Marketingowcy będą przekonywać, że zysk inwestora w produktach 10krotka czy Symfonia zysków (to ten sam produkt) wynika z gwarantowanych wzrostów giełd w Polsce, Brazylii i Chinach w najbliższych 15 latach. Niestety – sposób naliczania zysku jest tu znacznie bardziej skomplikowany. I bardziej zbliżony do loterii niż do inwestowania. Ale to już standardowy element w produktach strukturyzowanych.

Jak liczony jest zysk inwestora w tych produktach?

Dla przypomnienia (jeżeli inwestor nie zerwie umowy przed końcem trwania produktu czyli przed 15-ym rokiem):

  1. W ostatnich 5 półroczach, w konkretnie określone w regulaminie funduszu dni sprawdzane są zyski (liczone od początku trwania produktu) trzech indeksów Nomura GoPoland, Nomura GoBrazil oraz Nomura GoChina. Indeksy te nie są tym samym co wyniku giełd w tych krajach!
  2. Z tych zysków wyliczana jest średnia
  3. I z tak uzyskanych pięciu średnich wybierana jest ta najwyższa. I to stanowi podstawę do wypłaty końcowego zysku

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać doskonale

Szczególnie po wysłuchaniu marketingowych informacji i kilku reklamowych slajdów.

[stextbox id=”warning”]Inwestor może mieć (błędne) przekonanie, że zysk z tych produktów będzie zbliżony do najwyższych zysków z poszczególnych giełd.[/stextbox]Wydawać by się mogło, że ten produkt działa następująco (rysunek obok).To niestety tylko wyobrażenia. Produkt niesie ze sobą wiele ryzyk.

Ryzyko 1. W ostatnich 2,5 latach trwania inwestycji giełdy będą tracić

[stextbox id=”alert” caption=”Ryzyko 1. Rynki finansowe zmienne są.”]Nie można mieć pewności, że akurat w 13-tym, 14-tym i 15-tym roku tej inwestycji giełdy będą akurat ‚na górce’.A niestety wyłącznie od tego zależy końcowy wynik inwestycji.[/stextbox]

Przykładowo (na wykresie) giełda w Polsce w ostatnich 15 latach. To, że w 2008 mieliśmy ‚górkę’ nic dla tego produktu nie znaczy. Liczą się ‚odczyty’ z ostatnich 5 półroczy. Ale… sprawdzając wyniki w marcu i wrześniu w ostatnich 5-ciu takich przypadkach okazuje się, że wcale nie musieliśmy akurat trafić na lokalną górkę…

Sprawdzanie wyniku w pięciu różnych dniach jest miłym plusem – ale niczego nie gwarantuje…

Spostrzeżenie 1

[stextbox id=”info” caption=”Czy widzą Państwo tutaj pewną zależność? „]Jeżeli dany wykres jest bardzo zmienny, ma duże wahania w górę i w dół to dla nas duży plus. Mamy wtedy jednak szansę na trafienie we w miarę dobry moment – blisko lokalnej górki.[/stextbox]

To może wyglądać na plus tego rozwiązania inwestycyjnego. Akurat giełdy w Brazylii i Chinach charakteryzują się dużą zmiennością.

Niestety – gdy dokładnie zapoznamy się z tym na czym oparty jest ten produkt inwestycyjny…

Ryzyko 2 – produkt nie jest oparty o indeksy giełdowe. Oparty jest o indeksy Nomura Go…

Co to z dziwolągi te Nomura GoPoland, Numura GoBrazil, NomuraGoChina?

Oczywiście na stronach Getin/Open Finance nie znajdziemy wyjaśnienia. Jak zwykle w takich przypadkach z pomocą przychodzą czytelnicy. Otrzymałem rysunki z prezentacji marketingowej tego produktu (podejrzewam, że te slajdy pokazuje się w procesie sprzedaży).

Jeżeli dokładnie przeczytają Państwo wnioski ze Spostrzeżenia 1, to z politowaniem spojrzą na deklaracje opisujące działania tego indeksu:

Fundusz Nomura GoBrazil (…) ma na celu utrzymanie zmienności inwestycji poniżej wstępnie ustalonego poziomu.

Czyli zamiast pozostawić dużą zmienność (daje potencjalnie znacznie większe szanse na zysk) zmienność jest celowo zmniejszana… zdecydowanie na niekorzyść inwestora.

Wystarczy spojrzeć na wykresy tychże indeksów (kolor fioletowy).

Bez wątpienia zmniejszają zmienność. Tylko po co skoro w ten sposób niwelują w zasadzie szanse na realne zyski…

[stextbox id=”warning” caption=”Przynajmniej na slajdach marketingowych uczciwie podają hipotetyczne wyniki indeksów”]Średnioroczny zysk indeksu Nomura GoPoland = 2,5%, Nomura GoBrazil =2,7%, Nomura GoChina = 5,1%. Czy nie wydaje się Państwu, że te wyniki są wyraźnie gorsze od poziomu lokat bankowych?[/stextbox]

I tu nasuwa się pytanie: skąd na kolejnych slajdach przewiduje się zyski z tych indeksów na poziomie 8% średniorocznie?

Ryzyko 3 – odczyty w ostatnich 5 półroczach dotyczą średniej indeksów

A to bardzo istotne. Od dawna na moich szkoleniach pokazuję, że rynki światowe wcale nie są ze sobą wprost skorelowane. Czyli nie ‚zachowują’ się tak samo. To znaczy, że jeżeli giełda w Polsce zarabia, to dokładnie w ten sam sposób zarabia czy też kształtuje się przebieg wykresu giełdy w Brazylii czy Chinach.

Choć ogólny trend jest podobny, to chwilowe maksymalne wartości bardzo rzadko się pokrywają. A czasem zdarza się, że gdy jedna giełda akurat zarabia, inna w tym czasie traci.

W tych produktach liczona jest ‚średnia z tych indeksów’. Co znowu – znacząco zmniejsza potencjał ewentualnych zysków.

Odczyty realizowane są w okresach półrocznych:

Odczyty indeksów są zgodnie z Tabelą Opłat (edycja sierpień 2012) produktu Dziesięciokrotka oraz Symfonia Zysków realizowane w marcu i wrześniu (dokładniej: 9 marca i 9 września). Zawsze w ostatnich 2,5 roku trwania inwestycji. Końcowy wynik inwestycji to najwyższa wartość tych odczytów – przy czym każdy odczyt to średnia trzech indeksów (ich wyników na dany dzień).

Analiza indeksów giełd: Polska, Brazylia, Chiny w latach 1995-2004

Przygotowałem wykres pokazujących jak zachowywały się poszczególne indeksy w marcu i wrześniu w latach 1995-2004. I jak bardzo ryzykowne jest liczenie średniej indeksów.

  1. Indeks w Brazylii znacznie zaniża średni odczyt
  2. W Polsce mamy górkę, pozostałe indeksy jeszcze rosną
  3. W Brazylii mamy lokalnie najwyższy wynik, ale akurat tego dnia Chiny mają swój lokalny dołek…
  4. Dwa indeksy akurat trafiły na lokalną górkę – ale giełda w Chinach swój najlepszy w tym okresie wynik uzyska za 2 miesiące…
  5. Podobnie jak w 4) dwa indeksy akurat mają lokalne górki, ale indeks w Chinach dopiero jest w fazie wzrostów
  6. Tu już blisko do górki na giełdzie w Chinach – ale … giełda w Polsce sporo traci, data nie ‚trafiła’ w górkę na giełdzie w Brazylii i stąd średnia jest taka sobie…
  7. Akurat Brazylia ma lokalną górkę, ale nie można tego powiedzieć o giełdach w Polsce i Chinach
  8. Tu doskonały wzrost trzech indeksów – jeden z niewielu przypadków gdy udało się ‚dobrze’ trafić
  9. Co z tego, że Brazylia i Polska rosną gdy … giełda w Chinach pikuje w dół. Średni odczyt z tych trzech indeksów jest mocno zaniżony…

Analiza indeksów giełd: Polska, Brazylia, Chiny w latach 2005-2012

Przygotowałem wykres pokazujących jak zachowywały się poszczególne indeksy w marcu i wrześniu w latach 1995-2004. I jak bardzo ryzykowne jest liczenie średniej indeksów.

  1. Dwa indeksy w górę, trzeci tak sobie
  2. Prawie trafiamy w górkę na giełdzie w Chinach (bardzo duże zyski), ale z kolei giełdy w PL i Brazylii co prawda też zarabiają – ale mniej – a to wpływa wyraźnie na średnią z odczytu w tym dniu
  3. Giełda w Brazylii zbliża się do lokalnej górki … ale giełda w Chinach traci w ostatnim czasie prawie 50%. Jak to bywa w tym produkcie – przesunięcia wzrostów i spadków na giełdach zaniżają możliwe zyski. Ten punkt jest doskonałym tego przykładem
  4. Trochę spóźniony odczyt – ach, gdyby tak wyceny indeksów sprawdzić miesiąc wcześniej …
  5. Chwilowo udaje się trafić w lokalne górki – niestety przy słabych poziomach tych indeksów
  6. W Brazylii mamy chwilowy wzrost – niestety znów osłabiony przez takie sobie zachowania giełd w Polsce i Chinach

Ryzyko 4. Produkty Dziesięciokrotka  Symfonia Zysków będą oferowane co miesiąc

Tak jak to miało miejsce w przeszłości. Będą coraz to nowe ‚edycje’ produktów. Co to oznacza dla inwestorów:

  1. Przesunięcie o kolejny miesiąc ‚odczytów indeksów’ – czyli w kolejnej edycji zamiast odczytów w marcu i wrześniu będą to odczyty w kwietniu i październiku. A to oznacza, że wyniki inwestorów są całkowicie losowe. Gdyby jeszcze twórcy produktu próbowali udowodnić, że akurat miesiące marzec i wrzesień dawały najlepsze wyniki historyczne. Oczywiście nie próbowali. Ponieważ produkt nie jest przygotowany po to aby zarabiał inwestor – przygotowany jest tak, aby doskonale wyglądał marketingowo i aby można było go sprzedawać przez wiele miesięcy…
  2. Comiesięczne subskrypcje to doskonały sposób na naciski sprzedażowe: musi Pan/Pani szybko się decydować, za kilka dni kończy się subskrypcja i nie wiadomo czy w kolejnym miesiącu będzie w ofercie to świetne rozwiązanie. Z moich obserwacji rynku – to zdanie działa doskonale!
UDOSTĘPNIJ

11 KOMENTARZE

  1. Artykuł pozostawia wiele do życzenia, gdyż zapominamy, że w przypadku inwestycji każde ryzyko to jednocześnie szansa, a konkretnie:
    ad. ryzyko 1. giełdy będą tracić w ostatnich 2,5 roku… W takim układzie spojrzenie na cały ten okres i wzięcie pod uwagę najwyższej średniej jest świetnym rozwiązaniem. Z drugiej strony SZANSA: załóżmy, że indeksy przez pierwsze 10 lat będą tracić, a odzyskają dopiero w ostatnich 5 latach. Czy jest inne rozwiązanie, które nas przed tym zabezpieczy? Jest to ewidentne ryzyko/szansa.

    ad. ryzyko 2. Idąc tym tropem co autor, powinien on również krytykować ETFy i TFI jako takie. Nie wiem, dlaczego należałoby ograniczać czyjeś prawo do tworzenia nowych indeksów opartych o giełdę, surowce, czy coś innego.
    Tu należy przyznać, że ograniczenie zmienności może być minusem, ale znowuż jest to ryzyko i szansa jednocześnie. W przypadku dużych spadków indeks utrzyma lepszą stopę zwrotu. Nie wiem, czy Pan ma kontakt z klientami, ale są oni zadowoleni z takiego mechanizmu.

    ad. ryzyko 3. zupełnie nie rozumiem autora. Skoro inwestujemy w 3 indeksy (docelowo po równo), to jest to chyba oczywiste, że wynik jest uśredniony. Zwykła matematyka.

    ad. ryzyko 4. to już nie ryzyko inwestycyjne. Autor miesza pojęcia inwestycyjne ze sprzedażowymi. Czy jest coś złego w tym, że rozwiązanie proponowane jest w okresach subskrybcji? Może zabronimy też bankom promocji lokat jeśli mają one ograniczony termin?

    Dziesięciokrotka nie jest idealnym rozwiązaniem inwestycyjnym, ale ciekawym. Oczywiście nie ma co się dawać nakręcać ani sprzedawcy ani opiekunowi inwestora. Warto samodzielnie podjąć decyzję, czy inwestycja na rynkach Polskich, Chińskich i Brazylijskich nas przekonuje.

    • Z częścią Pana wypowiedzi zgadzam się. Traktowanie ich jako zarzuty co do moich artykułów zakładam wynikają z braku lektury pozostałej części bloga, czy też tego, czego uczę inwestorów od 2006 roku.

      W Pana ocenie: ad. ryzyko 1. giełdy będą tracić w ostatnich 2,5 roku? W takim układzie spojrzenie na cały ten okres i wzięcie pod uwagę najwyższej średniej jest świetnym rozwiązaniem.

      W mojej ocenie liczenie właśnie średniej jest tu największym ryzykiem – proszę dokładnie spojrzeć na wykresy. Ale to jest właśnie element budowy struktury. Omawiałem to w jednym z bezpłątnych nagrań na http://www.opiekuninwestora.tv.

      Ale dla przypomnienia: większa część portfela jest inwestowana w obligacje po to aby zapewnić zwrot kapitału. Część jest zyskiem producenta. A to co pozostanie inwestowane jest w złożone instrumenty finansowe (np. opcje) gdzie to o co opiera się opcja nie może dawać dużych szans na sukces (nie będzie drugiej strony zainteresowanej takim zakładem).

      Dlaczego producent tej struktury nie zastosuje scenariusza, że odczyty są co miesiąc, dla każdego indeksu osobno i końcowy wynik to najwyższa wartość każdego z indeksów a nie średniej (która jak wyraźnie widać z wykresów jest najczęściej zaniżana)? Taka struktura nie powstanie ponieważ nie będzie chętnych na opcje na coś, gdzie druga strona jest w zasadzie z góry na przegranej pozycji.

      W Pana ocenie: Z drugiej strony SZANSA: załóżmy, że indeksy przez pierwsze 10 lat będą tracić, a odzyskają dopiero w ostatnich 5 latach. Czy jest inne rozwiązanie, które nas przed tym zabezpieczy? Jest to ewidentne ryzyko/szansa.

      Ależ jest. Tylko, że jest to rodzaj loterii. O wyniku dowiemy się za 15 lat, a wtedy może być za późno aby zacząć inwestować. Czy są inne rozwiązania – tak. Wiele. Ale wymagają tego aby zaoszczędzone pieniądze inwestować a nie wpłacać w coś co akurat firma na rogu ulicy ma do zaoferowania. Niewiedza (wykorzystywana w procesie sprzedaży) jest największym ryzykiem w podejmowaniu decyzji.

    • W Pana ocenie: ryzyko 2. Idąc tym tropem co autor, powinien on również krytykować ETFy i TFI jako takie. Nie wiem, dlaczego należałoby ograniczać czyjeś prawo do tworzenia nowych indeksów opartych o giełdę, surowce, czy coś innego.

      Tu akurat trafił Pan w temat, którym zajmuję się od lat:) Akurat fundusze inwestycyjne i ETFy uważam za najlepsze rozwiązania dla świadomych inwestorów, którzy nie chą być ekspertami na rynku finansów. Często doradcy spotykają się różnego rodzaju szkoleniach sprzedażowych z zaleceniami: inwestuj długoterminowo, uśredniaj i tym podobne (polecam: http://www.magiaprocentow.pl gdzie tego typu mity dokładnie opisuję). A potem…

      Na funduszach inwestycyjnych wielu, naprawdę wielu straciło. Ale nie dlatego, że fundusze są ‚złe’. Stracili ponieważ uwierzyli w bajki sprzedażowe.

      Fundusz to inwestycja, a nie wpłacanie pieniędzy. Celem funduszu jest realizować swoją politykę inwestycyjną (np. zawsze kupować akcje) a nie zarabiać dla inwestora. Zadaniem inwestora jest inwestować -czyli pilnować inwestycji i od czasu do czasu dokonywać zmian między funduszami. A to wcale nie jest trudne.

      Tu się zgodzę częściowo:ad. ryzyko 3. zupełnie nie rozumiem autora. Skoro inwestujemy w 3 indeksy (docelowo po równo), to jest to chyba oczywiste, że wynik jest uśredniony. Zwykła matematyka.

      Jest to czysta matematyka. Matematycznie tak. Ale od strony praktycznej ma to już zgubne skutki dla inwestora. Osoba wybierająca ten produkt ma przekonanie (przecież sprzedawca nie pokaże tych wykresów, które przygotowałem), że będzie właśnie ‚łapać; górki z tych indeksów. A okazuje się, że… ma do czynienia ze średnią, która zaniża wynik – gdy jedna giełda ma chwilowe szczyty, druga jest blisko maksymalnych wartości to trzecia akurat traci 🙂

      Jako ciekawostkę polecam moje nagrania o tematyce uśredniania ceny. Tam matematycznie też wszystko się zgadza 🙂 Giełdy tracą a inwestor zarabia. Tylko, że to efekt odpowiednio dobranych danych do wykresów…

      ad. ryzyko 4. Czy jest coś złego w tym, że rozwiązanie proponowane jest w okresach subskrypcji? Może zabronimy też bankom promocji lokat jeśli mają one ograniczony termin?
      Nie mam nic przeciwko tego typu produktom. Pokazuję tylko to (czego wielu inwestorów nie jest świadomych), że ta konstrukcja (subskrypcji) może być użyta do nacisków na inwestorów. I to mnie tutaj najbardziej ‚boli’. Inwestowanie to nie zakupy w hipermarkecie aby decyzję podejmować dlatego, że kończy się promocja. Ale zgadzam się – nie traktuj,my tego jako zarzutu co do produktu, ale jako zarzut do wykorzystywania tego jako argumentu w sprzedaży nie popartej merytoryką.

      Natomiast, jeżeli sprzedawca omówił z inwestorem wszystkie aspekty takiego rozwiązania, inwestor ma pełną wiedzę, rozumie ryzyka, szanse na zyski to absolutnie tak – wtedy warto korzystać przed upływem subskrypcji. Ale historia oferowania innych produktów tego typu w punktach na rogu ulicy biorąc pod uwagę komentarze na forach i pod moimi artykułami pozostawia wiele do życzenia.

      Z ostatnim zgadzam się w 100%: Dziesięciokrotka nie jest idealnym rozwiązaniem inwestycyjnym, ale ciekawym. Warto samodzielnie podjąć decyzję, czy inwestycja na rynkach Polskich, Chińskich i Brazylijskich nas przekonuje.

      Sama konstrukcja jest bardzo interesująca. Zresztą jak sama tematyka produktów strukturyzowanych. Jest wiele książek na ten temat omawiających te mniej i te bardziej zaawansowane konstrukcje stosowane w tych produktach. Fakt – to nawet pasjonujące. Ale… żadna ze znanych mi książek i publikacji o produktach strukturyzowanych nie pokazuje statystyk historycznych wyników. Dlaczego: wiadomo 🙂

      • No to jeszcze kilka uwag z mojej strony.
        Jeśli TFI i ETFy są OK, to nie wiem czym to się szczególnie różni od niektórych struktur. Dla przykładu ETF jest wskaźnikiem, który ma wiernie odwzorować określony indeks (np. WIG20). Nomura Go Poland jest wskaźnikiem, który ma wiernie odwzorować określony indeks (WIG20). Mamy dokładnie taką samą konstrukcję. Dziesięciokrotka dodatkowo zawiera ograniczenie zmienności, o czym już była mowa (+/-).
        Kolejna kwestia to uśrednianie. Załóżmy, że nie korzystamy ze struktury, tylko kupiliśmy kontrakty na indeksy Polski, Chin i Brazylii. Trzymamy jakiś czas i postanowiliśmy je sprzedać. Czy w tej sytuacji nie dojdzie do uśrednienia naszego zysku/straty? Dojdzie. To, że dziesięciokrotka wybiera punkt najlepszej średniej 5 pomiarów, to jest jej duży atut. Z całą pewnością chcielibyśmy mieć możliwość wyboru ceny sprzedaży kontraktów, nawet jeśli liczba tych pomiarów jest ograniczona.
        Jeszcze jedno uzupełnienie – faktycznie nie jestem stałym czytelnikiem 🙂

        • Jedna podstawowa różnica: ETF-y i fundusze wymagają aby na bieżąco monitorować. Nie ma żadnego sensu kupowanie ‚indeksu’ czy przez fundusz czy przez ETF na wiele lat. To bardzo rzadko kończyło się rozsądnym zyskiem. Dobrze obrazuje to historia GPW: http://opiekuninwestora.blox.pl/2011/02/Gielda-w-dlugim-okresie-swietnie-zarabia-Czy-aby.html

          W 2007 roku (wrzesień) gdzie zachęcano inwestorów – kupuj fundusze akcji bo zarabiają 30% rocznie – ostrzegałem w wywiadzie (był m.in. na Infor.tv) aby pilnować inwestycji i reagować na to co się wydarzyło. Kto chciał posłuchać i zrozumieć, że fundusze to inwestowanie – jego pieniądze są mu za to wdzięczne. Kto założył, że w długim okresie na pewno zarobi – wie, że odrobienie strat 50% wymaga zysków 100% a to może zająć wiele lat.

          Mamy jedną i najważniejszą przewagę funduszy (dla świadomego inwestora). Fundusze pozwalają dopasowywać się do sytuacji na rynku. Jeżeli giełda w Chinach przestaje zarabiać a giełda w Brazylii zarabia – pozbywam się funduszu opartego o rynek w Chinach – poszukując innych rynków. Jeżeli mamy czas bessy i rynki giełdowe tracą – wybieramy fundusze np. obligacji. Czy to trudne: pozornie (złudzenie skomplikowania jest na rękę firmom oferującym różne produkty – łatwiej mówić: wystarczy wpłacać i nic nie trzeba robić niż pokazać, że można zarabiać zamiast liczyć na szczęście w długim terminie’.

          Jako ciekawostkę polecam lekturę porad, jakie potrafią dawać fundusze inwestorom wtedy gdy fundusz dużo traci: http://opiekuninwestora.blox.pl/2011/02/Co-Arka-radzi-gdy-inwestor-traci-Czyli-Fundusze.html

          Proszę zauważyć, że nigdzie nie neguję sensu istnienia produktów strukturyzowanych. Jedynie udostępniam tę wiedzę, której (dlaczego?) nie omawia się na spotkaniach sprzedażowych. Raz już padło pytanie – czy ja w swojej działalności omawiam z inwestorami szczegółowo punkty, które omówiłem w jednym z artykułów. Tak – omawiam – i zajmuje to wiele czasu i wymaga zaangażowania po stronie inwestora aby przejść sam etap doboru produktu finansowego. Czy warto poświęcić kilkanaście godzin na na to, aby świadomie wybrać produkt? W mojej ocenie warto. To w końcu inwestycja na wiele lat.

          Gdyby interesowały Pana techniki inwestowania na rynku funduszy – zapraszam na comiesięczne spotkania online, które prowadzę dla nowych użytkowników Opiekuna Inwestora. Kolejne dopiero za miesiąc (ostatnie spotkanie było 2 dni temu…)

          • Ok i tu mówimy o zdrowym inwestowaniu. Dla klienta, który chce aktywnie zarządzać swoim portfelem – jak najbardziej. Należy przy tym podkreślić, że w inwestycji czasem trzeba zrealizować stratę. Po doświadczeniach z funduszami właśnie po 2008 roku wielu klientów stawia jednak na duże bezpieczeństwo, ale wciąż pragnie rozwiązań bardziej inwestycyjnych.
            Wówczas klienci decydują się na takie rozwiązania jak dziesięciokrotka. Myślę, że co do powyższego będziemy zgodni.
            Do życzenia pozostaje jedynie ton, w którym opisuje Pan te rozwiązania – osoba inwestująca w strukturę to nieświadomy, nieumiejący liczyć człowiek, który nie poświęcił też czasu na ocenę szans powodzenia (vide: 10-krotka vs lokata). To jest mój duży zarzut, że znika gdzieś ten merytoryczny ton, a pojawiają się porównania do loterii i duże uproszczenia (jak porównanie do lokaty). Liczę na kontynuację serii, ale w bardziej wyważonym tonie, by skupiać się na problemie.

          • Cieszę się, że udało się uporządkować wątpliwości.

            Nieco inaczej odebrał Pan moje spostrzeżenia co do niewiedzy po stronie inwestorów. Chciałbym to dokładniej wyjaśnić:
            osoba inwestująca w strukturę to nieświadomy, nieumiejący liczyć człowiek, który nie poświęcił też czasu na ocenę szans powodzenia. Mam na myśli coś zupełnie innego. W Polsce nie ma edukacji finansowej, tego nie uczyło się w szkołach i nie ma nic złego w tym, że inwestorzy tej wiedzy nie posiadają – skąd niby mieliby ją mieć? Neguję podejście procesu sprzedaży – gdzie nawet nie stara się wytłumaczyć podstaw inwestycji, ryzyk i innych elementów o których często piszę. I to jest największy problem z rynkiem produktów finansowych oferowanych hurtowo. Jeżeli sprzedawca nie poinformuje, że można strukturę zrobić samodzielnie, że zarządzanie portfelem to nie jest czarna magia, że możliwości inwestycyjnych jest wiele – wtedy inwestor nie ze swojej winy staje się właścicielem produktu, którego nie rozumie. Licząc, że jednak się uda.

            Staram się tylko pokazać drugą, mniej przyjemną stronę takich inwestycji długoterminowych. Jeżeli inwestor zacznie inwestować większość oszczędności w taki 15 letni produkt, bez wiedzy (której przecież nie otrzyma w punkcie sprzedaży) wierząc w pokazywane ‚pewne zyski’ (proszę wybrać się do kilku oddziałów firm oferujących te rozwiązania – sam kilkukrotnie byłem zapewniam: można usłyszeć często niesamowite obietnice). Nie da się też ukryć, że często inwestor chcąc zainwestować podświadomie chce właśnie to usłyszeć – wpłacę, i ktoś będzie w magiczny sposób zarządzać moimi pieniędzmi i na pewno zarobię. I dlatego to słyszymy w punktach sprzedaży. Często nawet nie chcemy znać więcej informacji – tylko po prostu komuś zaufać.

            O ile w strukturach trwających rok, dwa czy cztery nie ma tragedii, jeżeli taki produkt zakończy się zyskiem 0%. To tutaj to ryzyko niewiedzy (czytaj: ryzyko tego, że sprzedawca nie powie całej prawdy o szansach takich produktów na zysk) będzie dla mniej więcej 70% inwestujących w te produkty poważnym problemem. Za 15 lat jesteśmy o 15 lat bliżej do emerytury. I jeżeli (statystycznie bardzo często) zysk będzie bardzo słaby, niższy od lokaty … nie będzie już czasu na to aby gromadzić oszczędności i inwestować. Przez 15 lat inwestor żyje nadzieją, że przecież ktoś obiecał duże zyski mając w pamięci piękna marketingowe slajdy. Tylko za 15 lat wynik gwarancji kapitału może być nieco zaskakujący. Oczywiście wtedy łatwo będzie mieć pretensje do sprzedawców, narzekać na produkt – ale to już nic nie zmieni. Oczywiście część inwestorów zarobi (jeżeli akurat będą mieć szczęście i wybiorą akurat tę subskrypcję i ten produkt, który za 15 lat dobrze zarobi). Sugeruję jedynie aby spojrzeć na to od tej strony. Co będzie za 15 lat gdy zrealizuje się najczęstszy scenariusz w tego typu produktach.

            Nauczyć się inwestowania w podstawowej postaci jest łatwiej niż zdać egzamin teoretyczny na prawo jazdy. Ani z wiedzą o inwestowaniu ani z wiedzą o przepisach ruchu drogowego człowiek się nie rodzi. Można uznać: to skomplikowane, na pewno się nie uda, po co mam się tego uczyć. A można po prostu spróbować – nie teraz – to za kilka lat zająć się inwestycjami. Wystarczy trochę narzędzi, 4-10 godzin na zdobycie wiedzy na początku i 30 minut w miesiącu. To wszystko.

            Chętnie sam zainwestowałbym w strukturę, która z najbliższych 15 lat zbierze maksymalne wartości każdego indeksu liczone każdego dnia – i z tych najwyższych wyników wyciągnie średnią. Niestety – takie produkty nie istnieją.

  2. Padają pytania jakie są alternatywy? W mojej ocenie – fundusze inwestycyjne dają bardzo dobrą alternatywę dla tego typu rozwiązań. Z jednego powodu: pozwalają reagować na to co się dzieje i zmieniać strategie w trakcie inwestowania.

    Jeżeli inwestor wierzy we wzrosty na rynkach PL/BRA/CHI – może inwestować w fundusze oparte o te rynki.

    Ryzyko straty? Jest – ale tylko wtedy gdy inwestor popełni błąd, taki jak wielu kupujących fundusze akcji przed 2008 rokiem. Czyli zastosuje zasadę „wpłacam i zapominam. Inwestycję wystarczy monitorować. Można ręcznie, można za pomocą chociażby Kroczącego Stop Loss dostępnego jako jedna z wielu funkcji Opiekuna Inwestora (www.opiekuninwestora.pl).

    Potrzebna gwarancja kapitału – to także można zrealizować na rynku funduszy. Wrócimy do tego tematu (pisałem o tej metodzie kilkukrotnie).

  3. Propozycja struktury wspaniała. Postawmy się przez chwilę w roli producenta takiego rozwiązania. Kim trzeba być, by móc zaproponować wyjście z inwestycji według najlepszego kursu z 15 lat?
    Proszę przyznać – mamy zbyt duże oczekiwania. Chcemy lokaty z wyższym oprocentowaniem niż kredyt, inwestycje zyskowne i bezpieczne, a do tego, żeby w każdym momencie można było wyciągnąć pieniądze. Coś zawsze trzeba poświęcić.

  4. Witam posiadam konto Dziesięciokrotka od stycznia 2013r. miesięcznie wpłacam po 300zł. ja mam takie pytanie ponieważ tak czytam o tej dziesięciokrotce to już sam nie wiem czy zrezygnować czy też nie, a mianowicie chodzi mi o to czy odzyskam te pieniądze co wpłaciłem a będzie tego 39000zł nigdzie nie moge uzyskać konkretnej odpowiedzi. prosiłbym o konkretną odpowiedź czy po 15-stu latach odzyskam swoje 39000zł nawet jeśli przez te 15lat wartość tamtych jednostek będzie malała bo od momentu gdy posiadam konto to ciągle tylko spada i obawiam się że jak pozostanę do końca umowy to będe bardzo stratny ;//

    • Sam mam „dziesięciokrotkę”. Oczywiście testowo na 100 zł miesięcznie. I tylko po to abym miał prawo wypowiadać się merytorycznie – pisząc jak jest. A nie w sposób, który będzie przyciągał czytelników lubujących się w narzekaniach na instytucje finansowe. Przede wszystkim gratuluję otwartości na wiedzę (rzadkość niestety w Polsce).
      A więc konkretnie:

      W dokumencie: Regulamin Funduszu „UFK Open Life TT007” – końcówka może się różnić zależnie od edycji, na stronie 2-ej w punkcie 7 jest podany wzór na końcowy wynik inwestycji.
      Wartość obligacji w Ostatnim dniu Okresu ubezpieczenia = WNO * Max [Depozytfinal; Koszykfinal]
      gdzie
      :: WNO ? wartość nominalna obligacji odpowiadająca Składce Zainwestowanej. Czyli pierwsza wpłata x 10.
      :: MAX oznacza, że końcowy wynik będzie większą z wartości podanych w nawiasie kwadratowym
      :: Depozytfinal ? końcowa wartość środków zgromadzonych w ramach umowy depozytu terminowego wynosząca 130%, z zastrzeżeniem ryzyk, o których mowa w § 5. Czyli 130% wartości pierwszej wpłaty x 10. Ponieważ tak naprawdę inwestor wpłaca około 130% Składki Zainwestowanej (płacąc za udzieloną pożyczkę na brakujące 90% rozłożoną na 10 lat) – to ochrona kapitału na koniec jest 100%. Inwestor w najgorszym razie otrzyma 130% swoich wpłat liczonych od 100% (ponieważ 30% to koszty produktu rozłożone na 10 lat).

      Trochę skomplikowane ale ostatecznie jest tu zwrot kapitału. Oczywiście nastąpi dokładnie w 15-tą rocznicę zawarcia umowy. Może też być zysk – pokazałem linki poniżej do indeksów o które opiera się produkt (Co prawda w dość pokrętny sposób). Ale nie oszukujmy się – jest tu jakaś (nieduża, ale zawsze) szansa na zysk.

      Oczywiście jest ryzyko upadłości instytucji, które są po drodze w tym produkcie. Ale także w Banku mamy teoretycznie ryzyko upadłości. Tego bym się specjalnie nie obawiał.

      Dla przypomnienia:
      1) jak działa produkt strukturyzowany: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-dziala-produkt-strukturyzowany/
      2) patrząc na wykres funduszu w dziesięciokrotce – nie jest to wykres końcowej wartości inwestycji. To tylko wykres pokazujący wartość obligacji minus cenę opcji – uwzględniany przy zerwaniu umowy przed czasem. nie ma nic wspólnego z tym od czego zależy końcowy wynik inwestycji: http://blog.opiekuninwestora.pl/patrzysz-na-zly-wykres/
      3) Od tego zależy wynik inwestycji: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-liczony-jest-zysk-w-10kr-i-sz/

      Wykresy tego o co oparta jest inwestycja znajdzie PAn tutaj:
      :: http://www.bloomberg.com/quote/NMEDGOPL:IND/chart
      :: http://www.bloomberg.com/quote/NMEDGOBR:IND/chart
      :: http://www.bloomberg.com/quote/NMEDGOCH:IND/chart

      Jak widać nie mają wielkich strat, a Chiny nawet porządny zysk.
      To co widać w portalu to bieżąca wartość obligacji minus koszt kupionej na 15 lat opcji. Jeżeli na 1 dzień przed końcem 15 lat inwestowania wynik tego indeksu będzie wynosił -90% i przerażony tym widokiem inwestor zerwie umowę, to faktycznie otrzyma 10% wartości minus opłaty likwidacyjne.

      Jeżeli poczeka 1 dzień – to otrzyma 100% wpłaconych składek. Oczywiście – wynik może być dodatni.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here