Karol po 30 minutowej rozmowie z doradcą wybrał Dziesięciokrotkę. Wizja wpłacam 2.000 a inwestowane jest od razu 20.000 i do tego duże zyski robią swoje. W końcu sprzedawca na pewno dokładnie wie co oferuje – obiecał 8% zysku średniorocznie – czyli wypłatę 64.000 zł. To mają być pieniądze na start dziecka w drugi etap edukacji – dziś synek ma rok, za 15 lat takiej pieniądze będą jak znalazł. Ania do tematu podeszła jednak poważniej… i ostatecznie wybrała lokatę bankową.

Jak inwestują Karol i Ania?

Karol: na początku wpłaca 2000 zł. Przez kolejne 10 lat wpłaca rocznie 12×200=2400 zł.
Po 10 roku już nic nie inwestuje. Wypłatę realizować będzie za 15 lat. A wypłata ma być bez podatku.
Ania: na początku wpłaca 2000 zł. Przez kolejne 10 lat wpłaca na lokaty rocznie 2400 zł.
Po 10-tym roku już nic nie dopłaca. Po prostu co rok przedłuża lokatę. I co roku grzecznie płaci podatek.

Jakie inwestycje wybrali?

Karol: wybrał 10-krotkę. Wystarczy wpłacać, nic nie trzeba robić, na niczym się znać, a przecież giełdy zawsze świetnie zarabiają. I do tego te wykresy reklamowe i piękne biuro sprzedawcy… Dostaję 10-krotny ‚lewar’, gospodarki Polski, Chin i Brazylii przecież będą się rozwijać.
Ania: wybiera lokatę bankową. Nie wierzy w duże zyski bez ryzyka,

Skąd taka decyzja u Ani?

Ania przed wyborem inwestycji poświęciła kilka godzin czasu na zdobycie podstawowej wiedzy o produktach strukturyzowanych. To w końcu inwestycja na 15 lat! Ania uznała, że pieniądze, które ma oszczędzać wymagają od niej odrobiny zaangażowania. Lubi po prostu wiedzieć w co inwestuje i znać realne możliwości zysków. Wie, że inwestowanie to nie zakupy w hipermarkecie, zresztą nawet na zakupach nie daje się skusić ‚promocji na nowy proszek do prania’, tylko dlatego, że dorzucają do niego 20% gratis. I z założenia nie podejmuje decyzji finansowych (szczególnie tych długoterminowych) na pierwszym czy drugim spotkaniu. Wbrew pozorom – Ania nie ma wykształcenia ekonomicznego, nie lubi specjalnie matematyki. Po prostu wie, że pewne rzeczy można łatwo policzyć – od tego mamy kartkę papieru, kalkulator czy też pomoc arkuszy kalkulacyjnych.

Po analizie oferowanego w banku produktu uznała, że absolutnie merytorycznie jej nie przekonuje. Stąd decyzja aby pieniądze tymczasowo odkładać na lokacie.

Co prawda wie i rozumie, że mogłaby zacząć inwestować na przykład w funduszach inwestycyjnych – ale wtedy potrzebna jest choćby odrobina wiedzy i trochę zaangażowania aby świadomie pieniędzmi zarządzać. Ania to wie, ale wie też, że w najbliższych 2 latach absolutnie na to nie będzie miała czasu. Ale później – kto wie? Dlatego tymczasowo wybiera lokatę, a gdy będzie już miała więcej czasu zainteresuje się tymi metodami inwestowania, które nie są ‚czarną dziurą’ i rodzajem loterii – wybierając takie inwestycje, w których może świadomie decydować o tym w jaki sposób są inwestowane jej ciężko zaoszczędzone pieniądze.

Tu załączam moją definicję zaangażowania czasu przy inwestowaniu w fundusze: Fundusze inwestycyjne to nie lokata – ale też nie wymagają wiedzy i doświadczenia niezbędnego dla inwestowania na giełdzie. Wystarczy 4-10 godzin na początku, a później 30 minut w miesiącu.

Dla naszych symulacji i obliczeń przyjmijmy, że jednak Ania nie zdecydowała się na fundusze i przez 15 lat oszczędzała na lokatach bankowych.

Ile warta jest ‚gwarancja kapitału’

Porównajmy ile zarobi Ania na lokacie bankowej, a ile wynosi gwarancja kapitału w produktach 15 letnich. Zakładam to zysk z lokaty brutto na poziomie 6%.

W jaki sposób inwestuje Ania? Dokładnie tak samo jak Karol

– w pierwszym roku na lokatę wpłaca 2.000 zł + ‚z góry’ (dla uproszczenia obliczeń) 12×200 zł = 2400 zł
– na koniec pierwszego roku od zysku z lokaty pobrany jest podatek
– to co pozostało plus wpłata za kolejny rok: czyli 12×200 zł inwestowane jest na lokacie
– itd do 10-go roku
– po 10-tym roku Ania nic do lokaty nie dopłaca, po prostu co roku odnawia lokatę (po odjęciu podatku)
– na koniec 15-go roku ma do wypłaty jest 44.000 (nominalnie)

Ile musiałby zarobić produkt Karola, aby zrównać się z inwestycją Ani?

[stextbox id=”info”]Jeżeli produkt Karola zarobi około 140%, wtedy 140% zysku (liczone od kwoty 20.000 zł) da zysk równy lokacie bankowej.[/stextbox]

Poniżej przykładowe wyniki inwestycji przy różnych zyskach z indeksów.

Ale przecież 140% zysku na giełdach w 15 lat jest bardzo prawdopodobne!

Tak – to prawda. 140% zysku na giełdach w 15 lat jest bardzo prawdopodobne. Ale … wynik tego produktu nie jest bezpośrednio związany z zyskami na giełdach.Wynik inwestycji zależny jest od odpowiedniego układu nałożonych na siebie wykresów trzech giełd w ostatnich 2,5 roku trwania tego produktu. Do tego produkt oferuje gwarancję kapitału. A to znacznie wpływa na możliwości wypracowania dodatkowego zysku.

[stextbox id=”warning” caption=”Realne szanse wygrania z lokatą bankową stają się jasne, gdy zauważymy, że…”]

… aby zrównać się z lokatą bankową (czyli zarobić 140% dla inwestora) założona w tle strategia inwestycyjna (nie mylić z indeksami giełdowymi) musiałaby zarobić od 300% do 400% w ciągu 15 lat. Dokładnie pokażę to w kolejnym artykule.[/stextbox]

UDOSTĘPNIJ

37 KOMENTARZE

  1. Szkoda, że wpis jest tak bardzo tendencyjny. Z punktu widzenia rzetelnego doradcy finansowego należałoby wspomnieć, że obiecane 6% na lokacie, to też gruszki na wierzbie. A gdzie ryzyko zmiennej stopy procentowej, od której zależy oprocentowanie depozytów?
    Każdy pisze to, co mu wygodnie. W ogóle nie można porównywać depozytu bankowego do jakiejkowiek inwestycji. O innych zastrzeżeniach – przy innym wpisie.

    • Założenie wynika z obecnego poziomu lokat. W najbliższych latach ekonomiści nie spodziewają się wyraźnego obniżenia inflacji poniżej 4%. W obliczeniach utraty wartości kapitału uwzględniłem niższą niż dziś inflację (jedynie 3%) co także można skomentować: a gdy będzie większa?

      Chodzi o pokazanie prostej zasady. Mając dostęp do kalkulatora zainteresowani mogą dokonać samodzielnych obliczeń dla oprocentowania lokat 4% rocznie, czy nawet 1%. Cel artykułu jest zupełnie inny. Nawet przy lokacie oprocentowanej 1% gwarancja 130% zainwestowanego kapitału będzie tutaj gorszymy wynikiem (odpowiada nominalnie sumie dokonanych wpłat).

      Po co poruszać temat gwarancji kapitału w porównaniu do lokat bankowych skoro produkt ma przecież zgodnie z obietnicami zarabiać znacznie więcej? Ponieważ z uwagi na jego konstrukcję szanse na zysk < lokaty są jak 1:4, a szanse na niezrealizowanie się zysku ze skomplikowanego zakładu, który za pośrednictwem firm DF podpisują inwestorzy, są spore. Historycznie prawie połowa struktur zarabiała 0%. Odnoszę wrażenie że przy oferowaniu tego rozwiązania o tym, delikatnie mówiąc istotnym ryzyku, nie mówi się.

      Na temat oprocentowania i zmienności lokat znajdzie Pan na blogu kilka raportów z lat 2009 /2010 pokazujących jak zmienia się oprocentowanie lokat.

      • W ramach pewnej ciekawostki dodam, że na dniach spadł WIBOR 3M z 5,12% do 4,97%, co wskazuje, że realnie można spodziewać się spadku oprocentowania lokat. Zgadzam się jednak, że to nie jest naistotniejszy argument, ale drobna uszczypliwość.
        Największym moim zarzutem jest to, że porównuje się inwestycję do lokaty, które są zgoła odmiennymi rozwiązaniami i mają zupełnie inne cele. Dla przykładu porównajmy sobie lokaty strukturyzowane z akcjami na giełdzie. W tej perspektywie większość klientów będzie wolała lokaty strukturyzowane, bo żadna inna inwestycja nie daje gwarancji kapitału – zwłaszcza jeśli byśmy kilka miesięcy temu kupili akcje PBG. Dlatego uważam, że powyższy wpis jest nierzetelny.

        • 1. Lokata – tak ma zupełnie inne cele. Ale jednak zawsze proponuję inwestorom porównywać wyniki swoich inwestycji jednak do lokaty bankowej. Inwestujemy po to aby zarabiać więcej niż to co wpłacamy na lokacie. Ale podkreślam słowo ‚inwestujemy’ kontra ‚wpłacamy’. Dlatego to właśnie lokatę porównujemy do wyników inwestycji. Często w różnego rodzaju dyskusjach zachęca się aby porównywać wyniki inwestora do np. indeksu giełdowego. Ale … jaka to satysfakcja z inwestycji gdy giełda straciła 50% a my tylko 35%…

          Struktur raczej nie porównywałbym do giełdy. To dwa odmienne światy. Inwestorzy na giełdzie inwestują i zarządzają akcjami. Fakt – trudne, duża zmienność. Tam trzeba wiele wiedzy, czasu i doświadczenia (po kilkuletniej przygodzie z giełdą darowałem sobie – wybierając ostatecznie fundusze).

          Struktury nie zaczęły się w Polsce doskonale sprzedawać jako alternatywa dla giełdy. Struktury raczej porównywały się do funduszy Akcji. W 2008 roku mówiąc – zobaczcie, fundusze akcji tracą, inwestorzy tracą a u nas macie gwarancję kapitału! W końcówce 2009 roku uczestniczyłem w m-dzynarodowej konferencji o rynku struktur. Szampan lał się strumieniami. Sprzedaż w tamtym roku wyniosła więcej niż w poprzednich 10 latach razem wziętych.

          Czy są alternatywy? Ależ tak. Choćby zbudowanie struktury w oparciu o fundusze inwestycyjnne. Ma to szereg zalet nad czystą strukturą. A i gwarancja kapitału jest. Będę to omawiał na najbliższym szkoleniu – w przyszłym tygodniu – zapisy na http://edukacja.opiekuninwestora.pl

          • „Założenie wynika z obecnego poziomu lokat” wyliczenia przy 10krotce również wynikają z obecnych poziomów 3 indeksów na których jest oparta. Zasada jest prosta jak ludzie nie mają przymusu to nie będą oszczędzać. Zawsze wykorzystają pieniądze i w wieku 67 lat zostaną z niczym i będą klepać biedę i wybierać czy kupić chleb czy lekarstwa.

          • Przyjęty w analizie poziom lokat nie ma w praktyce żadnego znaczenia. Nawet gdy policzymy oprocentowanie lokat na poziomie 1% to połowa inwestorów statystycznie zarobi mniej (otrzymując jedynie gwarancję kapitału). Zgadzam się, że czasem potrzebny jest ‚przymus’ do tego aby coś systematycznie odłożyć, ale można to zrealizować w inny sposób niż jako ‚loterię’ opartą o piękne wykresy. Wpłacając pieniądze w coś czego nie rozumiemy, może okazać się, że za 15 lat wynik inwestycji będzie znacząco inny niż obiecywał na slajdach sprzedawca. A wtedy mamy 15 lat mniej na próbę pomnożenia tych środków. Można zastosować prostą, bezpieczną technikę inwestowania i wykorzystywać wyłącznie fundusze niskiego ryzyka – starając się zarobić nieco więcej niż lokata bankowa – tylko wtedy warto wybrać produkt inwestycyjny o jak najniższych opłatach (www.gdzieinwestowac.pl).
            Na konferencji II Forum Funduszy Inwestycyjnych w poniedziałek mieliśmy krótką dyskusję na temat tego długoterminowych produktów strukturyzowanych zastanawiając się skąd tak duże powodzenie tych rozwiązań. Jedno ze spostrzeżeń dotyka naszego podejścia do inwestowania. A raczej niechęci w zdobywaniu wiedzy (która jest znacznie prostsza niż choćby nauka kodeksu drogowego). Lepiej wpłacić pieniądze w produkt, w którym ktoś obiecuje zarządzać, a gdy wynik będzie niesatysfakcjonujący zawsze można powiedzieć: „To nie ja, to nie moja wina, to wina zarządzających, to wina sprzedawcy, że zaproponował ten produkt”. Tylko … nie zmieni to faktu, że wynik inwestycji jest bardzo słaby. Do listy wymówek można oczywiście dodać ‚przynajmniej miałe(a)m przymus oszczędzania…’. Warto aby inwestor miał świadomość, że produkty oferujące samodzielne inwestowanie ‚nie gryzą’ i można w nich inwestować w sposób bezpieczny przy kosztach takich produktów rzędu 1% w skali roku (już od 200 zł miesięcznie). Wystarczy podstawowa wiedza. Trzeba tylko zastanowić się, czy nasze ciężko oszczędzone pieniądze zasługują na to aby poświęcić im więcej czasu niż tylko decyzja o tym aby wpłacać je w coś co poleca pierwsza spotkana na rogu ulicy firma. W finansach historia lubi się powtarzać – wystarczy sprawdzić jak często otrzymują wypłaty obiecywanych kwartalnych zysków posiadacze produktu Kwartalne Zyski… Tam też obiecywano 15% w skali roku.

          • Bawimy się w hipotezy przecież nigdzie nie mamy wyrytej gwarancji, że przez 15 lat lokaty będą na danym poziomie nawet zakładanym 1%. Ludzie się nie uczyli nie uczą i nie będą uczyć inwestowania, są zarobieni, albo po prostu nie mają na to woli. Proponowanie komuś rozwiązań opartych na swobodzie wyboru np. funduszy inwestycyjnych i tworzeniu z nich koszyka to dla nich strzał w kolano. Mało kto będzie się tym interesował po paru miesiącach. Spoko wbijajmy ludzią, żeby oszczędzali tylko na lokatach niech nie budują swoich portfeli i jestem bardzo ciekawy gdzie będą w porównaniu do osób mających lokaty do których zawsze mają dostęp i regulary w swoim portfelu. Tak naprawdę skupiamy się tutaj tylko i wyłącznie na skrajności albo lokata albo regular. Trzeba budować portfel i ok część środków na lokatach do nich zawsze mamy dostęp, a tak naprawdę co miesiąc zamarażamy jedynie 200 zł w miesiącu tego nawet niektórzy niea albo zauważą, bo więcej wydają na bzdury. Dlaczego nie proponuje się tutaj budowania portfela i neguje się inne rozwiązania? i widzę albo lokaty albo nic.

          • Zgadzam się, że jesteśmy zarobieni, nie mamy czasu ani chęci aby uczyć się inwestowania. Ale to tylko jedna z przyczyn – główna to ta, że z góry zakładamy, że to trudne, czy też skomplikowane. Wiele innych rzeczy też wydaje się trudnych i skomplikowanych – ale jakoś mamy czas na to aby się ich nauczyć. A wracając do finansów – nawet na wybór kredytu poświęca się więcej czasu i przynajmniej próbuje zrozumieć co znaczą odsetki, jakie są warunki spłaty. Tu potrafimy przeczytać umowę i bez pośpiechu ją podpisać, ba – nawet potrafimy odwiedzić kilka banków i porównać oferty. A gdy idzie o inwestowanie – własnych, wcale nie łatwo zarobionych pieniędzy – potrafimy bez zastanowienia wpłacić w jedyny słuszny produkt, który proponuje sprzedawca zamiast sprawdzić i przynajmniej spróbować zrozumieć działanie produktu i dokonać świadomego wyboru sposobu inwestowania. Takie bierne podejście to trochę brak szacunku do własnej pracy, własnych wypracowanych oszczędności.
            Argument za bezwiednym podejściem do inwestowania na zasadzie: będę wpłacać regularnie gdziekolwiek byle tych pieniędzy nie wydać jest mało rozsądnym założeniem. Przynajmniej dla mnie. Zamiast mieć połowę szans na zysk gorszy od lokaty wystarczy wpłacać systematycznie np. na lokatę. Problem z dostępnością – świadomie wybrać produkt blokujący dostęp do pieniędzy i inwestować w np. fundusze obligacji.
            Budowanie portfela – to główna działalność Opiekuna Inwestora (www.opiekuninwestora.pl), wiedza (www.opiekuninwestora.tv), narzędzia, darmowe szkolenia (www.edukacja.opiekuninwestora.pl) to tematy innych artykułów. Tu jedynie uzmysławiam jaka jest statystyczna skuteczność produktów: wpłacam, nic nie robię i czekam na zyski. I warto inwestować – z 200 zł miesięcznie zawsze uzbiera się w długim okresie kapitał, który można wykorzystać. Ale tym większy kapitał im więcej czasu zdecydujemy się poświęcić na inwestowanie. A akurat na rynku funduszy nie trzeba tego czasu dużo.
            Tematem artykułu nie jest analiza rozwiązań inwestycyjnych – jedynie pokazanie jak w konfrontacji z rzeczywistością wygląda jeden ‚element’ takich produktów: ‚gwarancja’ kapitału. W okresie kilku lat wpływu inflacji nie zauważamy. I dlatego tak łatwo na porządku dziennym przechodzimy od obietnic gwarancji kapitału za 15 lat. A im dłużej – tym większe inflacja ma znaczenie. Oczywiście – w inwestowaniu raczej warto patrzeć na możliwe zyski a nie na to aby zarobić 0%. Tyle, że w 15 letniej strukturze możemy jedynie liczyć na zysk i nie możemy nic zrobić aby szanse na zysk przybliżyć. Jeżeli będziemy inwestować w produkcie, który daje możliwości zarządzania – mamy wpływ na wynik inwestycji. A inwestowanie wcale nie musi wiązać się z ryzykiem. Największe ryzyko w inwestowaniu to brak wiedzy, a nie sama inwestycja. Argument: nie znam się, nie umiem, nie interesuję się więc wybieram produkt, w którym nie mam żadnego wpływu na inwestycję – na pierwszy rzut oka jest bardzo przekonujący. Ale… dlaczego z góry zakładać, że w okresie najbliższych 15 lat nie okaże się, że jednak ktoś przekona się i uzna, że może warto wziąć sprawy w swoje ręce?

          • Każdy ma możliwość samodzielnego dokonania wyboru co do miejsca i sposobu inwestowania. Nie ma nic złego w produktach z regularnym czy nieregularnym inwestowaniu. W mojej ocenie dobrze aby były to rozwiązania, które dają możliwość decydowania o tym w co i kiedy inwestujemy anie produkty gdzie wpłacamy i liczymy na szczęście – gdzie to ‚liczenie’ w 75% przypadkach kończy się zyskiem gorszym niż lokata bankowa (http://blog.opiekuninwestora.pl/struktury-2011/). Ale także na rynku takich produktów warto znać różnice między produktami (http://www.gdzieinwestowac.pl) – choć często koszt 27 zł jest zaporą przed zakupem poradnika szczególnie nie mająć świadomości, że różnica 0,5% w koszcie produktu w ciągu 10-15 lat przy inwestycjach 200 zł miesięcznie jest wielo-, wielokrotnie większa.
            W mojej ocenie w inwestowaniu nie jest dobrym aby żyć w nieświadomości. A taką nieświadomość wprowadzają sieci sprzedażowe produktów inwestycyjnych. Sprzedawca nie przedstawi pełnej informacji o produkcie. Inwestor często jej nie poszukuje. Ale dla tych, którzy wolą wiedzieć w co inwestowane są ich pieniądze, i jakie są szanse na zyski (i na jakie zyski) mają możliwość przeczytać to, o czym nie mówi się w procesie sprzedaży. Temat nie jest niszowy – w piątek swoją opinię przedstawił KNF: http://opiekuninwestora.blox.pl/2012/10/KNF-krytykuje-pseudodardztwo-i-apeluje-o.html

  2. podpisałam umowę z open na dziesięciokrotkę, czy jest szansa na odstąpienie od tej umowy? W umowie jest zapis, że można zrezygnować z ubezpieczenia bez ponoszenia kosztów do 4 dnia po zakończeniu subskrypcji, która wg umowy trwa 1-29 września. Czy rzeczywiście będzie to bez żadnych dodatkowych kosztów?

    • To jedna z informacji, które powinien sprzedawca dokładnie omówić na spotkaniach przed podpisaniem umowy. Jak widać także ta, podstawowa zasada kuleje… Odpowiadając na Pani pytanie: jeżeli odstąpienie nastąpi w czasie zgodnym z zapisami umowy wtedy, mówi o tym par.8 pkt 5, dokonuje się zwrotu składki pierwszej i pierwszej składki bieżącej. Nie ma żadnego zapisu, który w jakiś sposób obniżałby tę opłatę. Czyli otrzyma Pani zwrot wpłaconej kwoty na ten produkt.

      Wg. OWU wypowiedzenie można złożyć w ciągu 7 dni od daty zawarcia umowy ubezpieczenia. Z reguły tego typu produkty dawały możliwość wycofania się z umowy w ciągu N dni od daty zakończenia subskrypcji. Warto wyjaśnić to dokładnie u sprzedawcy.

      Składając wypowiedzenie umowy produktu proszę upewnić się, czy nie musi mieć to określonej formy – i zawsze dobrze oprócz dostarczenia pisma do sprzedawcy wysłać je poleconym do ubezpieczyciela.

      Proszę nie traktować artykułu jako zachęty do wycofania się z umowy. Produkty tego typu mają rację bytu – i zawsze (także w produkcie Kwartalne Zyski) wyraźnie podkreślam: jeżeli jest Pani przekonana co do dużych szans na zrealizowanie się scenariusza, według którego za 15 la liczony będzie zysk w tym produkcie (http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-liczony-jest-zysk-w-10kr-i-sz/), jeżeli sprzedawca omówił wszystkie punkty, które powinny być omówione w procesie oferowania tego produktu (http://blog.opiekuninwestora.pl/czy-kwartalne-zyski-to-zly-produkt/), jeżeli po takiej rozmowie ze sprzedawcą ma Pani przekonanie, że z całej oferty rynkowej to faktycznie najlepszy produkt i akceptuje Pani to, że końcowy wynik zależy głównie od szczęścia i z uwagi na konstrukcję produktu (struktura), szanse że zysk przekroczy lokatę są niewielkie (analizę ponad 700 już zakończonych produktów znajdzie Pani tutaj.

      Jeżeli natomiast nie ma Pani przekonania do produktu – to znak, że nie została wykonana dobrze praca sprzedawcy. W mojej ocenie jeżeli wpłacamy gdzieś nasze ciężko zaoszczędzone pieniądze warto rozumieć gdzie, wiedzieć jak działa produkt, mieć przekonanie o dobrze dokonanym wyborze. Niestety – w modelu sprzedaży uprawianym w punktach na rogu ulicy nie ma jak widać szans na rzetelną wiedzę i obiektywne przedstawienie oferowanych produktów… Dobór produktu inwestycyjnego (szczególnie na wiele lat) powinien być przemyślany – ale to już rola oferującego produkty aby dostarczyć tej pełnej wiedzy i porównania produktów na rynku.

      Szkoda byłoby za 15 lat zobaczyć, że np. scenariusz się nie zrealizował – wtedy porady ‚ale w długim okresie giełda zarobi’ mogą być już spóźnione. W takim przypadku 15 lat inwestowania mamy ‚wyrzucone do kosza’.

  3. Wprowadza Pan klientów w błąd dwoma założeniami:

    1) Lokata 6% brutto przez kolejne 15 lat. Proszę Pana, czy zna Pan treść traktatu z Maastricht? Czy na prawdę wierzy Pan w tak wysokie stopy procentowe w Polsce przez kolejne 15 lat? Albo Pan w to wierzy, albo celowo wprowadza Pan ludzi w błąd

    2) Tylko 1 na 4 lokaty strukturyzowane zarabia
    Ok, a jakie terminy lokat brał Pan pod uwagę? Roczne, dwuletnie, trzyletnie, czy może przewidział Pan już wynik lokat 10 letnich? Doskonale Pan wie w jakich czasach subskrypcje krótkich lokat były wypuszczane.

    3) W innym artykule na blogu posługuje się Pan wartością jednostki na portalu Europa, co jest jawnym przekłamaniem, ponieważ w wartości jednostki jest i premia opcyjna, są też opłaty i aktualna wycena opcji, jednym słowem wartość jednostki nie mówi o niczym. Ważna jest wartość indeksu od t0 do t1.

    • Temat lokat już wyjaśniałem – proszę przyjąć np. 2% – wniosek będzie identyczny. Punkt 3 – dokładnie to samo wyjaśniam w prawie każdym artykule – wycena bieżąca jest ważna w momencie zerwania umowy – tego, że opłata likwidacyjna pobierana jest od tej właśnie wyceny (a nie od sumy wpłat) też inwestor nie dowie się od sprzedawcy. Proszę zawsze spojrzeć w kontekst artykułu.

      Najciekawszy jest jednak punkt 2) Pana komentarza. Cytuje Pan tutaj prawdopodobnie wyjaśnienia producentów struktur: „były wypuszczane w ciężkich czasach” 🙂
      Ale – czy inwestor nie powinien oczekiwać przypadkiem od firmy oferującej strukturę, że jednak strukturę ktoś stworzył tak, aby miała duże szanse na zysk?W końcu powierza pieniądze ‚profesjonalistom’. Czy też świadomie bierze udział w loterii?

      Czy przykładowo jako sprzedający struktury 4 czy 5 letnie, gdzie obiecano inwestorom duże zyski wynikające z potencjału giełd światowych mógłby Pan prosto w oczy powiedzieć inwestorowi: „no wie Pan, mieliśmy trudne czasy, uruchomiliśmy tę strukturę w trudnym okresie – a dziś w ofercie mamy nową, lepszą – tym razem na pewno się uda?)”. Inwestor ma w tym momencie 4 lata mniej do budowania kapitału. Jeżeli ‚czasy były trudne’ to może nie trzeba było uruchamiać produktów strukturyzowanych i przekonywać inwestorów, że ‚czasy są świetne’? Dlaczego uruchamiano – ponieważ producent struktury zawsze na niej zarabia. Inwestor czasami – i to rzadko. A 4/5/6 lat temu przekonywano, że to świetny moment na rozpoczęcie inwestycji…

    • Wyniki 10-letnich, czy 15-letnich struktur: oczywiście nie da się ich przewidzieć. Ale:

      1) patrząc na to jak broni się 4- czy 5-letnich struktur nie mam wątpliwości, że za 10/15 lat będziemy często czytać podobne wyjaśnienia ‚Panie inwestorze, niech Pan się nie martwi, przynajmniej Pan nie stracił, wie Pan w jakich czasach tę strukturę uruchamialiśmy’. Historia lubi się powtarzać.

      2) jest takie znane hasło ‚robiąc rzeczy tak jak dotychczas nie oczekuj innych efektów’. Struktura, nieważne od czasu swojego trwania ma dobrze Panu znaną formułę działania. I to ta formuła wymusza niejako niską skuteczność struktur. Nie ma znaczenia krótko- czy długoterminowa. Przy stosowanych w strukturze instrumentach finansowych musi być drugi gracz na rynku – który jest przekonany, że założenia przyjęte przez twórcę struktury są błędne.

      3) nie chciałbym być ‚królikiem doświadczalnym’ w rękach TU Europa – i czekać 10 czy 15 lat na to czy cokolwiek zarobię. Ryzyko – już nie mówię o braku zysku – ale zysku zbliżonego do lokaty jest dla mnie osobiście nie do zaakceptowania. I chciałbym tylko uzmysłowić inwestującym w tego typu produkt aby zastanowić się co będzie za 15 lat gdy okaże się, że jednak … wyszło jak zwykle. Czy wtedy będzie wystarczająco dużo czasu na budowanie kapitału na cele np. emerytalne. Spotkałem już osoby, które zainwestowały (w podobny produkt 10-letni) duże pieniądze, chcąc wykorzystać je z zyskami za 10 lat na budowę domu.

      Znajdziemy częste przypadki, że struktura jest tworzona na ‚jakiś indeks’ i uruchamiana systematycznie, np. co kwartał. W ten sposób producent ma duże szanse, że któraś edycja się uda, a wtedy tę można pokazywać w reklamach. Takie przykłady pokazywałem w nagraniu na http://www.opiekuninwestora.tv.

    • Dane na stronie http://blog.opiekuninwestora.pl/struktury-2011/ pokazujące ‚skuteczność’ struktur opierają się o jedyne dostępne na dziś dane o wynikach ponad 700 produktów, które swój początek miały w latach głównie po 2003, choć znajdziemy i te, które zaczęły się rok czy dwa wcześniej. Znajdziemy też te, które zaczęły się po bessie z 2008 roku.

      Analiza jest przekrojowa – nie porównuje wyłącznie struktur zakładających wzrosty na giełdach, które zostały uruchomione pod koniec 2007 roku.

      Kopiując w swojej wypowiedzi ‚wyjaśnienia’ producentów struktur, że ‚czasy były trudne’ także wprowadza Pan w błąd inwestujących w te produkty. Przecież powstają także struktury nastawione na ‚spadki’. Jeżeli w ‚trudnych czasach’ producenci struktur tworzyli je na wzrosty – a na giełdach były spadki – czyli założenia tych produktów się nie sprawdziły, to dlaczego inwestor miałby mieć jakiekolwiek wątpliwości, że skoro analitycy nie potrafili dobrze zbudować produktu na okres 2-3-4- czy 5 lat, uda im się wywróżyć przyszłość i akurat trafić w to, że – trzymając się symfonii zysków – akurat w latach 12-15 na tych giełdach będą wzrosty?

      W moim artykule o wynikach historycznych struktur: http://blog.opiekuninwestora.pl/struktury-2011/ polecam ostatni wykres. Pokazuje, że im dłużej trwała struktura, tym gorsze uzyskiwała wyniki.
      Od czasu artykułu nic się nie zmieniło. Dla zainteresowanych – wyniki 4/5 letnich struktur dostępne są tutaj.

      Nie mam nic przeciwko temu, aby inwestorów przekonywać, że teraz na pewno będzie lepiej. Reklama jest dozwolona – zawiera tylko sporo niedopowiedzeń, szczególnie w finansach. Ale dajmy potencjalnym inwestorom choćby możliwość zweryfikowania obietnic składanych przy sprzedaży Dziesięciokrotki, Symfonii Zysków i tym podobnych produktów, że zysk jest prawie pewny i do tego wysoki.

      • „Przy stosowanych w strukturze instrumentach finansowych musi być drugi gracz na rynku ? który jest przekonany, że założenia przyjęte przez twórcę struktury są błędne”

        Nie do końca, emitent opcji kupuje automatycznie opcję również typu call, tylko za niższą premię opcyjną. Uważa Pan, że bank inwestycyjny ryzykowałby niższą wycenę trzech gospodarek typu EM za 15 lat?

        Rozumiem wszystkie Pana argumenty, ale proszę mi powiedzieć:

        Czy jeśli ktoś nie ma czasu i chęci na stosowanie strategii na funduszach i aktywne zarządzanie, to na prawdę poleciłby Pan mu lokatę, gdzie ma wpłacać 200 zł miesięcznie? Czy nie lepiej połączyć lokaty z taką długoletnią strukturą?

        Uważam, że dla wielu ludzi jest to fajny instrument na zasadzie „skarbonki” i dywersyfikacji oszczędności.

        Co do tłumaczenia się z wyników struktur, idąc Pana tropem myślenia, fundusze akcyjne powinny zostać zamykane na nowe wpłaty w okresach bessy, przecież zarządzający pobiera opłaty za zarządzanie (ogromne w porównaniu do TFI zagranicznych) niezależnie od wyniku funduszu.

        Przecież nie można zabronić inwestorowi decydowania o własnych pieniądzach.

        Moim zdaniem atakuje Pan struktury, bo na nich nie może Pan zarobić, ale to już moje zdanie. Oczywiście ma Pan pełne prawo do swojej opinii, to Pana biznes.

        • Panie Pawle, chciałbym aby to było takie proste z tym zabezpieczaniem – wtedy mogłyby być na rynku dające np. maksymalne zyski z każdego indeksu w czasie trwania produktu. W tym produkcie nie mówimy o zakładzie, że gospodarki będą zarabiać. Nie znamy dokładnie tego jakie instrumenty są pod spodem tego produktu. Być może jest to (w uproszczeniu) kilka instrumentów, gdzie np. jeden zakłada, że uśredniony wynik z 5 odczytów będzie gorszy od faktycznej średniej na koniec okresu lub inne?

        • I po dwa, trzy zdania:

          Czy jeśli ktoś nie ma czasu i chęci na stosowanie strategii na funduszach i aktywne zarządzanie, to na prawdę poleciłby Pan mu lokatę, gdzie ma wpłacać 200 zł miesięcznie?

          Dla części inwestorów – szczególnie w wieku zbliżonym do emerytury nawet lepiej wpłacić na dobrze oprocentowane IKE. Dla osób poszukujących wiedzy i informacji (a raczej takie trafiają na blog) mogę jedynie pokazać to, czego nie pokaże się w punkcie sprzedaży gdzie przekazywanie dodatkowej wiedzy jest po prostu niewygodne i utrudnia proces sprzedaży.

          Czyli pokazać że inwestowanie w fundusze nie jest skomplikowane. Jest proste – ale nie jest trywialne. Wystarczy podstawowa wiedza (kosztuje mniej niż składka miesięczna na taki produkt), a czasu na inwestowanie nie trzeba wiele – dowolne strategie i techniki dostarcza Opiekun Inwestora – a wszystkie informacje przychodzą wprost na adres e-mail.

        • „Czy nie lepiej połączyć lokaty z taką długoletnią strukturą?

          Uważam, że dla wielu ludzi jest to fajny instrument na zasadzie ?skarbonki? i dywersyfikacji oszczędności.”Moje prywatne zdanie: nie. To tak zwana „marketingowa dywersyfikacja”. Zamiast wkładać bezwiednie jajka do wielu koszyków proponuję wkładać jajka do jednego, dwóch trzech – ale o każdym rodzaju inwestycji mieć podstawową wiedzę. Inaczej jest to czysta loteria. Dywersyfikacja inwestycji w wielu miejscach – trochę tu, trochę tam daje jeden skutek: szanse na zyski niewielkie, ale też szanse na straty mniejsze niż wpłacanie w jedną inwestycję bez wiedzy co to za inwestycja. Tu więcej na ten temat: http://opiekuninwestora.blox.pl/2012/04/Nie-wkladaj-wszystkich-jajek-do-jednego-koszyka.html

        • Co do tłumaczenia się z wyników struktur, idąc Pana tropem myślenia, fundusze akcyjne powinny zostać zamykane na nowe wpłaty w okresach bessy, przecież zarządzający pobiera opłaty za zarządzanie (ogromne w porównaniu do TFI zagranicznych) niezależnie od wyniku funduszu.

          To temat, który często pojawia się w dyskusjach. Jestem przekonany, że dla Pana to oczywiste – ale nadal wiele osób, które inwestują w fundusze ma przekonanie (prawdopodobnie pochodzi ono ze spotkań sprzedażowych) że celem funduszu jest to aby zarabiał inwestor. Ale celem funduszu akcji, który Pan przywołuje nie jest zysk inwestora. Celem takiego funduszu jest realizować to co obiecał inwestorom w statucie. Fundusz akcji obiecał, że będzie kupował akcje zawsze, także gdy akcje tracą. I za to pobiera opłatę za zarządzanie. Inwestor nie sprzedając takiego funduszu w czasie bessy godzi się na to. Więcej na ten temat: http://opiekuninwestora.blox.pl/2011/02/Wyjete-z-kontekstu-W-funduszach-naszymi.html

          Czy fundusz akcji ma prawo pobierać opłaty gdy traci – oczywiście tak. W mojej ocenie mógłby nawet pobierać większe – gdy giełda zarabia nie jest sztuką zarabiać, gdy giełda traci naprawdę sztuką jest tracić mniej niż inni. Opłata w funduszu jest opłatą za ścisłe realizowanie polityki inwestycyjnej. Fundusze akcji po to są funduszami, które można w każdej chwili sprzedać aby inwestor mógł podjąć decyzję: zostaję w funduszu akcji i (nie)świadomie tracę w czasach gdy giełdy tracą, czy też sprzedaję ten fundusz i przenoszę oszczędności w bezpieczne miejsca. Choć fundusz będzie nakłaniał do tego aby jednak tracić: http://opiekuninwestora.blox.pl/2011/02/Co-Arka-radzi-gdy-inwestor-traci-Czyli-Fundusze.html

          Różnica w kosztach funduszy krajowych i zagranicznych jest nieistotna. 2% zamiast 4% przy funduszu akcji nie robi różnicy, zresztą różne kategorie jednostek funduszy zagranicznych w zamian za niższą opłatę za zarządzanie pobierają prowizje od wpłat. Proszę porównać wyniki funduszy (już uwzględniają te opłaty) tych samych rynków zarządzanych przez krajowe i zagraniczne TFI – wyniki są zbliżone. Raz lepiej wypadają nasi zarządzający, raz ‚tańsi’ zagraniczni zarządzający. Jeżeli kogoś przekonują fundusze zagraniczne – w Polsce są dostępne setki – można z nich śmiało korzystać.

        • Przecież nie można zabronić inwestorowi decydowania o własnych pieniądzach.

          Tu się zgadzam. Ale można pomóc inwestorowi świadomie decydować o własnych pieniądzach. Wtedy nie jest tak, że inwestor inwestuje akurat to w to co mają w promocji. Staram się wyjaśnić, że pieniądze warto szanować – choćby tym, że poświęcimy jednak trochę czasu na zrozumienie tego w co je inwestujemy. Ja jedynie opisuję te produkty, udostępniając te informacje, o których inwestor nie usłyszy w banku. Wiele razy powtarzam: struktury mają prawo istnieć. Są to czasem świetne produkty – ale tylko wtedy gdy inwestor rozumie produkt, i sam ma przekonanie, że to o co oparta jest struktura z dużym prawdopodobieństwem się zrealizuje i rozumie jakie są szanse niezrealizowania się scenariusza. Jeżeli wierzę w to, że w rok zarobi ropa – szukam struktury nastawionej na wzrost cen ropy. Gdy mam przekonanie, że w 2 lata cena pszenicy spadnie – szukam 2-letniej struktury na spadek cen pszenicy.

          Moim zdaniem atakuje Pan struktury, bo na nich nie może Pan zarobić, ale to już moje zdanie.
          Fakt – produktów strukturyzowanych nie oferuję. Ponieważ stworzenie własnej struktury w oparciu o fundusze jest trywialnie proste (potencjalne zyski tylko niewiele mniejsze) a taką strukturą można zarządzać, gdy założony scenariusz się nie realizuje i mieć dostęp do tak zainwestowanych pieniędzy.

  4. NIE DAJCIE SIĘ NABRAĆ NA FIKCYJNE ZYSKI PROPONOWANE PRZEZ DORADCÓW -SPRZEDAWCÓW OPEN F I INNYCH TYM PODOBNCH PSEUDO FINANSOWYCH INSTYTUCJI ZAWSZE NALEŻY SPRAWDZIĆ ZAKŁADAJĄC LOKATĘ CZY INWESTOWANIE W FUNDUSZE CZY TA INSTYTUCJA PODLEGO KOMISJI NADZORU FINANSOWEGO . JAK ZOSTANIECIE OSZUKANI NALEŻY INFORMOWAĆ KNF W WARSZAWIE I ZAWIADAMIAĆ PROKURATURĘ

    • Mimo, że tego typu produkty oferowane w punktach sprzedaży dają małe szanse na zyski – to jednak nie wpadajmy w ton spiskowy. To produkt jak każdy inny. Nie ma mowy o żadnym oszustwie czy też sprzeczności z prawem. Dziesięciokrotka to zwykły (no, może trochę przekombinowany) produkt strukturyzowany, całkowicie zgodny z prawem. Nie ma tu powodów wzywać prokuratury… Co prawda sposób oferowania pozostawia wiele do życzenia – ale tu niestety wykorzystuje się niewiedzę inwestorów o działaniu tego typu produktów. Edukuję i wyjaśniam te tematy od 2006 roku – tylko… często inwestorom szkoda czasu na lekturę, czy też choćby na chęć sprawdzenia jak działa taki produkt. Wystarczy aby sprzedawca w banku pokazał kilka pięknych wykresów i przytoczył argumenty zebrane na szkoleniach sprzedażowych.

    • Kierowanie do prokuratury jest … lekko przesadzone. To mniej więcej tak, jakby pozwać stację benzynową za to, że litrowa Fanta kosztuje 6 zł a przecież można ją w sklepie osiedlowym zakupić za 4 zł. Tylko, że w przypadku Fanty mamy świadomość różnicy w cenie. A w przypadku produktów finansowych najczęściej tej wiedzy nie mamy (zresztą skąd inwestor miałby mieć taką wiedzę…). I podpisujemy się na wnioskach o produkt, potwierdzając własnoręcznym podpisem, że przeczytaliśmy, zrozumieliśmy i akceptujemy warunki umowy – których to dokumentów ani nie czytamy, ani często nie rozumiemy. Dopiero, gdy okazuje się, że nie ma zysków takich jak obiecał sprzedawca zaczynamy sprawdzać, dowiadywać się jak funkcjonuje produkt. Ale wtedy jest już najczęściej za późno.

    • Proszę wczytać się w Tabelkę – jest tam informacja po uwzględnieniu zysku z lokaty. Ale bynajmniej nie o inflację tu chodzi. 75% (czyli jeden produkt strukturyzowany na cztery) w przeszłości zarabiał więcej niż lokata bankowa. Połowa zarabiała zero %. Średni wynik struktur jest niższy od lokaty bankowej. Stąd szanse na zrealizowanie się – dość nietypowego i mało realnego scenariusza (opisanego w artykule http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-liczony-jest-zysk-w-10kr-i-sz/) są nie oszukujmy się – niewielkie. Oczywiście – okaże się to za 15 lat, a wynik będzie inny dla osób, które zakupiły produkt we wrześniu, inne dla osób, które zapisały się w kolejnej subskrypcji. Tak jest oczywiście łatwiej: nie trzeba nic o inwestowaniu wiedzieć, wystarczy wierzyć w zyski marketingowe – tak jest najprościej i najwygodniej. A za 15 lat będzie można powiedzieć: to nie moja wina, to wina zarządzających 🙂 Nie zmieni to niestety faktu, że mamy wtedy o 15 lat mniej na inwestowanie. A nie wpłacanie. Stąd dyskusje na temat wysokości przyjętego w analizie zysku lokat nic tu nie zmienią. Można przyjąć zysk z lokat 0%. W połowie przypadków struktury zarabiają dokładnie tyle samo.

  5. Bardzo interesujące wiadomości i artykuły pan przekazuje zwykłemu człowiekowi który czasami nie rozumie tych wszystkich zapisów w umowach .Dziękuję za informacje może mi się przydadzą gdy będę inwestował ciężko zarobione swoje pieniądze ..

  6. Uważajcie na ten parabank i omijajcie go bardzo szerokim łukiem! Oszukali ludzi z całej Polski na lokatach „Kwartalny profit” „kwartalny zysk” i mnóstwo innych klonów. Zapewniali, że za pół roku można będzie wycofać całość pieniędzy bez straty. Okazuje się, że nie, nie powiedzieli, że jest tabela opłat. Mnie tej tabeli nie pokazali i nikomu! Tabelę opłat zobaczyłam dopiero na stronie „AFERY PRAWA-PRZEKRĘTY GETIN BANKU” polecam przeczytać każdemu, kto chce coś tam załatwić. Nasze strony „WROBIENI W GETIN”, WROBIENI W GETIN W KATOWICACH” są od kilku dni zlikwidowane! Na tych stronach gromadziliśmy się do pozwu zbiorowego. Każdy według rejonu Polski. Jak rozumieć ten zamach na internet. Czy to jest już działalność zorganizowana?
    Przecież to ACTA.

    • Potwierdzam, że Getin manipuluje i oszukuje. Mnie przedstawili dziesięciokrotkę jako system oszczędzania z gwarantowaną kwotą 63 tys, na koniec 15 lat. Nie pokazali mi żadnych informacji przed podpisaniem umowy i dopiero w domu zobaczyłam, że podpisałam polisę na życie z wątpliwymi zyskami. Na szczęście dają 4 dni na rozwiązanie umowy, więc na drugi dzień pędziłam, by się wycofać z tego cyrografu. Jakiś prawnik powinien się zainteresować tym przypadkiem! jak można tak nabijać klienta w butelkę? Podpisuję papiery, nie widząc, co podpisuję, a potem się okazuje, że załatwiłam sobie coś, czego nie chciałam!

  7. Zadzwoniła do mnie Pani z Getin Banku z propozycją wysokooprocentowanej lokaty,i zaprosiła na rozmowe.Lokata nazywa się dziesięciokrotka.Pojechałam na rozmowe do placówki,miła Pani namawiała mnie na zerwanie lokaty zyskownej ,i założeniem dziesięciokrotki na wysoki procent.Prawie dałam się namówić.Po przeczytaniu w internecie opini,wiem że Pani chciała mnie wkręcić w jakiś produkt inwestycyjny,który nie ma nawet gwarancji bankowego funduszu gwarancyjnego.

  8. Niestety my z mężem zainwestowaliśmy w 10 krotkę i już wiemy że daliśmy się nabić w butelkę. Szkoda, że Pana artykułu nie było w sieci gdy szukaliśmy i informacji i opinii o produkcie. Obecnie poszukuję możliwości zrezygnowania z podanego fikcyjnego produktu i byłabym niezmiernie wdzięczna za podpowiedz jak z tego się wycofać. Wpłaciliśmy 3600zł a na koncie produktu widzimy 2670 zł Bardzo chcemy zerwać umowę ale wiemy że wszystko stracimy… Tylko skoro i tak ma być tylko gorzej to chyba lepiej jest się teraz wycofać i mniej stracić. Czy jest jakaś możliwość zerwania umowy i odzyskania pieniędzy w większym procencie niż 25% wpłaconych środków.

  9. po pierwsze to produkt strukturyzowany objęty ochroną kapitału a więc inwestujący w obligacje firm notowanych na giełdach chińskiej, polskiej i brazylijskiej i z całym szacunkiem trzeba się na czymś znać by krytykować i oceniać. a laik nawet wie jaka różnica jest między akcja a obligacją. lepiej poczytać opinię mechanika samochodowego czy kucharza niż pseudo znawcy tematu. przestrzegam przed tym forum. ktos kiedys zerwie przez pana produkt i pozwie potem pana za wynikłe z powodu wprowadzenia w błąd straty.. radzę zapoznać się z ogólnymi warunkami produktu zanim zacznie pan ,radzić,

    • Opisując różne produkty pokazuję to, o czym nie mówi się w punkcie sprzedaży. Została Pani wprowadzona w błąd przez oferującego produkt, jeżeli przekonywano Panią, że jest to inwestycja w obligacje przedsiębiorstw…

      Niestety – jest zupełnie inaczej. Dlatego nadal podtrzymuję, że zrozumienie zasad działania tego produktu nie jest proste. Opisałem to dokładnie w tym tekście: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-liczony-jest-zysk-w-10kr-i-sz/ Jeżeli w Pani opinii jest to zrozumiałe dla przeciętnego inwestora – to się z tym absolutnie nie zgodzę.

  10. pisze pan jeszcze o gwarancjach kapitałowych, a doskonale pan sobie zdaje sprawę z tego ze nawet przeciętny Kowalski odróżnia gwarancje BFG na lokatach od ochrony kapitału na strukturach. A pan błędnie używa tych pojęć zamiennie wprowadzając zamęt, chyba tylko po to by wykorzystać swój pseudo autorytet do sztucznego zagmatwania produktu. struktury nie są skomplikowane, wbrew temu co pan pisze. ale jak słyszę pana w wywiadzie tv wypowiedz ze musiał pan sam poświęcić kilka godzin na zrozumienie OWU to zastanawiam się kto panu ufa po takim przyznaniu się do własnych ułomności w rozumieniu tekstu. pisze: niezadowolona z doradcy..

    • Pani Magdo, nie zmienię zdania co do tego produktu. Jest to rozwiązanie o wybitnie skomplikowanej strukturze – w Pani kolejnym komentarzu pojawia się błędnie zasłyszane (być może tak powiedział sprzedawca) o inwestowaniu w ‚obligacje przedsiębiorstw notowanych w Chinach, Brazylii czy Polsce). To pokazuje, że większość sprzedających te rozwiązania nie ma pojęcia czym jest taki produkt.

      Dlatego nadal podtrzymuję, że zrozumienie zasad działania tego produktu nie jest proste. Opisałem to dokładnie w tym tekście: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-liczony-jest-zysk-w-10kr-i-sz/ Jeżeli w Pani opinii jest to zrozumiałe dla przeciętnego inwestora – to się z tym absolutnie nie zgodzę.

  11. Lokata na 6% – mogę wiedzieć w jakim kraju bo u nas aby tyle dostać to już na starcie wpłacasz co najmniej kwotę 5 cyfrową i bynajmniej nie z 1 z przodu. Przy takim inwestowaniu jak w temacie to na lokacie dostaniesz 3% przy inflacji 3% i jeszcze od tego zapłacisz podatek. Tylko ograniczone w czasie promocyjne stawki są wyższe i niemal sięgają 6% ale przy lokowaniu na 15 lat nie ma mowy o takich rozwiązaniach. Do tego różnica między oprocentowaniem lokaty a oprocentowaniem kredytu to często ponad 20%. Wybacz panie Remigiuszu ale przy takiej lichwie banków powierzanie im jakichkolwiek pieniędzy jest wręcz niemoralne. Jak ktoś już koniecznie chce to niech kupi sobie obligacje i w ten sposób zasponsoruje państwo a dla bardziej aktywnych i skorych do ryzyka pozostaje zakup akcji i czerpanie zysków z dywidend. Zaznaczam, że mowa o inwestycjach bezpośrednich a nie o różnego rodzaju funduszach bo te z natury pochłaniają większość zysku. Naturalnie jest jeszcze wyjście najłatwiejsze czyli skarpeta – ryzyko duże, nic na nim nie zarobimy i w dodatku stracimy na inflacji ale przynajmniej żadna instytucja finansowa na nas nie zarobi.

    • Lokata na 6% ? tylko przykład liczbowy. Proszę wykonać podobne obliczenia dla lokaty 3%, nie będzie wielkiej różnicy we wnioskowaniu.

      Zaskoczył mnie Pan poniższymi stwierdzeniami: „ale przy takiej lichwie banków powierzanie im jakichkolwiek pieniędzy jest wręcz niemoralne.(…) jest jeszcze wyjście najłatwiejsze czyli skarpeta ? ryzyko duże, nic na nim nie zarobimy i w dodatku stracimy na inflacji ale przynajmniej żadna instytucja finansowa na nas nie zarobi”.

      To podejście w stylu psa ogrodnika: nie wpłacę na lokatę, żeby nie zarobił bank 🙂 Z czego wynika takie podejście? Jeżeli Pan gdzieś pracuje – to gdybyśmy stosowali to podejście pewnie nie miałby Pan pracy – nikt nie kupowałby towarów/usług Pana firmy aby przypadkiem Pana pracodawca nie zarobił. Skąd takie negatywne podejście?

      Pisze Pan: „(…)różnego rodzaju funduszach bo te z natury pochłaniają większość zysku.”. Przypomnę: fundusz pobiera (poza kilkoma wyjątkami) stałą opłatę. Np. 4% dla funduszu akcji rocznie. Jeżeli fundusz w np. 2009 roku zarobił 50% to przypomnę: inwestor zarobił 50%, fundusz zarobił mniej więcej 4% – prozę dokładnie policzyć: nie jest to większość zysku 🙂

      Podejrzewam,że trochę pije Pan do tego że fundusz akcji czasem potrafi stracić 20% a nawet 50%. Ale – tak być musi i nie wyobrażam sobie aby mogło być inaczej. Fundusz akcji za to pobiera opłatę aby zawsze kupować akcje – jeżeli inwestor tego nie rozumie, czyli gdy fundusz akcji traci nie zmienia funduszu na inny – to straty (i zjadanie zysków przez opłaty) nie są winą funduszu tylko brakiem rozumienia tego czym jest fundusz przez inwestora.

      http://blog.opiekuninwestora.pl/zanim-powiesz-ze-fundusze-to-zlodzieje/

      Proszę przed ferowaniem takich zarzutów – poznać jak działają fundusze inwestycyjne a nie bazować na potocznej opinii, że fundusze tylko tracą. Prawda jest taka, że tracą inwestorzy – gdy nie mają wiedzy o tym w co wpłacili pieniądze. Smutne, ale prawdziwe.

      Temat tego artykułu dotyczy czegoś zupełnie innego – nie ‚normalnych funduszy’ ale dziwolągów inwestycyjnych, które trochę psują opinię tradycyjnym funduszom.

      Natomiast podejście: nie zainwestuję, bo ktoś zarobi? Idąc tropem Pana rozważań nie można by kupować akcji – przecież biuro maklerskie pobierze swoje około 0,3% prowizji…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here