Narzekacze na forach dyskusyjnych a ich śladem dziennikarze (lub odwrotnie) często krytykują fundusze inwestycyjne za ich wyniki – zarzucając pobieranie opłaty za zarządzanie gdy fundusz traci, przekonując, że fundusze są ‚drogie’, że opłaty są skomplikowane. Do tego często myląc pojęcia oraz nie do końca chyba rozumiejąc za co fundusz pobiera swoje opłaty. To być może wynika z tego, że piszący te wypowiedzi sami nie inwestują – lub inwestują ale nie do końca rozumieją w jaki sposób działa fundusz inwestycyjny.

Jakie opłaty pobiera fundusz inwestycyjny

Wbrew powszechnej opinii nie jest to wcale skomplikowane. Fundusz inwestycyjny pobierać może następujące opłaty:

  • opłata za zarządzanie (stała) – czyli opłata za prowadzenie funduszu (często błędnie intepretowana jako opłata z to, że zarządzający będzie starał się zawsze zarabiać)
  • opłata za zarządzanie (zmienna) – niektóre fundusze pobierają opłatę uzależnioną od ich wyników
  • opłata manipulacyjna (czasem zwana opłatą dystrybucyjną) – czyli opłata (prowizja) za zakup funduszu
  • opłata umorzeniowa – to opłata, którą niektóre fundusze mogą pobierać jeżeli inwestor sprzeda fundusz przed upływem określonego czasu od dnia zakupu
  • i mało znana ‚opłata za timing‚ – którą wprowadziły kilka lat temu fundusze inwestycyjne Black Rock… (to taka ciekawostka :))

Fundusz inwestycyjny – najbardziej przejrzysty biznes na rynku!

ile_zarabia_fundusz

Inwestorzy muszą zrozumieć, że fundusz inwestycyjny to nie instytucja charytatywna. To biznes. I jak każdy biznes fundusz musi przede wszystkim zarabiać dla siebie.

W gospodarce rynkowej nie jest to niczym nadzwyczajnym – dlatego zarzuty, że fundusze powinny mniej zarabiać są w mojej opinii trochę ingerencją w wolny rynek.

Mało kto zwrócił uwagę, że fundusze inwestycyjne są bardzo przejrzyste pod względem biznesowym.

Proszę odpowiedzieć na pytania:

1. kupując czekoladę Milka w sklepie osiedlowym – czy wiemy ile na tabliczce czekolady zarabia producent (Milka)? Nie wiemy.
2. kupując smartfona – czy wiemy ile zarabia producent? Nie wiemy. I nawet gdyby okazało się, że jest to 50% ceny – nie przeszkodzi nam to w zakupie 🙂
3. wizyta u fryzjera – mamy tu świadomość, że większość stanowi koszt usługi – koszty stałe typu wynajem lokalu itp są tu niewielkie. I jakoś nie powoduje to dyskusji w mediach…

[box type=”info” ]A fundusz inwestycyjny? Mówi wprost jakie pobiera opłaty. I nie może pobrać tych opłat w większej wysokości. To tak naprawdę jeden z niewielu biznesów, w których producent wprost deklaruje swój poziom zysku. I nie ma możliwości aby zarobił więcej. Czy nie wydaje się to uczciwe?[/box]

Ile dla siebie zarabia fundusz inwestycyjny – i dlaczego tak mało?

Zaraz – dlaczego napisałem mało? Przecież opłata za zarządzanie to czasem nawet 4-5% w skali roku? Przecież wszędzie mówi się i pisze: fundusze są za drogie?

Wiem – że chcielibyśmy aby fundusze nie pobierały opłat i dodatkowo zawsze zarabiały. Ale tak nie jest. Fundusz to biznes – i ma prawo zarabiać.

Dlaczego 4-5% opłaty w funduszu akcji (czy raptem 1% w funduszach pieniężnych) jest do przyjęcia? Kilka argumentów:

[checklist]

  • Zysk producenta w wysokości 4% (czy 1% w przypadku funduszy niskiego ryzyka) nie jest jakoś specjalnie wygórowany. Mamy chyba świadomość, że większość produktów i usług, które nabywamy generuje dla producenta znacznie, znacznie większy zysk,
  • Nie mamy problemu z wpłacaniem pieniędzy na lokatę bankową, wiedząc, że te pieniądze bank później pożycza na znacznie większy procent niejako zarabiając na naszych pieniądzach 2-3 krotnie więcej niż wypłaca odsetek. Z tym nie mamy problemu…
  • Jak w każdym produkcie czy usłudze – zysk producenta wliczony jest w cenę produktu. Tak samo tutaj. Jeżeli fundusz inwestycyjny zarobi 10% to ja, jako inwestor zarabiam 10%. A to, że fundusz w międzyczasie zarobił? To nie stanowi dla mnie problemu – fundusz to biznes. I przynajmniej uczciwie podaje ile zarabia.
  • Chcąc inwestować w fundusze nie mamy za bardzo wpływu na te opłaty. Są i już. Można oczywiście przyjąć postawę: nie dam funduszowi zarobić i pieniądze trzymać pod poduszką (bo przecież do banku na lokatę tym bardziej nie można ich wpłacić gdyż bank zarobi na nich jeszcze więcej niż fundusz i co gorsza 🙂 nie musi nam powiedzieć, ile na tym zarobi)

[/checklist]

Skąd zatem dyskusje i narzekania na wysokie opłaty? W mojej ocenie wynikają z niezrozumienia zasad działania funduszu inwestycyjnego – i poszukiwania wyjaśnienia strat, jakie ponoszą inwestorzy. Problem w tym – że straty to nie wynik opłat – ale wynik nie zrozumienia tego czym jest fundusz inwestycyjny… i błędnego interpretowania znaczenia tych opłat.

Warto wiedzieć za co płacimy w funduszu

Jeżeli tylko dla samego narzekania zarzucamy ‚wysokie opłaty’ tylko po to aby znaleźć winnego słabych wyników naszych inwestycji to cóż … nic to nam nie pomoże w przyszłych inwestycjach.

Dlatego warto dokładnie zrozumieć:

  • za co fundusz pobiera poszczególne opłaty i co to oznacza w praktyce
  • których opłat można uniknąć i w jaki sposób
UDOSTĘPNIJ

26 KOMENTARZE

  1. …apropos opłat za fundusze inwestycyjne to rzeczywiście są one nie małe:-(. Opłata manipulacyjna – nawet do 4% + sprytnie ukryta oplata za zarządzanie – 3 – 5 %! Moze warto zastanowić się nad funduszami ETF? Np. tym opartym na WIG20. Opłaty w nim są kilkukrotnie niższe! […]

    • W mojej ocenie wynagrodzenie rzędu 1-4% w funduszach nie jest duże. Z reguły tego typu narzekania na wysokie opłaty pojawiają się gdy inwestorzy, którzy kupili fundusz akcji – sporo stracili nie zmieniając go wcześniej na inny – i trochę próbują znaleźć winę właśnie w tych opłatach. W roku 2006/ 2007 czy 2009 – gdy fundusze akcji zarabiały po kilkadziesiąt procent nikomu 4% nie przeszkadzało 🙂

      1-4% nie jest jakąś wygórowaną kwotą. Kupując cokolwiek w sklepie mamy świadomość, że producent zarabia – i jakoś nam to nie przeszkadza 🙂 Można oczywiście nie inwestować… wtedy każdy powód jest dobry 😉

    • Pisze Pan: „Opłata manipulacyjna – nawet do 4% ” – powiem więcej czasem nawet 5%. Tylko kto dziś płaci opłaty manipulacyjne? W wielu artykułach (także w prasie) wałkuje się problem opłat manipulacyjnych – a przecież od wielu lat można inwestować bez tych opłat! Np. w mBanku – jak to możliwe opisałem 3 lata temu porównując to do zakupu biletu na Intercity: http://blog.opiekuninwestora.pl/czy-wiesz-ile-pkp-intercity-zarabia-na-bilecie-warszawa-poznan/

    • Nie wiem skąd zarzut: „sprytnie ukryta oplata za zarządzanie – 3 – 5 %!”. Obiektywnie patrząc 99% produktów które kupujemy ma ‚sprytnie ukryty’ zysk producent. I powtórzę: nikogo to nie dziwi. Fundusze inwestycyjne są akurat bardzo przejrzyste. W każdym, nawet najbardziej skrótowym dokumencie podają wprost ile fundusz zarabia. I jeżeli podał, że 4% – to nawet gdy dla inwestora zarobi 50% to fundusz nie może pobrać większej opłaty niż zapisał w statucie. Zarzut o ‚ukrytych opłatach’ jest mocno przesadzony 🙂

    • Na temat funduszy ETF przygotuję kilka artykułów. Fakt: mają niskie opłaty. Ale to właśnie przy tych funduszach (ETF) mamy prowizje przy zakupie i sprzedaży (opłaty dla biura maklerskiego) – z reguły około 0,4%. I jeżeli w ciągu roku wykonamy kilka zmian między funduszami ETF generuje to spore koszty manipulacyjne – czyli jakieś 0,8% od jednej transakcji (za zakup i za sprzedaż).

  2. Remigiuszu

    Co do obrazka mam taka uwagę, że piszesz ile zarabia fundusz inwestycyjny, a powinno być ile zarabia TFI, bo przecież to tfi pobiera opłaty.

    • Oboje mamy rację. Fundusz to osobny byt prawny i to fundusz pobiera opłaty, które są następnie uwzględniane w jego wycenach – ich wartość kwotową można sprawdzić w rocznych sprawozdaniach funduszu. Natomiast potem suma wyników operacyjnych na funduszach wchodzi w wynik finansowy TFI jako firmy zarządzającej. Na blogu chodzi o pokazanie pewnych prostych zależności i zasad (czasem trzeba pisać językiem potocznym) – nie chodzi mi o pisanie doktoratu:) A w komentarzach można wyjaśnić drobne szczegóły – dlatego bardzo dziękuję za to pytanie.

  3. Nie wszystkie fundusze można kupić bez opłaty manipulacyjnej prawda?myślałem nad zakupem Copernikus Dłużnych Papierów Korporacyjnych i Eques Obligacji ale bez tej opłaty nigdzie nie ma.

    • Dokładnie tak. Choć większość można nabyć bezprowizyjnie. Jeżeli z jakichś powodów inwestor uzna jakiś fundusz jako wybitnie atrakcyjny – to warto wkalkulować tę opłatę we własne analizy i po prostu fundusz kupić. Natomiast nawet na rynku funduszy niskiego ryzyka warto pamiętać o tym, że takimi funduszami też warto zarządzać. Co pewien czas, w różnych okresach na rynkach różne kategorie (nie mówiąc już o różnicach w poszczególnych funduszach) zachowują się lepiej lub gorzej.
      Czasem świetnie zarabiają fundusze obligacji skarbowych polskich, czasem obligacji zagranicznych, czasem liderem będą fundusze gotówkowe lub pieniężne, czasem obligacji korporacyjnych. W tej kategorii wiedząc o specyfice ich działania bardzo łatwo poszukiwać liderów – i bardzo łatwo poszukiwać świetnych okazji – tu pomocą przychodzi system okazji inwestycyjnych w Opiekunie Inwestora (www.opiekuninwestor.pl). A wtedy jeżeli inwestujemy na platformach, gdzie trzeba płacić prowizje – przenoszenie pieniędzy do innego funduszu (prowizyjnego) znowu może wiązać się z poniesieniem dodatkowych kosztów.
      Aby fundusz wart był zapłacenia prowizji – w mojej oczenie oczekiwania co do zysku (w porównaniu do innych funduszy tej samej klasy) powinny być o 2*stopa_prowizji większe aby było to uzasadnione.

      Czyli jeżeli prowizja wynosi 2%, to wyniki funduszu (znów: pomocne mogą być oceny Opiekuna Inwestora pokazujące np. roczne wyniki za ostatnie 3 lata w formie przekrojowej – aby nie dać się zwieść przypadkowemu wynikowi rocznemu sprawdzanemu wyłącznie w jednym, akurat np. dzisiejszym dniu) powinny być o 4% wyższe niż u konkurencji. Wtedy można taki fundusz, przy założeniu raczej dłuższej pasywnej inwestycji rozważyć.

      Podane przez Pana fundusze obecnie są w czołówkach naszych rankingów.

      • Dziękuję za wyczerpującą odpowiedż. Jeszcze dopytam: Jeśli danego funduszu(który jest wyjątkowo atrakcyjny) nie moge nigdzie kupić bez prowizyjnie to wówczas gdzie go najlepiej kupić? u „producenta” czy na platformie? gdzie są niższe opłaty i lepsza „wygoda”?

        • Trudno mówić o wygodzie – gdzie kolejny fundusz mamy zakupiony w kolejnym miejscu. Jeżeli fundusz nie jest dostępny bez opłat manipulacyjnych – to faktycznie musiałby mieć wybitnie wyróżniające się wyniki aby go zakupić zamiast funduszu o nieco słabszych wynikach i dostępności bez opłat. Czysto praktycznie trzeba sprawdzić gdzie jest dystrybuowany (telefon na infolinię danego TF powinien sprawę wyjaśnić). I u każdego dystrybutora warto dokładnie sprawdzić i dopytać o warunki. Może akurat być jakaś promocja i opłata manipulacyjna będzie np. niższa w jednym miejscu?

    • Pierwsze fundusze w ofercie to będą fundusze typu FIZ. Brak opłaty gdy fundusz nie zarabia to dobry chwyt marketingowy. Opłaty za efekt to nie nowość na rynku funduszy. Wyniki zależą od polityki inwestycyjnej – a ta może w pewnych okresach się nie sprawdzać. Fundusz wtedy nie zarobi, ale inwestor będzie tracił. Nie wolno mylić braku opłaty z ciągłymi zyskami ::)

      Opera Eurogeddon też nie pobiera opłaty stałej, tylko opłatę 25% od zysku. Efekt: od początku działalności strata ponad 60% 🙂 Wykres można zobaczyć tutaj: http://www.opiekuninwestora.pl/opera_eurogeddon,ni876.html Problemem funduszu FIZ jest to, że inwestor nie ma żadnego wpływu na wynik takiej inwestycji. ZNajdziemy fundusz FIZ, które świetnie zarabiały, ale też takie które były całkowitą klęską dla inwestorów

  4. Proszę mi wytłumaczyć sposób pobierania opłaty za zarządzanie przez ubezpieczyciela. Mam polisę w nordea (pko), po przejęciu przez PKO dostępna jest historia pobieranych opłat, zauważyłam że opłaty pobierane są na koniec miesiąca oraz przy sprzedaży funduszu (zamiany na inny). Czy to oznacza że dokonując konwersji ponosimy stratę (jest pobierana opłata) która zaniża nasz wynik inwestycyjny. Inaczej mówiąc czy zostając cały czas przy jednym funduszu suma pobranych rocznie opłat za zarządzanie jest mniejsza.

    • Opłaty naliczane są miesięcznie. Ale jeżeli w połowie miesiąca realizowana jest konwersja – to pobrana jest opłata za okres od początku okresu miesięcznego do dnia konwersji w sprzedawanym funduszu, a na koniec miesiąca za ‚brakujące’ dni w nowym funduszu. Sumarycznie w skali miesiąca opłaty muszą się zgadzać.

  5. „Jeżeli fundusz inwestycyjny zarobi 10% to ja, jako inwestor zarabiam 10%. A to, że fundusz w międzyczasie zarobił? To nie stanowi dla mnie problemu – fundusz to biznes. I przynajmniej uczciwie podaje ile zarabia.”
    Pytanie co do uczciwość z tego powodu, że fundusz pobiera kolejną ukrytą opłatę dlatego iż FI płacą TFI określony % aby znajdowały się w ich portfelu np. Wyniki funduszu na jednej stronie mogą być zgoła odmienne niż na platformie TFI.
    Czyli widzimy, że fundusz zarobił 4%, a ja widzę na rachunku 3,5%

    • Panie Marcinie, wyceny i wyniki tego samego funduszu w każdej platformie inwestycyjnej będą identyczne. Nie mogą się niczym różnić. Faktycznie – platformy, na których są oferowane fundusze muszą jakoś zarabiać – ale nie pobierają żadnych ukrytych opłat. To fundusz ‚dzieli’ się z takimi platformami swoją, wliczoną już w cenę, opłatą za zarządzanie.

      Często jest sytuacja odwrotna -inwestor będzie myślał, że u pośrednika za fundusze zapłaci większe koszty – i kupi fundusz u producenta (tak nadal robi większość inwestorów). A kupując fundusz ‚u producenta’ często pobierana jest dodatkowo prowizja od wpłaty do funduszu …. podczas gdy ten sam fundusz na zewnętrznej platformie można nabyć bez żadnych opłat. I oczywiście w tej samej cenie 🙂

      Od strony przejrzystości kosztów i opłat fundusze inwestycyjne to jedne z najbardziej przejrzystych rozwiązań finansowych. Dokładnie pokazują ile zarabiają i za co pobierają te opłaty.

      Oczywiście gdyby znalazł Pan przykład funduszu, który ma różne wyceny w różnych miejscach (mówimy o dokładnie tym samym funduszu, o tej samej kategorii jednostek uczestnictwa) proszę o przesłanie dokładnych informacji. Wtedy będziemy interweniować,

      pozdrawiam i życzę samych sukcesów inwestycyjnych,
      Remigiusz Stanisławek

    • Warto jeszcze dodać, że zależność na rynku FI jest następująca: to fundusze płacą platformom inwestycyjnym za to, że na nich są dostępne. Nie na odwrót. Czyli to fundusz musi oddać część zysku za to, że znajdzie się na danej platformie. Oczywiście – platforma musi ‚chcieć’ mieć dany fundusz w portfelu, oraz fundusz musi ‚chcieć’ być na danej platformie. Gdy w tej relacji nie ma ‚chemii’ to nie będzie tu wymiany biznesowej 🙂

  6. Panie Remigiuszu,
    Problem funduszy nie polega na ich opłatach, tylko fatalnych wynikach. Fundusze zarabiają gorzej niż rynek (jak Pan zapewne wie, mediana funduszy akcji dostępnych w Polsce za ostatnie 10 lat wynosi -9%, podczas gdy WIG w tym okresie to -0,2%). Pobieranie opłaty „za zarządzanie”, kiedy efekty tego zarządzania są gorsze niż gdyby małpka Lucy losowała z koszyka piłki z nazwami spółek/instrumentów do zainwestowania jest — mówiąc delikatnie — niezbyt uczciwe.

    Ma Pan jednak rację, że winien jest klient. Usługą oferowaną przez fundusze nie jest „zarabianie pieniedzy” (jak myśli większość klientów), a jedynie „zarządzanie pieniędzmi”. Jak widać jednak w praktyce, jedno z drugim nie ma wiele wspólnego w przypadku instytucji masowego inwestowania zarówno w Polsce jak i na świecie. Sytuacja byłaby, jak pisze Pan, „transparentna”, gdyby fundusze pobierały opłaty od wypracowanych zysków (nawet wielokrotnie większe). Natomiast tak się nie dzieje z oczywistego powodu — jakość tego zarządzania jest na poziomie zero. Niestety okazuje się, że trzymanie pieniędzy w poduszce było przez ostatnie 10 lat bardziej zyskowne niż powierzenie ich „profesjonalnym” podmiotom do zarządzania;)

    Czytelnikom polecam również zakład, jaki został zawarty w 2008 roku pomiędzy znanym inwestorem a zarządzającym funduszem inwestycyjnym. Inwestor ten założył się o milion dolarów, że przez kolejne 10 lat indeks giełdowy osiągnie wyższy zysk niż pięć funduszy inwestycyjnych dowolnie wybranych przez zarządzającego. Dzisiaj, po 8 latach od zakładu, wynik indeksu to 67,5%, natomiast wynik pieczołowicie wybranych funduszy to 21,9%.

    ck
    1za50.pl

    • To badanie ma kilka błędnych założeń i przede wszystkim zakłada, że inwestor na ślepo nie patrząc na wyniki będzie trzymał pieniądze w funduszu nawet gdy ten ma wyniki gorsze od innych. Poza tym indeks, który użyty jest w tym badaniu to indeks całej giełdy podczas gdy założę się, że fundusze, które były tu badane to w dużej części fundusze Dużych Spółek (a te z natury zarabiają wolniej i mniej niż fundusze MiŚS). Po trzecie badanie jest na jeden konkretny dzień – zamiast przekrojowe woparciu o kroczące stopy zwrotu. Gdyby badanie zrobić w okresie wzrostów na giełdach fundusze w wielu przypadkach biły na głowę indeksy.

      To samo z porównaniem wyników mediany funduszy akcji pl z indeksem WIG – większość funduszy akcji PL to fundusze dużych spółek – więc porównywanie ich do wyniku WIGU jest nie na miejscu.

      Ktoś kto nie zna rynku funduszy może takie badanie faktycznie przyjąć jako wiarygodne. W mojej ocenie jest mocno naciągane.

      To tak jakby przedstawić inny zakład:
      – inwestor ma przez 10 lat inwestować w lokaty bankowe
      – i oczywiście na ślepo i trochę bezmyślnie przez 10 lat inwestować cały czas w tym samym banku, automatycznie odnawiając lokatę (nie patrząc, że w innych bankach bywały w tym czasie lepsze)
      – i porównać to do ‚indeksu’ np. średnich lokat w tym czasie

      Gdyby ktoś miał takie dane można by taki test przeprowadzić. Żaden bank nie będzie oferował zawsze rok w rok najlepszej oferty lokat.

      Tak samo – żaden fundusz nie będzie przez lata najlepszy.

      Po to powstał Opiekun Inwestora (:: http://www.opiekuninwestora.pl) aby pomagać w obserwowaniu i wyszukiwaniu coraz to lepszych funduszy.

      Kiedyś robiłem obliczenia (powtórzę je za jakiś czas i opublikuję) gdzie inwestor („ślepo – trochę jak rzeczona małpka) inwestował non stop w fundusze akcyjne, w taki sposób że co roku wybierał fundusz, który zarobił w poprzednim roku najwięcej. Wyniki były zdecydowanie lepsze niż WIG.

      Poza tym inwestor pasywnie inwestujący w indeks WIG w 10 lat z wynikiem bliskim zero też nie ma chyba powodu do zadowolenia? Chyba, że pocieszać się będzie tym, że inwestując równie pasywnie w fundusze akcji miałby około 1% średniorocznie gorszy wynik 🙂

      • Odnośnie przytoczonego zakładu:
        1) stopy zwrotu są kroczące. Skąd wniosek, że jest inaczej?
        2) wyboru funduszy dokonywał zarządzający z renomowanego funduszu w Nowym Jorku (Protege Partners). Jeśli uważa Pan, że wybrał niekompetentnie, ponieważ indeks okazuje się lepszy — być może, nie wiem:) Natomiast proszę pamiętać, że on wybrał 5 funduszy — nie jeden. Gdyby miał do wyboru jeden, rzeczywiście moglibyśmy to zwalić na pecha.

        Odnośnie porównania WIG z polskimi funduszami: jak Pan wie, większość funduszy w Polsce to nie są fundusze dużych spółek (możemy je wymienić z nazwy wszystkie, aby czytelnik miał wiarygodny obraz). Aby porównanie było wiarygodne, wziąłem _wszystkie_ fundusze inwestycyjne akcji dostępne w Polsce.

        Natomiast co do kluczowego wniosku z Pana komentarza: pisze Pan w praktyce, że jedynym sensownym sposobem inwestowania w fundusze jest skakanie miedzy funduszami próbując wybrać ten, który w najbliższej przyszłości będzie akurat najlepszy (i wyboru tego ma dokonywać klient). Czyli zarządzający funduszami mówią klientowi: „musi Pan sam zgadnąć, który będzie najlepszy, my tego nie wiemy. My natomiast pobieramy opłatę za zarządzanie, a jak Pan-kliencie, nie umie sam zarządzać w który fundusz i kiedy zainwestować, to już nie nasza wina”. Pamiętajmy, że klientem funduszu jest osoba, która nie ma czasu i wiedzy na zarządzanie swoimi oszczędnościami, dlatego oddaje je profesjonalnemu podmiotowi, który za to zarządzanie pobiera opłaty.

        Czy naprawdę nie uważa Pan tego za absurdalne?

        Odnośnie ostatniego akapitu — traktuję Pana jak profesjonalistę, dlatego proszę o brak manipulacji. Dyskutujemy o tym, czy relatywnie wysokie opłaty funduszy inwestycyjnych są uzasadnione ich wynikami. Nigdzie nie napisałem, że inwestycja w WIG jest najlepszą możliwą inwestycją — a jedynie, że daje lepsze wyniki inwestycyjne niż aktywnie zarządzane fundusze. I jest za darmo.

        • Dziękuję za wyjaśnienia. Z tym, że to wyniki kroczące nie wiedziałem – ale korci mnie aby jak najszybciej przygotować ponownie taki raport pokazujący jak to wygląda na rynku funduszy w Polsce. Nadal podtrzymuję, że „Fundusze to nie lokata” – to inwestycja (jak sama nazwa wskazuje). Próba wyboru ‚najlepszego’ funduszu i pasywne czekanie przez np. 10 lat to jednak trochę jak loteria. Choćby inwestor wybrał najlepszy z najlepszych funduszy w ostatnich latach. To samo ma miejsce w praktycznie każdej dziedzinie życia. Jeżeli mój fryzjer zaczyna upadać na jakości – to go zmieniam. Jak ktoś obstawia wyniki piłkarskie to też patrzy na bieżącą sytuację zespołu a nie ślepo wierzy w ciąg zwycięstw.

          Nie napisałem że jedynym sensownym sposobem jest dokonywania zmian między funduszami – ale po prostu liczby mówią inaczej. Inwestor może wierzyć, że będzie dobrze. Ale ja nie bardzo wyobrażam sobie możliwość abym wpłacał moje oszczędności w coś tylko dlatego, że wydaje mi się, że będzie dobrze.

          Zarządzanie w funduszu jest przez wielu inwestorów błędnie interpretowane. Wiele osób kupiło dawno temu fundusze akcji bo wydawało się im, że zarządzanie oznacza że zarządzający w czasach spadków na giełdach sprzeda akcje… a potem były rozczarowania, że fundusze to złodzieje bo stracili 50%. A to nie jest wina zarządzających. Często pokazuję fakty – które może nie są zgodne z tym czego oczekują inwestorzy. Ale nie lubię opowiadać bajek – tylko pokazać fakty – nawet gdy nie są zgodne z tym czego oczekuje większość. W inwestycjach nie warto ‚oczekiwać’ W inwestycjach warto wiedzieć. Nie ma jednego ,najlepszego’ funduszu. A fundusz i zarządzający i tak oszczędza mnóstwo czasu inwestorom. Jeżeli ktoś chce inwestować w akcje na giełdzie w PL może to robić samodzielnie (trochę czasochłonne) – lub powierzyć funduszowi. Za to płaci zarządzającym. Ale płaci – i powinien weryfikować to za co płaci. Gdy fundusz jest słabszy – to zmienia go na inny. Gdy giełda traci – to już niestety inwestor musi podjąć decyzję o zmianie np na fundusz obligacji. W inwestowaniu – nieważne w co – trzeba poświęcić choćby odrobinę czasu i zdobyć choćby podstawową wiedzę.

          • Panie Remigiuszu, Dziękuję za rzeczową dyskusję.

            Zgadzam się z Panem, że fundusze są mylnie rozumiane przez klientów, ponieważ nie do końca oferują to, co myślą klienci. Wina oczywiście leży po obu stronach, gdyż fundusze nie śpieszą się wyprowadzać z błędu potencjalnych klientów. W praktyce — tak jak Pan zauważa — niezbędne jest poświęcenie istotnego czasu na wybór i cykliczną weryfikację funduszu, czego zdecydowana większość klientów nie jest w stanie merytorycznie poprawnie wykonać (brak wiedzy i dostępu do danych). Żartobliwie i trochę przewrotnie napiszę, że oczywiście tu wkroczyć mogą doradcy, którzy pomogą klientom w wyborze funduszy… za wynagrodzeniem:) No ale taki los, że jeśli chce się korzystać z czyichś usług, to trzeba ponosić ich koszty. A i to nie daje pełnego bezpieczeństwa (jak u fryzjera).

            Może nie wypada mi pisać tego na blogu o funduszach inwestycyjnych, niemniej wszystkich początkujących inwestorów zachęcam do inwestowania na własny rachunek (na początku) w instrumenty o ograniczonym ryzyku straty — gwarantuję, że zyski rzędu 4-5% uzyskiwane regularnie co roku przebiją wyniki większości funduszy inwestycyjnych, jeśli oszczędzamy na emeryturę lub mieszkanie dla swojego kilkuletniego dziecka.

            Jeszcze raz dziękuję za czas poświęcony na odpowiedzi.

            ck
            1za50.pl

  7. 1. Inwestycja w zakładzie tyczy się funduszy hedgingowych – nie normalnych funduszy.
    Buffetowi, który jest inwestorem chodziło głównie o to, że fundusze fundusze tudzież fundusze hedgingowy, które często inwestują w inne fundusze pobierając za to dodatkowa opłatę powoduj zjadanie się zysków.

    „On the other side, Buffett, who has long argued that the fees that such „helpers” as hedge funds and funds of funds command are onerous and to be avoided has bet that the returns from a low-cost S&P 500 index fund sold by Vanguard will beat the results delivered by the five funds that Protégé has selected.”

    2. Fundusze Otwarte w Polsce poza MiŚ w 60-80% w składzie mają spółki WIG20 , ze względu na zachowanie płynności. Stworzenie benchmarku winno się opierać np 70%Wig20+30%Mwig to byłoby realne odniesienie.

    3. W funduszu płacimy za to, że ktoś za nas dobiera spółki do portfela. Oczywiście, możemy sami założyć rachunek maklerski gdzie za każda transakcję pobierana jest opłata 0,25%. 12 transakcji w roku to 3% Musimy też poświęcić czas. Obawiam się , że Kowalski może nie oprzeć się chęci sprzedania akcji zaraz po gwałtownych spadkach.

    W Polsce dostępnym ETFEm jest ETF na WIG20. Stopa zwrotu od 2010 roku – 3,28%.
    Wynik Unikorona Akcji 22.09.2010 – +18.82%.

  8. Mnie najbardziej śmieszy ta manipulacja, że nie mamy problemu z tym, że jak wpłacimy pieniądze na lokatę to bank pożyczając te pieniądze zarobi 2-3 krotnie więcej niż nam odda odsetek. Dlaczego mnie śmieszy? – Bo owszem zarobi, ale nie na mnie tylko na frajerze, który weźmie od nich kredyt. A to, że bank zarobi na frajerze to nie mam z tym problemu, byle nie zarabiał na mnie. Dziękuję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here