Co na rynkach finansowych? Strategie inwestowania

Dywersyfikacja funduszy inwestycyjnych – ten sam wykres, dwie interpretacje

Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka – w mojej ocenie jeden z największych mitów inwestowania (czy faktycznie kupując jajka w sklepie rozkładasz je do kilku reklamówek?). Na dowód tego jak ważna to zasada trafiłem w materiałach funduszy Franklin Templeton.

Fundusze akcji zmienne są

Do tego nie trzeba specjalnie przekonywać. Fundusze akcji polskich w 2008 notowały straty często ponad 50%, w roku 2009 zarabiały ponad 50%. Rok 2011 kończąc z reguły na minusie. Hity inwestycyjne rok 2010 czyli fundusze ‚złota’, w roku 2011 były już w środku rankingu różnych obszarów inwestycyjnych, a w roku 2012 były jedną z najgorszych z klas aktywów.

Każdy kto choć trochę interesuje się rynkiem funduszy zauważy, że nie ma wieloletnich liderów.

Fundusze danego rynku, które są najlepsze w danym roku, w kolejnym mogą być już jednymi z najsłabszych. I odwrotnie. Kategoria funduszy najgorsza w danym roku w kolejnym może (choć nie musi) być jedną z lepszych.

Te obserwacje potwierdza świetna analiza przeprowadzona przez analityków z Franklin Templeton. Poniżej fragment diagramu:

rynki-2

Widać wyraźnie jak zmienia się ‚kolejność’ w rankingu. Rynki nie zachowują się ‚podobnie’. I zmienne są.

W oparciu o tę analizę można zaproponować dwa modele inwestowania:

  • pasywnej dywersyfikacji – dowodząc, że rynki są tak zmienne, że trzeba mieć w portfelu fundusze wielu rynków, po to aby gdy jeden traci była szansa zarabiać na innym i w ten sposób zwiększać bezpieczeństwo…
  • aktywnego inwestowania – wykorzystując świetne możliwości jakie oferują fundusze rynków zagranicznych (w tym korzyść walutową nie wiem dlaczego zwaną ryzykiem walutowym…)

Pasywna dywersyfikacja – czyli trochę tu trochę tam

rynki-2008-9-12

Diagram wyników rocznych poszczególnych rynków można wykorzystać jako dowód na skuteczność dywersyfikacji.

Jako kluczowy argument podaje się tutaj ograniczanie ryzyka. Przecież nie wiadomo, które rynki będą zarabiać. A tym samym najlepiej rozłożyć pasywnie ryzyko na wiele różnych rynków. I w ten sposób ograniczać ryzyko.

Pisałem już wiele razy na temat jednego (istotnego dla inwestora) problemu z dywersyfikacją: niskich zysków. Policzmy na konkretnym przykładzie (kliknij rysunek aby powiększyć diagram). Gdyby inwestor stosował szeroką dywersyfikację uzyskałby następujące wyniki:

  • rok 2008: średni wynik to strata 27,4%. Tu efektem dywersyfikacji była … strata mniejsza niż tak, którą można było mieć np. inwestując w fundusze akcji polskich..
  • rok 2009: pamiętny jako rok wzrostów na wielu rynkach. Tu efektem dywersyfikacji był dobry zysk 38%. Nic dziwnego, wiele rynków zarabiało ponad 50%
  • i na koniec przykład roku typowo ‚trudnego’, czyli 2012. Efekt szerokiej dywersyfikacji: 2,6%.

Patrząc na wyniki w roku 2008 (strata 28%) i 2009 (zyski 38%) warto pamiętać o złudzeniu odrobienia z nawiązką strat 28% zyskami 38%. Procentów (przypomnijmy) nie można po prostu ‚dodawać’. Strata 28% a potem zysk 38% daje w praktyce ‚wyjście na zero‚.

Skąd ten słaby efekt? Po pierwsze w roku 2008 inwestor pasywnie tracił (co prawda mógł cieszyć się, że traci mniej niż inni…), a w roku 2009 zarabiał (ale znacznie mniej niż wiodące rynki).

Liderzy w poszczególnych latach się zmieniają

To prawda. Zauważmy, jak bardzo ‚wybiórcza’ jest pokazana powyżej analiza. Bada ona wyniki poszczególnych rynków w latach kalendarzowych (stycznia do stycznia). To informacje nieco wyjęte z kontekstu. Diagram wyglądałby zupełnie inaczej gdyby obliczenia wykonać w okresie marzec-marzec, czy też lipiec-lipiec… Natomiast rewelacyjnie pokazuje zmienność rynków.

[box type=”shadow” ]Pasywna dywersyfikacja bazuje na założeniu: liderzy się zmieniają. I zakłada (bardzo wygodne dla inwestora) podejście: nie wiesz, który rynek będzie najlepszy.[/box]

Tu działa kolejny ‚efekt oczekiwań’. Logicznym jest, że nie da się przewidzieć, który rynek będzie najlepszy. To prawda. Ale można włączyć się do zysków gdy już je widać. I nie trzeba ‚pasywnie’ trzymać funduszu danego rynku tylko po to aby dużą stratę (ponad 15%) traktować jako coś normalnego (bo przecież niweluje ją zysk z innego funduszu…).

[box type=”shadow” ]Aktywne inwestowanie na rynku funduszy zagranicznych bazuje na tym samym założeniu: liderzy się zmieniają. I zakłada (wymagające już pewnej aktywności ze strony inwestora) podejście: poszukiwania okazji, oraz pozbywania się z portfela funduszy, które tracą.[/box]

Aktywne inwestowanie – czyli poszukiwanie liderów i ucinanie strat

Trudno oczekiwać, aby inwestor idealnie wybrał najlepsze rynki. Ale … poszukując okazji inwestycyjnych i dobierając rynki w sposób aktywny oraz monitorując fundusze na ‚spadki’ można inwestycję realizować w grupie ‚lepszych funduszy’. Spójrzmy na wyniki dwóch najlepszych rynków w ostatnich latach.

rynki-2007-2012

Nie oczekujmy, że uda się idealnie dobrać fundusze, i zarabiać dokładnie tyle ile pokazano w zestawieniu. Niech inwestor wygeneruje w skali roku zysk równy 1/3 zysku dwóch najlepszych rynków aby utrzymywać wyniki na poziomie około 8%-10% średniorocznie.

Wystarczy zerwać z mitem: trzeba kupić w dołku i sprzedać na górce. Czasem wystarczy włączyć się do zysków gdy fundusz już zarabia (czyli ‚po fakcie’) i obowiązkowo wycofywać się z inwestycji, gdy fundusz zaczyna tracić.

Nie trzeba na to poświęcać wiele czasu. Okazje inwestycyjne można otrzymywać na e-mail, podobnie jak alarmy o spadkach funduszy (Kroczący Stop Loss). Więcej narzędzi w portalu Opiekun Inwestora.

Ten sam diagram można interpretować na różne sposoby

Liderzy się zmieniają – można interpretować: nigdy nie wiesz kto wygra, więc lepiej (i wygodniej) zostawić inwestycje licząc na szczęście – tym mniej prawdopodobne im większą stosujemy dywersyfikację.

Liderzy się zmieniają – można interpretować jako świetną okazję do poszukiwania tych liderów i nie inwestowania w maruderów. Zmienność liderów jest wręcz doskonała dla inwestowania – pozwala przesiadać się na inne rynki, podczas gdy aktualnie posiadane w portfelu tracą. Wystarczy wykorzystać niewielką część tych wzrostów.

Aktywne inwestowanie na rynku funduszy zagranicznych ma trzy wady:

  1. wymaga nieco więcej wiedzy (choć nadal jest to wiedza o podstawach funduszy zagranicznych)
  2. wzmaga odrobiny czasu (aby np. ustawić alarmy dla wybranych funduszy)
  3. i … brania odpowiedzialności za własne decyzje inwestycyjne. To najtrudniejsze (o wiele łatwiej ‚pasywnie dywersyfikować’ i przy braku zysków móc zrzucić winę na kogoś, kto takie podejście doradził).

O autorze

Remigiusz Stanisławek

Witaj, z tej strony Remigiusz. Od 2006 roku uczę jak świadomie korzystać z funduszy inwestycyjnych i produktów inwestycyjnych. Czasem opiszę jakąś aferę :) Fundusze to nie lokata. To inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać. Ale wystarczy odrobina podstawowej wiedzy aby skutecznie inwestować. Jeżeli Twoje pieniądze są dla Ciebie ważne - może warto poświęcić im nieco więcej czasu?

Zostaw komentarz

komentarzy 10

  • No tak, wszystko to jest faktycznie przekonywujące, ale jest jedno ale – Portal Opiekun Inwestora nie daje przecież możliwości (np. w ramach platformy mBanku) wybierania najlepszych grup funduszy (np. Akcje BRIC, Akcje krajów Europy Wschodniej, Akcje Europejskie, Akcje Rynków wschodzących, Złoto i metale szlachetne, Globalne obligacje rządowe itd.), a być może tak właśnie powinno być – najpierw wybieramy najlepszy rynek (np. Amerykańskie spółki o małej kapitalizacji), a potem konkretne np. 2 fundusze, które w tej grupie są najlepsze…
    Może tak właśnie powinien działać Portal ?

    • To co pisze Andrzej wyglada rozsądnie. Gdyby najpierw (przy pomocy Portalu) wybierać rynek, który ostatnio najlepiej sobie radził – przykładowo fundusze tureckie – a następnie, w drugim kroku, wybierać 1-2 najlepsze dostępne na danej platformie fundusze z tego rynku – to zyski (oczywiście zabezpieczone KSL) wyglądałyby przyzwoicie. Ot po prostu – zawsze bylibyśmy na rynku, który ostatnio był najbardziej dochodowy.

      • I to jest jeden ze sposobów na inwestowanie który polecam 🙂 W portalu w każdym rankingu od razu widać, które rynki mają w ostatniej sytuacji rynkowej najlepsze oceny. Widoczny jest rynek, z możliwością dodatkowego filtrowania (niskie, średnie, wysokie ryzyko) i w ramach tych grup w np. akcji jednego rynku, regionalne, sektorowe.

        Dodatkowo jeżeli uwzględnimy dodatkową wiedzę o danym rynku, składzie funduszu łatwiej będzie ocenić, który rynek jest bardziej wartościowy. Nie zawsze fundusz najlepszy w rankingu będzie najlepszym rozwiązaniem (z reguły tak, ale nie zawsze).

        Ocena danego rynku ma także element subiektywności – dla jednych inwestorów rynek japoński będzie tym, z którego warto się już wycofać i realizować duże zyski, a dla innego może być np uznany nadal za okazje do inwestowania.

        • Ja się troszkę pogubiłem…Pisze Pan: „Widoczny jest rynek, z możliwością dodatkowego filtrowania (niskie, średnie, wysokie ryzyko) i w ramach tych grup w np. akcji jednego rynku, regionalne, sektorowe.”
          Proszę praktycznie powiedzieć jak na Portalu można „wyłuskać” najpierw ten rynek, który ostatnio był najlepszy, a później wybrać z niego przynajmniej jeden fundusz, taki, który z danego rynku dostępny jest np w Supermarkecie mBanku.

          • Proszę wybrać ranking dla funduszy wyższego ryzyka świat bez dodatkowych filtrów. Na czele rankingu będą fundusze o najlepszych ocenach w danej sytuacji rynkowej. jest kolumna informująca o szczegółowej kategorii. A dokładny rynek łatwo wyczytać z nazwy funduszu. Dodatkowe szczegóły warto sprawdzić w karcie funduszu.

            Jeżeli na pierwszym miejscu przykładowo jest fundusz akcji chińskich – to jeżeli inwestora merytorycznie (a nie tylko liczbowo) przekonuje inwestycja na tym rynku – to tam warto zainwestować.

            Portal nie podpowie, który rynek jest aktualnie najlepszy. To już pozostawiamy prywatnej ocenie każdego inwestora. Rynki zagraniczne wymagają odrobiny więcej zaangażowania i każdy inwestor może nieco inaczej odbierać poszczególne rynki.

            Inna kolejność w rankingu będzie dla inwestora o profilu ostrożny, inna agresywnym. Inna kolejność będzie gdy przeglądamy domyślny (zalecany) ranking w oparciu o oceny miesięczne, a inna gdy ranking dwutygodniowych inwestycji. Inna gdy inwestor zamiast rankingu będzie chciał wybrać najlepszy rynek w oparciu o zwykłe wyniki (nie polecam, ale do tego wielu inwestorów jest nadal przekonanych) – to kolejność rynków będzie całkiem inna.

            Nie da się wskazać ‚najlepszego’ rynku na dany dzień.

  • mam pytanie jeśli kupie jednostki funduszy np. w poniedziałek i na zakup będę czekał 4 dni to wartość jednostki funduszu z którego dnia będzie obowiązywać?

    • 1. Przy zakupie funduszu z reguły zakup realizowany jest po cenie z dnia następnego (czasem za 2 dni, a czasem – w kilki przypadkach złożenie zlecenia do np. 7 rano pozwala zakupić fundusz po wycenie z końca tego samego dnia).

      2. Obowiązuje zawsze cena ‚z przyszłości’ – nie ma tak dobrze, że można znać cenę funduszu i go zakupić po tej właśnie cenie (to możliwe jest jedynie przy subskrypcjach funduszy zamkniętych). Tak samo jak z innymi instrumentami finansowymi.

  • Super ciekawy wpis. Mam trochę więcej sympatii dla pasywnej dywersyfikacji, chociaż też uważam, że najlepsze efekty dają jej kreatywne modyfikacje. Jak oceniłby Pan taką strategię np. na polisie inwestycyjnej z dostępem do całej gamy rynków, segmentów rynku i klas aktywów:

    1. Dzielę comiesięczne wpłaty pomiędzy 5-8 funduszy reprezentujących regiony, aktywa lub sektory od dłuższego czasu w niełasce (np. rok i więcej na stracie) – stosuję przez kolejne kilka-kilkanaście miesięcy uśrednianie cen, również wtedy gdy ceny nadal spadają

    2. Czekam na zakończenie cyklu spadków i powrót wzrostów na te rynki (ciągle dopłacając w zaawansowanych fazach spadków), a po dłuższym okresie wzrostów (np. kilkanaście miesięcy, kilka lat) sprzedaję stopniowo lub jednorazowo jednostki, które kupowałem po niskich cenach – oczywiście może się to wydarzyć w różnych okresach dla różnych funduszy, ale skoro rynki są cykliczne, lepsze czasy powinny wrócić do większości z nich

    3. Powtarzam proces z kolejnymi funduszami obecnie w niełasce zachowując długoterminowy charakter inwestycji i chroniąc zyski w funduszu pieniężnym w okresach, kiedy nie mam pomysłu na lepszą inwestycję

    Pozdrawiam serdecznie,
    Michał z Moja Przyszła Emerytura

    • Sama idea jest mi bliska. Ale wybór rynków do tego typu inwestowania realizowałbym nieco inaczej i nie działał w oparciu o fundusze, które przez ‚rok są na stracie’ tylko wykorzystywał inne metody oceny, które fundusze są już w fazie większych spadków (można na to ustawić alarmy na http://www.opiekuninwestora.pl aby otrzymać informacje, które rynki spadły np. ponad 20% i w ten sposób szybko się o tym dowiedzieć).

      Nie polecam też szerokiej dywersyfikacji na 5-6 funduszy przez cały czas. Taka ilość różnych rynków w portfelu tylko w pewnych sytuacjach. I tu sprawdza się dobra zasada: więcej wiedzy o poszczególnych funduszach, rynkach i specyfice funduszy inwestycyjnych pozwala stosować mniejszą (nawet 2-3 funduszy) dywersyfikację geograficzną. Rynki różnych krajów (jeżeli mówimy o giełdzie) wcale nie są ze sobą zawsze skorelowane – i wtedy wiele funduszy w portfelu (nawet tych z dużymi stratami) może dać efekt równy zero – część traci, część zarabia.

      Poza tym tego typu technika dotyczy tylko systematycznych wpłat – i tu trzeba pamiętać, że o ile zaczynając inwestowanie takie podejście może być ciekawe )po kilku modyfikacjach) to już np. po 5 latach, gdy mamy zgromadzony większy kapitał podejście ‚uśredniania’ przestaje działać – uśredniamy taką techniką tylko nowe wpłaty, a duży kapitał (zgromadzony wcześniej) nie poddaje się już uśrednianiu – i zakup za te środki funduszu, który traci i traci więcej powoduje że duża część portfela traci, a te nowe wpłaty, które mogłyby w takim modelu zyskać na uśrednianiu nie nadrobią spadków tej pozostałej części portfela.

      Wszelkie techniki oparte na uśrednianiu mają sens, ale wyłącznie dla nowych wpłat, gdzieś tak w pierwszych 2-3 latach. Potem już trzeba zarządzać całym kapitałem, a kolejne wpłaty systematyczne nie mają już takiego wpływu na wartość i ruchy (wzrost czy spadek) tego kapitału.

  • Witam, z tą dywersyfikacją to różnie bywa – ale genralnie musimy podjąć decyzję czy chcemy zarobisz szybko i sie koncentrować i .. zaryzykować- czy rozłożyć ryzyko i generalnie w większości przypadków stać w miejscu.. niestety – tak działa ten świat.
    Nie ryzykujesz- nie zyskujesz.

    Opisałem nieco szerzej temat we wpisie na blogu – może to kogoś zainteresuje – zachęcam.
    http://30-lat-pozniej.blogspot.com/2014/04/dywersyfikacja-inwestycji-czyli.html

    Z poważaniem

    M