Po ostatnich spadkach na rynkach finansowych na fora wróciły opinie o ‚złodziejach z funduszy inwestycyjnych’. Temu poświęcę ten artykuł. Uprzedzam, może zaboleć. Ale sprawę trzeba postawić jasno: zanim zaczniemy narzekać warto spojrzeć w lustro.

Inwestorzy listy piszą…

W odpowiedzi na jedną z lekcji mojego kursu internetowego (tego, w którym zachęcam do obejrzenia nagrania o tym co oznacza zarządzanie w funduszu inwestycyjnym) otrzymuję często listy od czytelników. Jedna grupa e-maili, tych w dość negatywnym tonie, pojawia się od czasu do czasu – i na przykładzie fragmentów takich listów warto dokładniej przeanalizować to co na klawiaturę przelewają inwestorzy, którzy na funduszach dużo stracili. Poniżej kilka takich fragmentów:

Ja po 6 latach mam w WBK stratę 50 % a gdzie reklamowany zysk. Krótko okradli mnie. (…) Fundusze są narzędziami dla np: BZWBK, którzy kulturalnie opróżnią tobie konto pod płaszczykiem wspaniałej perspektywy ZYSKÓW z inwestycji. Zysk jest ale dla takich złodziei i oszustów (…). Proszę tutaj nie pouczać bo jest wielkie oszustwo. (…) Będę ich ścigał aż (…) oddadzą pieniądze. (…) LICZ TO LICZ SAM NA SIEBIE A NIE NA BANDĘ CWANIAKÓW. (…) Takie instrukcję kieruj do ludzi którzy może dadzą się nabrać.

Prywatnie jest mi przykro – gdyż inwestorzy dużo stracili. Najprawdopodobniej wierząc reklamie i być może komuś, kto namówił do zakupu funduszy nie tłumacząc czym jest fundusz inwestycyjny.

Ale jednocześnie uważam, że warto na tym przykładzie pokazać, że sprawa nie jest tak prosta jak się wydaje. I będąc w podobnej sytuacji niestety trzeba odważyć się spojrzeć w lustro – i zamiast winić fundusz zastanowić się gdzie inwestor popełnił błąd. I zastanowić się jakie wyciągnąć z tego wnioski aby w przyszłości nie popełniać tych błędów.

Analiza może zaboleć. Ale warto aby z tego tekstu inwestorzy planujący inwestycję wyciągnęli wnioski i nie popełniali tych podstawowych błędów. Zachęcam przy okazji do dyskusji nad przedstawionymi przeze mnie argumentami.

Po 6 latach mam w BZWBK stratę 50%

Już na samym początku widać pewne uproszczenie: BZ WBK to nie fundusz. Jeżeli już to mówimy o BZ WBK TFI – jako Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych. A WBK TFI prowadzi wiele różnych funduszy inwestycyjnych. Czytając ‚stratę 50% na funduszach WBK’ nietrudno domyślić się, że chodzi o fundusz Arka Akcji.

Faktycznie, w ostatnich 6 latach (26.06.2007 – 26.06.2013) fundusz ten zanotował stratę 45% (niewiele lepiej zachowały się inne fundusze akcji). Inwestor mógł stracić 50% – ponieważ kupując ten fundusz już na samym początku zapłacił prowizję 4% (tej prowizji w przypadku Arki nie można było uniknąć, ale już wtedy działał przecież mBank ze swoim Supermarketem Funduszy Inwestycyjnych i można było inwestować bez prowizji – tego, zakładam inwestor nie wiedział).

Czy można winić fundusz o stratę 50%?

Cofnijmy się w czasie i zadajmy sobie pytanie: czy jako inwestor kupując fundusz w końcówce 2007 zapoznałem się z jego statutem? Czy przeczytałem choćby skrót statutu – choćby jego krótki fragment (kilka zdań) informujący o polityce inwestycyjnej? Czy zrozumiałem co w praktyce oznacza polityka inwestycyjna? Czy poświęciłem choćby kilka godzin na to aby postarać się zrozumieć to jak działają fundusze inwestycyjne i co polityka inwestycyjna mówiąca o tym, że fundusz zawsze inwestuje w akcje oznacza dla mnie jako inwestora?

Tłumaczenie, że doradca czy też pracownik w banku tego nie powiedział nie jest niestety usprawiedliwieniem. Przecież chodzi o moje zainwestowane pieniądze! Czy można je ot tak po prostu wpłacić w coś czego nie rozumiemy?

Od zawsze zastanawia mnie, że biorąc nawet niewielki kredyt czytamy dokładnie umowę, dopytujemy się o każdy szczegół, sprawdzamy i porównujemy oferty a gdy przychodzi do inwestowania to … często po prostu wpłacamy z góry zakładając że i tak nic z tego nie zrozumiemy. Ale czy terminologii kredytów uczą w szkołach? Nie – i tu jakoś potrafimy to rozpoznać i poświęcić czas na zapoznanie się z kredytem. I nie narzekamy na to, że do banku musimy oddawać więcej niż pożyczyliśmy ponieważ rozumiemy to co zrobiliśmy.

Podejście, gdzie wpłacamy i nie interesujemy się w co inwestujemy nasze oszczędności jest bardzo wygodne. Zawsze można po kilku latach powiedzieć: to nie ja. To oni. Oszukali mnie. Okradli. To bardzo wygodne. O wiele prostsze niż zastanowić się czy aby na pewno poprawne? To trudne aby przed samym sobą przyznać, że popełniliśmy błąd. Błąd zaniechania. I kupując fundusz zaakceptowaliśmy to co jest zapisane w statucie (w banku trzeba było złożyć stosowny w podpis na zleceniu, kupując fundusz przez internet zaznaczyć pole, że zapoznaliśmy się ze statutem). Jesteśmy pełnoletni – i musimy odpowiadać za własne decyzje. Także inwestycyjne. Nieznajomość prawa szkodzi (i nie jest żadnym wytłumaczeniem przed sądem). Tak samo nieznajomość tego w co się inwestuje także często szkodzi. Ale winę musimy przyjąć na własną pierś.

A gdzie reklamowany zysk?

Tu z kolei wracamy do roku 2007. Czytając „w 6 lat straciłem 50%” ewidentnie widać moment w którym inwestor zakupił fundusz Arki. Dokładnie na ‚górce’. W końcówce 2007 roku był to problem wielu inwestorów. Przypomnijmy: 26 czerwca 2007 roku gdyby sprawdzić wyniki funduszu Arka Akcji za poprzednie 2 lata uzyskaliśmy inwestorzy widzieli zysk 150%!

To z pewnością działało na wyobraźnię. Fundusze oczywiście to reklamowały. Ale w reklamie nie było nic nieprawdziwego. Fundusz pokazywał prawdę. W 2 lata zarobił 150%. Informując, że nie jest to gwarancją przyszłych zysków…

Czy kupując coś poza inwestycjami bezgranicznie wierzymy reklamie? Nie. Jeżeli ośrodek wczasowy na swojej stronie napisze 1 września, że w ostatnich 2 miesiącach średnia temperatura wynosiła 25% to … czy możemy oczekiwać, że taka będzie również we wrześniu? Czy widząc, że ceny towarów mocno wzrosły uznajemy to za świetną okazję do zakupów? Oczywiście nie. Porównanie wydaje się absurdalne? Jeżeli rozumiemy jak działa rynek funduszy z pewnością porównanie nie wyda się absurdalne.

Zobaczmy jak to wyglądało na wykresie.

Jak widać zysk był. W reklamie. Ale to nie zwalnia mnie jako inwestora z konieczności sprawdzenia tego w co wpłacam moje oszczędności. Reklama nie gwarantuje zysków.

Mogę być prawie pewien, że wielu inwestorów obserwowało w latach 2006 i 2007 fundusze i patrząc na wzrosty czekało – i widząc prawie ciągłe wzrosty decydowało się na inwestycję znacznie za późno. Gdyby fundusz Arka Akcji zakupić rok wcześniej, w czerwcu 2006 strata na dziś wynosiłaby jedynie 8%. Duże straty to często także koszt czekania z rozpoczęciem inwestycji. Każdy miesiąc wcześniej oznaczałby dziś mniejsze straty.

W 2007 roku inwestor mógł przykładowo zakupić fundusz Arka Obligacji. Ten z kolei fundusz w 6 lat zarobił do dziś 43%. Dlaczego mało kto zwracał uwagę na fundusz obligacji? Ponieważ w reklamie nie mógł pokazać zysków ponad 100%…

Tu ponownie warto cofnąć się w czasie i zastanowić, czy przypadkiem moja inwestycja nie była głównie oparta o reklamę i chęć łatwego zysku bez ryzyka i bez konieczności poświęcania na inwestowanie swojego czasu? I – to trudne – szczerze przed samym sobą udzielić odpowiedzi.

Pod płaszczykiem perspektywy zysków

W części negatywnych komentarzy o funduszach pojawia się i to zdanie. Ale tu przynajmniej inwestorzy sami przyznają, że mowa jest o perspektywie zysków. A nie o pewnych zyskach.

Czyli gdzieś jest ta świadomość, że jednak reklama niczego nie gwarantuje.

Okradli mnie! Opróżnili moje konto!

Te, jakże krótkie zdania również pokazują, że ktoś inwestorom zapomniał wyjaśnić jak działa fundusz i jak zarabia. Odnoszę wrażenie, że inwestorzy odbierają spadek o 50% w ten sposób, że fundusz zabrał te 50% dla siebie. Nic bardziej mylnego. Fundusz w imieniu inwestora akcji kupuje akcje. To zresztą obiecał w swoim statucie. I na to zgodził się inwestor kupując ten a nie inny fundusz.

Na czym zarabia fundusz? Na opłacie za zarządzanie. Którą wprost przedstawia w statucie. Ta opłata w przypadku funduszu akcyjnego to z reguły 4%. Czyli przez 6 lat fundusz zarobił jakieś 12% (nie 4×6 – ponieważ liczone jest to od wartości funduszu, która rok później spadła o połowę).

Tu kłania się błędna interpretacja ‚opłaty za zarządzanie’. Wielu inwestorów nadal interpretuje tę opłatę jako opłatę za to, że fundusz będzie zawsze zarabiał. Jest oczywiście inaczej. Jest to opłata za realizowanie polityki inwestycyjnej przez fundusz.

Widać tu wyraźnie, że fundusz uczciwie pobierał opłatę za to co obiecał inwestorom. Czyli za kupowanie i inwestowanie zawsze w akcje. Nikomu nie zabrał tych 50%. Warto o tym pamiętać zanim padną sformułowania ‚złodzieje’.

Dlaczego fundusz akcji stracił 50%

Trudno aby mogło być inaczej. Fundusz akcji w statucie obiecał inwestorom, że zawsze będzie kupował akcje. Niezależnie od tego czy giełdy zarabiają czy też tracą. Obiecał to i tylko to. I zarządzający funduszem nie może inwestować inaczej.

Jeżeli taki model inwestowania nie odpowiadał inwestorowi można było wybrać fundusz obligacji (który z kolei nigdy nie może kupować akcji). Tu także zastanawia mnie dlaczego w roku 2007 gdy na rynku akcji można było świetnie zarabiać inwestujący w funduszach obligacji nie zarzucali zarządzającym, że zarabiają kilka zamiast kilkudziesięciu procent? Dlaczego nikt nie krytykował zarządzających funduszem obligacji, że w czasie wzrostów na giełdzie nie kupował akcji? Co więcej – inwestorzy, którzy wtedy mieli fundusz obligacji często widząc zyski w funduszu akcji … zmieniali fundusz. Czyli świadomie zmieniali sposób inwestowania.

I zaskakująco … gdy fundusz akcji tracił oczekiwali niemożliwego – czyli tego, że ktoś w ich imieniu ponownie zakupi obligacje. I znów – prawdopodobnie ktoś zapomniał wyjaśnić inwestorom co oznacza ‚fundusz akcji’. I niestety ponownie – mamy do czynienia z błędem zaniechania. Zaniechania w chęci zrozumienia w co zainwestowane zostały nasze oszczędności.

Czy inwestor musiał stracić 50%? Nie musiał.

Fundusz Arka Akcji to (podobnie jak większość funduszy) fundusz otwarty. Czyli taki, który można kupić i sprzedać każdego dnia.

Gdy inwestor dokładnie wiedział (nieważne czy tą wiedzę przekazał doradca finansowy, czy też uzyskał ją samodzielnie) co oznacza sformułowanie ‚fundusz akcji’ i jakie to ma w praktyce znaczenie dla zainwestowanych pieniędzy to w roku 2008, podczas gdy na giełdach trwały spadki było co najmniej 250 dni roboczych, w których można było ten fundusz sprzedać. Ze znacznie mniejszą stratą niż 50% i przykładowo zmienić fundusz akcji na fundusz obligacji.

Gdy inwestor nie wiedział jak działa fundusz akcji – to (to moje prywatne zdanie) nie powinien inwestować tam własnych oszczędności. Przed inwestycją warto dokładnie wiedzieć w co inwestujemy. Te kilka godzin czasu naprawdę należy się naszym oszczędnościom.

Po 2008 roku każdy jest mądry aby mówić o aktywnym zarządzaniu…

Zgadzam się. Wiele firm, które mówiły w 2007 aby inwestować długoterminowo i nie interesować się inwestycją dziś mówi inaczej i zachęca do aktywnego zarządzania 🙂

Ja już w roku 2006 prowadziłem pierwsze spotkania gdzie pokazywałem filozofię aktywnego inwestowania.

A w moim wywiadzie wideo z września 2007 roku (dostępny m.in. w telewizji Infor.TV) – czyli przed spadkami na giełdzie pokazywałem, że funduszami należy zarządzać. Kto wtedy posłuchał moich rad jego pieniądze są mu za to wdzięczne. Ale … wymagało to chęci do poszukiwania wiedzy i chęci do tego aby zrozumieć czym są fundusze inwestycyjne.

Inwestowanie na rynku funduszy nie jest skomplikowane. Ale nie jest też trywialne. Wystarczą dwa elementy: chęć do zdobycia wiedzy i odrobina (choćby te 15-30 minut w miesiącu) czasu na to aby mieć inwestycje pod własną kontrolą.

UDOSTĘPNIJ

64 KOMENTARZE

  1. Pierwszy komentarz do tekstu na wykopie 🙂 Cytuje:

    Fundusze inwestycyjne nie umieją zarządzać pieniędzmi, jednak brak skuteczności w ich pomnażaniu nie przeszkadza im pobierać srogich opłat za swoją kiepską działalność. Tak, są złodziejami nie gorszymi niż ZUS.

    • I o tym dokładnie piszę w artykule. Inwestorzy, którzy nieco nieświadomie stracili pieniądze wpłacają (nie inwestując) do funduszu często nie chcą nawet zrozumieć, że niestety straty to nie wina funduszu tylko błąd zaniechania w poszukiwaniu wiedzy o tym czym jest fundusz, i niestety – bezgranicznej wiary w reklamę lub obietnice doradcy, że wystarczy wpłacić i będą zyski.

      Straty są smutne – i niestety wielu inwestorów dało się oczarować magii reklamy, szczególnie w 2007 roku. Ale … trzeba umieć przyznać się do błędu. I chociaż (trochę późno, gdyż po fakcie) zobaczyć gdzie popełniło się błąd. Tego typu komentarze pokazują całkiem ludzkie podejście – wolę nie wiedzieć jak działają fundusze – wtedy mogę mieć na kogo zrzucać winę za własne porażki inwestycyjne. Proste, na pewno bardzo wygodne i być może dające lepsze samopoczucie.

      W mojej ocenie lepiej jednak odważyć się dokładnie przeczytać artykuł, obejrzeć nagranie o tym jak działa fundusz akcji, dlaczego taki fundusz musi tracić gdy traci giełda, i dlaczego to inwestor musi samodzielnie reagować na sytuację rynkową jeżeli nie godzi się na duże straty.

      Następnie przyznać się do popełnionych błędów zaniechania i zamiast rzucać inwestycję – zacząć od dziś po prostu bardziej świadomie inwestować. A nie po prostu wpłacać.

      Bez kursu sportowej jazdy samochodem zabawa na torze wyścigowym nie będzie rozsądna. Bez kilku praktyki jazdy na nartach – trudno rzucać się na czarne trasy. To potrafimy zrozumieć. Ba – za tę wiedzę potrafimy czasem sporo zapłacić. A gdy chodzi o nasze oszczędności … motywacji do zdobywania wiedzy brak. W inwestowaniu największym kosztem jest najczęściej … oszczędność na wiedzy.

      • Panie Remigiuszu,

        Niezwykle szanuję Pana wiedzę i zaangażowanie.

        Niemniej:
        1) 75% funduszy zarządzanych aktywnie przegrywa z pasywnymi ETF.
        2) Zarządzającymi polskimi fundami średnio rzecz biorąc pobierają wyższe prowizje za zarządzanie niż ich koledzy w USA, czy Europie Zachodnie, a lepszych wyników nie osiągają.
        Tak jak napisałem na początku niezwykle doceniam Pańską pracę, ale wydaje mi się, że powinien Pan dedykować wpis na swoim blogu do:

        a) wyników bazowej, podstawoej strategii opiekun inwestora od momentu uruchomienia portalu vs lokata i vs WIG20TR

        Mój prywatny wniosek jest taki, że nawet Pańska ogromna wiedza nie starcza, aby zarabiać na takim rynku jaki mieliśmy w ciągu ostatnich kilku lat w Polsce. Zwyczajnie na polskim rynku zabrakło wyraźnego trendu. Stosowaliśmy grę z trendem, a za ostatnie lata w Polsce takiego nie było. Zabrakło trendu, jakbyś byli w Niemczech, czy USA mielibyśmy diametralnie inne humory. Taki urok gry z trendem, przegapisz trend, nie będzie silnego trendu są słabe wyniki.

  2. Ale żeby przez tyle czasu nie wychwycić że fundusz traci ? Ktoś faktycznie myślał że to zarządzający funduszem będą za niego zarabiać i dopasowywać działania do sytuacji na rynku. Przed możliwością kupienia funduszy powinien być chyba test ze zrozumienia czym jest fundusz…..

    • Z moich rozmów z inwestorami oraz z e-mail, które otrzymuję jestem przekonany, że nie jest to wyjątkowy przypadek. Ba – raczej określę to w ten sposób, że (niestety) większość osób, które ‚zainwestowały’ w końcówce 2007 roku sprzedało fundusze z bardzo dużą stratą lub biernie trzymają je licząc na to, że kiedyś w końcu.

      I w tej grupie mamy dwa typy inwestorów:
      1) to osoby, które (czasem z uwagi bardzo duże straty) nie będą chciały zrozumieć gdzie i kto popełnił błąd – tak jak pisałem trudno jest się przyznać do błędów z przeszłości
      2) osoby, które potrafią zdobyć się na odwagę – i (niestety) po fakcie zapoznać się z podstawami rynku funduszy i zrozumieć skąd takie a nie inne straty w funduszach akcji. Z ponad 2000 uczestników moich szkoleń około 10% gdy przedstawiało się na wstępnie szkolenia dokładnie to mówiło. Byli to inwestorzy /po przejściach/. I były też osoby, które na funduszach straciły milion zł – i zamiast szukać winnych gdzie indziej uznały, że warto wiedzieć jak to było naprawdę i jak nie popełniać tych błędów w przyszłości. I wcale nie zniechęciły się do inwestowania.

      • Nie zgadzam się z opinią, iż ci co inwestują nie znają się na funduszach, inwestuję, płacę, wymagam, natomiast doradca finansowy jeżeli nie posiada elementarnej wiedzy nie powinien doradzać, jeżeli doradza źle ponosi on odpowiedzialność albo jego pracodawca. idąc tym tokiem myślowym jako pracownik nie powinnam wybierać OFE ponieważ inwestujący nie ponosi odpowiedzialności, taki fundusz należy zlikwidować w trybie pilnym. z poważaniem Halszka

        • Dzień dobry – nigdzie nia napisałem, że wszyscy inwestorzy nie znają się na inwestowaniu. Jedynie to, że wielu inwestorów kupuje fundusze inwestycyjne nie wiedząc jak one działają. Jest wielu inwestorów, którzy dokładnie to rozumieją i inwestują (zamiast wpłacać i liczyć na szczęście lub liczyć i wymagać).

          Czymś zupełnie innym jest: rozumieć jak działają fundusze i świadomie inwestować (i nigdy nie spotkałem się z informacją, aby osoby świadomie inwestujące miały problem z tym, że fundusz działa według statutu a nie według naszych wyimaginowanych oczekiwań) a czym innym: wpłacam, wymagam czegoś i nawet nie chcę zrozumieć jak i dlaczego taki fundusz działa.

          Zachęcam do zapoznania się z wiedzą praktyczną a nie potoczną. Najłatwiej jest nie wiedzieć, nie chcieć wiedzieć, oczekiwać niemożliwego – a gdy coś nie zadziała to narzekać. Inwestowanie to nie wpłacanie. I to wymaga zrozumienia podstaw.

          W salonie samochodowym nie oczekujemy, że w cenie samochodu otrzymamy kurs jazdy 🙂 Fundusze inwestycyjne kupuje inwestor – nie doradca.

          Można się nie zgadzać ze sposobem inwestowania funduszu akcyjnego – wtedy należy w taki fundusz nie inwestować i pozostać przy lokacie. Ponownie zachęcam do zapoznania się z tekstem, gdzie pokazuję dlaczego jako inwestor wiedzący jak działa rynek funduszy nie zgodziłbym się na to aby fundusz akcji miał prawo sprzedać akcje gdy te akcje tracą. Przed dalszymi komemtarzami polecam: zapoznać się z tym tekstem i dokładnie przeanalizować: : http://http://blog.opiekuninwestora.pl/nie-zgadzam-sie/

          W przypadku OFE – nie przesadzajmy – historia pokazuje, że OFE zarabiały po jakieś 8% średniorocznie. A to, że OFE ma obecnie określone narzucone limity inwestowania na rynku Akcji i muszą ich się trzymać – zgodnie z ustawą. Cóż – tak jest. I jedyny wpływ jaki na to mamy to zbadanie jak na ten temat patrzą poszczególne partie polityczne i zawsze możemy odpowiednio zagłosować (pamiętając, że jest to tylko jeden element polityki partii politycznych). Nie ma specjalnie sensu pisać, że OFE powinno się zamknąć. Bardzo dokładnie temat OFE / ZUS opisywałem w serii artykułów jakiś miesiąc temu. Skoro i tak wiadomo, że z ZUS i OFE niewiele otrzymamy – to szkoda czasu na narzekanie – trzeba po prostu brać się za budowę własnej dodatkowej emerytury. O tym, że na Państwo nie można tu specjalnie liczyć (co swoją drogą czysto matematycznie jest oczywiste w naszym systemie emerytalnym i to się na pewno nie zmieni) wiadomo od zawsze – już jako dziecko widząc stan zasobności portfela emerytów nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Można udawać, że się tego nie wiedziało – ale to nic nie zmieni w tym, że wiele osób za myślenie (poważne) o własnej przyszłości finansowej zabiera się bardzo późno – a czasem za późno – próbując sobie wewnętrznie wmówić, że wcześniej o tym problemie się nie wiedziało.

  3. Od paru lat stosuję strategię Opiekun Zysku w polisie AXA i przez ten czas tylko powiększają mi się straty.

    Aktualnie jestem 3 tysiące (jakieś 23%) do tyłu – brawo dla aktywnego zarządzania!

    • 1. Kwota 3.000 zł wskazuje, że posiada Pan polisę z niską (być może) minimalną składką miesięczną – wartość rachunku zmniejszana jest w pierwszych latach dość istotnie przez stały koszt (około 12 zł miesięcznie = ok 600 w ciągu 4 lat + 2,25% rocznie od aktywów) – to stanowi kolejne kilka procent wartości rachunku. Przy niskiej składce korzyści polisy zaczynają być widoczne (z uwagi na korzyść podatkową) po 6-7 latach (przy większych inwestycjach i niższych kosztach korzyść podatkowa pojawia się często krócej niż po 5 latach inwestowania)

      2. Sprawdza Pan wynik akurat w dniu po chwilowej korekcie na GPW idealnie po tym jak fundusze pokazały swoje wyceny z dołka (nagłe ok. 10% spadki). Chwilowe spadki rzędu 10% są całkowicie naturalne na giełdach –
      3. Wynik może zależeć od wersji polisy – jeżeli jest to Axa Premia z bardzo małą ilością funduszy wtedy zarządzanie faktycznie może mieć dużo słabsze wyniki

      4. Pytanie w którym momencie rozpoczął Pan korzystanie ze strategii i kiedy realizował zmiany (z jakim opóźnieniem po otrzymaniu informacji z portalu)

    • Portal to nie tylko gotowa strategia inwestowania. To także pomoc w lepszym korzystaniu z sygnałów strategii: http://blog.opiekuninwestora.pl/gotowa-strategia-to-nie-wszystko/

      5. Czy korzystał Pan z bezpłatnych spotkań organizowanych za każdym razem w dniu lub dzień po wygenerowaniu alarmu, gdzie osobiście przedstawiałem sytuację rynkową pokazując w jaki sposób postępować

      6. Czy wykorzystywał Pan dodatkowe możliwości jakie dają fundusze zagraniczne? W ostatnich kilku latach co najmniej dwa razy prowadziłem bezpłatnie ten fragment szkoleń i wykorzystania dodatkowych funkcji jakie daje abonament?

      7. Co miesiąc od prawie 2 lat prowadzę comiesięczne spotkania – z możliwością zadawania pytań pokazując różne możliwości wykorzystania dodatkowych funkcji portalu

      8. Od ponad 2 lat na http://edukacja.opiekuninwestora.pl przeprowadziłem ponad 50 internetowych spotkań, wiele razy omawiając różne (proste) strategie inwestowania.

      9. Cały czas mówimy o wiedzy, którą dla korzystających z portalu udostępniamy bezpłatnie

    • 10. W ostatnich 2 latach giełda w Warszawie straciła 20%, niektóre fundusze akcji polskich straciły ponad 30% – w porównaniu do całkiem biernego inwestowania wynik nie jest (nawet uwzględniając opłaty) gorszy od metody kup i trzymaj

      11. Mamy dostępną infolinię, adres pomocy pomoc@opiekuninwestora.pl – zawsze można zadać pytanie

      12. W inwestowaniu zawsze działa prosta zasada: każda dodatkowa wiedza to więcej zysków przy niewielkim ryzyku. Dużą część tej wiedzy udostępniamy bezpłatnie. I nawet w najprostszym abonamencie oferujemy dodatkowe powiadomienia – jak chociażby bardzo prosty Kroczący Stop Loss.

      W przypadku inwestycji systematycznych straty 20% są faktycznie procentowo spore – choć co najmniej 7-8% stanowią tu opłaty związane z produktem inwestycyjnym (przy składce np 200 zł kwota 12 zł miesięcznej opłaty to nieco ponad 2% wpłaty + ok 2,25% rocznego kosztu polisy), a co najmniej 10 ostatnia chwilowa korekta. Produkty przy niskich składkach o charakterze typowo systematycznym w pierwszych latach zawsze będą generować słabszy wynik – ale kumulowane oszczędności podatkowe w długim okresie i tak wygrywają z inwestycjami pozapolisowymi. Aby zyski były większa zachęcam do wykorzystywania dodatkowych możliwości, które daje portal. To nie jest trudne.

      • Co to za pocieszenie?

        Lepiej było to wrzucić na lokatę niż pakować w ten badziew.

        Podjąłem już decyzję o rezygnacji z usług portalu, dodatkowe koszty, a jaka korzyść? Minimalizacja strat? Śmiechu warte.

        • Powtórzę jeszcze raz – przez kilka lat można było wielokrotnie skierować do nas zapytanie – wyjaśnilibyśmy dokładnie to co napisałem poniżej.

          W przypadku produktu z niską składką (nie mnie oceniać czy to był dobry wybór – na rynku mamy wiele produktów inwestycyjnych) w przykładowo pierwszym roku koszty będą stanowić dobre 7-8% wartości składki – nie jest to więc wina funduszy.

          Jeżeli dodatkowo jest to produkt jak, w którym do wyboru mamy jedynie kilkanaście funduszy – wtedy naprawdę znacznie trudniej generować dobre wyniki inwestycyjne z powodu ograniczeń samego produktu.

          A wynik sprawdzany po dodatkowej chwilowej korekcie – jest zawsze nacechowany emocjonalnie. Mniejsze zaangażowanie w inwestycję będzie oznaczać nieco niższe wyniki. Dlatego od zawsze zachęcamy do korzystania z dodatkowych możliwości jakie daje portal. A w przypadku zmian sygnałów inwestowania – zawsze od kilku lat można brać udział w bezpłatnych dodatkowych spotkaniach – t tylko 60 minut – w sytuacji chwilowych istotnych zawirowań na rynkach.

          • Czy to aby na pewno „chwilowa korekta”?

            Założę się, że na odrobienie tych strat będę potrzebował jakichś 5 lat, czyli po prawie 10 latach wyjdę na zero – cudowna perspektywa!

            Przez cały czas przygody z „opiekunem” nie było ani miesiąca, kiedy nie byłbym pod kreską (saldo niższe niż wpłaty).

            Korzystanie z dodatkowych możliwości portalu powodowało tylko ciągłe generowanie ostrzeżeń, alarmów, skakanie z kwiatka na kwiatek, przerzucanie środków tam i z powrotem.

          • 0. Czy to aby na pewno ?chwilowa korekta??
            Odsyłam do jednego z ostatnich akapitów tego artykułu (wykres indeksu WIG).

            1. Założę się, że na odrobienie tych strat będę potrzebował jakichś 5 lat,

            Przy wpłatach systematycznych z każdym miesiącem opłaty w polisie stają się mniej istotne, a zarządzana jest większa kwota. Po takich korektach jakie mieliśmy ostatnio odrobienie 20% nie jest jakimś szczególnym wyczynem – i nie przewiduję tu czekania 10 lat.

            2. Przez cały czas przygody z ?opiekunem? nie było ani miesiąca, kiedy nie byłbym pod kreską (saldo niższe niż wpłaty).

            Jeżeli zaczął Pan korzystać z jakimś poziomem strat – to tym bardziej trudno oceniać strategię, szczególnie w krótkim okresie i bez wyłączenia kosztów produktu.

            3. Korzystanie z dodatkowych możliwości portalu powodowało tylko ciągłe generowanie ostrzeżeń, alarmów, skakanie z kwiatka na kwiatek, przerzucanie środków tam i z powrotem.

            – otrzymanie alarmu nie oznacza konieczności sprzedaży – tylko przyglądania się inwestycji i nie zawsze z funduszu się ‚wychodzi’
            – korzystanie z dodatkowych funkcji wymaga trochę więcej analizy rynku – można tę wiedzę zdobyć samodzielnie, można korzystać ze szkoleń – dokładnie omawiam te problemy, jak właśnie nie skakać między funduszami

            Inwestowanie na rynku funduszy jest proste. Ale nie jest trywialne.

        • Ja też mam polisę w AXA i jakoś nie mam tyle straty. A ta która jest wynika z tego że wcześniej stosowałem najgłupszą metodę czyli wpłaci zapomnij. W ostatnim czasie wiele odrobiłem. Niestety obecnie prawie wszystkie fundusze tracą i trzeba trochę więcej czasu poświęcić aby minimalizować straty. Ja codziennie sprawdzam jak się zachowują fundusze w moim portfelu. Mam ustawione progi alarmowe ale jak widzę że mój fundusz zbliża się do progu a mam na oku fundusz który jest z tzw okazji czy ma dobre oceny, to nie czekam tylko robię konwersje. Warto się przyglądać funduszom akcji zagranicznych. Jasne że jest duże ryzyko ale przy odrobinie wysiłku można ładnie odrobić straty.
          Ktoś powie że takie codzienne sprawdzanie jest męczące. Ale to tylko kilkanaście minut. Ile jest zbędnych czynności na które codziennie marnujemy więcej czasu ? A przecież to są moje pieniądze to chyba warto się trochę wysilić. Każdy by chciał żeby nic nie robić a pieniążki same się mnożyły. Takie rzeczy to tylko………

  4. „Fundusz akcji w statucie obiecał inwestorom, że zawsze będzie kupował akcje. Niezależnie od tego czy giełdy zarabiają czy też tracą. Obiecał to i tylko to. I zarządzający funduszem nie może inwestować inaczej.”
    Fundusze akcji podczas spadków NIE KUPUJĄ AKCJI – gdyby tak było, chętnie bym w taki fundusz wszedł. Fundusze podczas spadków sprzedają akcje, aby mieć z czego wypłacić inwestorom środki z tytułu dyspozycji odkupu jednostek uczestnictwa. Sprzedają je po niższych cenach niż kupiły i tym samym realizują stratę. Stąd spadki.

    • Większość inwestorów w czasie spadków nie sprzedaje funduszy – napływ środków zmniejsza się – ale fundusz mając nowe wpłaty inwestuje je w dużej części w akcje. Głównie w celu wykorzystania możliwości ich tańszego zakupu.

      Nie ma też żadnego problemu ze sprzedażą akcji. Inwestorzy wycofują się z funduszy akcji z reguły gdy giełdy już dużo straciły – i absolutnie (poza casem Idea Akcji z ub. roku) nie ma sytuacji ‚sprzedaży akcji z dużym dyskontem’.

      Jednym z istotnych elementów zarządzania funduszem jest zarządzanie płynnością – fundusz nie inwestuje 100% na rynku akcji, i odpowiednio dużą część aktywów musi inwestować w płynne spółki – aktywa funduszy akcji w stosunku do całej GPW nie są duże – i nie ma tu mowy o sytuacjach, w których fundusze z uwagi na masowe wypłaty generują spadki na giełdzie.

      Natomiast w drugą stronę mieliśmy takie przykłady – masowe wpłaty inwestorów liczone w mld pln w końcówce 2007 roku do funduszy MiŚ przedłużyły sztucznie hossę o dobry miesiąc – a zarządzający wiedząc o szykującej się silnej korekcie musieli kupować akcje – co znowu mocno windowało wyceny spółek.

    • Proszę na fundusz akcji w czasie spadków spojrzeć od strony producenta. Inwestorzy chętnie kupują fundusze, które pokazały duży zysk. Widząc, że mamy korektę od czysto marketingowej strony funduszowi opłacać się będzie zwiększać zaangażowanie w akcje – po to aby od dołka (który i tak musi nastąpić) fundusz miał większy udział w rynku akcji i w czasie wzrostów mógł pokazać lepsze wyniki od ‚ostrożnych funduszy’. Nie mówię, że tak to jest realizowane w funduszach – ale pokazuję tylko, że fundusz akcji nie ma jakiegoś silnego interesu aby w momencie gdy zarządzający ma przesłanki sądzić, że korekta nie będzie długotrwała aby zwiększać udział akcji w portfelu w ramach dostępnych widełek.

      Tak więc nie ma opisanego przez Pana problemu w praktyce. Zapewniam, że jeżeli w okresie spadków wartość umorzeń w funduszu w danym okresie będzie niższa niż wartość nabyć to fundusz będzie z reguły dokupował akcje posiadanych w portfelu spółek. Chyba, że będziemy w trakcie już długotrwałej bessy – i na pewno takich decyzji nie podejmie przy spadkach kilkunastoprocentowych – przy których dużo wcześniej można wycofać się z rynku akcji dzięki np. alarmom Kroczącego Stop Loss.

      • Sądzę, że z postępowaniem bessy inwestorzy reagują wycofywaniem się z funduszy akcji i kupowaniem jednostek funduszy bezpieczniejszych. Stąd saldo wpłat do funduszy akcji jest wówczas ujemne. Fundusze muszą więc raczej pozbywać się akcji niż je kupować, co oznacza, że sprzedają je najczęściej ze stratą.
        Moim zdaniem to reakcje uczestników funduszy determinują zachowanie się zarządzających – jeśli większość uczestników chce wyjść z funduszy akcji, to fundusze te muszą sprzedawać akcje, aby mieć z czego wypłacić pieniądze uczestnikom. oczywiście każdy fundusz dysponuje pewną ilością wolnych środków, jednak najczęściej wobec zwiększenia salda wypłat okazuje się ona niewystarczająca.

  5. otóż drogi PAnie tak zdecydowanie fundusze inwestycyjne to złodzieje cuczych oszczędności, i na nic nie zdadzą sie wypisywane przez PAna tłumaczenia niefrasobliwością brakiem wiedzy, jeżeli fundusz w którym ulokowałem przy wzaroście indeksów ISE 100 o 7000 punktów zwiększa cenę jednostki o 2,5 złotych a przy spadku o 3000 punktów redukuje cenę jednostki równiez o 2,5 złotych to jak inaczej to nmazwać jak nie złodziejstwem, może PAn sobie tu wypisywać co chce mam w funduszu jednostki od 7 lat i widzę ewidentnie szachrajstwa na kazdym kroku

    • W przypadku funduszy zagranicznych wymagana jest podstawowa wiedza o ich zasadach działania. Zmiana indeksu giełdowego to jedno. I często (i tak prawdopodobnie było w Pana przypadku), osoba, która polecała fundusz akcji Tureckich zapominała powiedzieć o tym, że na jego wynik nie wpływa wyłącznie giełda ale także ryzyko walutowe (lub gdy rozumiemy to ryzyko, wtedy można przekuć je na korzyść). I nie jest to ryzyko do USD czy EUR jak się to potocznie odbiera. Zarządzający funduszem robi to co ma robić: kupuje akcje na giełdzie w Turcji. I na to nakłada się ryzyko/korzyść walutowa – i pojawia się wynik w PLN.

      Nie polecam inwestowania na rynkach zagranicznych jeżeli nie rozumiemy jak działają fundusze rynków zagranicznych.

      Podany przez Pana przykład nie ma w sobie nic dziwnego jest czymś absolutnie normalnym dla funduszu akcji zagranicznych. Trzeba tylko chcieć to zrozumieć. Jeżeli wycieczka za 1000 EUR kosztowała kilka miesięcy temu 4000 zł a dziś 4400 to nie oznacza, że biuro podróży oszukało nas na 400 zł:)

      Fundusz zarabia swoją stałą opłatę za zarządzanie wliczoną w cenę jednostki. I naprawdę nie ma interesu (ani możliwości) aby próbować kasować zyski poprzez jakieś manipulacje.

      Wielu inwestorów, którzy tracą inwestując (a racze po prostu wpłacając) pieniądze do funduszu szuka winnych gdzie indziej – najłatwiej w funduszu, zarzucając, że fundusz gdzieś oszukuje. Od 20 lat funduszy w Polsce nie pamiętam, aby którykolwiek z (obecnie ponad 500) krajowych funduszy otrzymał jakieś formalne zarzuty, że ‚zabiera’ inwestorom pieniądze.

      Zapewniam, że te obliczenia zysku, oraz wartości portfela wyliczane są zgodnie z zasadami, nadzorem KNF oraz rewidowane przez audytorów w formie dokumentów np. rocznego sprawozdania gdzie może Pan zobaczyć każdą pojedynczą akcję którą na koniec roku posiadał fundusz, każdą kwotę opłat, wraz z ich wyliczeniem – pełna przejrzystość. Te dokumenty są jawne i dostępne na stronach funduszy. Warto przejrzeć przed ferowaniem wyroków.

  6. ARKA BZWBK Złodziejaszki i oszuści mija 6 lat i mam stratę
    Reklamowaliście i namawialiście na wysokie zyski i szerokie horyzonty potrojenia wkładu zainwestowanego w wasze produkty.I CO TERAZ Z WASZYMI OBIETNICAMI I REKLAMAMI I
    DORADCAMI .Słuchajcie oszuści dla własnej kieszeni-WZYWAM WAS DO ODDANIA MOICH I KOPALNI PIENIĘDZY KTÓRE PODSTĘPEM UKRADLIŚCIE.

    (…)

    • Proszę przed tego typu komentarzami obejrzeć nagranie i zauważyć, że niestety został Pan wprowadzony w błąd – i zainwestował Pan pieniądze wyłącznie w oparciu o obietnice. Podejrzewam, że nie zapoznał się Pan ze statutem funduszu, a to, że sprzedawcy nie wyjaśnili jak działa taki fundusz akcji- nie zwalnia inwestora z odpowiedzialności za własne decyzje. Fundusz akcji musi zawsze inwestować w akcje – i to powinien wiedzieć inwestor kupując fundusz. Obietnice 3 krotnych zysków na pewno brzmiały doskonale – ale – niestety tak nie działają fundusze inwestycyjne. Trzeba nimi zarządzać aby zarabiać.

      Nie tylko w Polsce mamy sytuację, że w momencie gdy inwestor traci najwygodniej zrzucić winę an fundusz lub na sprzedawcę funduszu zamiast spojrzeć w przeszłość i zastanowić się, czy to przypadkiem ja sam jako inwestor nie popełniłem błędu zaniechania zdobycia wiedzy o tym w co inwestuję własne pieniądze. Tym bardziej jeżeli są to większe pieniądze.

      Zapewniam – starty w Pana przypadku nie są winą funduszu. Robił on dokładnie to co Panu obiecał w statucie. Zawsze inwestował w akcje. W 2008 roku gdy najwięcej tracił wystarczyło sprzedać ten fundusz i kupić fundusz obligacji. Trzeba tylko było o tym wiedzieć.

      Czy ktoś o tym wtedy mówił? Tak – w wywiadzie z września 2007 ostrzegałem, że funduszami trzeba zarządzać. Wielu inwestorów wolało wierzyć w bajki sprzedażowe. A fundusze to nie lokata. Proszę na spokojnie obejrzeć nagranie (to tylko 5 minut) i potem spojrzeć wstecz.

      I jeżeli formułować zarzuty to np. do sprzedawców, którzy nie wyjaśnili tego jak działa fundusz. Niestety kupując fundusz potwierdził Pan zapoznanie się ze statutem i jego zrozumienie. A tego mam wrażenie zabrakło.

  7. Zbieram wiedzę o funduszach i trafiłem na ten portal.
    Czytając portal i dyskusję odniosłem wrażenie, że Remigiusz Stanisławek nigdy się nie myli i zawsze wszystko wie lepiej. Po czasie. Zwalanie winy na klienta i jego niewiedzę dziwnie brzmi w tym kontekście. To trochę tak, jakbym idąc do szewca musiał najpierw nauczyć się szewstwa w stopniu wyższym niż sam szewc i następnie patrzeć nieustająco na ręce szewcowi kiedy mi te buty naprawia, by móc mu je zabrać, kiedy naszym zdaniem naprawia źle. To przecież absurdalne. Tak absurdalne, jak naliczanie sobie prowizji przez zarządzających niezależnie od zysku, jaki wypracowali.

    Czy jest jakiś fundusz, który pobiera prowizję od wypracowanego zysku?

    Ogólnie portal ten przypomina mi książki pod tytułem 100 sposobów na zarabianie pieniędzy. Zawsze myślałem, że gdyby choć jeden z nich był dobry, to autor nie musiałby pisać poradników. Tak samo jest z Panem. Gdyby Pan rzeczywiście potrafił inwestować w fundusze, to by Pan przecież sam inwestował i zarabiał krocie, a nie żył (pewnie kiepsko) z pouczania innych jak mają to robić.
    Dziwne, ze ludzie nie rozumieją takich prostych rzeczy.

    • Dziękuję za – dość zaskakujący komentarz. Z moich obserwacji wynika, że niestety wiele osób, które wpłacają do funduszy swoje oszczędności nie wie tak naprawdę jak inwestuje fundusz. I tak jak napisałem w artykule – nieświadomie traci – zakładając, że fundusz będzie robił to czego nie może.

      Nie ma co walczyć z faktami – ja wyłącznie informuję, że fundusz akcji w swoim statucie obiecuje, że będzie zawsze inwestował w akcje. Także gdy te akcje będą tracić. Można nie chcieć tego przeczytać i wierzyć, że fundusz będzie działał inaczej – ale efekt tego będzie taki, że będziemy mogli co najwyżej narzekać (to taka narodowa tradycja) nie chcąc przyjąć do wiadomości, że po prostu się mylimy.

      W tym przypadku zapewniam – jestem nieomylny 🙂 Jeżeli statu wymusza na funduszu określone działanie – zapewniam – zarządzający funduszem nie może inwestować inaczej 🙂

    • Pisze Pan „To przecież absurdalne. Tak absurdalne, jak naliczanie sobie prowizji przez zarządzających niezależnie od zysku, jaki wypracowali.”

      To nie jest absurdalne. Choć może się takim wydawać – jeżeli inwestor nie wie jak działa fundusz. Fundusz akcji pobiera opłatę za zarządzanie za to, że zawsze inwestuje w akcje. Inwestor musi być świadomy co to oznacza w praktyce. Dlatego staram się od la to uświadamiać inwestorom – niestety wielu nie miało okazji tego przeczytać (a w okienku bankowym nie zawsze można było liczyć na rzetelną informację – stąd wiele strat wśród prywatnych inwestorów). We wrześniu 2007 mówiłem o tym w wywiadzie wideo – uczyłem o tym już w 2004 roku. To nie jest wielkie odkrycie.

      Czy jadąc z Poznania do Warszawy osobowym autobusem PKS może mieć Pan pretensje do kierowcy, że jedzie przez 6 godzin, podczas gdy Intercity tylko 3 a samolotem trasę tę pokonamy w 50 minut? Nie – ponieważ wiemy (z życiowego doświadczenia) że przewoźnik PKS dokładnie według rozkładu jazdy oferuje nam przejazd w takim a nie innym czasie. Więc nie oczekujemy od kierowcy że dowiezie nas do Warszawy w godzinę. Co więcej – nie będziemy mieć nic przeciwko temu, aby kierowca za jazdę dokładnie z rozkładem jazdy otrzymał premię …

      Dokładnie ta sama sytuacja jest w funduszu. Fundusz mówi wprost jak będzie inwestował. I to zadaniem inwestora jest o tym wiedzieć. Lub chociaż chcieć wiedzieć. I jeżeli fundusz zaczyna tracić – wtedy zmienić go na inny (np. niskiego ryzyka).

    • Przykład szewca też jest nie do końca trafiony. Inwestując w fundusz nie musi Pan mieć bardzo dużej wiedzy. Wystarczy najprostsza – dająca się opisać jednym zdaniem: fundusz akcji zawsze inwestuje w akcje i gdy giełda traci to fundusz też musi tracić. Oczekiwać czegoś innego od funduszu to tak, jakby od szewca w cenie usługi naprawy podeszwy w cenie 20 zł oczekiwać, że przez kolejne dwa lata codziennie o 7 rano szewc podjeżdża do mnie do domu i czyści mi wszystkie pary obuwia, które mam w domu. Absurdalne? Tak – ponieważ wiemy (z życiowego doświadczenia) co oferuje szewc. I jeżeli zrozumiemy co oferuje fundusz w zamian za swoją opłatę – wtedy nie będzie to zaskakujące 🙂

    • Pisze Pan: Czy jest jakiś fundusz, który pobiera prowizję od wypracowanego zysku?

      To jeden z chwytów marketingowych funduszy. Są takie 🙂

      Przykładowo – fundusz Eurogeddon. To fundusz, który pobiera stałą opłatę w wysokości … 0%. I opłatę od zysku w wysokości 25% wypracowanego zysku. Brzmi doskonale?
      Tak – i podejrzewam, że taka informacja może uśpić uwagę inwestorów. Inwestor (nie mający żadnej wiedzy o funduszach inwestycyjnych) uzna, że skoro fundusz pobiera opłatę tylko wtedy gdy zarabia – to będzie tak inwestował aby zawsze zarabiać. I tu inwestor popełnia błąd – ponieważ jest to tylko jego ‚prywatne założenie’. WYstarczy sprawdzić statut funduszu aby przeczytać, że fundusz inwestuje tak aby zarabiać gdy giełdy tracą. Ale gdy giełdy będą zarabiać to fundusz będzie tracić…

      Inwestor przyjął, że na zdrowy rozsądek powinno być tak, że fundusz będzie próbował zawsze zarabiać. Nie przeczytał statutu. A potem – fundusz traci robiąc dokładnie to co obiecał inwestorom (i nie można tu winić zarządzającego – musi robić to co nakazuje mu statut). Jeżeli inwestor nie widzi, że rynki finansowe zarabiają – i nie wie, że fundusz można (w takim przypadku wręcz trzeba) zmienić na inny to inwestor będzie tracić. Fundusz nie zarobi – bo nie ma zysku :). A inwestor – jak zwykle będzie mógł ponarzekać, że fundusz robi co innego niż się inwestorowi wydawało…

      Karta tego funduszu – z informacją o braku opłat i tylko opłacie od zysku znajdzie Pan tutaj:
      http://www.opera.pl/gfx/opera/files/fundusze/opera_sfio/2012/eurogeddon_karta_marzec_2012_start.pdf

      Przypomnę – fundusz ten od początku swojej działalności stracił ponad 60%. I nie jest to wina zarządzającego (choć pewnie wielu tak myśli). Tak samo jak nie jest winą kierowcy PKS, że nie może jechać szybciej niż pozwala mu na to rozkład jazdy.

      A artykuł, w którym opisywałem ten fundusz tutaj:
      http://blog.opiekuninwestora.pl/eurogeddon/ oraz tutaj http://blog.opiekuninwestora.pl/eurogeddon-cd/

    • Ostatnia część komentarza jest dość zaskakująca 🙂

      „Ogólnie portal ten przypomina mi książki pod tytułem 100 sposobów na zarabianie pieniędzy.” To akurat prawda – na szkoleniach stacjonarnych pokazuję wiele technik inwestowania: http://www.funduszetonielokata.pl. To raczej można potraktować jako komplement.

      „Zawsze myślałem, że gdyby choć jeden z nich był dobry, to autor nie musiałby pisać poradników. Gdyby Pan rzeczywiście potrafił inwestować w fundusze, to by Pan przecież sam inwestował i zarabiał krocie”. W inwestowaniu działa prosta zasada: im większą kwotę inwestujemy tym większe (kwotowo) uzyskujemy zyski. Idąc podanym (zapewne zapożyczonym z forów dyskusyjnych) tropem myślenia – dobry mechanik samochodowy powinien zamknąć warsztat – po co ma pomagać innym skoro sam może naprawiać swój samochód. Pana firma (lub firma, w której Pan pracuje) powinna zaprzestać sprzedaży swoich wyrobów i produkować je tylko dla siebie… (a tym samym zwolnić załogę – będzie taniej).

      Zapraszam na moje szkolenia – wtedy będzie Pan mógł ocenić na ile wartościowa jest to wiedza – szkoleń przeprowadziłem ponad 220 w całym kraju.

      W moim przypadku – to co robię zawodowo jest moją pasją – pomagam (bezpłatnie) prowadząc wiele warsztatów na uczelniach. Cieszy mnie to, że tysiące osób udało się uchronić przed aferą, którą wykryłem: http://blog.opiekuninwestora.pl/kwartalne-zyski-historia-afery/.

      Część osób może tego nie rozumieć – ale można pracować z pasją i zmieniać świat. Od 2007 roku zmieniliśmy wiele w temacie postrzegania rynków finansowych. I to nie jest ostatnie słowo.

      Od lat jedynie pokazuję fakty – często (jak w tym przypadku) fakty niepopularne. Ale z faktami trudno się dyskutuje. 2+2 jest 4, choć w inwestowaniu każdy chciałby aby było to np. 15 🙂 Inwestowanie jest proste – ale nie jest trywialne. Jedynie lokata bankowa (Zwykła) pozwala na to aby wpłacić pieniądze, nic nie rozumieć na temat rynków finansowych i zarabiać (co prawda ledwie tyle co inflacja). Każdy inny sposób inwestowania własnych oszczędności wymaga choćby podstawowej wiedzy. Tak samo jak w większości dziedzin życia.

    • Szukając wiedzy – cieszę się, że trafił Pan na moje publikacje. Rozumiem – że czasem mogą być zaskakujące. Ale na tym właśnie polega zdobywanie wiedzy. Aby tę wiedzę chcieć przyjąć. Cenię to, że przeczytał Pan artykuł do końca – wiele osób w połowie uznaje, że to na pewno nie działa w ten sposób 🙂 I w przyszłości nadal popełnia te same błędy w inwestowaniu.

      Serdecznie zapraszam do zapisania się na kurs: na blogu w bocznej szpalcie (14 lekcji z inwestowania). Jest bezpłatny i w zabawny i przejrzysty sposób pokazuje o co tak naprawdę chodzi w przypadku funduszy inwestycyjnych. I dlaczego – rozumieją te podstawowe założenia mogę mówić, że bardzo cieszę, się, że fundusz akcji nie ma prawa nie mieć akcji w portfelu – wyjaśniam to w artykule: http://http://blog.opiekuninwestora.pl/nie-zgadzam-sie/

    • To wszystko brzmi bardzo przekonująco, faktycznie każdy wiedział że inwestycja jest związana z ryzykiem.
      Ja kupiłem sporo funduszy na początku 2007 roku. Działo się to na przestrzeni 2-3 tygodni i teraz zastanawia mnie jedno.
      Dlaczego jedne fundusze mają na dzień dzisiejszy dużą stratę, inne mają małą stratę, a jeszcze inne nawet zysk?
      Wyniki po 7 latach:
      BPH Akcji Dynamicznych Spółek -40%
      Metlife Akcji -46%
      Unikorona Akcji +6,6%
      Allianz Stabilnego Wzrostu -10%
      mBank Stabilny +26%
      Takie różnice w porównywalnych funduszach mogą świadczyć tylko o jednym: nieudolność w inwestowaniu w funduszach przynoszących duże straty. Inwestują wszyscy na tym samym rynku i błędna polityka inwestowania przynosi straty. No ale jak i tak muszę im płacić opłatę za pożal się Boże „inwestowanie” to dla nich żadna różnica czy idą w górę czy w dół.
      To jest tak jak bym zatrudnił malarza, który zobowiąże się że pomaluje mi pokój. Wynajmuję fachowca i jestem pewien że zrobi to profesjonalnie. Czy jak zrobi to nieprawidłowo, to ktoś mu zapłaci? Czy może pozwie do sądu?
      Nie przekonują mnie tłumaczenia, że był/jest kryzys. Inni potrafią mieć mniejszą stratę lub nawet niewielki ale zawsze zysk? Potrafią!

      • W długim okresie wyniki funduszy tej samej kategorii będą różne. To oczywiście wynika z jakości zarządzania. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Fundusze mają swoje lepsze i gorsze kwartały. I tego inwestorzy powinni być świadomi. Tak samo jak w praktycznie każdej branży – firmy potrafią mieć czasem lepsze czasem gorsze produkty. To kupujący (a w przypadku funduszy: inwestor) wybiera kiedy co kupuje (i kiedy w jakim funduszu inwestuje).

        Pomysł aby kupić fundusz na wiele lat jest pomysłem bardzo ryzykownym … doskonale pokazują to podane przez Pana przykłady. Dlatego od 2006 roku uczę, że funduszami trzeb zarządzać i zmieniać je w zależności od sytuacji.

        Co do płacenia opłaty za zarządzanie – nie mam tu żadnych problemów z płaceniem tej opłaty. Jeżeli jest to fundusz akcyjny – to musi inwestować w akcje. W mojej ocenie dla większości inwestujących w funduszach akcji próba wykonania eksperymentu – nakazującego inwestowanie na giełdzie co najmniej 60% pieniędzy w długim okresie przyniosłaby raczej słabsze wyniki niż funduszy akcji.
        Po to mamy do wyboru fundusze niskiego ryzyka, zagraniczne itd – aby nimi zarządzać. Pomagamy w tym jako http://www.opiekuninwestora.pl od lat.

        Wracając do rozbieżności wyników funduszy akcji w długim okresie – są one czysto teoretycznie oczywiste. Nawet najprostsza technika inwestowania polegająca na dokonaniu co kwartał zmiany funduszy akcji na inny, który uzyskuje lepsze wyniki – dałaby wynik wyraźnie lepszy niż większości funduszy.

        Porównanie do malarza jest tylko częściowo trafne. Ale jest to interesujący przykład – jeżeli zatrudni Pan malarza z reklamy w gazecie i każe pomalować 3 pokojowe mieszkanie + korytarz, kuchnię to … czy nie znając tej osoby wcześniej i bazując wyłącznie na reklamie zostawia Pan malarza na kilka dni i wraca aby ocenić wynik? Raczej nie – raczej sprawdzamy jak malarz pracuje – i jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z jednego pomieszczenia … szukamy innego. Tak samo w funduszach – trzeba patrzeć na wyniki i reagować.

        Malarz realizuje ten zakres prac, który zlecimy. Jeżeli każemy pomalować pokój na zielono – będzie pomalowany na zielono.
        W przypadku funduszy – to fundusz mówi w jaki sposób będzie inwestował. Czyli – przykładowo fundusz akcji mówi: będziemy inwestować tylko w akcje. Inwestor kupuje fundusz – i w czasie gdy giełda traci ma zupełnie nieuzasadnione pretensje to funduszu – choć przecież fundusz robi dokładnie to co obiecał.

        Nie przesadzajmy też z dużymi stratami – inwestor nie musi ponosić dużych strat. Można inwestować w fundusze o wysokim ryzyku z niskim ryzykiem. Wystarczy użyć najprostszego narzędzia: Kroczący Stop Loss: http://blog.opiekuninwestora.pl/kroczacy-stop-loss-fundusze/ Fundusze wyceniane są codziennie (zdecydowana większość) i inwestor może w każdym dniu złożyć dyspozycję zmiany funduszu na inny.
        Taka jest od zarania dziejów inwestowania historia funduszy i zasady inwestowania się nigdy nie zmieniły. Celem funduszu jest realizować podaną w statucie politykę inwestycyjną. Zadaniem inwestora jest świadomie korzystać z funduszy – czyli samodzielnie decydować o tym kiedy, które i ile funduszy mieć w portfelu, jak je monitorować i kiedy dokonywać zmian.

        Fundusze to nie lokata. Choć tak będą wmawiać w okienku bankowym. Fundusze – jak sama nazwa wskazuje – to inwestycja. A to wymaga zarządzania. Szczęśliwie nie jest to bardzo skomplikowane (ale nie jest trywialne). Każdy może się tego nauczyć. Nie oczekujemy, że można wpłacać gdzieś pieniądze, nie interesować się inwestycją i zarabiać więcej niż lokata bankowa bez żadnego ryzyka.

        • To co przeczytałem wprawiło mnie w zdumienie.
          Taka amway’owska retoryka działa na mnie jak płachta na byka.
          Po pierwsze: Nigdy nie zatrudniłbym malarza, którego musiałbym kontrolować. Zlecam mu zadanie, płacę za to i spotykamy się jak zadanie będzie wykonane i się rozliczamy. Zatrudnianie malarza z reklamy może być ryzykowne, więc najprawdopodobniej wziąłbym kogoś z polecenia. Tak czy inaczej czy zapłaciłby Pan malarzowi z góry, niezależnie od wyniku jego pracy?
          Po drugie: Fundusze inwestycyjne to rynek finansowy podlegający nadzorowi. To sfera zaufania publicznego. Inwestując tam moje pieniądze powinienem mieć pewność, że powierzam je profesjonalistom. Którzy na trudnym rynku zrobią wszystko, żeby przynajmniej zminimalizować straty. Jak pokazują podane przeze mnie przykłady, są patałachy którzy coś tak kupują i sprzedają, nie bacząc na wyniki, kupują byle co i jak leci byle kupić, bo i tak płacę im za „zarządzanie”, z tego mają kasę na swoje pensje i premie. Są też fundusze, które potrafią na tym samym rynku coś zarobić.
          Po trzecie: Jak chciałbym kontrolować swoje inwestycje, to nie kupowałbym funduszy tylko bezpośrednio akcje. Wtedy ślęczałbym całymi godzinami przed komputerem i kontrolowałbym co sprzedać a co kupić. Kupując fundusze zlecam to tym funduszom, żeby jak najbardziej efektywnie inwestowali moje pieniądze.
          Po czwarte: Fundusze akcyjne muszą inwestować w akcje. To prawda, ale mogą inwestować w akcje bardziej i mniej opłacalne. I za to im płacę. To jest właśnie zarządzanie. Jedni mogą, inni nie. Pokazałem to na przykładach.
          Po piąte: Pierwszy raz słyszę że inwestycje w fundusze są krótkoterminowe. W przypadku funduszy należy wpłacić i zapomnieć. Dopiero po kilku latach można zobaczyć co się dzieje.
          Pozdrawiam

      • Inwestowanie jest związane z ryzykiem. Ale to ryzyko można bardzo mocno ograniczać. Każda dodatkowa wiedza to większe zyski przy mniejszym ryzyku. Monitorowanie inwestycji – zmniejsza ryzyko. W mojej ocenie największym mitem inwestowania (a jednocześnie zdanie, które brzmi tak ‚przekonująco’, że wielu inwestorów w nie wierzy i w konsekwencji zarabia mniej niż to możliwe lub traci) jest zdanie:

        „Duże zyski w inwestowaniu wiążą się z dużym ryzykiem straty”.

        Moja definicja jest całkiem inna:
        Po pierwsze: „Oczekiwania dużych zysków przy braku wiedzy i zaangażowania w inwestycję – to duże ryzyko straty.”
        Po drugie: „Korzystanie z funduszy wyższego ryzyka (np. akcji, czy też akcji zagranicznych) nie oznacza dużego ryzyka. Jeżeli tylko to ryzyko rozumiemy, monitorujemy i reagujemy gdy tylko zaczyna występować”.

    • Szansa oczywiście jest. Może to nastąpić za rok, za 5 a może za 20 lat. Najgorszą rzeczą jaką może zrobić inwestor, który stracił inwestując w funduszu A jest czekać aż fundusz ‚wyjdzie na zero’. Funduszami trzeba zarządzać – choćby w najprostszy sposób. Wystarczy spojrzeć i porównać wyniki różnych funduszy akcji aby zobaczyć jak duże są między nimi różnice. Pozostawanie w funduszu tylko dlatego, że straciliśmy nie jest polecaną przeze mnie drogą. Lepiej wypłacić z niego pieniądze i inwestować w miejscach dających dostęp do wielu funduszy i wybierać te, które aktualnie uzyskują lepsze wyniki od innych.

      Tę samą odpowiedź mam dla inwestujących w funduszach np. PKO Akcji czy Pioneer Akcji Polskich. Fundusz http://www.opiekuninwestora.pl/pioneer_akcji_polskich,ni287.html w 10 lat zanotował … stratę 25%. To pokazuje, że reklamowy czas 10 lat inwestowania w funduszu akcji wcale nie musi dać zysku. W tym samym czasie UniKorona Akcji zarobił 96%. A inwestor, który choćby raz w roku zmieniałby fundusz akcji z jednego na drugi miałby wynik jeszcze lepszy.

      Fundusze to nie lokata. Zapraszam na podstawowy bezpłatny kurs tłumaczący jak działają fundusze: http://kurs.opiekuninwestora.pl i zachęcam aby brać sprawy w swoje ręce.

      W 2009 roku opublikowałem cykl artykułów pokazujących jak postąpić w sytuacji gdy straciliśmy w funduszach:
      http://blog.opiekuninwestora.pl/stracilem-w-funduszach-ponad-50-co-robic-cz1/

  8. Fundusz Rynku Nieruchomości PLARKA 000015 Banku BZWBK nieprofesjonalnie, źle zarządzany doprowadził do wysokich strat udziałowców tego Funduszu. Narzucone prowizje za obsługę Funduszu nie odzwierciedlały jakości zarządzania naszymi aktywami, a tylko prowadziły do wysokich zysków dla zarządzających Funduszem.
    Jak możliwe jest, aby po 10-ciu latach od jego powstania uzyskać minusową stopę zwrotu, skoro były dochody z wynajmowania pomieszczeń, a wykorzystanie lokali pod wynajem w/g wcześniejszych oświadczeń Funduszu zamykało się wielokrotnie ok. 90% obłożeniem?
    Zaznaczyć należy, że średnie ceny nieruchomości były cały czas wyższe niż ceny w okresie powstawania Funduszu. W Prospekcie emisyjnym Certyfikatów Inwestycyjnych Art. 4 – Fundusz planował po 3-cim roku istnienia coroczną wypłatę dochodu w wysokości nie niższej niż 3% wartości nominalnej certyfikatu. Skończyło się na przysłowiowej marchewce i zrobieniu dobrego wrażenia przy pozyskiwaniu udziałowców Funduszu, a na moje pismo do Arki BZWBK z dnia 21.05.2008 roku o nie informowaniu posiadaczy certyfikatów w tej sprawie – nie otrzymałem żadnej odpowiedzi mimo mojej interwencji.
    Wypłata dywidendy nastąpiła dopiero w lipcu 2012 roku w wysokości 11,37 zł. na certyfikat pomniejszonej o 19% podatek od wzbogacenia?!
    Wartość aktywów netto na certyfikat zastała wyceniona na dzień 31.12.2014 roku w wysokości 69.80 zł.
    Nieudolność zarządzania Funduszem i doprowadzenie po 10-ciu latach do pomniejszenia wpłaconych przez nas środków ma dla Banku pozostać bez konsekwencji strat, a tylko osiągnięciem zysków dla zarządzających Funduszem?
    Należałoby zadać pytanie, w jaki sposób była wyceniana kwartalna wartość księgowa certyfikatów jeżeli w tym przedziale czasu na rynku nieruchomości wielokrotnie nie było odzwierciedlenia tak dużych spadków cen i kto mógł na tym skorzystać?
    Powstaje następne pytanie, jaką kontrole sprawowała Komisja nadzoru Finansowego, skoro przez tyle lat trwał proceder niewłaściwego zarządzania Funduszem i systematycznego pomniejszania jego zasobów.
    Czujemy się oszukani inwestując w certyfikaty Funduszu.
    Wnioskujemy o powołanie Rzecznika Praw Konsumenta w sprawie złego zarządzania naszymi aktywami przez Fundusz Rynku Nieruchomości Arka BZWBK.

    • Fundusz ten wiele razy omawiałem na szkoleniach – jeszcze w czasie jego prosperity – pierwsze świetne wyniki. Wtedy nikt nie miał zastrzeżeń do jego działania.

      Proszę pamiętać – to fundusz zamknięty realizujący określoną strategię inwestowania, którą inwestorzy zaakceptowali wpłacając do tego funduszu pieniądze. Zakładała ona zakup nieruchomości (biurowce, był tam także kompleks mieszkań na wynajem), czerpania zysku z najmu – i na koniec trwania inwestycji sprzedaży posiadanego majątku na rynku. Ryzykiem był ten ostatni etap. Fundusz trafił na końcu swojej działalności na kryzys na rynku nieruchomości. A zgodnie ze statutem fundusz musi te nieruchomości sprzedać. Szczęśliwie dla inwestorów była możliwość prawna aby wydłużyć działanie funduszu – sprzedaż portfela nieruchomości w 5 tą rocznicę działalności skończyłaby się jeszcze gorszymi wynikami dla inwestorów. Trzeba wiedzieć, że na rynku nieruchomości kupujący wiedzą, kto sprzedaje… I po prostym rozpoznaniu bez trudu widzą, że jest to sprzedaż niejako wymuszona – fundusz nie ma wtedy wielkich możliwości negocjacyjnych.

      Wiele funduszy zamkniętych działających w modelu: wpłata i wypłata po kilku latach generowało straty. Znajdziemy też wiele tych, które zarobiły. Nie można oczekiwać od funduszu zamkniętego, szczególnie z tych o podwyższonym ryzyku gwarancji zysku – to nie lokata. Fundusz realizował swoją strategię – niestety ta edycja produktu trafiła w pechowy moment na rynku nieruchomości.

      Oczywiście warto sprawdzać i weryfikować działania funduszu – ale od strony czysto rynkowej sytuacja, w której FIZ kończy działalność ze stratą nie jest niczym nadzwyczajnym. Fundusze to inwestycja – i warto inwestycją zarządzać. A jeżeli już dobierać do portfela produkty bezobsługowe typu FIZ to po dokładnym sprawdzeniu modelu ich działania i zrozumieniu możliwych do wystąpienia ryzyk. Fundusz inwestycyjny zamknięty to nie lokata bankowa. Oferuje potencjalny znacznie większy zysk, ale przy określonym ryzyku, które akurat tu się ziściło.

      Poszukując produktów bezobsługowych z gwarancją kapitału – można inwestować w produkty strukrutyzowane. Ale też ze świadomością, że ich wyniki statystycznie w co czwartym przypadku zarabiają lepiej niż lokata bankowa. Czasem (co 10-ty) dają zarobić ponad 10% średniorocznie. Ale w najgorszym razie z reguły dają zwrot zainwestowanego kapitału (tu raport z roku 2011: http://blog.opiekuninwestora.pl/struktury-2011/).

      Fundusz Arka FIZ Nieruchomości nie gwarantował zwrotu kapitału. Gwarantował jedynie realizację swojej strategii. Na szkleniach pokazywałem często prospekt tego funduszu. Na stronie 9 dokładnie wyjaśniane są ryzyka związane z rynkiem nieruchomości, włączając w to „ryzyko niewywiązania się najemców z zawartych umów „, ryzyko wad prawnych nieruchomości czy nawet tak egzotyczne jak „ryzyko wywłaszczenia nieruchomości na cele publiczne -” itp. Fundusz wprost deklarował, że planowana likwidacja funduszu (początkowo 28.12.2012) a to wymaga aby do tego czasu sprzedać wszystkie posiadane nieruchomości.
      Ryzyko takiego założenia opisane było w statucie już na 6 stronie:

      ” Ze względu na rozwój sytuacji na rynku nieruchomo?ci, okres działalności Funduszu mo˝e zostaç skrócony maksymalnie o 2 lata albo przedłużony maksymalnie o 2 lata. Decyzja o skróceniu działalności Funduszu może zostać podjęta, gdy w ocenie Towarzystwa będzie istniało zagrożenie wystąpienia trendu spadkowego, który skutkowałby sprzedażą nieruchomości w pierwotnie zakładanym terminie likwidacji Funduszu, po zaniżonych cenach. Decyzja o skróceniu działalności Funduszu ze względu na okoliczności, o których mowa w zdaniu poprzednim, może zostać podjęta nie później niż na dziewięć miesięcy przed datą zakończenia działalności Funduszu w jego skróconym terminie.”

      W tym funduszu zrealizowały się niestety różne ryzyka – i fundusz kończy inwestycję ze stratą na dziś około 10% w stosunku do pierwotnej ceny z lipca 2004 roku. Czyli ostatecznie dla inwestorów, który rozpoczęli inwestycję na początku działalności funduszu nie wygenerował dużej straty (choć to pewnie niewielkie pocieszenie). Ale to także efekt korzystania z produktu, gdzie wpłacamy pieniądze i sami nimi nie zarządzamy. Czasem produkty zarobią, czasem stracą. W reklamie każdy będzie zachwalał swoje potencjalne świetne wyniki.

      Niezależnie od powyższego wywodu – gdzie w mojej ocenie efekt inwestycji to element wystąpienia ryzyka w modelu inwestowania proponowanym przez ten fundusz – wszelkie niezgodności trzeba jak najbardziej zgłaszać do rozpoznania. I w interesie organów nadzoru jest te sprawy wyjaśnić.

  9. Odradzam Arkę. Lipa nad lipami, a myślałem, że w pko mnie orżną. Miałem oddać komuś 8tys wiec poszedłem do banku bzwbk, za namową pani z okienka zgodziłem się na fundusz Arka bo może przy okazji będzie jakiś zysk, bezpiecznie wpłacałem przez 1,5 roku po 500zł co miesiąc, i co na koniec, nic nie zarobiłem i nie mam całych 8tys., straciłem tylko czas i paliwo na dojazdy do oddalonego o 20km banku. Więc wniosek, lepiej odkładać do „skarpety” niż powierzać oszczędności tym złodziejom. Dziękuję i dobranoc.

      • BREDNIE.
        nie da się zarządzać przez pierwsze 5 lat do czasu kiedy dostaniemy certyfikat wtedy jedyna formą zarządzenia jest LIKWIDACJA FUNDUSZU. BAJKI PAN OPOWIADA

        • @Medira.

          Są różne rozwiązania inwestycyjne. Tradycyjne fundusze inwestycyjne (a o takich w tym artykule piszę) pozwalają na zmiany między funduszami każdego dnia. Nie po 5 latach.

          Zapewne chodzi Panu o produkty strukturyzowane, które oferowane były i ciągle są oferowane w okienku bankowym. Zapewniam – nie da się w taki produkt zainwestować nie wiedząc, że jest to inwestycja na 5 lat. I faktycznie – czasem są to produkty na 6 miesięcy, czasem na rok a czasem na 5 lat.

          Czyli zgadzam się: są produkty, które nie umożliwiają dokonywania zmian między funduszami – i podejrzewam, że taki właśnie produkt Pan opisuje – używając sformułowania certyfikat. I tu zgoda. To inwestor podejmuje decyzję w co inwestuje. Jeżeli wybrał Pan produkt 5 letni, bez możliwości zarządzania to … trudno mieć pretensje do produktu, że nie pozwala na zarządzanie. Ale to, że ktoś posiada produkt nie dający możliwości zarządzania nie oznacza, że nie ma innych produktów.

          Produkty strukturyzowane, o których Pan pisze są jedną z możliwości inwestowania. To, że sam osobiście nigdy bym w nie nie zainwestował nie oznacza, że będę je krytykował. Są przypadki gdzie dla inwestora to może być bardzo dobre rozwiązanie. Produkty te mają bardzo przejrzystą ofertę. Na przykład: ‚produkt 5 letni inwestujący w ‚koszyk spółek’ – i jeżeli te spółki zarobią to inwestor otrzymuje jakąś część tego zysku, a jeżeli stracą to inwestor otrzymuje zwrot kapitału’. Jak dla mnie bardzo czysty i jasny układ.

          Oczywiście wiele blogów i forów internetowych powtarza ‚narzekanie’ na produktu strukturyzowane wyzywając je od złodziei, oszustów itp. To zwiększa liczbę czytelników – w Polsce lubimy narzekać. Ja stawiam na fakty – i często to co piszę jest niepopularne. Ale cóż – 2+2 jest 4 i nie będą opisywał, że na pewno jest to gwarantowana strata. Raczej zachęcam do zrozumienia jak działają produkty PRZED zainwestowaniem i podejmowania świadomych i rozsądnych decyzji finansowych. Zamiast słuchania bajek opowiadanych w punktach na rogu ulicy.

          A wracając do struktur – tu faktycznie nie ma możliwości wcześniejszej zmiany inwestycji – bo taka jej konstrukcja. Jak w innych dziedzinach życia – gdy podpiszemy abonament na telefon komórkowy na 2 lata i po 3 miesiącach chcemy przenieść się do inne firmy to … też nie możwmy wycofać się bez straty. Gdy kupimy samochód na raty i po 2 latach chcemy go zmienić też trzeba kredyt spłacić itp.

          Gdy wybieramy strukturę na 5 lat musimy rozumieć jak działa taki produkt i wiedzieć DLACZEGO producent nie może pozwalać na wcześniejszą zmianę. Wyjaśniałem to kilka lat temu:
          :: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-dziala-produkt-strukturyzowany/

          W 2011 roku przypominałem jakie są statystyczne wyniki tych produktów:
          :: http://blog.opiekuninwestora.pl/struktury-2011/ – wiedząc jak działa struktura nie może być inaczej. To rodzaj loterii, która rzadko kończy się zyskiem większym od lokaty.

          Struktury zakładają się o wiele różnych rzeczy – czasem dość egzotycznych:
          :: http://blog.opiekuninwestora.pl/o-co-zaklad/

          W bankach często tego nie tłumaczą – doskonale wiedzą, że wiele osób chce usłyszeć, że są możliwe łatwe zyski bez ryzyka. Dlaczego więc w procesie sprzedaży (w bankach trudno o inne podejście przy różnych planach sprzedażowych) miałyby edukować inwestora i sugerować, że to co oferują wcale nie jest najlepsze?

          Najczęstsze błędy inwestorów przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych opisałem tutaj: http://blog.opiekuninwestora.pl/spojrzmy-w-lustro-czyli-skad-sukces-parabankow-lub-nieprzemyslanych-inwestycji/

        • Być może pisząc ten komentarz patrzy Pan na wynik produktu inwestycyjnego (5 letniego) i widzi dużą stratę (kilkunastoprocentową). Dostaję wiele tego typu maili – wynika z nich wprost: prawie nikt nie wyjaśniał inwestorom w co inwestują, ani tym bardziej co pokazuje wynik produktu strukturyzowanego. Nieważne czy to struktura 2, 3 5-cio czy 15-letnia.

          Proszę przeczytać ten artykuł – powinien uspokoić Pana obawy co do końcowego wyniku – to co Pan widzi na wykresie nie ma nic wspólnego z Pana inwestycją…

          Szczegóły tutaj:
          http://blog.opiekuninwestora.pl/patrzysz-na-zly-wykres/

  10. Czytam tak te Pańskie wynurzenia na temat, że inwestorzy to są zawsze nieudacznicy a zarządzający to są fachowcy tylko czasem nie mają wpływu na to co się dzieje na giełdzie. Tylko dlacezgo jest tak, że za zarządzanie płacimy nawet jak tracimy jak np ja 30% przez 6 miesięcy!!!?? Zapłacić to powinienem wtedy jak są zyski i mam się czym podzielić. Ale gdy zarządzający ma wszystko gdzieś bo i tak dostanie swoje, to jaki on ma czynnik motywujący się pytam? Wygląda to z jego strony tak jak kiedyś w komunie. Czy sie stoi czy się leży itd. To sie kupy nie trzyma. Jak są spadki taki zarządzający z przyzwoitości nie powinien brać ani grosza. Jakbym ja poszedł do kogoś coś naprawić, coś co kosztuje 1000 zł, a po mojej naprawie to coś w wyniku mojej nieudolności starciło by na wartości 30% to czy klient nie dał by mi po ryju jak bym sobie zaśpiewał 150 zł za naprawę? Fundusze i giełda powinny zostać zdelegalizowane. Jest to bartdzo nieczysta finansowa gra, właściwą nazwą by była szulernia, zakłady bukmaherskie. Na tej grze wygrywaja tylko złodziej którzy nie muszą mieć wiedzy ale mają informację.

    • Cóż – mogę tylko zachęcić do przeczytania artykułu jeszcze raz. Odpowiedzi na pytania są bardzo proste – problem w tym, że inwestorzy nie chcą czytać dokumentów, nie chcą rozumieć jak działa inwestycja i często idąc do banku chcą usłyszeć „tu Pan wpłaci, nic Pan nie musi robić, nic Pan nie musi wiedzieć, trzeba tylko tu podpisać i będzie dobrze”. Pracownicy banków to wiedzą – więc w procesie sprzedaży inwestycji będą mówić to co Klient chce usłyszeć. Mają swoje plany sprzedażowe – dlaczego mieliby inwestorów zniechęcać do kupowania tego co mają na półce? Przecież są tam zatrudnieni i ich zadaniem jest oferować to co firma, w której pracują każe im oferować. Zniechęcanie do inwestycji byłoby działaniem na szkodę pracodawcy… Inwestowanie to nie lokata. I po prostu nie można wpłacać pieniędzy w coś tylko dlatego, że ktoś w okienku bankowym nam to zachwala… Zgniłych pomidorów w markecie nie pozwalamy sobie wcisnąć bo mamy podstawową wiedzę i od razu widzimy, że to chyba nie jest dobry produkt. A w finansach? Nie znamy się, i co gorsza – często nie chcemy się znać. I stąd niestety nieudane decyzje. I to nie jest wina produktów – co dokładnie wyjaśniam w artykule. Tylko błędnej ich interpretacji.

    • Ale po kolei:

      „Dlacezgo jest tak, że za zarządzanie płacimy nawet jak tracimy jak np ja 30% przez 6 miesięcy!!!??”
      Ponieważ zapewne kupił Pan fundusz akcji. A fundusz akcji, w swoim statucie (inwestorzy potwierdzają zapoznanie się ze statutem na dokumentach inwestycji) fundusz wyraźnie informuje, że np. będzie inwestował zawsze np. 70% w akcje. Inwestor powinien to zrozumieć, że niezależnie od tego czy akcje zarabiają czy tracą fundusz będzie robił tylko i dokładnie to co obiecał inwestorom. Czyli fundusz akcji musi kupować akcje, nawet gdy te tracą 50%! Taka jest zasada działania funduszu akcji. Od czasu gdy powstały pierwsze fundusze…

      Zapłacić to powinienem wtedy jak są zyski i mam się czym podzielić.
      Są takie fundusze, które inwestują aktywnie i obiecują zyski tylko gdy zarabiają. Ale … czasem też sporo tracą 🙂 Wtedy inwestor może się tylko cieszyć, że fundusz sam nie zarobił. Ale inwestor stracił… Więc patrzenie na to w ten sposób też nie ma sensu.

      Fundusze to inwestycja. A inwestycją trzeba zarządzać i przede wszystkim ją rozumieć.

      Czy sie stoi czy się leży
      Tu też nie mogę się zgodzić. FUndusz akcji będzie starał się uzyskać jak najlepszy wynik – ale inwestując zawsze w akcje. Jeżeli w roku 2015 fundusz akcji stracił np. 5% to zarządzającemu należy się wielka premia – bo giełda straciła więcej. Tak samo funduszowi akcji, który w roku 2008 stracił 40% też należy się premia. Bo giełda straciła 50%, a zarządzający musiał kupować akcje non stop, także gdy traciły – i mimo to uzyskał lepszy wynik niż wynik giełdy.

      A jak fundusz ma znacznie gorsze wyniki od średniej? Wtedy inwestor powinien to szybko zauważyć i zmienić fundusz.

      Spójrzmy na to z innej strony
      Równie dobrze można mieć pretensje do lokaty bankowej – dlaczego w czasie hossy na giełdzie bank nie inwestował tych pieniędzy w akcje, aby ludzie na lokacie zarobili więcej? Odpowiedź jest oczywista – ponieważ bank obiecał, że będzie niski zysk, z góry określony.

      Fundusz akcji – obiecuje, że będzie zawsze kupował akcje. A to inwestor musi już rozumieć co to oznacza. Że gdy giełda traci i fundusz musi kupować akcje, to fundusz musi tracić. Po to fundusze są wyceniane codziennie aby inwestor mógł w każdej chwili sprzedać fundusz, który traci. Wystarczy najprostsze narzędzie aby nawet nie musieć tego samodzielnie śledzić: http://blog.opiekuninwestora.pl/kroczacy-stop-loss-fundusze/

      Czy możemy mieć pretensje do kierowcy autobusu PKS Poznań – Warszawa, że podróż trwa tak długo skoro można samolotem przebyć tę trasę w 45 minut? Nie. Ponieważ kierowca PKS robi to co obiecał – jedzie zgodnie ze swoim rozkładem jazdy.

      To są podstawowe zasady inwestowania. Potrzebna jest choćby podstawowa wiedza. Największe błędy, które w kółko popełniają inwestorzy przy planowaniu własnych inwestycji opisałem kiedyś w tym artykule. Polecam ku przestrodze: http://blog.opiekuninwestora.pl/spojrzmy-w-lustro-czyli-skad-sukces-parabankow-lub-nieprzemyslanych-inwestycji/

      Fundusze to świetny sposób na inwestowanie. Ale – jak sama nazwa wskazuje – to inwestycja a nie lokata. http://blog.opiekuninwestora.pl/sekret/

      Zapłacić to powinienem wtedy jak są zyski i mam się czym podzielić.

      • Pozwolę sobie jednak na słowo komentarza, i nie chodzi tu o „złodziejstwo”, tylko o odpowiedzialność zarządzających funduszami za efekty finansowe. Powtarza Pan, że trzeba czytać statuty i inne dokumenty dotyczące funduszy, że cytuję:

        „…fundusz akcji, w swoim statucie (inwestorzy potwierdzają zapoznanie się ze statutem na dokumentach inwestycji) fundusz wyraźnie informuje, że np. będzie inwestował zawsze np. 70% w akcje. Inwestor powinien to zrozumieć, że niezależnie od tego czy akcje zarabiają czy tracą fundusz będzie robił tylko i dokładnie to co obiecał inwestorom. Czyli fundusz akcji musi kupować akcje, nawet gdy te tracą 50%!”

        Poniżej cytuję fragmenty dokumentów kilku wybranych funduszy. Jak z nich wynika, owszem – fundusz obiecuje inwestować w określony sposób (akcje, obligacje itp.), ale celem funduszu jest zawsze „wzrost wartości aktywów”, oczywiście bez gwarancji, że taki wzrost nastąpi.

        Jeśli więc działalność inwestycyjna funduszu nie prowadzi do osiągnięcia deklarowanego celu, to oznacza, że jest źle zarządzany, a osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje. Oczywiście moim prawem jest zmiana funduszu na inny, ale dobrze byłoby, gdybyśmy my (prywatni inwestorzy) mieli poczucie sprawiedliwości i widzieli, że osobom zarządzającym funduszem również zależy za naszym zysku, i że mają do tego stosowną motywację, choćby przez obniżanie prowizji za zarządzanie. Jednak nigdzie nie znalazłem informacji, że osoby zarządzające jakimkolwiek funduszem poniosły odpowiedzialność finansową za straty tego funduszu.

        Jeśli w swojej pracy nie realizuję wyznaczonych mi celów, to ponoszę konsekwencje. Dobrze byłoby, gdyby to samo dotyczyło zarządzających funduszami.

        Poniżej cytaty z dokumentów kilku funduszy:

        SUBFUNDUSZ INVESTOR ZRÓWNOWAŻONY
        „Artykuł 1. Cel inwestycyjny Subfunduszu Investor Zrównoważony.
        Celem inwestycyjnym Subfunduszu jest stabilny i długoterminowy wzrost wartości Aktywów Subfunduszu w wyniku wzrostu wartości lokat, realizowany poprzez ich aktywne lokowanie w papiery wartościowe zarówno związane z podwyższonym ryzykiem, jak i w papiery wartościowe o umiarkowanym poziomie ryzyka.
        Podwyższony stopień ryzyka inwestycji oznacza, że wartość Jednostek Uczestnictwa Subfunduszu może ulegać istotnym wahaniom w zależności od sytuacji rynkowej.
        Powierzone środki pieniężne są w zasadniczej części lokowane w akcje i w dłużne papiery wartościowe. Subfundusz nie gwarantuje osiągnięcia założonego celu.”

        BPH SUBFUNDUSZ AKCJI
        „Celem subfunduszu jest wzrost wartości jego aktywów w wyniku wzrostu wartości lokat, dokonywanych głównie w akcje spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Akcje i inne instrumenty udziałowe oraz instrumenty pochodne, dla których bazę stanowią akcje i indeksy giełdowe stanowią nie mniej niż 70% wartości aktywów netto subfunduszu.”

        SUBFUNDUSZ AKCJI MILLENIUM FIO
        „Cel Subfunduszu: Wzrost wartości aktywów w wyniku wzrostu wartości lokat.
        Polityka inwestycyjna Subfundusz lokuje do 100% aktywów w akcje, przy czym ich udział w portfelu nie będzie niższy niż 65%. Pozostałe środki Subfundusz lokuje w szczególności w dłużne papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa. Nie mniej niż 35% aktywów stanowią akcje spółek wchodzących w skład indeksu WIG20, łącznie z otwartymi pozycjami na kontraktach terminowych na ten indeks.”

        • Można próbować zaklinać rzeczywistość, ale jej nie zmienimy. Celem funduszu jest realizowanie polityki inwestycyjnej. Jeżeli fundusz obiecuje, że inwestuje w obligacje – to nie możemy oczekiwać, że w czasie hossy będzie kupował na giełdzie akcje. Jeżeli kupimy fundusz typu ‚short;, który obiecuje, że będzie zarabiał gdy giełda traci i tracił gdy giełda zarabia nie możemy oczekiwać, że przy wzrostach na giełdach będzie zyskiwał:)

          A zapis „celem funduszu jest zawsze „wzrost wartości aktywów”” pojawia się w każdym funduszu. Przecież fundusz nie może podać, że jego celem jest strata 🙂 I w odpowiednio długim okresie zdecydowana większość tych funduszy osiąga zysk. Czasem trzeba poczekać rok, czasem 5 a czasem 15. I cel jest zrealizowany 🙂

          Jedyne za co można rozliczać zarządzających to za wynik w porównaniu do benchmarku, który prawie każdy fundusz posiada. Taki benchmark (coś do czego porównuje się fundusz) jest pokazywany w karcie funduszu (z reguły 2-3 stronicowy dokument) – inwestor nie musi nawet czytać statutu aby zobaczyć jaki jest model inwestowania.

          I jeżeli fundusz akcji pokazuje, że jego benchmarkiem jest np. indeks WIG, i taki indeks w stracił np. 20% a fundusz stracił 18% to zarządzającemu należy się premia. To powinno być oczywiste. Może być tak, że np WIG stracił 20% a fundusz stracił w tym czasie 30%. Wtedy można ponarzekać na zarządzających – i na pewno premii nie dostaną. Ale to narzekanie inwestorowi nie pomoże. Stracił 30%. Wystarczyło, gdyby jednak inwestor monitorował wyniki takiego funduszu- i widząc, że zachowuje się znacznie gorzej od innych ‚ukarał’ go przenosząc pieniądze do innego funduszu akcji – który lepiej zachowuje się w danej sytuacji rynkowej. Nic prostszego nie da się zaproponować. Można albo inwestować albo biernie wpłacać licząc na szczęście A w inwestowaniu lepiej na szczęście nie liczyć.
          Chodzi przecież o własne pieniądze – i odrobina zaangażowania i wiedzy im się po prostu należy.

          Nie można oczekiwać odpowiedzialności finansowej zarządzających od wyników. To byłoby całkiem bez sensu. Jeżeli fundusz mówi, że będzie inwestował tylko w akcje – to nie można oczekiwać, że nie będzie dużych strat gdy akcje będą dużo tracić. Te spadki to nie jest wina zarządzającego. To rynki tracą a zarządzający funduszem robi to co obiecał inwestorom – kupuje za nich akcje! Dlaczego miałby być za to karany?

          Przez analogię: kierowca autobusu PKS ma rozkład jazdy. I obiecuje, że według tego rozkładu będzie jechał z Poznania do Warszawy. Nagle na autostradzie jest wypadek, droga zablokowana na dwie godziny. Autobus stoi w korku … i przyjeżdża do celu z 2 godzinnym opóźnieniem. Nie z winy kierowcy. Obiecał, że będzie jechał tą trasą, nie ma wpływu na to że droga jest zablokowana. I pytanie – czy po przyjeździe do Warszawy kierowcę należy zwolnić i kazać mu jeszcze zapłacić karę finansową za spóźnienie…

          Ja rozumiem, że każdy chciałby zarabiać bez ryzyka i nie poświęcać na to swojego czasu. O to jest trudno. Łatwiej w przypadku możliwości zainwestowania kwot ponad 200.000 zł – ale i tu trzeba dokładnie rozumieć w co inwestujemy – jest wiele ciekawych inwestycji niezależnych od rynków finansowych http://www.inwestycjejednorazowe.pl

  11. I jeszcze jedno. Czy ci co doradzaja w okienkach bankowych, albo dzwonią do nas na telefon , męczą nas, dosłownie molestują przekonując , że jak zainwestujemy w jakiś produkt to na pewno osiągniemy zysk, to czy ci ludożercy nie powinni siedzieć za oszustwo? Za nakłanianie do złego rozporzadzenia mieniem? Sa tak nachalni, tak prymitywnie kłamią. W ideabanku załatwili mnie jak tra lala. Teraz się śmieją, klepiąc sie po kieszeni z prowizją. Jak te miernoty moga spojrzec po dniu takiego nagabywania klientów w lustro?

    • Ostateczną decyzję o inwestycji podejmuje jednak Klient. Podpisując stosowne dokumenty. Jeżeli ktoś zainwestował, wpłacił pieniądze w coś czego nie rozumiał i nie złożył podpisów pod dokumentami bez trudu z takiej inwestycji się można wycofać.

      Czy kupimy na giełdzie samochód nie sprawdzając go – tak po prostu na słowo sprzedawcy? Czy kupimy wycieczkę na Malediwy za 560 zł? Chyba nie. A w inwestycjach? Nie wiem dlaczego tak wiele osób podpisuje w okienkach bankowych dokumenty nie rozumiejąc ich i co gorsza nie czytając. Co innego można odpowiedzieć na Pana komentarz? Nie wiem. W bankach są nastawieni na sprzedaż – i to chyba każdy powinien rozumieć. Na pewno brutalnie wykorzystują te błędy, które często przytaczam: http://blog.opiekuninwestora.pl/spojrzmy-w-lustro-czyli-skad-sukces-parabankow-lub-nieprzemyslanych-inwestycji/. Ale to w końcu sklep – i to trzeba rozumieć idąc do okienka bankowego. Trudno liczyć tam na rzetelną poradę, gdy ktoś musi oferować tylko to co ma na półce nie mogąc nawet zrobić porównania do innych rozwiązań inwestycyjnych.

      Pracownicy w bankach są odpowiednio szkoleni – przestrzegałem przed tym wielokrotnie. Tu opisałem ciekawy proceder, który występował w niektórych firmach na rogu ulicy. Czyta się jak książkę sensacyjną. To pokazuje z jednej strony jak są szkoleni pracownicy tych ‚firm doradczych’ ale też niestety z drugiej strony naiwność inwestorów, na których tego typu techniki świetnie działają. Lektura dostępna tutaj: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-oferowano/

      Ja mogę co najwyżej ostrzegać. A inwestorom polecam weryfikowanie informacji i korzystanie raczej z niezależnych doradców niż sieci typowo sprzedażowych.

  12. Mam pytanie dotyczące Pana sugestii ciągłego monitorowania funduszy i podejmowania stosownych decyzji o zmianie tych tracących na inne, znajdujące się aktualnie w lepszej kondycji. Każda taka zmiana (poza zmianą w obrębie funduszy parasolowych) wiąże się ze stratą na podatek od zysku. Jeśli fundusz przyniósł stratę, to ten podatek oczywiście będzie zerowy, ale skoro i tak jest na nim coraz mniej środków (bo wciąż traci), to można mówić tylko o minimalizowaniu strat. Jednak systematyczne przenoszenie się na fundusze, które więcej zarabiają, już wiąże się ze stratami na opodatkowanie zysku przy każdej zmianie funduszu. Bez specjalizowanych narzędzi informatycznych i źródeł danych dostępnych wyłącznie dla bankowców trudno jest także trafnie wybrać fundusz, który nas nie zawiedzie. Czy może Pan wskazać jakiś artykuł nt. metod optymalnego przechodzenia między funduszami?

    Przy okazji: wydaje mi się, że większość ludzi powierzając swoje finanse funduszom inwestycyjnym myśli, że fundusz to taka maszynka do pomnażania pieniędzy. W swoim rozumieniu taka osoba przekazuje własne środki w ręce fachowców, żeby w jej imieniu profesjonalnie tymi środkami zarządzali i uzyskali dochód, którym podzielą się z inwestorem. Ci fachowcy teoretycznie mają do tego stosowną wiedzę i dysponują środkami i danymi o których pisałem wyżej, a które nie są dostępne dla zwykłego zjadacza chleba. W takim kontekście metoda inwestowania „wpłać na fundusz i zapomnij” jest dobra. Choć być może takie myślenie jest naiwne, bo zakłada, że najważniejszym celem każdego funduszu jest zysk i że każdy fundusz będzie dążył do jego maksymalizacji, a kierujący funduszem mają na uwadze dobro klienta, z którego pieniędzy żyją.

    • 1. Fundusze Parasolowe jednego TFI to czysty marketing – ale w ten sposób TFI sprawia, że pieniądze inwestorów dłużej są w jednym TFI 🙂 Korzyść podatkowa z parasola w ciągu kilku lat jest bardzo niewielka. I nie warto patrzeć na podatek tylko zmieniać fundusze z jednego TFI na inne, jeżeli inne są lepsze w danej sytuacji rynkowej. Matematycznie można udowadniać, że korzyść podatkowa w małym parasolu ma sens – jeżeli inwestor straci 50%. Ale przy rozsądnym monitorowaniu inwestycji chwilowe spadki i zmiany między funduszami warto realizować przy spadkach znacznie, znacznie mniejszych – kilka, max 10%. Różnice między funduszami różnych TFI są bardzo duże.

      2. W monitorowaniu nie trzeba skomplikowanych narzędzi – wystarczy abonament w portalu http://www.opiekuninwestora.pl z monitorowaniem Kroczący Stop Loss i wieloma innymi powiadomieniami email/sms plus unikalnymi rankingami oraz systemem Listy Okazji Inwestycyjnych. Oczywiście zależnie od rodzaju funduszu – nie da się wskazać funduszu, który nas nie zawiedzie (np chyba że fundusz typowy rynku pieniężnego (nie mylić z funduszem pieniężnym)). Dlatego wybierając fundusz warto wiedzieć i rozumieć jak działa dany typ funduszu, i w jaki sposób go monitorować na okoliczność spadków – po to aby niepotrzebnie nie tracić więcej niż określony próg (Opiekun Inwestora pokazuje jakie progi warto ustawiać)

      Po dodatkową wiedzę – zapraszam na szkolenia Fundusze To Nie Lokata. Właśnie wróciłem z 2-dniowego szkolenia, które prowadziłem w Warszawie. Kolejne stacjonarne zapewne po wakacjach, ale wcześniej ponownie będzie dostępne szkolenie online.

      3. Fundusz to maszynka do zarabiania pieniędzy 🙂 Doskonale Pan to ujął w komentarzu – tak właśnie większość osób myśli, i potem są rozczarowania. Celem funduszu jest realizować swoją politykę inwestycyjną. O tym jak trudno to zrozumieć może świadczyć dyskusja pod tym artykułem: http://blog.opiekuninwestora.pl/zanim-powiesz-ze-fundusze-to-zlodzieje/. A samą ideę zarządzania funduszami krótko omawiam w tym nagraniu: http://blog.opiekuninwestora.pl/sekret/

  13. Nie złodzieje ?
    ARKA STABILNEGO WZROSTU (MOJA PRZYSŁOSC) po 5 latach i 3 miesiącach wpłaciłam 6300zł
    POBRANA PROWIZJA : 178,20zł
    WARTOSC MOICH PIENIEDZY po 63 wplatach: 6312zł
    i tyle zarobiłam, 12zł po 5 latach wpłat po 100zł

    • @Medida – nie mogę się zgodzić z tym, że złodzieje. Fundusz Stabilnego Wzrostu nie obiecuje, że będzie miał stabilny wzrost 🙂 Nazwa może wprowadzać w błąd, ale – jak w reklamie. Wystarczy spojrzeć w kartę funduszu. Fundusz inwestuje co najmniej 60% w obligacje a pozostałą część w akcje z możliwością zmniejszenia ich udziału – podkreślam tu słowo ‚możliwością’. Fundusze stabilnego wzrostu są po prostu mniej zmienne niż giełda – gdy giełda traci tracą mniej, a gdy giełda zarabia zarabiają mniej. Np. w roku 2008 gdy giełda traciła ponad 50% ten fundusz stracił około 30%. To widać na wykresie – jeżeli inwestuje Pani w ten fundusz od 5 lat to można było wtedy spojrzeć na wykres i zauważyć jak zachowuje się taka inwestycja. Fundusze to inwestycja – nie lokata (http://blog.opiekuninwestora.pl/sekret). Funduszami trzeba samodzielnie zarządzać. Mając fundusz Arka zakładam, że ktoś go Pani zaoferował w placówce BZ WBK. I zapewne nie wyjaśnił jak to działa. To pokazuje dlaczego nie warto kierować się do banku po inwestycje…

      1. Pobrana prowizja – w banku oczywiście nie powiedziano, że może Pani kupować fundusze bez prowizji. U producenta będzie po prostu najdrożej. Sama ta zmiana zwiększyła by Pani wynik o 180 zł.
      2. Trudno jest uzyskać dobry wynik po prostu wpłacając pieniądze w fundusz i nie zarządzając nim. Wtedy trzeba liczyć na szczęście.
      3. Ale każda forma oszczędzania jest dobra – zawsze warto sprawdzić czy oprócz tej inwestycji udało się równolegle zgromadzić inne oszczędności? Jeżeli nie – to nawet słaby wynik jest sukcesem, gdyż te pieniądze nie zostały skonsumowane i ma Pani zgromadzoną kwotę ponad 6.000 – dzięki systematyczności. Której – przez 5 lat kontynuowania można gratulować – wiele osób nie potrafi w ten sposób podejść do inwestowania.

      Co dalej? Jest kilka możliwości i proponowanych kroków:
      1. Zrozumieć czym są fundusze – polecam bezpłatny kurs: http://kurs.opiekuninwestora.pl – i zrozumieć jak działają, i że jest to inwestycja którą warto zarządzać
      2. Zamiast płacić prowizje zmienić miejsce inwestowania tak, aby tych prowizji od wpłat nie płacić!
      3. Przy niewielkich inwestycjach zarządzanie może być trudne, aby pomóc mogę dla Pani bezpłatnie aktywować na 3 lata dostęp do narzędzi http://www.opiekuninwestora.pl (na dłużej formalnie nie mogę) – może Pani skorzystać z rankingów i narzędzi do monitorowania funduszy – wystarczy napisać na pomoc@opiekuninwestora.pl i powołać się na tę informację
      4. Nie chcąc zajmować się inwestycją – wtedy trzeba wybrać strategię pasywną – czyli bez zarządzania – ale rozumiejąc konsekwencje takiego wyboru
      5. Można też wypłacić pieniądze z funduszy i inwestować na lokatach bankowych – ale tu nie mówimy o zysku tylko o wyniku nieco powyżej inflacji. Z kwotą do 10.000 zł można szukać krótkoterminowych lokat promocyjnych – dużo z tym zachodu, ale wynik na pewno lepszy niż zwykłych lokat.

      pozdrawiam i zapraszam do dodatkowej wiedzy o inwestowaniu!

  14. Witam serdecznie. Dość dużo czasu poświęciłem na przeczytanie Pana artykułów i nie mam zamiaru powielać komentarzy i tez, że na funduszach się traci itd. Mam tylko pytanie a dotyczy ono mojej mamy, którą ( w skrócie) podstępnie w okienku namówiono na ulokowanie swoich pieniążków w TFI a przy tym w 2010 r wypełniono z jej udziałem KWESTIONARIUSZ ADEKWATNOŚCI ,z którego jasno wynika , że 65 letnia wówczas kobieta jest (czterokrotnie) NIEADEKWATNA do:usług przyjmowania i przekazywania zleceń dotyczących jednostek uczestnictwa FI, ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych powiązanych z jedn.FI, produktów strukturyzowanych z ochroną kapitału, bonami i obligacjami Skarbu Państwa. Bank napisane jest, że przyjął do wiadomości ww wyniki oceny adekwatności kwitując zdaniem i dał je do podpisu mamie tj. : ” Oświadczam, że Bank poinformował mnie, że ww jako nieadekwatne instrumenty bądź usługi nie są dla mnie odpowiednie na podstawie wyniku oceny mojej wiedzy i doświadczenia, w związku z czym mogę nie być świadoma wszystkich ryzyk związanych z przedmiotowym instrumentem bądź usługą.” Następnie w umowie o przyjmowaniu i przekazywaniu zleceń dot.jednostek uczestnictwa FI , na końcu czytam : „Na podst.wyniku analizy wiedzy i doświadczenia Klienta, zgodnie z par 15 rozp.MF z dnia…w spr.trybu…..,o których mowa w art.70 ust2 oraz banków powierniczych, Bank Pekao S.A.ostrzega klienta, że przedmiotowa usługa jest dla niego nieodpowiednia, w związku z czym Klient może nie być świadomy wszystkich ryzyk zwiazanych z instrumentami oferowanymi w jej ramach, o czym Bank niniejszym informuje klienta. Pomimo powyższego Klient podejmuje decyzję o zawarciu Umowy i decyduje się realizować transakcje w jej ramach.
    Prosze mi zatem powiedzieć jak sie ma Kwestionariusz ADEKWATNOŚCI do formułki w Umowie i co zmienia formułka w umowie skoro była ona tak samo niezrozumiała dla 65 letniej wówczas mamy jak i pytania w kwestionariuszu? Jak się ma kwestionariusz ADEKWATNOŚCI do szeregu sformułowań, oiświadczeń zawartych w Umowie, że mama rzekomo jest świadoma min. np. do tego, że :” jest swiadoma, że w ramach Umowy Bank nie swiadczy czynności doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi( Dz.U.Nr.183,poz 1538 z późn. zm. ),co oznacza, że udzielane informacje nie maja charakteru rekomendacji.” Mysli Pan, że 65 letnia mama to zrozumiała ? że winna była to zrozumieć ?
    Dopowiem tylko to: mama nie była i nie jest osoba majętną jak i ja, mamę namówiono w okienku na zainwestowanie w fundusz choć przekonana była, że uruchamia zwykłą lokatę by w przyszłości mieć pieniądze na tzw „czarną godzinę” i wpłaciła 12 tys. zł swoich życiowych oszczędności gdyż była szwaczką od początku do pełnej wypracowanej emerytury. Mama wczoraj dosłownie po raz pierwszy pokazała mi dokumentu dotyczące tejże inwestycji będąc pewna, że ma oszczędności dalej nawet z procentami. Dzis mama ma skończone 70 lat i prosze podpowiedziec mi jak mam jej wytłumaczyc to co pan pisze na blogu dot. nieznajomości inwestowania przez inwestorów. Jak mam mamie powiedziec, że pani w okienku postapiła niegdys słusznie bo sprzedawała przecież produkt jak sprzedawca w sklepie. Długo by pisac co czuje i myślę o tej „niespodziance” zrobionej przez mamę niegdyś i nie wiem co mam jej powiedzieć, kobiecie która całe życie odkładała, odłożyła 12 tys. zł ,poszła do banku lokujac te oszczędności ( tu jej błąd, że nie powiedziała nikomu o tym) jak nakazywałaby logika i jej doświadczenie w tym kierunku a dziś z tego co zdołałem ustalic pozostało jej ok. 4 tys. zł
    Proszę może podpowiedzieć co mogę dziś zrobić bo na prawde nie wiem. Sam nie mam wykształcenia pozwalającego na zrozumienie tego co się tak naprawdę stało. Szczerze pytam i proszę o podpowiedź.

  15. W 2006 r.kupiłem jednostki funduszy inwestycyjnych Arka ponad 42 zł. za jednostkę a teraz na dzień 24.08.2016 r. jest wyceniona jest ponad 30 zł za jednostkę. Po 10 latach dorobiłem się zysku tyle co w pysku i garba po którym
    wożą się złodzieje giełdowi nadal. Niema to jak skarpeta !!!.

  16. może przeoczyłem ale nikt nie wspomniał o opłatach związanych z przeniesieniem środków miedzy pewnymi grupami funduszy,
    nie dość ,że tracisz to jeszcze podczas próby ratowania pozostałych pieniędzy płacisz prowizję
    ogólnie po tym co działo się ostatnio w pko tfi załamać się może w czepku urodzony optymista
    spadki dosłownie na wszystkim nawet na funduszach skarbowych, pieniężnych i obligacyjnych, przestrzegam przed lokowaniem pieniędzy w tym banku, fundusze nie wyszły im totalnie za to obniżka stóp na procentowych na 0,3% w skali roku udała im się znakomicie, z innych rzeczy tzw konto za zero to fikcja, tylko z nazwy albo gdy spełnisz ich warunki

    • W przypadku inwestowania w fundusze inwestycyjne najczęściej sprawdza się zasada: U producenta najdrożej. Jeżeli fundusze PKO TFI kupił Pan w banku PKO to … zapłacił Pan prowizję. Te same fundusze w innych miejscach (np. mBank, czy też w promowanych przeze mnie platformach) można nabywać i sprzedawać bez żadnych opłat i bez żadnych ograniczeń. Bez prowizji. Banki wiedzą, że inwestorzy nie sprawdzają takich informacji i dodatkowo zarabiają na opłatach wstępnych. Przy tych opłatach aktywne inwestowanie nie miałoby sensu. Od 2007 roku pokazuję to inwestorom.

      Fundusze PKO mają jeszcze jeden problem. Są to olbrzymie fundusze, które nie mają możliwości takich jak fundusze mniejsze. A spadki wynikają z tego w co fundusz obiecał inwestować. Mając fundusz akcji polskich będzie się on zachowywał podobnie jak giełda PL. Funduszowi nie wolno uciec do obligacji gdy giełda traci. Bo nie to obiecał inwestorom w statucie. Tak samo fundusz obligacji skarbowych. Tu wyniki zależą w uproszczeniu odwrotnie do rentowności obligacji. I tu też fundusz MUSI inwestować w obligacje skarbowe, nawet gdy ich wyceny rynkowe tracą. I nie może np. w czasie hossy przenieść pieniędzy do rynku akcji. Dlatego podstawą w funduszach jest aktywne inwestowanie – a nie da się tego robić inwestując w tylko jednym TFI.

      Najgorsze, że prawdopodobnie nikt w banku nie wytłumaczył Panu jak działają fundusze i tylko obiecywał same zyski.

  17. i jeszcze jedna sprawa, mianowicie brak możliwości odliczenia od dochodu strat poniesionych w funduszach inwestycyjnych, może gdyby ktoś z ustawodawców na wysokich szczeblach władzy poniósł stratę zmienił by prawo,
    ostatecznie i tak bogaty biednego nie zrozumie… można liczyć tylko na siebie, gorzej gdy zabrnąłeś w takie bagno funduszy, że już sam sobie nie ufasz i nie wiesz co dalej robić, ja właśnie jestem na takim etapie, a pieniądze znikają

    • Faktycznie – nie ma takiej możliwości. Co najwyżej w ramach parasola – ale tu też czysto matematycznie pokazywałem kilkukrotnie, że parasol to tylko chwyt marketingowy aby Pana pieniądze były cały czas w rodzinie funduszy jednego TFI. Co na dłuższą metę nie ma sensu.

      Zgodzić się muszę z jednym: w inwestowaniu w fundusze trzeba liczyć na siebie. To prawda. Celem funduszu jest realizować to co zapisał w statucie. Rzadko znajdziemy fundusze, które od lat potrafią dobrze zarabiać i dodatkowo w stabilny sposób. Ale o nich nie powiedzą w banku. TO np. ten fundusz: 13% rocznie od 7 lat przy minimalnych korektach. Dysponując kwotą 20.000 można zainwestować w klon tego funduszu: http://www.inwestycjejednorazowe.pl/zainwestuj/abs03/

      Fundusze otwarte – czyli np. te w PKO to inwestycja (jak sama nazwa wskazuje). I końcowy wynik zawsze zależy od tego jak Pan będzie tymi funduszami samodzielnie zarządzać. To na pewno prostsze niż na giełdzie (czyli niż inwestowanie w akcje). Ale też wymaga zaangażowania.

      Zapraszam na comiesięczne spotkania portalu Opiekun Inwestora. Od wielu lat co miesiąc przekazuję podstawy inwestowania. Zapraszam też na darmowy kurs: http://kurs.opiekuninwestora.pl/ (wkrótce będzie mocno rozbudowany). To powinno pomóc podjąć decyzję jak dalej poprowadzić inwestycje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here