z tego co mi wiadomo, banki mają obowiązek inwestować część przychodów z interchange w rozwój technologii. Dzięki nim możemy korzystać z paypassa, rozwijających się płatności mobilnych, i wielu innych udogodnień.

Jak na koszty kart patrzą sprzedawcy małych sklepów?

Małe sklepy raczej nie odczuwają opłat interchange. W przypadku małych sklepików osiedlowych – rozmawiałem z kilkoma właścicielami – to raczej powoływali się na koszty stałe wynajęcia terminala (niewielkie) a opłaty interchange nikt nie wymienił jako problemu. Karty w tych sklepach (wynika z moich obserwacji przy zakupach i rozmów z tymi kilkoma sklepami) są używane rzadko i raczej dla większych zakupów. Czysto rachunkowo skala tej prowizji jest w tym biznesie nieistotna. Wbrew pozorom ceny w tych sklepach wcale nie muszą konkurować z hipermarketami. Tu liczy się dostępność, bliskość i jakość (np. warzyw/owoców). Nie cena. Tak jest zarówno w większych miastach (nieco inne zakupy realizuje się w dużych marketach, a inne w lokalnym sklepie) jak i w małych miejscowościach (gdzie nie ma ‚konkurencji’ hipermarketów – a i płatności kartami są znacznie rzadsze).

Nie oszukujmy się – prowadzący sklep doskonale wie jaki jest miesięczny koszt obsługi terminala wraz z wszelkimi opłatami dodatkowymi i prowizjami od transakcji, wie jak często takie płatności są realizowane kartą, jak często gotówką i poziom cen a tym samym własnej marży ma ustalony w taki sposób aby na swojej działalności zarabiał. Tak było, tak jest i tak będzie – niezależnie od opłat za transakcje karciane.

A jak duże sieci handlowe?

Tu mamy nieco inną sytuację. Wartość obrotu w dużych sieciach handlowych jest olbrzymia. I tu te opłaty (mimo, że stanowią podobny procent jak w przypadku sklepiku na rogu ulicy) kwotowo są bardzo widoczne w bilansie. Nic dziwnego, że te sieci tak bardzo promują akcję regulacji tego kosztu. Patrzą na to wyłącznie ze swojego biznesowego interesu. Takie jest moje zdanie po analizie potencjalnych skutków wprowadzanie tych opłat.

Argument wytaczany przez sieci to np. niższy zysk na transakcjach. Choć niższe ceny w sieciach handlowych wcale nie muszą wynikać z niższej marży ? zakupy na skalę sieci handlowych nie powodują, że sieci są jakoś specjalnie poszkodowane przez te opłaty:) Zresztą – karty w Polsce mamy nie od dziś. Sieci przyjmują płatności kartą nie od dziś. I jakoś nie zdążyły w tym czasie zbankrutować z tego powodu.

A politycy postanowili do dyskusji się przyłączyć

I sprawa pojawiła się w Sejmie. Politycy zgłosili projekty zmiany ustawy (obniżki interchange fee i zniesienia zasady HACR).

Można odnieść wrażenie, że za tymi działaniami mocno lobbuje organizacja FROB (ich stronę pokazywałem w poprzednim artykule) ? reprezentująca … wielkie sieci handlowe, które jak widać nie chcą współuczestniczyć w kosztach utrzymania tego systemu. Postulatów o zniesieniu interchange (na stronach chyba FROB widziałem propozycję zmniejszenia tej opłaty do 0%…) nie wskazują małe lokalne sklepy i punkty handlowe.

To, kim są partnerzy FROBu widać na ich stronie interentowej: http://frob.pl/o-nas-2/partnerzy-fundacji/

Nie liczmy na obniżkę cen w zamian za obniżkę interchange

FROB mam wrażenie promuje tego typu argument – obniżcie opłaty za korzystanie z kart to obniżymy ceny.

Po pierwsze: nie wierzę (gdzieś widziałem analizę, że taka ustawowa obniżka miała miejsce w dwóch chyba krajach (była to na pewno Australia) i ceny nie zmieniły się).

Argument o obniżce cen może być na pierwszy rzut oka interesujący dla konsumentów.

I to argument często powtarzany w tej dyskusji. Próbuje się go także włożyć w usta małych punktów handlowych. Ale – spójrzmy na to właśnie z ich punktu widzenia. Mam wrażenie że tego argumentu jeszcze nikt nie podnosił. Poniżej krótka analiza:

Duże sieci sprzedaży oferują często niższe ceny ? niższą marżę nadrabiają poziomem obrotów oraz lepszymi warunkami zakupowymi. Jak dla mnie może to rysować jeden czarny scenariusz ? o którym w żadnej publikacji czy analizie nie czytałem. Zastanówmy się. Przy obrotach, które realizują duże sieci sprzedaży – obniżanie tej opłaty daje znaczący efekt ? być może pozwoli jeszcze obniżyć ceny ? tym samym … jeszcze bardziej pogrążając sytuację mniejszych punktów handlowych.

Odsetek płatności kartą w hipermarketach mam wrażenie jest większy niż w sklepiku na rogu ulicy. Taka obniżka opłat za transakcje spowoduje (gdyby poszła za tym obniżka cen) jeszcze większy problem małych sklepów pod kątem konkurencyjności. A jeżeli ceny się nie zmienią (tego jestem prawie pewien) to … punkty handlowe zarobią nieco więcej, a my płacący kartami będziemy za to dodatkowo płacić – tym razem bankom…

System płatności to nie tylko prowizje dla banku

System płatności kartami trzeba: zbudować, utrzymywać i rozwijać (nowe technologie, szerszy zasięg). Karty i bezpieczeństwo transakcji oraz wygoda (dla Klienta) kosztują. I dobrze aby proporcjonalnie do interesów rozłożyć koszty utrzymania systemu i zapewnić jego sprawne funkcjonowanie. Z mojego punktu widzenia ? jako Klienta banków i posiadacza Karty oraz Klienta punktów sprzedaży ? liczy się to aby regulacje nie powodowały wzrostu cen oraz przenoszeniu części tych kosztów na mnie poprzez dodatkowe opłaty.

Argumenty, że w zachodniej Europie koszty interchange są niższe są trochę wyjęte z kontekstu. Tam mamy od lat rozwinięty rynek tych płatności. U nas jeszcze do powszechności kart jeszcze sporo brakuje. Czy ktoś mógłby opublikować jaki był poziom tych opłat w Europie 10 czy 15 lat temu?

Dla przypomnienia czym jest opłata interchange?

Interchange to niewielka opłata pokrywana z wartości transakcji kartą (średnio mniej więcej 1-2% od transakcji). Tę opłatę ponosi punkt handlowo-usługowy na rzecz banku. Punkt ponosi tez inne opłaty ? dzierżawę terminala i opłaty dla operaratorów terminali ? które w przypadku małych sklepów bywają znacznie wyższe niż opłata interchange. Jak widać sprawa oceny samej opłaty nie jest taka prosta.

I tu kolejne zaskoczenie – w dyskusji nad tymi opłatami jako głównych beneficjentów przychodów z tych opłat traktuje się organizacje kartowe: Visa / Mastercard. A przecież opłatę tę pobiera … bank. Oczywiście jakoś biznesowo rozliczając się z Visą czy MC…

Kto za to płaci ? czyli kto ponosi koszty transakcji kartą?

Badania przeprowadzone przez federacje konsumentów pokazują, że korzystający z kart całkiem nieźle się w tej materii orientują. Wg ankiety 51% respondentów uważa, że opłatę (interchange) od każdej transakcji ponosi sprzedawca, a 12% – posiadacze kart. Kto zarabia na opłatach (interchange)? Wg respondentów:  50% bank, który jest wystawcą karty, 30% organizacja kartowa

Korzystający z kart zapytani co spowoduje obniżenie opłaty interchange bez zmiany kosztów utrzymania i obsługi mówią wprost:  różnicę zapłaci 50% konsument (opłaty za posiadanie i użytkowanie), 32% organizacja kartowa.

I te obawy wydają się być słuszne ? badania z innych krajów wskazują na to że to konsument ponosi koszty zbyt drastycznych obniżek interchange. Banki odbiorą sobie utracone  w wyniku obniżek interchange pieniądze w innych opłatach ? np. za obsługę kont, wydanie karty, obsługę kredytu.

Handlowcy argumentują, ze w przypadku obniżenia opłat interchange, oni obniżą koszty dla konsumentów. Wątpią. Jak tego dopilnować? Sklepy jedynie powiększą marże.

Czym politycy argumentują obniżkę opłat interchange?

Pamiętają Państwo strony internetowe organizacji FROB? Politycy w swoich konstrukcjach zapisów regulacyjnych prezentują podobne argumenty:

  • Opłata interchange to samo zło
  • Zmniejszenie opłaty wpłynie na obniżki cen (przepraszam naszych abonentów ale nawet gdy ta opłata zostanie zmniejszona o jeden punkt procentowy ceny abonamentów Opiekuna Inwestora pozostaną bez zmian…)
  • Przybędzie wiele nowych punktów akceptacji kart
  • Punkty sprzedaży nie będą ustalać ?minimalnych poziomów płatności kartą? ? fakt, czasem widzę kartkę: płatność kartą od 10 zł. Tylko … czy to faktycznie problem? Dla sklepików osiedlowych moja osoba jest dzięki temu lepszym klientem. Jeżeli akurat nie mam gotówki … dobiorę dwa kilo cukru aby przekroczyć magiczną barierę 10 zł i zapłacę kartą nie mając gotówki. Choć znacznie częściej w ramach sąsiedzkiej solidarności w sklepiku osiedlowym płacę gotówką, aby zwiększyć sklepowi choć trochę marżę na sprzedaży

Poziom opłaty interchange w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie

Tak wynika z badań opracowanych przez FROB. Pewnie tak. Ale osobiście nie jest to dla mnie jakiś problem. Najwyższy to pojęcie względne. Różnica o pół procent nie zmieni moich zachowań zakupowych. A jeżeli kosztem satysfakcji, że poziom tej opłaty będzie europejski miałbym zacząć ponosić jako posiadacz karty dodatkowe opłaty dla banku? Nie dziękuję.

Zresztą od stycznia 2013 opłaty interchange i w przypadku VISY i w przypadku MasterCard i Maestro znacznie spadły. Pewnie pod presją dyskusji na ten temat. Mieliśmy też trochę szumu w mediach.

Czy ktoś zauważył spadki cen? A może to właśnie ta obniżka miała wpływ na spadek inflacji w Polsce w ostatnim roku 🙂

Pisałem już wcześniej: czy nie jest tak, że porównujemy się do krajów, gdzie płatności kartami są powszechne od wielu wielu lat? Tam już ten model płatności został wypromowany, infrastruktura jest rozbudowana, transakcji kartami jest dużo dużo, więcej niż w Polsce, więc oczywiście że koszt jednostkowej transakcji jest mniejszy, bo w sumie pieniędzy na utrzymanie systemu jest więcej. Nie ma potrzeby przekonywać ludzi do tego typu płatności. W Polsce cały czas potrzebne są nakłady (koszty) na promocję, budowę i rozwój tych rozwiązań.

Rynek kart i płatności kartami działa. Sprawnie. Mechanizmy rynkowe wypracowały biznesowy kompromis co do kosztów tego typu usług. Zwolennicy regulowania cen w obrocie gospodarczym podchwytują argumenty dużych sieci: uregulujmy – i będą niższe ceny. Tylko … dlaczego w proponowanych zmianach w prawie nie ma zapisu: obniżamy ustawowo opłaty, ale też obniżamy ustawowo ceny 🙂

W mojej ocenie cała dyskusja to raczej efekt lobbowania dużych sieci handlowych, które najwięcej te opłaty kosztują. A włączający się do dyskusji konsumenci – lepiej byłoby lobbować np. za regulacjami cen paliwa. Te np. u mnie stanowią istotny składnik miesięcznych wydatków…

Dwadzieścia pięć lat temu ceny paliw były regulowane, regulowane były także ceny sprzedaży mebli (pamiętam – mieliśmy w rodzinie sklep meblowy) i … jakoś nie tęsknię za tymi czasami…
Advertisement

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne – może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz

1 komentarz

  • Można dyskutować z tezami zawartymi w artykule.
    1. Czy aby na pewno klient płacący karta kupuje więcej, czy też kupując więcej płaci kartą?
    2. Koszt obsługi gotówki i tak jest ponoszony. Nie ma też dużego przełożenia na ten koszt skala płatności gotówką. W małych sklepach koszt obsługi gotówki jest na pewno znacząco mniejszy. Często można przy większych zakupach wynegocjować rabat pod warunkiem płatności gotówką.
    3. Karty lojalnościowe. Nie znam nikogo kto kupowałby w danej sieci ze względu na program lojalnościowy. Najczęściej nie mają one wystarczającego przełożenia na konkretne korzyści. Tu bardziej moim zdaniem decyduje aktualna oferta (cena, wybór) i wygoda klienta, a karty lojalnościowe są używane przy okazji.
    4. Oczywiście banki nie działają charytatywnie. Ale bezpieczeństwo transakcji na pewno nie jest dla nich najwyższym priorytetem a raczej zysk. Przykładem jest wprowadzanie kart bezstykowych które znacząco obniżają bezpieczeństwo od strony klienta. I nie mówię tu o klonowaniu karty itp. ale o zwykłym bezpieczeństwie środków w przypadku kradzieży lub zgubienia.
    Prowadziłem korespondencję na temat tych kart z dwoma bankami. Na moje proste pytania banki odpowiadały nie na temat. Niemożliwe jest uzyskanie jasnej odpowiedzi na którą mógłbym się ewentualnie powołać w przypadku reklamacji. Wszystkie uzyskane odpowiedzi to marketingowy bełkot z którego nic nie wynika.
    5. Czy małe sklepy nie odczuwają opłat interchange? Z kilku rozmów z przedsiębiorcami działającymi w branży handlowej i turystycznej wiem że nie do końca to jest prawda. Ale nie wgłębiałem się w szczegóły. Może rzeczywiście decydują tu koszty stałe.
    6. Duże sieci handlowe. Oczywiście że myślą o własnym zysku. Nie spodziewam się że wraz z obniżką opłat nagle obniżą ceny. Ale w ostatecznym rozrachunku, dzięki początkowej większej marży, ceny wcześniej czy później będą niższe (możliwość np. niepodniesienia ceny detalicznej mimo wzrostu ceny ceny hurtowej dzięki obniżeniu marży).
    7. Niezbyt rozumiem pańską argumentację iż obniżka cen w dużych punktach handlowych jeszcze bardziej pogrąży sytuację mniejszych punktów handlowych. Kilka akapitów wcześniej napisał Pan iż małe sklepy nie muszą konkurować z marketami ceną, gdyż liczy się dostępność, bliskość i jakość.
    8. Budowa, utrzymanie i rozwój systemu płatności kartami kosztuje, i to niemało. Ale obecne opłaty to rozbój w biały dzień i nie mają żadnego związku z kosztami systemu.
    9. Czy banki i organizacje płatnicze będą próbowały utrzymać zyski obciążając bezpośrednio klientów (większe opłaty itp.). Oczywiście. Czy im się to uda? Może. I tak ponosimy jako kupujący te koszty.
    10. Czy opłaty te są, jak Pan napisał, ponoszone przez sieci handlowe i sprzedawców? Trudno mi się z tym zgodzić. Przecież są wkalkulowane w cenę, i to klient ponosi ich koszt. Równie dobrze można napisać że klienci w sklepach nie płacą VATu bo to sklep odprowadza ten podatek.
    11. Rozwój technologii. Przecież te technologie nie są wprowadzane na rynek ot tak sobie, dla czystej wygody klienta, lecz aby zdobyć nowe rynki i zwiększyć zyski. Na tego typu inwestycje zawsze znajdą się środki gdyż jest to w żywotnym interesie banków i organizacji płatniczych.
    12. Oczywiście wolałbym aby politycy się nie mieszali, a sprawa opłat zostałaby uregulowana przez rynek. Jak jednak pokazuje doświadczenie ostatnich lat nie ma na to zbyt wielkiej szansy.