Fundusze inwestycyjne to nie lokataO rynku funduszy, strategiach inwestowania pisze Remigiusz StanisławekZasady inwestowania opisywane na blogu
|
Mit inwestora agresywnego
Mówi się:
| Inwestując agresywnie (np. w funduszach akcji) musisz pogodzić się z możliwością dużej straty. Jeżeli nie akceptujesz ryzyka pozostają fundusze obligacji, pieniężne. |
Całkowicie się z tym nie zgadzam.
To podejście, jak wiele innych, zachęca do biernego inwestowania
Choć nie można zaprzeczyć – że brzmi przekonująco. Można powiedzieć – jak oczywista oczywistość. Dopóki nie spojrzymy na faktyczne wyniki historyczne takich funduszy.
- fundusze akcji dają dobrze zarobić, ale też potrafią dużo stracić – prawda.
Tylko dlaczego jako inwestor, który wybrał fundusz akcji mam godzić się na dużą stratę? - fundusze akcji w długim okresie zarabiają – prawda.
Przy czym ten zysk może być bardzo nikły (wystarczy spojrzeć np. na wyniki 10 letnie najgorszych funduszy akcji (np. na dzeń 31.12.2009).
Najlepszy fundusz akcji polskich w 10 lat, po opodatkowaniu zarobił 10,8% średniorocznie
Najgorszy fundusz akcji polskich w 10 lat, po opodatkowaniu zarobił 3,2% średniorocznie - po bessie fundusze akcyjne odrabiają straty – prawda.
Tylko czasem może to zająć wiele lat. Czasem 3, czasem 5.
Aby odrobić stratę 50% potrzeba wzrostów 100%.
Z grupy 11 funduszy akcyjnych, które działają na rynku ponad 10 lat kilka z nich zyskało mniej niż 100% w 10 lat… Najgorszy 47%. W 10 lat.
Oczywiście można powiedzieć – to tylko wyniki historyczne. Zapewne 10 lat temu też tak mówiono. Kto miał trochę szczęścia wybrał fundusz, który zarobił ponad 100%. Kto mniej. Zarobił mniej.
Strategia „zasiskania zębów” i trwania na siłę w funduszu akcji okazała się często mniej skuteczna niż wybór funduszu pieniężnego. W tym okresie najgorszy z funduszy pieniężnych (pomijając DWS, z jego 13% wpadką w zeszłym roku) zarobił 94%, tj, po opodatkowaniu 5,8% zysku średniorocznie.
Dlaczego osoba inwestująca w fundusz akcji ma się godzić np. na stratę 30% lub więcej?
Proszę o jakieś argumenty „za” w komentarzach.
Zawsze podkreślam, że inwestując trzeba mieć strategię. Nawet gdy strategią jest „inwestuję agresywnie więc godzę się na większą stratę”. Każda strategia jest dobra, jeżeli jesteśmy do niej przekonani.
Ale każda strategia powinna być konkretna.
Co oznacza „akceptuję większą stratę”? Jeżeli nie wiem tego zanim zacznę inwestować to w grę zaczynają wchodzić emocje, i na podstawie tego co się słyszy w mediach stopniowo ten próg obniżamy tłumacząc to sobie na wiele sposobów. A potem jest już za późno…
Pisałem o tym dokładnie rok temu.
Moja definicja zasady inwestowania agresywnego jest całkowicie inna
Mówi się:
| Nieważne czy inwestujesz ostrożnie czy agresywnie, Twój prog akceptowanej straty może być taki sam. I nie zależy on od wybranego rodzaju funduszu. Ale od konkretnych celów inwestycyjnych inwestora. Osoba, która inwestować będzie w bardziej ryzykowne fundusze – ma po prostu większe prawdopodobieństwo, że ten próg akceptowalnej straty przekroczy. |
A gdy przekroczę próg akceptowalnej straty – to już nie ma miejsca na sentymenty. Zabezpieczamy to co udało się dotychczas zarobić lub ucinamy możliwość ponoszenia dalszych strat.
Tu nie ma miejsca dla sentymentów. Dla wiary w zarządzających. Dla wiary, że „już jutro będzie odbicie”. Dla zastanawiania się „czy to przypadkim nie dołek”. Dla „tarczy podatkowej”. Dla zasady „przecież w długim okresie odrobimy stratę” itd.
Jaki próg straty przyjąć?
To zależy od strategii inwestowania oraz celu, który chcemy zrealizować.
Przy inwestycjach długoterminowych – można przyjąć np. 10%, 15%. Przy czym nie od wpłaconego kapitału – tylko od aktualnej wartości pieniędzy w funduszach – o ile są wyższe niż wpłacony kapitał. Nazywam to zasadą kroczącego stop – loss.
A przy krótkoterminowych – gdzie nadrzędnym celem jest zabezpieczenie kapitału lub minimalizacja straty - próg ten powinien być niższy. Nawet 4%. Jeżeli takiego nadrzędnego celu nie ma – to próg 15% także jest jak najbardziej na miejscu.
Wiem, wiem, co chcesz powiedzieć – „ale przecież 4% może nas „wyrzucić” bardzo szybko z uwagi na zmienność funduszy.” Tak – i o to właśnie chodzi przy krótkoterminowym inwestowaniu agresywnym (przy poniższych założeniach), gdzie:
- celem jest zabezpieczenie kapitału lub minimalizacja strat
- i cel ten jest ważniejszy niż możliwość wysokich zysków.
Jest tylko jeden problem
Strategia: „inwestuj w fundusze akcji i licz się z dużą stratą” nie wymaga żadnej naszej aktywności. A do takiego podejścia (jakże wygodnego dla inwestora a przy tym ułatwiającego sprzedaży funduszy) próbujenas przekonać każda z zasad inwestowania, które staram się pokazywać z tej drugiej, praktycznej strony jako te, które w rzeczywistości działają tylko wtedy, gdy mamy dużo szczęścia.
Strategia: „inwestuj w fundusze akcji i pilnuj, aby nie przekroczyć konkretnie ustalonego progu akceptowalnej straty” wymaga aktywności. Czyli sprawdzania (najlepiej codziennie) czy to się już wydarzyło (i trzeba dokonać wypłaty / konwersji) czy też nie, i nadal pozostajemy w inwestycjach w fundusze akcyjne.

Od 6 lat jestem pasjonatem rynku funduszy. Inwestorem - praktykiem. W 2008 roku stworzyłem firmę i portal Opiekun Inwestora (laureat tytułu Innowacja Roku 2009) a swoją wiedzą dzielę się na blogach oraz na szkoleniach (ponad 110 całodniowych szkoleń). 
Czytając inf. na temat mitu inwestora agresywnego dochodzę do wniosku, że praktycznie co miesiąc lub dwa trzeba by zmieniać fundusze akcji.
Biorąc pod uwagę np. fakt, że mogę dokonać tylko 4 bezpłatne zmiany funduszu w ciągu roku w swoim towarzystwie ubezpieczeń, a kolejne już za opłatą, to pytanie: czy to się kalkuluje?
Odpada inwestowanie w fundusz gwarantowany, bo stopa zwrotu jest niewielka. Podobnie jest z funduszami zrównaważonymi czy bezpiecznymi.
Po co w takim razie one są?
Po ostatnim czwartkowym szkoleniu Opiekuna inwestora wydaje się, że wykupienie abonamentu to korzystna inwestycja, pod warunkiem, że skorzysta się z sugestii proponowanych przez portal powiadomień i sugestii.
Zastanawiam się tylko zawsze, co brać pod uwagę w pierwszym rzędzie przy wyborze funduszu, stopę zwrotu czy wartość jednostki?
W mojej ocenie ani jedno ani drugie. No, może stopa zwrotu (taka publikowana w internecie) odrobinę – a już na pewno nie długoterminowa.
1. Wartość jednostki – nie ma żadnego znaczenia. Fundusze ‘nie startują’ z tej samej ceny początkowej (np. 10 zł). Dlatego fundusz, którego cena za jednostkę wynosi 0,39 zł nie jest ‘gorszy’ od tego, który za jednostkę ‘życzy sobie’ 15000 zł. Fundusze (otwarte FIO) nie kupujemy na sztuki. Wpłacając 500 zł kupimy po prostu funduszu za tę kwotę.
2. Do wyboru funduszy patrzenie na stopę zwrotu np. za rok, kilka lat nie jest w mojej ocenie dobrym rozwiązaniem. To, że fundusz zarobił w 5 lat więcej niż inny to już historia. Być może taki wynik to efekt doskonałych wyników sprzed 5 lat, a w ostatnim czasie dany fundusz uzyskuje bardzo słabe wyniki (ale ‘ciągnie’ na podstawie świetnych danych z przeszłości).
Analiza wyniku na dziś za ostatni miesiąc czy też kwartał jest dość ryzykowna. Łatwo kupić fundusz ‘na górce’, zresztą wynik na dziś jest trochę losowy – proszę wykonać eksperyment i zapisać listę ‘najlepszych’ funduszy wg. wyników za ostatni miesiąc dziś, za tydzień, za 2 tygodnie i za 3 tygodnie – i zobaczyć czy lista będzie podobna? Czy wyniki będą podobne? Najczęściej będą różne, czasem kolejność może różnić się znacznie.
Dlatego to co proponujemy w portalu Opiekun Inwestora to model ocen według analizy dynamicznej, oraz dodatkowa (Zaawansowana) funkcjonalność poszukiwania okazji inwestycyjnych znacznie ograniczająca ryzyko zakupu funduszy na górce.
3. Sam wybór funduszu to tylko podstawa do rozpoczęcia inwestowania. Funduszami należy zarządzać (dokonywać zmian między funduszami).
Więcej informacji na ten tema można znaleźć w opracowaniach dostępnych po założeniu konta w portalu, i na bezpłatnych szkoleniach (prowadzę je co miesiąc dla zainteresowanych usługami portalu).
Na początek proszę zapoznać się z metodyką doboru funduszy:
https://www.opiekuninwestora.pl/instrukcja/04_twoj_abonament_oceny_funduszy.pdf
https://www.opiekuninwestora.pl/instrukcje/05_MojeKonto_oceny_karta.pdf
a dla zainteresowanych lista okazji inwestycyjnych:
https://www.opiekuninwestora.pl/instrukcja/06_MojeKonto_lista_okazji.pdf
O własne pieniądze trzeba dbać, bo nikt tego nie zrobi za nas. Dlatego istotne jest śledzenie wyników poszczególnych funduszy i zmiana funduszy co jakiś czas lub alokacji składki. Potrzebna jest do tego odrobina wiedzy, umiejętność przewidywania no i trochę szczęścia też. Ale ważne by coś robić z funduszami, a nie tylko czekać co będzie dalej.
Po to właśnie 4 lata temu powstał portal Opiekun Inwestora – gdzie oprócz gotowej strategii (stanowi ona 1/5 możliwości portalu) można – przy odrobinie dodatkowej wiedzy (wiedza także dostępna jest w portalu) – wykorzystać te dodatkowe narzędzia, aby zarabiać więcej niż wzorcowa strategia przy minimalizacji ryzyka.
Moment przeniesienia środków do funduszy bezpiecznych na „trudne czasy” oraz powrotu do akcyjnych można robić na wyczucie, można korystać z ocen sytuacji dokonywanych przez analityków. Można zastosować gotową strategię – jak np. strategia Darwin Defender. W tym pliku można przeczytać więcej na ten temat.
Szczególną uwagę proszę zwrócić na opis zasady „ucieczki” do funduszy pieniężnych. Więcej o tym wkrótce na blogu.
Bardzo ciekawe artykuły.
.
Zaczynając odkładanie pieniędzy na emeryturę w ramach konta IKE, wybrałem fundusz akcyjny Arki i tylko do niego dopłacałem nie interesując się indeksami giełdowymi, bo kierowałem się wpojoną mi przez agenta TFI zasadą „w długim okresie nie da się stracić”. Oczywiście „umoczyłem” sporo w latach 2007-2008 i zacząłem się zastanwiać co z tym problemem zrobić.
Wymyśliłem taką strategię, że w ramach tego samego konta IKE otworzyłem drugi fundusz pieniężny, który jest funduszem bezpieczeństwa i w okresie, kiedy zapowiada się głęboka i długotrwała korekta indeksów giełdowych w dół przenoszę wypracowane jednostki do „poczekalni” jaką jest fundusz bezpieczeństwa. Sztuką jest „wyczucie” odpowiedniego momentu. Ale jak sądze, ktoś, kiedyś pewnie już to wymyślił
Otwartym pozostaje pytanie, czy nadal kupować jednostki f.akcyjnego, kiedy giełdy lecą w dół, czy czekać, aż osiągną dno i kupować je dopiero, kiedy indeksy zaczynają piąć się w górę ?