Stracilem w funduszach ponad 50% – co robić (cz.1)

komiks-stracilem
Analiza Twoich Finansów - darmowy kurs

Na nowy rok zrobiłem przegląd wpisów na forach dyskusyjnych związanych z funduszami inwestycyjnymi. Utrzymujący się od ponad roku trend spadkowy funduszy sprawił, że coraz częściej pojawiają się wpisy z prośbą o radę. Zatytyłowane są mniej więcej tak: „Straciłem już 50% – co robić”.

Na jednym z forów obiecałem napisać poradę co robić w sytuacji, gdy ktoś zainwestował i bardzo dużo stracił. Miałem się za to zabrać jutro. Ale myślałem, myślałem – i temat się nieco rozrósł. Dlatego zaczynam już dziś pierwszą część gdzie definiuję problem i zastanawiam się, jak mógł wyglądać ostatni rok dla fikcyjnego pana Marka, który sporo stracił

Niestety, dla osób które kilkanaście miesięcy zainwestowały w fundusze akcyjne i cały czas czekały na rozwój sytuacji nie jest ona najlepsza.

Kto zawinił?

  • Nie można tu winić rynku - tak to już jest, że na rynkach finansowych trzeba się liczyć z ryzykiem.
  • To może zrzucić winę na doradców finansowych? Też nie – no, chyba, że obiecali na bieżąco zarządzać portfelem i wspólnie z klientem zbudować strategię inwestowania. lub gdy zapomnieli powiedzieć, że nie można liczyć na ciągłe wzrosty i własne inwestycje należy monitorować.
  • Czyli chyba jednak winić możemy w większości przypadków tylko siebie. Niestety…

Przedstawiłem telefonicznie to co chę w tym poście napisać kilku znajomym, którzy ponieśli straty – na szczęście mniejsze niż hipotetyczny pan Marek. I z bólem przyznały, że rzeczywiście popełniły błąd, o którym napiszę już w kolejnym poście…

Teraz zdefiniujmy problem:
Zdefiniujmy problem następująco:

Pan Kamil zainwestował w fundusze półtora roku temu 100.000 zł. W tej chwili sprawdzając wyniki notowań okazuje się, że jego portfel jest wart 40.000. Stracił 60%. Do funduszy akcyjnych przekonały go ich wyniki.

Pan Kamil pyta: co mam robić? Sprzedać?

Co można poradzić?

W otoczeniu pana Marka rodzina i znajomi szepczą przykładowo:
- sprzedaj i zapomnij o funduszach inwestycyjnych
- trzymaj, jak powiedziałeś A to powiedz i B, bądź wytrwały,
- dokupuj nowe jednostki, bo jest taniej.

A co ja bym poradził?

Coś zupełnie innego… Ale zanim o tym napiszę przeprowadźmy krótką analizę sytuacji pana Marka.
Uważam, że każda z powyższych propozycji może być dobra – pod warunkiem dodania do nich pewnej otoczki, o której w dalszej części postu.
Natomiast skorystanie wprost z dowolnej z tych porad nie pomoże panu Markowi w przyszłości. I wcześniej czy później ponownie podejmie błędną decyzję.

W maju 2007, gdy pan Kamil inwestował w fundusze…

… już od dłuższego czasu trwała hossa, wyniki funduszy rosły.
Dla jednorocznej inwestycji można było znaleźć fundusze, które osiągnęły roczny wynik powyżej 100%. Nietrudno było zacząć inwestować.
Nie wiem, czy nasz przykładowy pan Kamil zaczął inwestować na własną rękę, odwiedził doradcę czy też doradca odwiedził jego. Nie ma to tutaj znaczenia.
Fakt jest taki – pan Kamil zainwestował swoje pieniądze w fundusze akcyjne.

Dlaczego rozpoczął inwestowanie?

Po prostu – bo fundusze dobrze zarabiały. Gdyby wtedy zapytać jakich zysków oczekuje – odpowiedziałby prawdopodobnie – „Jak najwyższych”.
A jaki jest cel tej inwestycji? „Aby zarobić”.
Jak długo ma trwać inwestycja? … Takiego pytania wtedy też sobie nie zadał.

Zaczęły się niewielkie spadki (10%). Co robi pan Marek?

To zależy czy monitorował swój portfel funduszy.

  • Jeżeli nie – to prawdopodobnie nawet tych spadków nie zauważył.
  • Jeżeli tak – to pomyślał „Ech, to w końcu tylko 10%, odbije się…”. Szczególnie jeżeli kupując fundusze zapłacił prowizję (przy akcyjnych można było zapłacić nawet 4%).

Spadki trwały nadal (30%). Co robi Pan Marek?

To zależy czy monitorował swój portfel funduszy.
  • Jeżeli nie – to nawet tych spadków nie zauważył.
  • Jeżeli tak – to zaczął się poważniej zastanawiać. Co dalej? Jak sprzedam, to stracę 30 tys. Ale jak zostawię? Jak nie sprzedałem przy stracie 10% to czekam nadal.
Ale od teraz zaczyna częściej sprawdzać notowania. A te czasem rosną, czasem spadają. I tak strata rośnie. No bo jak przy 30% postanowiłem nic nie robić, to czemu mam coś zrobić przy stracie 35%?
A jak przy 35% nic nie zrobiłem to czemu miałbym zrobić coś przy minus 40%? W końcu przyjmuje postawę bierną. No bo w końcu jak tu wypłacić, a tym samym przyznać się do błędnej decyzji…

Miarka się przebrała – spadki już prawie 60%. Co robi Pan Marek?

Nie ma chyba możliwości aby nie wiedział o długo trwających już spadkach na giełdach.
Od granicy 50% straty zaczyna szukać pomysłu na to co zrobić dalej.
Ale kogo by się nie zapytał otrzymuje różne odpowiedzi.

Co robić?

Mam pewną propozycję. Ale zanim ją opiszę – trochę refleksji. O niej w następnym wpisie.

Czytej tutaj: http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/stracilem-w-funduszach-ponad-50-co-robic-cz2/

Może Cię także zainteresować...:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

7 komentarze do Stracilem w funduszach ponad 50% – co robić (cz.1)

  1. Piotr pisze:

    Witaj Remigiusz i wszech tu obecni.
    Tak prawde mówiąc to ze wszystkim co mówi Remek sie zgadzam. Nie dlatego ze jestem Klakierem który ma w zwyczaju klaskać tym co mu robia dobrze,ale dlatego ze fakty mówia same z siebie.

    Poniewaz jestem człowiekiem nader prostym,i uwielbiam prostote we wszystkim co mnie dotyczy,w finansach szczególnie,Wielki ukłon składam Remigiuszowi za przekazana mi wiedzę zgodnie z zasada:wytłumaczyłes mi chłopie jak chłop krowie na rowie.

    Bo te wszystkie tabelki,wykresy,świece,trendy i inne cuda na kiju,to [...] ładnie wygladają,ale na obrazkach,a do prostych ludzi jakos nie bardzo przemawiaja.
    Bo widzicie drodzy Państwo,choc sam czasem uwazam sie za buraka w dziedzinie finansów,i znam wielu takich,niewatpliwie jeszcze wiekszych o de mnie,to prostota przekazu informacji na szkoleniu przez Remigiusza doslownie powaliła mnie z nóg.

    Zaraz wyjasnie do czego zmierzam.

    Naród Polski – Społeczeństwo,nalerzy podzielic na kilka Kategorii

    Pierwsza to:Bezrobotny Alkoholik – To grupa ludzi doskonale znajaca matematyke.
    Umie ciezko pracowac za odpowiednie wynagrodzenie,liczone ilościa wypitych Mamrotów.Oni robie w miesiacu bardzo duzo przelewów-ale w gardlo.Dobrzy inwestorzy w ilosci spozywanego alkoholu.Z tej grupy nie bedzie korzysci,choc nie był bym tego taki pewien,poniewaz smiem twierdzic,iz gdyby zorganizowac konkurs,w którym nagrodą główna będzie beczkowóz Alkoholu,to jak znam zycie,znajdzie sie kilu bystrych,którzy w ty miga nauczą sie kilku strategii inwestycyjnych i zarobia na funduszach.Czyli przy odpowoiedniej motywacji nawet z nalogowego alkoholika mozna zrobic rasowego Inwestora.

    Druga grupa to Bezrobotny poszukujacy pracy.
    Pytanie brzmi:Czemu mimo wysłów ogromnych nie moze jej znaleźć.A no temu,że jakos mu nie przyszło do głowy,by zmienic kwalifikacje zawodowe,poprzez jakies szkolenia czy kursy organizowane za tak zwana darmoche przez Powiatowe urzedy Pracy.Ale jest jedno ale.
    Znam takie osoby,które majac gearancje zatrudnienia jako nagrode za wysiłem,sa w stanie nauczyc sie wszystkiego o inwestowaniu.Czyli znow metoda kija i marchewki.Widzisz cel to ci sie chce.

    I tak mógłbym bardzo dlugo pisac o poszczególnych grupach potencjalnych inwestorów,tylko po co?

    Problem ludzki polega na tym że z rzeczy Prostych maja zwyczaj tworzyc skomplikowane ENIGMY i odwrotnie.
    Ja własnie bardzo lubie te druga kategorie ludzi,do której zaliczam Remigiusza.

    Dla mnie osobiscie te wszystkie wykresy fajnie wygladaja,ale na obrazkach.Nie zebym nie rozumial o co halo,ale tak jak powiedziałem,ja wole prostotę.
    A poniewaz juz wiele razy traciłem Fortune powierzając Moje pieniadze roznym Magom od finansow,zrobiłem sie zwyczajnie nieufny.

    Ale…..
    Co niektórzy zapewne pomysla sobie:o czym gadasz koles??
    a no gadam o tym,że Remigiusz to wysokiej klasy specjalista od finansów,ale tlumaczy o co chodzi metoda jak chłop do krowy.I to mi sie u niego cholernie podoba.

    Wszak prostota jest kwientesencja wszystkiego co nas otacza.
    A co do portalu.

    czytam sobie rózne wpisy na blogu itak sobie myslę:Po cholerę tyle durnych watków i wciąz powtarzajacych sie pytań na te same tematy.

    Czy to działa?
    A czy aby nie strace znow kasy?
    Ale jak to jest mozliwe by jakis portal pilnowal moich pieniedzy?

    Słuchajcie wiec jeden z drugim. Załórzcie sobie konto na miesiąc bez ryzyka. Nie kupujcie zadnych funduszy,nie inwestujcie naprawde,tylko potraktujcie ten miesiac jako konto DEMO,niczym na FOREXie zróbcie sobie koszyk funduszy,potem strategia darwin Defender i poobserwujcie co sie przez miesiac bedzie dzialo z waszymi wyimaginowanymi pieniedzmi?

    Ja nie wiem czy kogos przekonalem,ale mówie Wam,ze z moich doswaidczeń wynika jednoznacznie,ze prostota w kontakcie z klientem-inwestorem,i proste wytlumaczenie zasad i opracowanie strategii,jest istota w biznesie,a prostota przyciaga ludzi jak muchy do lepu.

    I na tym bym chcial skonczyc ten moj dlugi monolog na temat Potralu i jego tworcy.
    Wiem co mowie i o czym,bo przerabiam rózne strategie na podstawie naliz portalu i raczej mnie i moim klientom wychodzi to na plus.

    Serdecznie pozdrawiam Remigiusz i wsiech tu obecnych tez
    Piotr Szałwiński

  2. Remigiusz pisze:

    Dziękuję za informację. Śledzę ten temat od jakiegoś czasu. Jakoś nie wierzę, aby udało się wygrać tutaj z fiskusem :) Aby móc odliczyć stratę z funduszy należałoby mieć inne zyski kapitałowe, np. z giełdy.

    Przy okazji moja porada (w kilku artykułach pokazywałem to na liczbacy) – z podatkiem od zysków kapitałowych przyszło nam od jakiegoś czasu żyć. Ale – moim zdaniem zapłacenie podatku nie może nas powstrzymywać od dokonywania transakcji na rynku funduszy.

    Parasole – warto wykorzystywać. Ale też nie bać się jednak parasoli zmieniać – żaden nie będzie najlepszy przez długi czas.

  3. Adam pisze:

    Witam. Zarejestrowałem się jakiś czas temu, Państwo dajecie ciekawe informacje, może to Państwa zainteresuje: może to zmienić diametralnie spojrzenie na zyskowność funduszy inwestycyjnych. Na plus oczywiście. Może w końcu przestaną łupić po bokach przeciętnego, uczciwego Kowalskiego. Artykuł bardzo świeżutki:
    http://www.rp.pl/artykul/136745,464636.html

  4. Remigiusz pisze:

    Fundusze inwestycyjne różnią się sposobem inwestowania.
    Zgodzę się, i promuję każdą z wspomnianych powyżej zasad za wyjątkiem jednej – zasady uśredniania. Czyli kupowania funduszy akcyjnych systematycznie (np. co miesiąc) gdy trwają spadki.

    Takie działanie całkowicie nie działa – zarówno w teorii jak również w praktyce. W większości przypadków efekt uśredniania podczas spadków to „mniejsza strata” niż przy wpłacie jednorazowej.

    Na wykresach reklamowych wygląda to całkiem inaczej. Przy dużych spadkach prowadzi to nawet do zysków ponad 20% lub nawet ponad 30%. Ale to tylko efekt odpowiednio dobranych danych.

    Takie wykresy analizujemy na szkoleniach. Proszę, jeżeli ktoś takowe posiada o przysłanie – omówię je wtedy na blogu, pokazując gdzie tkwi najczęściej popełniany błąd (widziałem wiele tych wykresów i wszystkie popełniały dokładnie ten sam).

    O tym jak w praktyce (dane historyczne) wyglądało uśrednianie w najlepszych i najgorszych funduszach akcyjnych za okres roku, dwóch trzech itd aż do 10-ciu można przeczytać w raporcie (ok. 40 stron) z wykresami, tabelkami – dostępny jest po darmowej rejestracji w serwisie bez żadnych opłat.

    Podsumowując – przestrzegam przed uśrednianiem ceny zakupu funduszy inwestycyjnych. W przypadku giełdy – takie podejście ma szansę zadziałać. W przyp0adku funduszy – historia pokazuje, że metoda ta po prostu nie działa.

    Więcej na ten temat:
    http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/efekt-uspienia-czujnosci-w-inwestowaniu/

    http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/efekt-uspienia-czujnosci-wystepuje-takze-w-dlugim-okresie/

    http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/zasada-usredniania-w-funduszach-akcyjnych-jak-to-bywa-naprawde/

  5. Włodek pisze:

    Po pierwsze nie kupować jak jednostki funduszy są drogie, po drugie trzeba mieć plan inwestycyjny,horyzont czasowy i określone oczekiwania, kupować jak są spadki- elementarz
    Inwestorem może być człowiek świadomy tego co robi, reszta to jelenie

  6. zbyszek pisze:

    tak masz zupelna racje .tylko jak czlowiek zielony zaczyna inwestowac to mila paniu mu muwi ja sie wszystkim zajme bede dzwonila jak bedzie tanio.i co ani jak bylo drogo ani jak bylo tanio to nik do mnie nie dzwonil.dostala kase za zlapanie jelenia i tyle z opieki .i zgadzam sie z toba ze trzeba samemu o to zadbac.pozdrawiam zbyszek milo sie czyta te porady

  7. Qter pisze:

    czyli po pierwsze konsekwencja – plan wejścia i wyjścia – nie emocje… wpis na bloga dobrze sie zapowiada – zwłaszcza po długiej przerwie…

    PZDR

Slider by webdesign