Fundusze inwestycyjne to nie lokataO rynku funduszy, strategiach inwestowania pisze Remigiusz StanisławekZasady inwestowania opisywane na blogu
|
Jeżeli uwierzymy, że inwestowanie wymaga przewidywania przyszłości…
Wielu inwestorów uwierzyło, że aby skutecznie zarządzać funduszami inwestycyjnymi w swoim portfelu trzeba być ekspertem aby przewidzieć przyszłe wydarzenia na rynkach finansowych.
Jeżeli uznamy, że jedyna droga do zarabiania na rynku funduszy to przewidywanie przyszłości…
… to rzeczywiście. Trzeba być ekspertem w dziedzinie rynków finansowych aby na podstawie całej gamy danych makroekonomicznych, analizy technicznej, przeróżnych współczynników badać rynki finansowe, nie tylko Polski ale też inych krajów. Dodatkowo warto śledzić jakie działania podejmują zarządzający funduszami, w co inwestują. I do tego wszystkie te dane śledzić na bieżąco.
Cóż. Przyznasz, że to nie dla każdego. Ale też zgodzisz się, że bez tak zaawansowanej wiedzy bardzo trudno przewidzieć przyszłe zachowania rynków finansowych, które bezpośrednio przekładają się na wyniki funduszy inwestycyjnych.
Czy osobie, która po prostu chce część swoich dochodów oszczędzać a na finansach się nie zna, nie chce znać (i jak zawsze powtarzam – znać się nie potrzebuje) przyjdzie na myśl aby stać się takim ekspertem. Wątpię.
Idąc tym tropem: skoro samodzielnie nie potrafi przewidzieć przyszłości to znaczy, że lepiej aby po prostu zostawić fundusze same sobie. No, bo przecież się na tym nie znamy…
Jeżeli już wiemy, że nie jesteśmy ekspertem, …
… to nie znaczy, że nie wolno nam inwestować w fundusze. I na szczęście nikt do tego nie zniechęca.
Tu się w 100% zgadzam – fundusze to pośredni sposób inwestowania między giełdą a lokatą bankową. Ale nadal jest to inwestowanie a nie lokata. Czyli: inwestować tak, ale też należy się tą inwestycją opiekować. Do czego zewsząd starają się nas zniechęcić.
Skoro nie czuję się ekspertem często, niestety, uznajemy, że nie potrafiąc przewidzieć przyszłości musimy zdać się na czyjeś porady…
Po prostu w mediach, w prezentacjach handlowych, na różnych szkoleniach promuje się taki właśnie tok myślenia: skoro nie znasz się na rynkach finansowych – nie przewidzisz przyszłości, więc jedyne co możesz, drogi inwestorze, zrobić, to zastosować się do takich zasad, które nie wymagają praktycznie żadnej Twojej aktywności.
Potraktuj fundusze jak czarną skrzynkę, i wpłacaj do nich pieniądze.
A skoro tak, to pewnie najlepiej zainwestować długoterminowo, gdyż w długim okresie zawsze zarabiamy.
A już najlepiej gdy wpłacamy systematycznie.
Wtedy wszystko się uśredni… i dodatkowo będziesz zarabiać na spadkach…
Gdy boisz się ryzyka – to dodatkowo zastosuj dywersyfikację.
Przecież nie jesteś w stanie przewidzieć co się stanie w przyszłości.
Ile zarobisz? Spokojnie 10% rocznie!
Ostatnio nawet spotykam się z opinią, że to 8% rocznie. Choć w roku 2007 mówiło się o spokojnych 16%, a potem (najczęściej) o 12% rocznie.
Dlaczego moim zdaniem promuje się te właśnie zasady – o tym napiszę wkrótce.
Historia pokazuje, że powyższe metody działały tylko wtedy gdy inwestor miał dużo szczęścia.
Jaki wybór ma osoba, która chce zacząć inwestować?
Jeżeli zewsząd (prasa, telewizja, zarządzający funduszami, doradcy finansowi, reklamy, firmy dystrybucji produktów finansowych) słyszymy od wielu lat takie reguły – to łatwo uznać, że jest to jedyna słuszna droga.
Dlaczego? Ponieważ żadnej innej drogi, innego podejścia do inwestowania się nie promowało. O ile łatwiej zachęcić do inwestowania pokazując, że „nic nie trzeba robić” niż pokazać, że można i warto własnymi inwestycjami zarządzać.
A ponieważ o tych innych zasadach się nie słyszy, to pozostaje uwierzyć w tę jedną jedyną.
Zawsze podkreślam, że warto znać różne punkty widzenia na interesujący nas temat…
…i samodzielnie określić, który nas bardziej przekonuje. A może z każdego zabrać jakiś fragment wiedzy.
To samo dotyczy inwestowania. Można inwestować na wiele sposobów. I można to robić nie będąc ekspertem. Warto poznać różne zasady.
Dlatego zachęcam do zapoznania się z bardziej praktycznym podejściem do inwestowania, które promuję.
Warto też sprawdzić…
… czy to co czytamy, słyszymy jest poparte poprawnymi obliczeniami.
I to już trudniejszy temat. Nie każdy będzie w stanie sprawdzić czy prezentowany milion po 30 latach jest realny? Czy uwzględnia podatek? Dodatkowe opłaty? Utratę wartości pieniądza? Na jakiej podstawie przyjęto poziom zysku?
Nie jest to proste. Nie wszyscy są też pasjonatami matematyki finansowej. I słysząc, że fundusz, który zarobił 300% w 10 lat daje 30% zysku rocznie - z ust osoby będącej, choćby z piastowanego stanowiska można przyjąć z przekonaniem. Tym bardziej, że przecież już w tym roku fundusze pozwoliły zarobić ponad 80%. I te 40% wygląda bardzo przekonująco. I tym bardziej zachęca do stosowania się do zasad, które wymieniłem powyżej… O tym, że jest to tak naprawdę ok 15% rocznie, be zpodatku, bez kosztów dodatkowych – i to tylko dlatego, że dotyczy „dobrego” przedziału czasu się nie mówi…


Od 6 lat jestem pasjonatem rynku funduszy. Inwestorem - praktykiem. W 2008 roku stworzyłem firmę i portal Opiekun Inwestora (laureat tytułu Innowacja Roku 2009) a swoją wiedzą dzielę się na blogach oraz na szkoleniach (ponad 110 całodniowych szkoleń). 