Już w 2010 roku otrzymałem sygnał od dwóch czytelników bloga o „szkoleniach” finansowych dla studentów (także dla ubiegających się o Kredyt Studencki). A w marcu 2011 udałem się kilkukrotnie na takie szkolenie.

O ile szkolenia z branży finansowej dla studentów zawsze popieram, to szkolenia, na których studentom oferuje się polisy inwestycyjne jako sposób na zarabianie chciałbym z rynku wykreślić. Rzadko stawiam sprawę tak stanowczo. Ale w tym przypadku mojego zdania raczej nie zmienię. Za to podzielę się tym co mną kieruje.

Student, szczególnie na kierunkach nieekonomicznych to „łatwy łup” dla „firm” doradztwa finansowego. Wystarczy pod przykrywką „darmowego szkolenia” pokazać kilka slajdów sprzedażowych (choćby tych, które można zobaczyć na nagraniu Magia Procentów) i poprzez techniki NLP zachęcić do podpisu wniosku…

Z kredytu studenckiego korzysta co 6-ty student

Jak podaje serwis PAP Nauka w Polsce, kredyt studencki bierze co szósty student.

[stextbox id=”info” caption=”To łakomy kąsek dla osób oferujących polisy inwestycyjne. „]Do tego łatwy. Szczególnie w grupie studentów o niższych dochodach w rodzinie. To co usłyszą na szkoleniu często brzmi doskonale. Dlatego oferowanie tych produktów studentom, a szczególnie tym o niższych dochodach powinno być napiętnowane. [/stextbox]

Niektóre firmy wręcz wyspecjalizowały się w tej „działalności”. Aby zaoferować (skądinąd bardzo dobre produkty typu polisa inwestycyjna) klientom, którzy ich faktycznie potrzebują trzeba sporo pracy. O ile łatwiej zrobić prezentację na uczelniach i po prostu wcisnąć studentom taki produkt…

Ja rozumiem prowizje i zyski – ale gdzieś należy znaleźć trochę rozsądku i odpowiedzialności za czyjąś przyszłość. Po jednym z takich szkoleń rozmawiałem z prowadzącym pytając dlaczego w tak bardzo zmanipulowany sposób prezentuje informacje sprzedażowe zamiast pełnej wiedzy – odpowiedź była prosta „przecież aby to wszystko poprawnie wytłumaczyć musiałbym takie szkolenie zaplanować na cały dzień…„,

Rozmawiałem na ten temat z doradcami finansowymi na kilku szkoleniach. I potwierdzili moje spostrzeżenia, które poniżej przytaczam.

Ale ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat.

Które szkolenia są szkodliwe dla studentów?

Te oferujące inwestowanie pożyczonych pieniędzy w polisach inwestycyjnych. Nie ważne czy w systemie MLM czy też poza nim. To akurat nie ma żadnego znaczenia. Chodzi o sam fakt lokowania pieniędzy z kredytu studenckiego (lub innych dochodów studenta) w tego tupu produktach. To moim zdaniem najgorsze rozwiązanie finansowe z jakiego może skorzystać student!

O polisach inwestycyjnych

Wbrew temu co mówi się o tych produktach uważam że to doskonałe sposoby do pomnażania oszczędności. Wystarczy dobrze policzyć. Korzystając z tych produktów (inwestując aktywnie) patrząc od strony czystych zysków potrafią być nawet ponad 30% większe od inwestowania w te same fundusze poza polisą.

Natomiast – na pewno nie jest to dobry produkt dla studenta. Ok, dla większości studentów (aby nie uogólniać).

Co mówi się na takich szkoleniach? (byłem i słyszałem)

Giełda w Polsce zarabiała od początku istnienia 25% rocznie. Wystarczy systematycznie wpłacać i zapomnieć. To absolutny mit, doskonały chwyt sprzedażowy – takie wyniki giełdy są wynikiem wyłącznie wysokiej inflacji i w ten sposób są nie do uzyskania. Niestety – po takim szkoleniu widziałem kilku studentów stojących w kolejce aby natychmiast zainwestować. W końcu zysk 25% brzmi doskonale…
Niektóre firmy oferują pomoc w zarządzaniu inwestycją. Pokazując, że warto aktywnie inwestować. Niestety – zapominają o uwzględnieniu podatku oraz o tym aby wyraźnie powiedzieć, że w taki sam sposób można inwestować poza polisą inwestycyjną. I bardzo aktywnie domykają sprzedaż wśród studentów… Nawet gdyby firma gwarantowała na piśmie 20% rocznie i tak uważam, że dla studenta wybór takiej polisy będzie bardzo złym rozwiązaniem.
Ręce mi opadły gdy na jednym z takich „szkoleń” prowadzący wychwalał zasadę uśredniania w funduszach akcyjnych pokazując odpowiednio spreparowany wykres. Jest to jeden z największych mitów inwestowania. Wystarczy przyjrzeć się przykładowym wykresom, które zebrałem z kilku „szkoleń”.
Będziesz zarabiał w systemie MLM
Systemy MLM nie są złym rozwiązaniem. Problem w tym, że nie każdy się w tym sprawdzi. A jeżeli warunkiem działania w takim systemie ma być polisa dla studenta – zdecydowanie i absolutnie jestem przeciwny. Większości studentów nie uda się rekrutacja znajomych i rodziny i pozostają z produktem, w którym będą prawdopodobnie tracić.
Roztacza się wizje łatwego zarobku. Co szczególnie trafia do studentów w cięższej sytuacji finansowej. I tu mamy do czynienia z całkowitym brakiem odpowiedzialności po stronie sprzedawców. „Przecież masz kredyt studencki” mówią…

Czego nie mówi się na szkoleniach?

  • O możliwości kupowania funduszy w innym miejscu. Np. poza polisą.
  • O ryzyku związanym z inwestowaniem.
  • O tym po co potrzebne są pieniądze w czasie studiów.
  • O tym jakie mogą pojawić się problemy ze spłatą kredytu w przyszłości.
  • O tym, że studia kiedyś się skończą…
  • Często wśród zachwalanych zalet polis inwestycyjnych zapomina się, czy też ew. bardzo nieśmiało nie wspomina się o praktycznym znaczeniu opłaty likwidacyjnej – która blokuje możliwość wypłaty zainwestowanych pieniędzy najczęściej przez 10 lat , a czasem dłużej.

A przede wszystkim nie mówi się o tym o tym jak rozsądnie wykorzystać kredyt studencki.

Po co student bierze kredyt studencki?

To dobrze oprocentowane pieniądze. Które mają pomóc w utrzymaniu się w czasie studiów. Nowe warunki pozwalają ubiegać się o kredyt studentom o bardzo niskich dochodach w rodzinie. Pieniądze warto wykorzystać do jak najlepszego spożytkowania czasu studiów. Szczególnie, gdy student nie ma za sobą bogatej rodziny, która pomoże i naprawi „błędy młodości” – w tym przypadku wybór takiego sposobu inwestowania…

Warto zastanowić się po co studiujemy

To czas dobrej zabawy. Ale od strony praktycznej to okres, w którym warto wypracować sobie dobrą pozycję startową na rynku pracy. I to powinien być cel nadrzędny.

Jak to osiągnąć? Korzystając z możliwości jakie dają dodatkowe kursy, wiedza, czy też praktyki w firmach (poprzez różne organizacje np. AIESEC możliwość udziału w praktykach zagranicznych).

Rynek pracy jest coraz bardziej wymagający. Z dwóch ofert: przeciętnego studenta oraz studenta, który ma za sobą doświadczenie i dodatkową, większą niż standardową wiedzę ja jako pracodawca wybiorę tego drugiego. Jako osoby chętnej do zdobywania wiedzy i rozumiejącej wagę takiego podejścia w dzisiejszym świecie.

Czy fundusze to złe rozwiązanie dla studentów?

Nie. Uważam, że okres studiów warto wykorzystać także na edukację finansową. Ale rzeczywistą a nie opartą o utarte mity. I gdy tak podejdziemy do rynku funduszy inwestycyjnych – można wybrać tę metodę inwestowania. Ale – jeżeli fundusze to na platformach internetowych – nie w polisie.

Fundusze można kupować na takich platformach jak mBank, Multibank, progress24, bestfunds.pl czy też Fortis Bank.

Jakie te platformy mają zalety dla studenta?

  • możliwość dowolnych wpłat, mniejszych lub większych, systematycznych lub niesystematycznych
  • możliwość wypłaty pieniędzy w każdym momencie

I nie ma tu znaczenia, że w polisie można zarobić więcej. Nie o to powinno chodzić studentom.

[stextbox id=”info” caption=”W polisie inwestycyjnej daje się zarobić więcej w długim okresie”]Ale lepiej dla studenta zarobić nieco mniej poza polisą. Najważniejszy podczas studiów jest natychmiastowy dostęp do zainwestowanych pieniędzy. Nieważny czy odłożonych na lokacie, czy pracujących na zyski w funduszach inwestycyjnych. Liczy się dostępność.[/stextbox]

A studentom jest to szczególnie potrzebne.

Warto inwestować w wiedzę, w rozwój w ciekawe praktyki.

Wyobraźmy sobie, że za 2 lata pojawia się super okazja spędzenia pół roku na zagranicznej uczelni, wystarczy tylko opłacić przelot i mieć „na życie”. To może być też promocyjna cena szkoleń dla studentów, związanych np. z pracą, którą w przyszłości student chce wykonywać.

Nie odkładając pieniędzy z kredytu – gdyby takich kursów pojawiło się kilka jednego roku – pewnie trudno byłoby je opłacić (w końcu wydać co miesiąc kilkaset zł z kredytu nie byłoby trudno 🙂 – w końcu pieniądze mam dostępne). A tak – gdy je zainwestujemy można z nich skorzystać w przyszłości. I tutaj używa się argumentu „polisa blokuje dostęp do pieniędzy”. Tak. To doskonały bat dla pracujących, którzy odkładają na przyszłość własnych dzieci czy też na emeryturę. Ale błagam, nie dla studenta! Tu akurat dostęp do pieniędzy jest kluczowy!

Dlaczego? Gdy student zainwestował pieniądze w polisie – to nawet gdyby zarabiał 20% rocznie lub w dobrym roku miał szczęście i zarobił 80% w funduszach rynku tureckiego – nic z takiego wyjazdu nie będzie – te pieniądze są po prostu niedostępne…
Co z tego, że „przecież po to taka polisa abyś ich właśnie nie ruszał”. W czasie studiów właśnie trzeba je ruszyć aby inwestować w siebie, we własny rozwój. Nie musi to być jakiś wyjazd. To może być inwestycja w wiedzę. Np. szkolenia, kursy.
Po co? Aby potem, już zarabiając (raczej dużo lepiej gdy inwestowało się w siebie) można było sobie taki produkt uruchomić. Ze znacznie większą składką. A poza tym po kilku latach przyglądania się rynkom finansowym – można będzie wyrobić sobie opinię które metody inwestowania sprawdziły się lepiej.
Kto jak kto – ale akurat studenci powinni przewidzieć, że te pieniądze mogą być im potrzebne za rok za dwa. Po to aby zbudować sobie lepszy start choćby na rynku pracy. I potraktować to co zainwestują i zarobią jako inwestycja w siebie.
Student powinien przede wszystkim planować przyszłą karierę. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w tym czasie inwestować w fundusze. Możliwości jest wiele – studentom polecam bezpłatne platformy inwestycyjne, o których na „szkoleniach” sprzedażowych zapomina się powiedzieć…

A polisę inwestycyjną założyć warto – i owszem – bo to doskonały sposób na długoterminowe inwesotwanie – ale dopiero gdy uzyskują już stałe większe dochody. Gdy pojawia się rodzina.

Im wcześniej inwestujesz tym lepiej

To zdanie jest prawdziwe.

[stextbox id=”info” caption=”I od strony liczb pokazuje dość brutalnie jak ważne jest aby zacząć inwestować jak najwcześniej”]I nic nie stoi na przeszkodzie aby zacząć już na początku studiów. Naprawdę jest wiele miejsc, gdzie można inwestować – i mieć pełen dostęp do zainwestowanych pieniędzy. O tym oczywiście nie powie się na szkoleniu sprzedażowym.[/stextbox]

Przykład 1

Firmy „doradztwa” finansowego prześcigają się tutaj w pokazywaniu jak ważne jest aby odpowiednio wcześnie inwestować. Porównując, co będzie gdy ktoś zacznie inwestować 40 lat przed osiągnięciem 60 roku życia (to najwyższy czas aby zacząć korzystać z oszczędności) z osobom, która zacznie inwestować 20 lat później.

Zobaczmy:

  • Adam, wiek 20 lat. Zaczyna inwestować.
    Wpłaty: 200 zł przez 40 lat (do 60-go roku życia). Zysk ponad inflację: 8%. Uzbierana kwota: 700.000 zł.
  • Kamil – inwestowanie zacznie dopiero w wieku 40 lat. Aby uzbierać 700.000 zł musi…
    wpłacać 1150 zł przez 20 lat przy zyskach 8% ponad inflację.

Brzmi przekonująco – prawda? Lepiej odkładać już dziś.

Przykład 2

A dlaczego w prezentacji nie porówna się sytuacji rozpoczęcia inwestowania na początku z tą tuż po ukończeniu studiów?

Zobaczmy:

  • Adam, wiek 20 lat. Zaczyna inwestować.
    Wpłaty: 200 zł przez 40 lat (do 60-go roku życia). Zysk ponad inflację: 8%. Uzbierana kwota: 700.000 zł.
  • Marek – inwestowanie zacznie tuż po studiach, w wieku 25 lat. Aby uzbierać 700.000 zł musi…
    wpłacać 305 zł przez 35 lat przy zyskach 8% ponad inflację.

Widać różnicę? Niewielką? I to przy założeniu, że Marek nic nie odłożył w czasie studiów…

[stextbox id=”info” caption=”300 zł miesięcznie to więcej niż 200 zł. „]Ale jestem absolutnie przekonany, że studentowi, który w trakcie studiów zainwestował w wiedzę zamiast zablokować sobie dostęp do pieniędzy, uda się znaleźć pracę, w której będzie zarabiał znacznie więcej niż o 100 zł więcej niż Adam, który dał się namówić na polisę inwestycyjną i nie miał tej przewagi konkurencyjnej na rynku pracy.[/stextbox]

Jeżeli Marek także odkładałby 200 zł miesięcznie przez okres 5 lat studiów, i ponad połowę tych pieniędzy w czasie studiów zainwestował w wiedzę to zakładając, że na rachunku inwestycyjnym pozostało mu raptem 6.000 zł (tak jakby 100 zł miesięcznie chował do szuflady), to aby otrzymać 700.000 na emeryturze wystarczyłoby do tych 6.000 dopłacać przez 35 lat kwotę 260 zł.

Po czym rozróżnić firmę doradztwa finansowego od firmy sprzedażowej?

Tym, że pokaże pełną wiedzę o funduszach. O ich prawdziwych wynikach. Bez pokazywania „mitów inwestowania”. Bez idiotycznego pokazywania zysków z giełdy w okresie 18 lat… (który bez uwzględnienia inflacji jest nic nie wart. Pokaże alternatywy – czyli darmowe i bezpłatne platformy inwestycyjne. A do polisy inwestycyjnej przekona poprzez dopasowanie się do przyszłych potrzeb finansowych Klienta, uwzględniając jego obecną sytuację, na przykład potrzeby w trakcie studiów.

Czy warto przejadać to co inwestujemy?

Nie. Ale na pewno nie można uznać inwestycji w rozwój, w możliwość zagranicznej praktyki jako przejadanie pieniędzy.

Znam wiele osób, które nie mogły pozwolić sobie na takie wyjazdy i na zdobywanie dodatkowej wiedzy. Z powodu sytuacji finansowej. Kredyt studencki wyrównuje tutaj szanse. Szkoda te szanse zniszczyć wybierając polisę inwestycyjną.

Znam tak samo dużo osób, które skorzystały z możliwości zdobywania wiedzy – i zapewniam, że po kilku latach na rynku pracy potwierdzą, że zwrot z tych inwestycji był wielokrotnie większy niż te kilkanaście procent na rynku funduszy. Nie porównujmy tych inwestycji.

Gdzie student może ulokować pieniądze

Mogą to być fundusze inwestycyjne. Nie wymagają wiele wiedzy ani poświęcania temu czasu. Jako student warto korzystać z tego okresu studiów :), studiować i poszerzać zainteresowania.

Czy korzystać wtedy z doradcy finansowego? Tu może być pewien problem. Ponieważ mamy konflikt interesów. To co najlepsze dla studenta (czyli platforma inwestycyjna bez żadnych opłat) nie będzie najlepsze dla doradcy finansowego.

[stextbox id=”info” caption=”Nawet, gdyby był doradca, który zagwarantuje 20% rocznie zysku „]i zagwarantuje, że jak będzie mniejszy zysk to dopłaci do takiej polisy z własnej kieszeni (i np. wiemy, że tak naprawdę zrobi) to i tak jako student polisy inwestycyjnej warz z tym doradcą bym nie wybrał… Pisałem już dlaczego… [/stextbox]

Spotkałem doradców, którzy potrafili na pytanie studenta – czy to dobry pomysł aby zainwestować kredyt studencki w produkty, które oferuje – odpowiedzieli „Nie” – wskazując takie rozwiązanie, z którego nie będzie prowizji. Czyli jednak można.

Kontrargumenty

Z dyskusji, które na ten temat prowadziłem czasem pojawiały się propozycje:

1) to może na szkolenia i rozwój osobisty student weźmie kredyt? A na funduszach będzie zarabiał?

Obecnie kredyt gotówkowy będzie wysoko oprocentowany. Do tego zdolność kredytowa.

2) to może pomoże rodzina?

Czasem to może być problem.

3) A już bogaty student?

Jeżeli z kredytu korzysta bogaty student to prawdopodobnie powyższe rozważania go nie dotyczą. Wtedy czemu nie – polisa inwestycyjna jest tym lepsza – im wcześniej „założona”.

To czemu jestem zdecydowanie przeciwny to granie na emocjach studentów z tą nienajlepszą sytuacją finansową.

I jeszcze o firmach oferujących „gotowe strategie” lub analityków wskazujących skład portfela

Moim zdaniem student, jako człowiek o otwartym i gotowym na przyjęcie wiedzy umyśle warto aby dokładnie zapoznał się z tematyką funduszy, poznał jak działają i przynajmniej spróbował samodzielnie zarządzać taką inwestycją. To nie jest trudne.

I apel o rozważne podejście do tematu inwestowania dla Studentów

Rynek funduszy inwestycyjnych jest szeroki. Jest wiele produktów, wiele miejsc gdzie można inwestować. Zawsze zaskakuje mnie w jaki sposób można po 2 godzinnej prezentacji zgodzić się na podpisanie wniosku polisy inwestycyjnej absolutnie nie znając prawdziwych zasad działania takiego produktu, ograniczeń, kosztów wycofania się z inwestycji (o których tak rzadko mówi się na takich spotkaniach). W końcu to inwestycja najczęściej na 10 lat lub więcej? Czy nie warto poświęcić trochę czasu na dokładne poznanie tego czym są te produkty. Z różnych źródeł, a nie tylko bazując na tym co przekazał „sprzedawca” na krótkim, sprzedażowym spotkaniu.

Moja porada – omijać szerokim łukiem firmy nakłaniające do szybkiej decyzji poprzez gratisy (np. dopłacając kilkaset złotych do polisy jeżeli zainwestujemy w ciągu tygodnia). Jaki jest cel takiego działania? Aby Klient nie miał czasu zapoznać się z pełną wiedzą na temat takiego produktu.

Kredyt studencki 2010/2011 – przypomnienie zasad

To dobrze oprocentowane wsparcie finansowe dla Studentów. Według najnowszej aktualizacji zasad z 1.10.2020 roku student może otrzymać po 6.000 kredytu na każdy rok nauki.

Studenci o najtrudniejszej sytuacji finansowej, czyli ci u których dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 600 zł zyskają 100-procentowe poręczenie kredytu przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wcześniej w tej samej sytuacji mogli liczyć na 70-procentowe poręczenie. W kolejnym progu dochodu (od 600 zł do 1000 złotych) starający się o kredyt studencki 2010/2011 mogą liczyć na 70-procentowe poręczenie.

Zmianą poddany został również sposób wyliczania dochodu na głowę w rodzinie. Tym razem pod uwagę brane będą dochody netto. Nowe prawo da też możliwość zawieszenia spłaty kredytu maksymalnie na rok w przypadku utraty źródła dochodów lub w trudnej sytuacji życiowej.

Spłata rozpocznie się po 2 latach, trwa dwa razy dłużej niż studia, a oprocentowanie dla studenta wyniesie 1,75 proc. – resztę dopłaci Skarb Państwa.

Tak jak w ostatnich latach tak i teraz 5 procent najlepszych studentów ma szansę uzyskać umorzenie 20 procent kredytu. W przypadkach losowych istnieje szansa umorzenia całości długu wobec państwa. „Kredyty pozwalają godnie studiować, a wraz ze stypendium socjalnym dają dość pieniędzy na utrzymanie” – mówiła minister Kudrycka.

Poddaję dyskusji i rozwadze. Zarówno dla doradców jak i dla studentów

Ciekaw jestem komentarzy obu stron.

Giełda w Polsce zarabiała od początku istnienia 25% rocznie. Wystarczy systematycznie wpłacać i zapomnieć.
To absolutny mit, doskonały chwyt sprzedażowy – takie wyniki giełdy są wynikiem wyłącznie wysokiej inflacji i w ten sposób są nie do uzyskania. Niestety – po takim szkoleniu widziałem kilku studentów stojących w kolejce aby natychmiast zainwestować. W końcu zysk 25% brzmi doskonale…
UDOSTĘPNIJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here