Wyniki analiz produktów inwestycyjnych, zasad inwestowania w oparciu o szczegółowy model analiz opisany w poprzedniej części artykułu będą prezentowane w spójnej formie.

Wszystkie wyniki już uwzględniają podatki, koszty produktów inwestycyjnych oraz inflację. A to oznacza, że prezentowane kwoty (suma do wypłaty, wysokość uzyskanego zysku po opodatkowaniu) są wyrażone w dzisiejszej wartości pieniądza. Poniżej szczegółowo omawiam sposób prezentacji wyników.

Zestawienie wyników w formie podstawowej

Ta forma będzie prezentowana jako domyślne podsumowanie danej analizy.

Wyniki podane są dla okresów inwestowania trwających 10/15 i 20 lat. I obejmują:

  • urealnioną wartość sumy dokonanych wpłat – jeżeli miesięczne wpłaty były indeksowane, to suma wpłat w realnej wartości jest równa wielokrotności pierwszej wpłaty, mimo iż co roku wysokość wpłaty była zwiększana o wskaźnik inflacji
  • suma kosztów i podatku – wszystkie pobrane koszty są „przeliczane” na bieżącą, dzisiejszą wartość pieniądza. Koszty w wysokości 960 zł pobrane w 10-tym roku inwestycji, przy założeniu inflacji 3% według siły nabywczej odpowiadają dzisiejszej kwocie 745 zł (zakładając inflację 3%).
  • wartość do wypłaty – już po opodatkowaniu także wyrażona jest w bieżącej wartości pieniądza. W powyższym przykładzie, nominalna kwota do wypłaty wynosiłaby w przyszłości 38700 zł. Przy czym w dzisiejszej wartości pieniądza odpowiada to kwocie 28805 zł.
  • zysk inwestora – czyli ile w momencie zakończenia inwestycji udało się zarobić. Jest to realna wartość kwoty czystego zysku z produktu inwestycyjnego
  • co stanowi n% dokonanych wpłat – pozwala oszacować wynik inwestycji w porównaniu do sumy dokonanych wpłat. Ponownie – wszystko przeliczone według bieżącej (na dziś) wartości pieniądza.

Czasem pojawi się porównanie do inwestycji poza polisą

Pokazujące czy i w jakich sytuacjach możliwe jest aby zysk z inwestycji w polisie był większy niż z inwestycji poza polisą inwestycyjną.

Prezentowane są dwie informacje:

  • wynik w platformach typu mBank – czyli o ile więcej (na zielono) czy też o ile mniej (na czerwono) udało się zarobić inwestując dokładnie w ten sam sposób poza polisą (nie ma opłat, ale jest pobierany podatek przy zmianach między funduszami)
  • zmiana wysokości zysku w porównaniu do polisy inwestycyjnej – czyli o ile procent zysku więcej / mniej zostaje w kieszeni inwestora w porównaniu do inwestycji poprzez polisę inwestycyjną.

Dla zainteresowanych pełne zestawienie szczegółowych wyników analizy

Do tego jeden lub kilka dodatkowych wykresów.

UDOSTĘPNIJ

20 KOMENTARZE

  1. Ja mam ciekawą propozycję do zbadania. O ile gorsza byłaby polisa, gdyby rząd prócz planowanego zlikwidowania „belki” od depozytów bankowych również pokusił się o zlikwidowanie podatku od innych form inwestowania (prócz giełdy).

    • Odpowiadając na pytanie: „O ile gorsza byłaby polisa, gdyby rząd prócz planowanego zlikwidowania ?belki? od depozytów bankowych również pokusił się o zlikwidowanie podatku od innych form inwestowania (prócz giełdy).”

      Czysto hipotetycznie zakładając taką sytuację: Nic by nie zmieniło 🙂

      Zarówno od giełdy jak i dochodów kapitałowych (np. fundusze) pobierany byłby podatek. Czyli nadal działać będzie „korzyść podatkowa” – czyli niezapłacony podatek w kolejnych latach „pracuje” – o ile się takiej inwestycji dogląda i pilnuje aby zarabiać.

      Ale, drążąc temat dalej…

      1. Podatek od zysków kapitałowych zostaje całkowicie zniesiony ( 🙂 ). Wtedy w produktach typu polisa inwestycyjna korzyść podatkowa wcale nie przestaje tak do końca działać. Inwestując w fundusze mamy dostęp do funduszy zagranicznych TFI, od których to zysków podatek i tak należałoby odprowadzić według zasad podatkowych kraju, w którym taki fundusz ma siedzibę. Tak w uproszczeniu.

      2. Załóżmy, że obietnice przedwyborcze zagwarantują całkowity brak podatku od zysków kapitałowych, także od inwestycji poza granicami Polski. Wtedy: korzyść podatkowa przestaje działać. I od strony zysków wynik w polisie inwestycyjnej będzie teoretycznie niższy o poziom opłaty za zarządzanie (wtedy wygrywać będą produkty o niskich kosztach). Nada pozostają korzyści prawne (czyli np. podatek spadkowy – co nie dla każdego inwestora musi być istotne). Ale idąc dalej tym tropem załóżmy, że także ten podatek zostaje zlikwidowany. Wtedy jedyne różnice to:
      – brak jawności wartości zgromadzonych środków (czasem może być przydatne)
      – dostęp do funduszy bez limitów wysokości wpłaty (czasem przydatne)
      – szybkość dokonywania zmian między funduszami (w wielu produktach dzień D+2, D+3 zarówno zakup jak i sprzedaż funduszy między dowolnymi TFI) – nieosiągalne poza polisą – tu zmiana funduszy między różnymi TFI powoduje, że przez 3-4 dni pieniądze są „poza rynkiem” – 10 konwersji w roku generuje 30 dni przez które pieniądze zarabiają równe 0%

      • Wracając do realnego świata – wyłączenie podatku Belki od zysków kapitałowych można włożyć w sferę bajek (np. o królestwie Króla Inwestura). Historia podatków raczej nie zna tego rodzaju wydarzeń. Pomysły na brak Belki od lokat pojawiły się chyba w 2007 roku (czyżby z okazji ówczesnych wyborów :)?). Takie rozwiązanie już wtedy było krytykowane – jako naruszenie zasad równości (miało dotyczyć tylko określonej grupy osób) i dodatkowo preferowałoby jeden ze sposobów inwestowania – co znowu narusza zasadę sprawiedliwości.

        Fakty pokazują, że raczej działania idą w odwrotnym kierunku – poprzez „ucinanie” wykorzystywanych luk (tak trzeba nazwać lokaty jednodniowe).

    • Przydatny może być dodatkowy komentarz do samych analiz.

      Obliczenia dotyczące produktów inwestycyjnych udostępniam ponieważ zbyt wiele jest błędnych wyliczeń w sieci, z błędnymi, uproszczonymi założeniami lub „bo to na pewno złe:)”. Przedstawię kilka analiz, także dotyczących pewnych uniwersalnych zasad, z których wnioski dotyczą inwestycji w fundusze w dowolny sposób.

      Inwestować można nie tylko w polisach inwestycyjnych – od zawsze podkreślam, że inwestycje na czas krótszy niż 4-5 lat od strony czystych zysków absolutnie nie opłacają się w polisach inwestycyjnych – suma kosztów w tym okresie jest wyższa niż wypracowany w tym okresie zysk z niezapłaconych podatków. Dlatego warto wybrać wtedy platformy bez opłat: http”:://blog.opiekuninwestora.pl/skocz/bezprowizji – te platformy także będę dokładnie omawiał.

      Polisy mogą być dobrym rozwiązaniem dla celów długoterminowych. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby mniej lub bardziej systematycznie na te cele inwestować poza polisą inwestycyjną. Różnica w zysku po 10-15 latach może wynieść 20-30% (takie wyniki pojawiają się w analizach teoretycznych, ale także w obliczeniach na danych historycznych – przykład raportu pdf podałem w jednym z artykułów (ponad 60 stronicowa analiza)).
      Ale nawet ta perspektywa niższych zysków nie musi oznaczać, że koniecznie należy wybierać produkty inwestycyjne. Choć to temat na osobną dyskusję.

      Zakładając hipotetycznie zniesienie wszelkich podatków, wszelkich spraw związanych z czasem konwersji, podatków z inwestycji zagranicznych itp. polisa oczywiście będzie o te 1-2% średniorocznie gorsza od inwestowania poza polisą. Ale – w większości przypadków teoretycznie. Polisa ma jedną wadę obowiązkowość i systematyczność wpłat. Której nie ma w inwestowaniu np. w mBanku. Ale z drugiej strony… ile osób uznając, że absolutnie nie potrzebuje obowiązkowości oszczędzania ma oszczędzoną w nieobowiązkowy sposób kwotę choćby 20.000 zł? A kwota w tej wysokości nie pomoże zbytnio w zbudowaniu rozsądnego dodatku do emerytury.

      Kolejne analizy pokażą kilka zaskakujących sytuacji – dopiero uwzględnienie inflacji (czyli sprawdzanie realnego wyniku inwestycji) przy podatku pobieranym od wartości „nominalnej” pokazuje jakie faktycznie wyniki możemy uzyskać inwestując (albo nie inwestując).

  2. Remigiusz, dobrze rozumiem, że zakładasz stopę zwrotu na poziomie 10%? Może być ciężko. Ja już zaliczyłam obsuwę ponad 10% kapitału w przeciągu pół roku na takiej amplitudzie notowań tych teoretycznie najlepszych UFK i 3 konwersjach, że trochę się zniechęciłam. Kierując się zasadą pakowania w najlepsze fundusze i cięcia strat powyżej 10% niestety jestem do tyłu. Otóż niestety nigdy nie wiadomo, czy po takim spadku będzie odbicie, bo jakiś trend boczny jest, czy może jednak wodospad. Złoto, Japonia, surowce – potencjalnie zyskowne, ale i ryzyko straty ogromne. Tak więc po eliminacji tych kilku najlepszych/najniebezpieczniejszych fundów z góry listy, zostają jakieś papiery dłużne, obl. korporacyjne i pieniężne. Stopa zwrotu jakieś 3-5%. Reszta, a mówię tu o prawie setce funduszy odnotowała zjazd kilkunastoprocentowy i megazjazdy ok 40% (budownictwo). Bessa jeszcze trochę potrwa, czy możesz przedstawić obliczenia dla 5% stopy zwrotu? Moim zdaniem to najbardziej realne i to przy solidnym pilnowaniu. Inaczej niestety trzeba to przyznać – wpłacić na pieniężny (i to taki przeciętny solidny, a nie taki z papierami np Cypru, czyli sprawdzać statut). I wtedy ze spokojem mamy te 3%. A tu już lokaty lepsze. Tym bardziej, że lokatę zrywasz i nawet mimo runu na banki ta kasa jest jakoś gwarantowana. Gwarancje w ubezpieczeniach to tylko 50% i to do 30 tys. euro. To jest argument…
    pzdr

    • W długim okresie zakładam jako minimum 7-8% ponad inflację (przed opodatkowaniem, ale po uwzględnieniu kosztów produktów inwestycyjnych). Wzorcowa strategia (bez wykorzystania dodatkowych możliwości np. f. zagranicznych) generowała wyniki od 10-15% przed opodatkowaniem ponad inflację.

      A 10% w symulacji przyjmuję przed inflacją. Tyle zdarzało się zarabiać średniorocznie niektórym funduszom akcji w okresach 10-letnich. Jest to więc niewygórowany wynik (o ile doglądamy inwestycji).

      Obsunięcia 10% muszą się czasem zdarzać. Nie ma inwestowania bez ryzyka. Takie sytuacje były, są i będą miały miejsce w przyszłości. Ważne aby te obsunięcia minimalizować i ich nie pogłębiać.

  3. Włączając się do dyskusji na temat gdzie się opłaca bardziej inwestować chciałbym dodać kilka uwag. Oczywiście to czy inwestujemy w ramach polisy czy poza nią ma swoje wady i zalety i powinno być dostosowane indywidualnie do każdego klienta, ale chciałbym zwrócić uwagę na kwestię opłat, która została tutaj w sposób całkowicie błędny ukazana i dziwię się, że jest tak pokazywana w obliczeniach. Polisa i opłaty wszystko jest jasne. Natomiast poza polisą na przykładzie marketu mbank. Opłaty za zarządzenie są pobierane codziennie zgodnie z taryfą danego TFI. W polisie są pobierane co miesiąc tutaj codziennie, są pobierane po prostu ich nie dostrzeżemy tak wyraźnie jak w polisie. Te opłaty niejednokrotnie są większe poza polisą niż w niej, więc tym samym w mbanku są większe. Ukazywanie obliczeń dla inwestowania poza polisą uważam za błędne, opłata za zarządzanie w mbanku występuje i jeżeli mamy rzetelnie coś pokazywać to chociaż zaokrąglając jakąś wartość, powinniśmy tą opłatę tam uwzględnić np. 1,5%, fundusze w mbanku nie są za darmo!!!.
    Była to konstruktywna krytyka :), bo jeżeli coś przekazuję to staram się żeby to było z sensem. Liczę, że przestanie być w reszcie w kółko powtarzane, że inwestowanie poza polisą jest bezpłatne bo to jest po prostu nieprawda. Jedyną różnicę robi tak naprawdę opłata administracyjna. Opłata za zarządzanie w polisie jest jasna dla wszystkich funduszy natomiast w mbanku różna dla danego tfi, a ilu ludzi tak naprawdę sprawdza to jest zagadką… opłaty nie powinny być głównym kryterium wyboru metody inwestowania, ale jak mamy je przedstawiać to róbmy to tak jak wygląda w rzeczywistości. Do mbanku oczywiście nie mam uwag, każdy powinien wybrać sposób odpowiedni dla siebie.
    Panie Remigiuszu Pozdrawiam i liczę na komentarz.

    • Drogi „Doradco finansowy”, bardzo rozbawiłeś mnie tym zdaniem, że „fundusze w mbanku nie są za darmo!!!” Ty tak na poważnie? Człowieku naprawdę wmawiasz klientom, że w TFI jest drożej? Wiadomo, że w mbanku nie masz SFI i się nie orientujesz, ale żeby chociaż nie zerknąć na wyceny i nie popytać ludzi… to fatalnie… A jeśli jeszcze jesteś świeżo po jakimś szkoleniu sprzedażowym, to tym bardziej żałość bierze, że można takie kity wciskać. Jasne, że niczego nie ma na świecie za darmo i tu masz rację. Ale opłata za zarządzanie ujęta jest już w wycenie, co Remigiusz non stop powtarza, a Ty możesz sobie w każdym statucie TFI przeczytać. A w polisie do tego np FIO Inwestor Gold dodana jest jeszcze opłata administracyjna i opłata za zarządzanie ekstra, czyli za to, że taki fund jest opakowany w polisę. Nie czytasz ze zrozumieniem, ale nie tylko Ty, bo i moi znajomi sprzedawcy (pardon -doradcy) polis też twierdzą, że czarne jest białe. Cały sens natomiast tych rozważań tutaj polega na zupełnie innym mechanizmie wypracowywania zysku w perspektywie bardzodługoterminowej dzięki odroczeniu belki przy konwersjach. Pod warunkiem jednakże osiągnięcia stopy zwrotu powyżej 10% rocznie. Co moim zdaniem od roku i w dalszym ciągu bessy będzie szalenie trudne. Przez obecny spadek wartości kapitału ciężko będzie to odrobić i czas satysfakcjonującego zwrotu z inwestycji wydłuży się jeszcze o kilka lat.

    • Ewa ma rację. Platformy, które wymieniłem w artykule http://blog.opiekuninwestora.pl/skocz/bezprowizji nie pobierają żadnych opłat. Fundusze tak, ale opłata wliczona jest w cenę funduszu. Tak samo jak kupując w sklepie np. płytę DVD płacimy tyle ile podano na półce, nie dopłacając przy kasie „zysku producenta”.

      Sama nazwa „opłata za zarządzanie” jest bardzo myląca. I to jest powodem tego typu nieporozumień. Ale z doświadczenia wiem (widziałem), że tego typu informacje: opłata za zarządzanie w polisie np. Aegon 1,95% jest przecież niższa niż opłata za zarządzanie w funduszu Arka Akcji (4%) 🙂 Dlatego tak ważne w branży Doradztwa Finansowego jest poszukiwanie wiedzy – ale też jej sprawdzanie u innych źródeł. Dlatego zawsze cenię doradców finansowych, którzy przykładowo pojawiają się na moich szkoleniach szukając innej niż ta pokazywana na szkoleniach sprzedażowych wiedzy.

      Ta zbieżność nazw nie jest także ułatwieniem dla Klientów. I dlatego sprzedażowo „uczy” się tego typu trików: u nas opłata 1,95% a w funduszu nawet 4%. Klient tego nie rozumie – i daje się łatwo przekonać.

      Od razu nasuwa się pytanie: ale jak to możliwe? Jak możliwe, że mBank nie pobiera żadnych opłat. Wtedy trzeba zastanowić się jaki interes ma sklep z płytkami ceramicznymi aby ogłaszać, że w tym sklepie hiszpańskie płytki do łazienek dostępne są … w cenie producenta?

      Ten artykuł powinien to wyjaśnić: http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/czy-wiesz-ile-pkp-intercity-zarabia-na-bilecie-warszawa-poznan/

      Natomiast Ewa (przy okazji pozdrawiam – podejrzewając, że to do Ewy otrzymałem kilka miesięcy temu świetną historię na temat dzielenia procentów 🙂 ) zauważyła (słusznie), że ten cykl publikacji będzie raczej pokazywał kiedy (i dlaczego matematycznie i praktycznie jest to możliwe) polisa mimo swoich opłat da zarobić więcej niż inwestowanie bez opłat poza polisą. Z góry wiem, że będzie tu wiele dyskusji. Bez takiego przekonania wyrażonego faktami nie oferowałbym tego typu rozwiązań (www.rodzinnefinanse.pl).

  4. Liczyłem na komentarze i się doczekałem ciesze się. Panie Remigiuszu, Pani Ewo, żeby już się nie spierać jakoś. Chciałem się skupić na mbanku i opłacie za zarządzanie. Opłata jest naliczana z tym, że codziennie i jej nie zauważymy. Chodzi mi o to, że muszą się państwo zgodzić z tym, że opłata w mbanku za zarządzanie występuje, po prostu na mniejszą skalę, a w prezentowanych obliczeniach nie jest uwzględniana. Jeszcze do Pani Ewy uwaga. Tak jestem doradcą finansowym, w ofercie mamy kredyty 21 banków, ubezpieczenia 8 firm, oraz 3 produkty inwestycyjne czołowych dostawców polis nie kryję się z tym. Odnośnie inwestowania w mbanku a polisie. Chciałbym powiedzieć, że w jednej z polis niezależnie od okresu na jaki się zdecydujemy inwestować czy kilku czy kilkunastu lat zawsze mimo kosztów moim zdaniem osiągniemy lepszy rezultat. Mianowicie w polisach Skandia występuje fundusz quercus short, który wprost zarabia na spadkach( na wzrostach traci). Dodając ten fundusz np. do strategii Opiekun Zysku jestem przekonany, że wyniki bedą o wiele lepsze choćby za ostatnie 3 miesiące np 20% zysku. Nie chcę na siłę przekonywać bo to rozwiązanie wiąże się z polisą z zobowiązaniem do wieloletnich wpłat czego każdy mój klient ma świadomość. Nie chcę na siłę się upierać, ale to co powiedziała Pani na koniec, że w ostatnim czasie uzyskanie 10% rocznie będzie trudne. Chciałbym podkreślić, że odrabianie strat o których Pani na końcu powiedziała wcale nie jest trudne, bo na tych stratach można po prostu zarabiać umiejętnie wykorzystując ten fundusz. Nie reklamując zbytnio Skandi :), żaden mbank nie jest w stanie równać się z tym rozwiązaniem nawet w krótkim terminie inwestycyjnym mimo opłat. Rozwiązanie Skandi cenię, sam je posiadam i prezentując różne rozwiązanie warto zwrócić na to uwagę. Jedyne o co chodzi to o sposób myślenia czy chcę się zobowiązać na lata i zarobić dużo więcej czy inwestować w mbanku z gorszymi rezultatami ale bez zobowiązania.
    Co do określenia ” Człowieku naprawdę wmawiasz klientom, że w TFI jest drożej”. Nie wie Pani jak pracuję i jasnowidzem zapewne też nie jest, więc gdybanie proszę sobie zostawić na bok. W polisie Skandi jest po prostu zyskowniej, jest to jeden z wielu produktów ale akurat cenię go najbardziej. Nie reprezentuje sprzedawców polis tylko interes klienta i to do jego konkretnych potrzeb i możliwości dobieram produkt.
    Prywatnie już bardziej, z rozwiązań oferowanych na rynku do inwestowania krótko i długoterminowego, żadne z dostępnych na polskim rynku możliwościami nie jest w stanie przebić Skandii, mimo opłat wstępnych w produktach jednorazowych czy opłacie wstępnej w kieszeni bocznej, to rozwiązanie tak naprawdę daje zarabiać niezależnie od sytuacji rynkowej umiejętnie korzystając z możliwości jakie oferuje. Także Pani Ewo proponuję dla własnego dobra zainteresować się inwestowaniem w Skandi, wtedy nie będzie Pani musiała pisać, że odrabianie strat jest trudne, bo tam się na nich zarabia :). Pozdrawiam i chętnie przeczytam na jakim funduszu w czasie strat zarabia się w mbanku :), ale to już zostawiam Pani z pewnością zamieści Pani swój komentarz szanuję każdą konstruktywną krytykę…

    • Sugerując odpowiedź na pytanie „na jakim funduszu w czasie strat zarabia się w mBanku” myślę, że warto zwrócić uwagę na wyniki zagranicznych funduszy obligacji dostępnych w mBanku. Ponieważ nie wiem jakie są formalne kwestie związane z inwestowaniem w fundusze zagraniczne (koszty, ograniczenia, podatki), więc trudno mi powiedzieć czy takie rozwiązanie jest dobre w kontekście uzyskania minimum 10% rocznie o jakich pisze Pani Ewa.
      Co do odrabiania strat, można korzystając np. z narzędzi portalu opiekuninwestora.pl odpowiednio wcześnie reagować na spadki i zabezpieczać wcześniej wypracowany zysk co pozwala uniknąć strat, a tym samym nie trzeba później ich odrabiać. Dodatkowo mając na uwadze wyniki funduszy zagranicznych dostępnych w ofercie mBanku oraz ceniony brak zobowiązań, Skandia jest średnio atrakcyjna.

      • W przypadku funduszy zagranicznych nie ma żadnych ograniczeń. I tak – zachęcam do poszukiwania zysków na różnych rynkach. Ostatnie (doskonałe) wyniki zagranicznych funduszy obligacji wynikają z osłabienia złotówki. W wielu przypadkach mediana miesięcznych wyników to ponad 5%. Warto tego rodzaju okazje wykorzystywać.

        • Co powoduje, że dobre wyniki zagranicznych funduszy obligacji wynikają z osłabienia złotówki? Jakie będą wyniki kiedy złoty się umocni, jakie są prognozy dla złotego na najbliższe miesiące i z czego to wynika?

          • Fundusz np. obligacji USA wyceniany w USD zarobił przykładowo 2%. Złotówka traci do dolara w ostatnich 3 miesiącach 10%. Czyli dolar kosztuje 10% drożej niż 3 miesiące temu. Zysk inwestora 12%.

            Czasem tzw. korzyść walutowa pozwala ochronić inwestora przed stratą. Przykładowo:
            Fundusz Pioneer Obligacji Dolarowych Plus w ostatnie 3 miesiące ma wynik: -5,1%.
            Tutaj można sprawdzić wykres (dla dat: 12-07-2011 do 12-10-2011).

            Ale inwestor w Polsce zarobił na tym funduszu 4% w ostatnich 3 miesiącach.
            Tu można zobaczyć to na wykresie.

            Dlaczego tak dobry wynik dla inwestora w Polsce?
            Ponieważ cena dolara wzrosła w tym czasie o 10%. (Wykres).

            Ten choćby przykład pokazuje, że w przypadku funduszy zagranicznych czasem mamy ryzyko walutowe, a czasem (ostatnie miesiące) korzyść walutową.

            Po szczegóły tej i wielu innych prostych zależności, dzięki którym można poszukiwać ciekawych okazji w inwestowaniu znając z jednej strony te zależności a z drugiej interesujące zapisy w niektórych funduszach inwestycyjnych zapraszam na szkolenia http://www.funduszetonielokata.pl.

            Stosując techniki inwestowania na rynkach zagranicznych, które m.in. na szkoleniu omawiam pomogły uczestnikom wyjść obronną ręką z nagłych spadków na warszawskiej giełdzie w ostatnich miesiącach (straty, jeżeli wystąpiły, były znacznie niższe niż funduszy krajowych).

    • Na temat zasad pobierania opłat przygotuję artykuł / nagranie. Aby czytelnicy mieli pełną jasność co do naliczania tych opłat trzeba operować przykładem. Dla uproszczenia: nazwa funduszu będzie rzeczywista, wyceny – nie (dla ułatwienia obliczeń).

      Inwestor kupuje fundusz Idea Akcji w mBanku w dniu 1.1.2010. Cena jednostki: 100 zł. Inwestor wpłaca 1000 zł, kupując 10 jednostek.
      Po roku decyduje się ten fundusz sprzedać. A
      1.1.2011 roku cena tego funduszu to 130 zł. Inwestor zagląda na swój rachunek. I widzi tam kwotę 1300 zł (10 jednostek po 130 zł).
      Fundusz pobierał (codziennie odrobinę ze swoich rocznych 4%) opłatę za zarządzanie. Ale dla inwestora nie ma to żadnego znaczenia.

      Jeżeli fundusz zarobił 30% (wzrost ze 100 do 130 zł) to inwestor zarobił 30%. A fundusz, swoją drogą, też zarobił – średnio w przypadku akcyjnych około 4% rocznie (fundusz to firma nastawiona na zysk, więc w naturalny sposób ma prawo zarabiać – przy czym w odróżnieniu od czekolady, samochodów – gdzie nie wiemy ile zarabia producent, pośrednicy, to w przypadku funduszy wiemy – fundusz musi się przyznać ile zarabia. Ale to i tak nie ma dla nas znaczenia. Kupujemy fundusz płacąc za niego określoną cenę. I w ten cenie zawarty jest już zysk.

      A więc w mBanku Klient nie ponosi żadnych opłat. Kupuje produkt po tej samej cenie co w innych miejscach nie płacąc żadnych opłat i prowizji (jedynie podatek).
      A to ile % dostaje mBank od funduszu za to, że go oferuje niech zostanie tajemnicą handlową.

      Natomiast gdyby ten sam fundusz kupił w ramach polisy inwestycyjnej, przy opłatach np. 2% rocznie po roku na rachunku Klienta nie ma 10 jednostek funduszu. W ciągu roku pobrana została opłata (poprzez „zabranie” z rachunku Klienta) ok. 2% ilości posiadanych jednostek. Czyli na końcu będzie to 9,8 jednostki po 130 zł. Czyli 12.740 zł.

      Można się zastanawiać – po co dodatkowo płacić? I temu służyć będą kolejne artykuły zawierające szczegółowe wyliczenia. W polisie inwestycyjnej płacimy za możliwość dokonywania zmian między funduszami bez podatku. Podatek płacony jest na końcu od całości wypracowanego zysku. A niezapłacone wcześniej podatki pracują na dalsze zyski.

      Zastanawia mnie sformułowanie: „w jednej z polis”
      Cytat: Chciałbym powiedzieć, że w jednej z polis niezależnie od okresu na jaki się zdecydujemy inwestować czy kilku czy kilkunastu lat zawsze mimo kosztów moim zdaniem osiągniemy lepszy rezultat.

      Zapewniam, że korzyść podatkowa działa w każdym produkcie tego typu.

      [b]Fundusz Short jest tak samo ryzykowny jak fundusz Akcji[/b], i akurat włączanie go do strategii bez dokładnego przemyślenia i analizy uważam za błędne i bardzo ryzykowne. Można, ale warto tutaj nie działać na emocjach. Ten fundusz traci w czasie wzrostów. Tu proponuję jednak zachować ostrożność. Szczegółowo wyjaśniałem te cechy funduszy lev/short w materiale udostępnionym użytkownikom portalu miesiąc temu.

      Kolejny cytat: żadne z dostępnych na polskim rynku możliwościami nie jest w stanie przebić Skandii, mimo opłat wstępnych w produktach jednorazowych czy opłacie wstępnej w kieszeni bocznej
      Tutaj proszę jednak o nie używanie sformułowań „najlepszy, najtańszy, najszersze możliwości”. Nie ma takiego produktu.

      Proszę zapoznać się z opracowaniami: http://www.opiekuninwestora.pl/skocz/publikacje z porównaniem ponad 30 produktów. Różne produkty wygrywają rankingi w różnych kategoriach, w różnych sytuacjach inwestora. Jest wiele czynników, które tam się pojawiają.

      Na blogu chciałbym zachować jednak formułę wymiany opinii i informacji przydatnych dla inwestorów. Dlatego w przyszłości „osobiste wycieczki” w komentarzach będę edytował (oznaczając je odpowiednio).

      Aby był pełen przegląd sytuacji: fundusze typu Short dostępne są także w innych produktach. Przykładowo Alior Short w polisach Generali. Fundusze Quercus Lev/Short dostępne są w MultiBanku (to inna niż mBank platforma z funduszami bez prowizji – co prawda z dużą wysokością wpłaty początkowej). Polityka Quercusa pokazuje, że w przyszłości fundusze te będą pojawiać się w kolejnych produktach. Kilka miesięcy temu Quercus pojawił się w polisach Nordea, kilka dni temu (w niektórych produktach Nordea) Quercus dodał kolejny fundusz (Rosja). AEGON od lat ma swój mini short: Aegon Bessa (co prawda jest znacznie mniej zmienny niż indeks giełdy, ale jest to jakby nie patrzeć fundusz rodzaju short).

  5. Remigiusz – dzięki za pozdrowienia :), dziękuję też Doradcy za odpowiedź – wybacz proszę, że nie zastosuję się do patetycznej formy Pan/Pani (sadzę, że netykieta luźnych rozmów na blogach wymaga mniej nadętych tytułów i po prostu zwracania się do ludzi na Ty). Moja wypowiedź zawierała oczywiście retoryczne pytanie, ale nie ma się co unosić. Coś mi mówi jednak, że nadal nie jesteś przekonany do tego, że ta opłata za zarz. jednak nie ma znaczenia, czyli de facto nie ma jej. Jak inaczej mam rozumieć argumentację, że ona jest tak mała, że jej nie zauważę? 10 groszy dziennie? a może 1 grosz? Otóż nie – to jest 0 słownie zero. Ale skoro mamy już tak dokładnie o tej opłacie mówić, to czy swoim klientom polis z funduszami również powinieneś uczciwie powiedzieć, że oprócz opłaty administracyjnej, za zarządzanie polisą UFK jest jeszcze taka drobna opłata np 4%, no ale żeby klient się nie martwił, bo to jest tak małe, że tego nie widać. Rzeczywiście trochę ironizowałam, ale kolejny juz raz słyszę takie farmazony, że głowa boli. To mówią sprzedawcy, ba, to mówią specjaliści z bankowości obsługujący fundusze, szefowie na szkoleniach. Chyba zgodzisz się ze mną, że jeśli nie pobiera się z rachunku klienta żadnej opłaty, to to jest to bezkosztowe prawda? No to tak jest w kilku platformach inwestycyjnych, których nie reklamuję, bo to nie mój biznes. Co do Quercusa Shorta to jest on w kilku innych polisach, problem jest tylko taki, że raczej dla bogatszych klinetów np w Nordei Inwestor Premium (jakoś tak), gdzie do kapitału trzeba dodać jedno zero, bądź w wersji składkowej dotyczy większej składki. Więc nie dla przeciętniaków. Poza tym strasznie ryzykowny. Zagraniczne fundy oparte o dolara to tak jak mówił Remigiusz, zarabiają na walucie, a nie na ich obligacjach. Krótkoterminowo ostatnio dawały zarobić HSBC Japonia (wkrótce po Fukushimie), Azja Chiny i bardzo dobrze metale i złoto. Ale to trzeba było skrupulatnie pilnować, sygnałów ze średnich kroczących nie ignorować i po 3 miesiącach zrealizować zyski. To nie giełda, więc palca na enterze trzymać nie trzeba, nie mniej codzienie wypadałoby wykres sprawdzić. Spadków się tak szybko nie odrobi i zdania nie zmienię, mówię o przeciętnym inwestorze, który nie kupił systemu, tylko zamienił akcyjne na bezpieczne

  6. Rzeczywiście wszystko się sprowadza do jednego dla każdego produkt powinien być wybrany indywidualnie, ale nie sposób mieć wszystkich bo po co. Ja mam w swojej ofercie Axa, skandia i Aegon myślę, że to wystarcza. Żadnemu z klientów nie polecę mbanku bo na tym nie zarobię to proste. Co do swoich działań na rynku to mogę najpierw jedynie pochwalić cały portal za to ile cennych i bezpłatnych informacji uzyskałem, które mi się przydadzą w kontaktach z klientami. Natomiast patrząc też na czym zarabia portal, na szkoleniach i abonamentach klientów. [… edycja RS – firma, którą Pan wspomina używa i udostępnia Klientom strategię OpiekunZysku w wersji 10/15 – czyli dokładnie tej co bezpośrednio w portalu oraz kilka innych elementów portalu]
    Co do funduszy short. Fundusze akcji są tak samo ryzykowne i włączanie ich do strategii bez dokładnego przemyślenia może być błędne i bardzo ryzykowne. Fundusz akcji będzie tracił w czasie spadków dlatego warto nie opierać się na emocjach. To jest po prostu odwrotność słów ale proszę nie traktować tego jako złośliwość. W ostatnim czasie stosując takie fundusze sporo się zyskało więc jest to moim zdaniem narzędzie, które warto posiadać.

    • Właśnie miałem okazje się dowiedzieć, że moja firma jest partnerem portalu w sumie coś musiało być, ale to centrala już pewnie szczegóły wszystkie zna, czyli robimy to w zasadzie dla korzyści dla wszystkich. Co do wypowiedzi Ewy skoro jesteśmy na ty :). Fakt nie mówię klientom dokładnie jak wygląda pobieranie opłat. W większości przypadków te złodziejskie polisy, które proponuję są do realizacji długoterminowych celów, szczególnie jako emerytura. Więc to chyba dobrze, bo w dłuższym okresie korzyść podatkowa na polisie jest czymś co potęguje zysk. Indywidualnie zamierzam trochę zmodyfikować strategię portalu, może za pół roku pochwalę się jak zadziała.
      Zainteresowałem się częściowo inwestycją w złoto, standardowo sygnał do wejścia gwałtowny spadek zobaczymy. Nic nie jest do końca pewne ale inwestorzy powinni przejść w alternatywne furtki i złoto taką jest.
      Strasznie odbiegłem od tematu opłat, ale raczej już go nie będę podejmował.
      Byłoby fajnie jakby ktoś ( np. gospodarz portalu) pokusił się o dokładne wyliczenie ile wynosi opłata administracyjna w nowej axie. Na jakimś konkretnym przykładzie dla produktu składkowego np. 500 zł miesięcznie.
      Miałem okazję być w jednej z placówek i Pani nie potrafiła mi wytłumaczyć jak dokładnie to wygląda, ale już szybko szykowała wniosek :).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here