Już ponad 50% stracili inwestorzy, którzy w lutym 2012 roku zachłysnęli się wizją zarabiania na kryzysie systemu bankowego. Te zyski miał zapewnić autorski fundusz profesora Rybińskiego – fundusz o nazwie Eurogeddon uruchomiony za pośrednictwem Opera TFI.

Projekt był na pewno ?innowacyjny” i faktycznie był pierwszym i  jedynym funduszem, który stawia na krach giełdowy i kryzys w strefie euro.

Przypomnijmy jak reklamowano to innowacyjne rozwiązanie.

 

Do 2014 roku system bankowy w Europie upadnie. Zbankrutuje nie tylko Grecja ale i kilka innych krajów z południa Europy. Bankowy Fundusz Gwarancyjny nie będzie nic wart. Pieniądze zainwestowane na giełdach stracą kilkadziesiąt procent, pieniądze zgromadzone na lokatach okażą się nie do odzyskania?

W ten sposób promowany był fundusz inwestycyjny Eurogeddon.

 

Jednym z kluczowych elementów polityki inwestycyjnej podsycającej wizję upadłości systemów bankowych była możliwość wycofania wszystkich środków przez fundusz i przeniesienia ich na lokaty w Banku Gospodarstwa Krajowego aby uchronić oszczędności przed upadłością banków.

Miał być Eurogeddon…

O (katastrofalnych) założeniach funduszu pisałem w maju 2012 roku. Określiłem ten fundusz jako świetny dla absolutnych pesymistów ale z nutką hazardu we krwi. Wyjaśniałem też dlaczego nie ma sensu traktować funduszu Eurogeddon jako uzupełnienia portfela (i np. mieszania go pół na pół z funduszami akcji). Dokładnie tłumacząc dlaczego: „Aby inwestor (mowa o całym portfelu inwestycyjnym) faktycznie zarobił (na całym portfelu) na upadku strefy euro i bankructwie banków musiałby większość oszczędności wpłacić w ten jeden fundusz.

A inwestorom w tym funduszu trafił Armageddon…

eurogeddon-traciJak widać – pesymistyczne założenia funduszu nie zrealizowały się. Banki w Europie nie upadły. Strefa Euro nie rozsypała się.

Rozsypały się za to wyniki funduszu Eurogeddon (wykres obejrzysz na portalu Opiekun Inwestora).

Funduszu Eurogeddon (dane na dziś) traci ponad 53% w stosunku do swojej pierwszej wyceny. Inwestorzy tracą więcej – większość wpłat do funduszu miała miejsce w okresie maj-sierpień 2012, czyli w czasie gdy fundusz zarabiał na chwilowych problemach m.in. Grecji i Włoch.

25% inwestorów kupiło ten fundusz w maju 2012 roku – na lokalnej ‚górce’. Dla tych inwestorów dzisiejsza strata to około 60%.

Choć tak naprawdę straty są większe: fundusz pobiera 3% prowizji od wpłaty i … 3% prowizji od wypłaty.

Czy to oznacza, że fundusz jest źle zarządzany?

Po tym jak wyniki funduszu zbliżyły się do poziomu strat 50% pojawiło się kilka artykułów w mediach. Raz czy dwa razy padły zarzuty co do umiejętności zarządzania funduszem przez profesora Rybińskiego. O ile od początku nie byłem fanem takiego funduszu – to muszę stanąć w obronie profesora (jeżeli chodzi o zarządzanie funduszem).

Przypomnę:

Celem funduszu inwestycyjnego nie jest to aby zarabiał inwestor. Celem funduszu jest realizowanie polityki inwestycyjnej, którą fundusz zapisał w swoim statucie! Fundusz będzie realizował dokładnie to co obiecał inwestorom. Inwestor świadomie wybierając fundusz powinien wiedzieć co w praktyce oznacza ‚zarządzanie funduszem’.

Bardzo boleśnie przekonali się o tym posiadacze jednostek funduszu Eurogeddon. W statucie swojego funduszu profesor Rybiński wyraźnie informował, że będzie cały czas grał na spadki na giełdach oraz na wzrosty na złocie. To, że sytuacja się odwróciła nie pozwala na zmianę sposobu zarządzania funduszem. Czyli – profesor robił dokładnie to co obiecał inwestorom. Niezależnie od rozwoju sytuacji grał (i gra) na realizację mega-kryzysu w strefie Euro. W żadnym razie za straty inwestorów nie można winić zarządzającego.

Typowy fundusz akcji musi tracić gdy giełdy tracą. Fundusz Eurogeddon ma zarabiać na kryzysie – w przeciwnym razie po prostu musi tracić. Jeżeli w reklamie pojawiało się sformułowanie, że fundusz zarabiać będzie na spadkach – to inwestor powinien mieć świadomość, że oznacza to straty przy wzrostach na rynkach i braku kryzysu.

W czarne wizje szczęśliwie uwierzyło niewielu…

Fundusz był z założenia kierowany do zamożnych osób, które w ten sposób będą chciały ochronić majątek. Ciekawe informacje można wyczytać na podstawie informacji o funduszu oraz historycznej zmianie poziomu aktywów w funduszu.

eurogeddon-aktywa-2013]Minimalna pierwsza wpłata do funduszu (stan na dziś) to 172.000 zł. Jeżeli podobny limit obowiązywał od początku, oznaczałoby to, że w fundusz zdecydowało się zainwestować jedynie około 20 osób.

(1) W pierwszym miesiącu na rachunku funduszu pojawił się milion złotych. Profesor przekonywał, że nie polecałby inwestowania w coś w co sam nie inwestuje. Czyżby te pieniądze….

(2) W pierwszych miesiącach fundusz zarabiał – i po dość medialnej promocji z uwagi na wyjątkowość tego rozwiązania do funduszu przystępowali kolejni inwestorzy.

(3) Część inwestorów dołączyła w lipcu – gdzie fundusz po pierwszej korekcie znów zaczął zarabiać

(4) Potem było już coraz gorzej. Fundusz tracił – inwestorzy nieśmiało wypłacali pieniądze (z funduszu wycofano niecały milion złotych)

(5) A po silnych spadkach wycen tego funduszu inwestorzy nie decydowali się na wypłaty – stosując taktykę Kup i Trzymaj. Mimo dużych spadków, i zażegnania możliwości realizacji czarnego scenariusza nikt nie decyduje się na wypłaty. Być może blokuje tu trochę konieczność zapłacenia 3% prowizji od wypłaty?

Biznesowo fundusz także się nie spina…

W najlepszym momencie fundusz posiadał ponad 4 miliony aktywów pod zarządzaniem. Ale średnia za półtorej roku działalności wyniesie nieco poniżej 3 milionów. Fundusz zarobił na prowizji od zakupu: załóżmy, że za każdym razem było to 3%. Wpłat naliczyłem około 4 milionów. Czyli 120.000 przychodu. Po uwzględnieniu kosztów funkcjonowania funduszu nietrudno przewidzieć wynik biznesowy. Potwierdza to sprawozdanie funduszu. Na dzień 30.06.2013 od początku działalności wynik z działalności operacyjnej to strata około 2 milionów złotych. Tak odczytuję zapisy w ostatnim opublikowanym przez fundusz sprawozdaniu finansowym.

Aktualizacja 2013-10-22. Jak słusznie zauważono w komentarzu – fundusz pobierając wysokie opłaty na wejściu i wyjściu zdecydował się nie pobierać opłaty za zarządzanie wtedy gdy traci. Pobiera natomiast opłatę za zarządzanie w formie zmiennej jako 25% od zysku (jeżeli na koniec roku kalendarzowego pojawił się zysk). Takiej sytuacji jeszcze w tym funduszu nie było. Widać, że jednak twórcy funduszu mocno wierzyli w czarny scenariusz skoro nie zabezpieczyli sobie zysków z normalnego funkcjonowania funduszu.

Aktualizacja 2013-10-22. Prowizja od zakupu / sprzedaży funduszu obecnie jest niższa niż 3% – i wynosi z reguły ok 1% (Zależnie od wartości inwestycji. Fundusz może pobierać maksymalnie 3% – obecnie jest ta prowizja obniżona.

Chodzą słuchy o planowanym zakończeniu działalności funduszu. Czysto biznesowo na pewno uzasadnione.

UDOSTĘPNIJ

3 KOMENTARZE

    • Zgadza się – dziękuję za uszczegółowienie. Wprowadziłem uaktualnienie do wpisu. Fundusz pobiera opłatę 25% od zysku (naliczaną na koniec roku kalendarzowego) – i na 2012 rok nie mógł tej opłaty pobrać. Odbija to sobie za to wysokimi prowizjami od wpłat i wypłat. Ostatecznie tym bardziej biznesowo całość się nie spina przy takim poziomie zebranego kapitału.

  1. Przy okazji mamy tu kolejną ciekawostkę na pograniczu psychologii inwestowania w fundusz. Inwestorzy w Eurogeddon czytając tabelę opłat i widząc zapis: 0% opłaty stałej, i 25% opłaty zmiennej pobieranej przez fundusz w czasie gdy fundusz zarabia mogli (moim zdaniem) zinterpretować to w ten sposób, że jednak fundusz będzie starał się zarabiać- aby pobierać dla siebie tę zmienną opłatę od zysku. Niestety – statut funduszu wiąże ręce zarządzającym (choć w Eurogeddon teoretycznie można było zmienić skład portfela): jeżeli fundusz zakłada granie na upadek Europy to nie może (nawet widząc, że sytuacja jest całkiem odwrotna) zmienić sposobu inwestowania – nawet mając marchewkę w postaci możliwości zarabiania tych 25% od zysku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here