Fundusze inwestycyjne to nie lokataO rynku funduszy, strategiach inwestowania pisze Remigiusz StanisławekZasady inwestowania opisywane na blogu
|
Ile zarobię inwestując w fundusze? Doradca powiedział że będzie to 50.000 zł?
Co jakiś czas otrzymuję e-mail z pytaniem, „czy dobrze mi to wyliczyli?”. Chodzi o „prognozy” zysków w polisach inwestycyjnych. Nie chodzi już o przyjmowanie „spokojnego” zysku na poziomie 12%, co jeszcze się czasem zdarza, ale o wyniki, które są dalekie od rzeczywistości matematycznej.
Nigdy też nie spotkałem się z uwzględnieniem w tych obliczeniach inflacji. No, może poza jednym… gdzie została po prostu „odjęta” od wyniku. O podatku też nie słyszałem. Rzadko (ale to się powoli zmienia) uwzględniane są koszty w produktach inwestycyjnych.
Okazuje się, że „czysty zysk” potrafi być o połowę niższy niż to co obiecuje „symulator”.
Czas już chyba przygotować arkusz, który uwzględni wszelkie opłaty, podatki.
Czy Waszym zdaniem warto?
Może Cię także zainteresować...:
Citi Handlowy niedawno ogłosił poszerzenie oferty funduszy dostępnych we własnym kanale s...
Podobnie jak w ubiegłym roku firma Opiekun Inwestora została nominowana w konkursie Europe...
29.03.2010 w dodatku "Pierwszy Krok we własny biznes" ukazał się mój artykuł z g...

Od 6 lat jestem pasjonatem rynku funduszy. Inwestorem - praktykiem. W 2008 roku stworzyłem firmę i portal Opiekun Inwestora (laureat tytułu Innowacja Roku 2009) a swoją wiedzą dzielę się na blogach oraz na szkoleniach (ponad 110 całodniowych szkoleń). 
Jeszcze jedno. Ja posiadam kalkulator uwzględniający inflację ale nie korzystam z tej opcji. Wole skalkulować ofertę z nieco niższą stopą zwrotu, a wtedy klient będzie bardziej zadowolony bo jest spora szansa na znacznie lepsze wyniki niż to co ma na symulacji i co więcej, że ta symulacja będzie odpowiadała wartościom realnym. Przynajmniej ja osobiście do tego dąże. Klientowi natomiast nie ma co za dużo mącić w głowie, będzie miał wynik lepszy to będzie bardziej zadowolony
. To jest moje podejście wypraktykowane przez lata, natomiast każdy ma prawo do swojego.
Nie wiem czyje doświadczenia? Na pewno nie moje i nie moich klientów
. Wartość inwestycji na dany moment jest w ujęciu nominalnym więc gdy policzymy stopę zwrotu realną to nie będzie to odpowiadało temu co jest na rachunku. Nie widzę zatem sensu aby w symulacjach przyszłych wartości to uwzględniać. Poza tym nie wiadomo do przodu jaka będzie inflacja. Zawsze można zrobić symulację z mniejszą stopą zwrotu odpowiadającą prawdopodobnym wartościom realnym. Będzie to tak samo prawdopodobne jak hipotetyczna wartość przyszłej inflacji. Najlepiej to jest spotkać się z klientem w trakcie takiego programu i przeanalizować dotychczasowe wyniki i podjąć działania zgodne z oczekiwaniami klienta.
W odpowiedzi na pytanie od @Tomek:
W jaki sposób „gdyż zawsze aktualna wartość inwestycji będzie wyższa niż to co jest w symulacji.”. Dotychczasowe doświadczenia pokazują coś całkiem odwrotnego
Nie spotkałem dotychczas symulatora uwzględniającego inflację – czyli nadal inwestorzy porównują lokatę z teoretycznymi wartościami.
Natomiast zgadzam się, że warto pokazać jak lokaty walczyły z inflacją. Co wkrótce uczynimy.
Ad @new: „ja bym proponowal jakas nowa strategie na zagraniczne fundy”
1. Jedną z bezpiecznych propozycji wdrożyłem jako przykład na blogu. Kroczący Stop Loss z dodatkowym Stop Profit, ale zamiast wycofania, zmniejszenie progu Stop Loss
2. Zdefiniowanie kilku kroczących stop loss dla tego samego funduszu i reagowanie na bieżąco – zależnie od np. przewidywań dostępnych w mediach
3. Zastosowanie alarmu 5/10/15 – nie jest jeszcze dostępne w portalu, ale postaramy się we wrześniu dodać to nowe powiadomienie. Opis i założenia – wkrótce.
W odpowiedzi na pytanie od @Wojtek:
Tak, na szkoleniach także pokazuję tę ciekawą zależność – długość okresu na odrabianie strat wydłuża się w Polsce po każdej bessie. To dlatego, że inflacja dotychczas malała. Przy dużej inflacji – szybciej rosły giełdy (bo wartość spółek rosła dodatkowo samoczynnie…). A jak wzrastały giełdy to i fundusze akcji generowały wysokie zyski.
Niedług poruszę też temat „waloryzacji” składki przy programach systematycznego inwestowania o inflację. Nie przeczę – warto inwestować coraz więcej. Natomiast nie jest tak, że to rozwiązuje problem inflacji.
Tak w skrócie – aby poprawnie uwzględnić inflację trzeba:
a) zwiększać co miesiąc / co rok wysokość składki o inflację w poprzednim roku
b) wszystkie już posiadane pieniądze zwiększyć dodatkową, ekstra wpłatą o poziom inflacji.
Dopiero wtedy inflacja przestaje się całkowicie liczyć…
Przy wpłacie jednorazowej można dokonać obliczeń w oparciu o wartości zysków z uwzględnieniem inflacji. Przy wpłatach systematycznych jest to bardziej złożone.
Wszystko ładnie jednak liczenie w wartościach realnych zaciemnia sprawę dla klienta, gdyż zawsze aktualna wartość inwestycji będzie wyższa niż to co jest w symulacji. Jeśli już chcemy być tak dokładni to należałoby zrobić symulację dla wartości realnych i odpowiadających im wartości nominalnych, tak aby klient mógł stwierdzić, czy w rzeczywiści założony cel inwestycyjny jest realizowany. Poza tym oprocentowanie w banku jest w warościach nominalnych, a często klienci do tego porównują wyniki i symulacje z programu inwestycyjnego. Dla mnie osobiście te wszystkie dywagacje tylko zaciemnią obraz zamiast go rozjaśnić. Mało jest tak naprawdę klientów, których takie niuanse interesują.
Stworzenie takiego kalkulatora przez Pana byłby rewelacyjnym narzędziem w kontaktach z klientami. Jest Pan niezależnym specjalistą w tej dziedzinie. Jeśli stworzy Pan taki kalkulator to będę z niego aktywnie korzystał. Obecnie korzystam z kalkulatora, który uwzględnia opłaty ( administracyjna, za zarządzanie).
Remigiuszu myślę że warto zrobić taki arkusz. Aczkolwiek myślę, że problem leży gdzie indziej. Bo przecież wystarczy założyć że stopa zwrotu to to realna stopa zwrotu, czyli uwzględniająca inflację, a wpłaty i koszty podlegają indeksacji aby prezentacja była prawdziwa. Ale nie w tym rzecz. Taka prezentacja powinna być pewną „mapą drogową” czyli określać cele inwestycji. Mówi się w niej o długim horyzoncie inwestycji – bo w ten sposób działa procent składany. Natomiast chwilę później, gdy przechodzi się do narzędzi inwestycyjnych (funduszy) to nagle zmienia się znaczenie pojęcia „długiego horyzontu inwestycji”. Z inwestycji która przynosi stały (w miarę możliwości) zysk i działa przez długi czas, mówi się że fundusze w długim horyzoncie przyniosą zysk (odrobią straty). Ten horyzont wydłuża się po każdej bessie. I tu właśnie leży ogromna manipulacja i zakłamanie handlującymi funduszami.
SL w zupełności wystarczy. Trzeba jeszcze dobrać odpowiednią wielkość pozycji, tak aby ryzyko nie było zbyt wielkie. Ja np. w jednej transakcji (inwestycji w jeden fundusz) nie ryzykuję więcej niż 1-2%. Ryzyko wszystkich otwartych pozycji (zakupionych funduszy) to maksymalnie 6%. A inwestuję, jeśli zostaną spełnione pewne warunki, w fundusze akcji, także tych MiS oraz zagraniczne. Jak to robię opisuję dokładniej w blogu na portalu http://www.eportfel.com.
Trzeba tylko zadecydować w jaki sposób szacujemy ryzyko. Sposób opisowy np. duże, małe, bardzo duże nie wystarcza. Ja używam wskaźnika pochodzącego z analizy technicznej o nazwie ATR. Ale można stosować także inne wskaźniki np. odchylenie standardowe, czy wartość minimum jakie wypracował dany fundusz w badanym okresie z portalu OpiekunInwestora. Wszystko zależy od naszych upodobań, wiedzy i dostępu do danych.
Pozdrawiam
Wojtek
ja bym proponowal jakas nowa strategie na zagraniczne fundy bo one mimo ze sa okresy mocnych spadkow to patrzac rok do roku to wyrabiaja powyzej 30%!!!!! ja wiem ze zwyczajny inwestor nie wytrzyma przy spadkach stad jakas strategia na nie by sie przydala i nie tylko stop loss, OPIKUNIE INWESTORA pomysl o tym