Fundusze inwestycyjne to nie lokataO rynku funduszy, strategiach inwestowania pisze Remigiusz StanisławekZasady inwestowania opisywane na blogu
|
Recenzja książki: Fundusze inwestycyjne
Recenzję tej publikacji rozpocznę słowami:
To jedna z publikacji, które można przeczytać w ciągu 2-3 godzin. Zawiera podstawowe informacje o rynku funduszy inwestycyjnych. O ile dane dotyczące teorii regulacji prawnych funduszy, zasad ich konstrukcji książkę można polecić, to już od strony możliwych do uzyskania zysków, czy też proponowanych strategii inwestowania – historia pokazała, że jednak nie sprawdziły się w praktyce.
Książka: „Fundusze inwestycyjne”
Podobnie jak wiele książek na temat funduszy z tamtego okresu (pamiętajmy, że książka powstała pod koniec 2007 roku) pokazuje się bezpieczne zyski średnioroczne na poziomie 9%, fundusze akcji zarabiają po 20% średniorocznie, a najlepszą techniką inwestowania jest zasada wpłać i zapomnij lub uśredniania ceny:) Ale – w roku 2007 naprawdę trudno było mówić wbrew temu co znaleźć można było na stronach funduszy. Ja mówiłem
Natomiast autor w wielu miejscach dodaje komentarze, pokazując, że można jednak inwestować inaczej. Co w tamtym roku było naprawdę działaniem na przekór trendom.
To na co ja zwróciłem uwagę w tej publikacji to prześwietlenie kosztów, ich znaczenie dla wypracowywanych przez fundusze zysków, wzmianka o możliwościach nabywania funduszy np. w mBanku (bez prowizji), trochę o funduszach parasolowych i podstawy takich pojęć jak zasada HIFO, LIFO i FIFO.
W jednym z rozdziałów autor porusza tematykę ubezpieczeń z funduszami – dość jednoznacznie przedstawiając te rozwiązania w złym świetle (bez analizy jak te produkty w rzeczywistości działają).
Rozdziały dotyczące teorii rynku, podziału funduszy, zasad inwestowania funduszy hedgingowych – mogę polecić. Nie są może opisane w sposób bardzo dokładny (o wiele dokładniej teorię opisuje książka „Fundusze inwestycyjne w praktyce„.
Druga część książki to opis strategii inwestowania. Znajdziemy tutaj dokładnie to o czym od lat mówi się inwestorom: zbadaj profil inwestora, podziel fundusze na różne klasy, wpłać i zapomnij, uśredniaj. Autor nie przedstawia tu własnych porad – rzetelnie opisując to co w tamtym roku było dla prywatnych inwestorów dostępną wiedzą. Historia pokazała jak bardzo mało skuteczne są tego typu techniki inwestowania.
Pewne informacje z tej książki wymagają komentarza
Nieco pechowo książka została wydana we wrześniu 2007. W rozdziale piątym znajdziemy zapewnienia, że fundusze nie mają żadnych szans z lokatami bankowymi, a zyski niektórych funduszy (do września 2007) wyniosły w krótkim okresie już ponad 100%. Były to czasy gdzie w różnego rodzaju publikacjach mówiło się o „bezpiecznym” zysku 9% przy zasadzie kup i trzymaj.
Z ostrożnością proponuję podchodzić do podanych na stronie 22-ej zysków z funduszy akcji na poziomie 20-25% średniorocznie. Dlaczego? O tym od kilku lat piszę na blogu i w raportach dostępnych w portalu Opiekun Inwestora. Fundusze akcji zarabiają przeciętnie kilka procent średniorocznie ponad inflację w długim okresie czasu.
Z uwagą należy przeczytać argumenty za „dywersyfikacją” czyli budowaniem własnego funduszu zrównoważonego podane w książce. Fakt – takie podejście w przypadku strat na giełdach zapewnia mniejszą stratę. Jednak druga strona medalu, którą opisałem na blogu pokazuje, że nie jest to tak doskonałe rozwiązanie jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.
Opinia
Warto poznać różne zasady inwestowania. Książka podaje w przyjemnej do lektury formie tę wiedzę, która w roku 2007 była dostępna na rynku funduszy. Mało kto badał faktyczne wyniki funduszy z uwzględnieniem inflacji, mało kto zastanawiał się skąd przykładowo w latach 96-99 fundusze obligacji zarabiały ponad 50%.
Z zawartością tych rozdziałów, które omawiają strategie inwestowania – z oczywistych względów nie mogę się zgodzić. Natomiast opisy teorii i podziału funduszy, artykułu o doradcach, o funduszach parasolowych można przeczytać.
Lektura tej publikacji może wzbudzić także ciekawość – tym bardziej, że od lat osobiście zaprzeczam większości treści w tego typu publikacjach. Ale podkreślam – w roku 2007 o inną niż sprzedażową i marketingową wiedzę nie było łatwo. Tę wiedzę trzeba było stworzyć. Dlatego czytelnicy tej książki będą musieli stawić czoła faktom, które publikuję na blogu oraz w raportach portalu Opiekun Inwestora
|
|
Wydawnictwo: Złote Myśli Rok: 2007. Stron: 112 Cena (pdf): 21,70 (opis, spis treści) |
Może Cię także zainteresować...:
15 minut temu na stronach Money.pl opublikował informację prasową PAP, według której Walde...
Przyznaję - poprzednia analiza jest bardzo szczegółowa. To pokazuje jak wiele znaczy częst...
Superfund TFI od dawna systematycznie prowadzi internetowe szkolenia. O własnych funduszac...


Od 6 lat jestem pasjonatem rynku funduszy. Inwestorem - praktykiem. W 2008 roku stworzyłem firmę i portal Opiekun Inwestora (laureat tytułu Innowacja Roku 2009) a swoją wiedzą dzielę się na blogach oraz na szkoleniach (ponad 110 całodniowych szkoleń). 