Fundusze inwestycyjne to nie lokataO rynku funduszy, strategiach inwestowania pisze Remigiusz StanisławekZasady inwestowania opisywane na blogu
|
Inwestując w fundusze nie musisz płacić prowizji od wpłaty/wypłaty
Bardzo często spotykam się z „promocyjnymi” ofertami banków, biur maklerskich lub firm pośredniczących w sprzedaży funduszy inwestycyjnych.
Te promocje to: obniżona opłata za zakup funduszu, połączenie funduszu z lokatą (ale z pobraniem prowizji przy zakupie funduszu) itp.
Jest to nic innego jak wykorzystywanie niewiedzy inwestorów. Najczęściej dokładnie w te same fundusze, w tej samej cenie, można zainwestować bez żadnych opłat i prowizji.
Nietrudno wyobrazić sobie decyzję klienta, gdy dowiedziałby się, iż dokładnie ten sam fundusz może kupić bez prowizji w innym miejscu. A prowizje nie są małe. W przypadku funduszy akcji często są większe niż 4%. Przy inwestowanej kwocie 20.000 zł jest to 800 zł. Moim zdaniem szkoda przepłacać…
Gdzie kupię fundusze bez prowizji
Ostrożnie na promocje
Zdarza się, że banki, biura maklerskie kuszą inwestorów „promocją”: fundusze kupujesz bez prowizji. Problem w tym, że gdy promocja się skończy – zaczną się prowizje. Możliwe są sytuacje, w których promocja dotyczy prowizji od zakupu funduszu – ale już prowizja przy sprzedaży z radością zostanie pobrana.
Korzystaj ze sprawdzonych rozwiązań
Na dzień 1.5.2011 jest 5 miejsc, gdzie bez prowizji można zakupić ponad 150 różnych funduszy. Być może są „mniejsze” platformy. Podaję tu tylko te największe.
Platformy te zostaną szczegółowo opisane w osobnych artykułach.
| Supermarket Funduszy Inwestycyjnych. Najstarsza z dostępnych platform inwestycyjnych. Ponad 200 funduszy krajowych i zagranicznych bez opłat i prowizji. |
|
| Platforma Multibank (Centrum oszczędzania). Oferta podobna do platformy mBank. Przy czym oferuje nieco inny zestaw funduszy. Ilościowo także ponad 200 funduszy, krajowych i zagranicznych. Oczywiście bez prowizji. |
|
| BestFunds.pl – najmłodsza z internetowych platform bezprowizyjnych. Działa od 2010 roku. Także ponad 200 funduszy bez opłat i prowizji. |
|
| Mniej znana platforma inwestycyjna – pod nazwą @Planet. Oferuje dostęp do ponad 150 funduszy. Także bez żadnych opłat i prowizji |
|
| Mniej znana platforma. Oferuje wiele funduszy bez opłat i prowizji. |
Nadal jednak wiele funduszy kupisz wyłącznie z prowizją
Należy zadać sobie tylko pytanie – czy są na pewno o tyle lepsze od innych, że warto już na początku inwestycji obniżać zysk?
Może Cię także zainteresować...:
Polisy inwestycyjne to produkty czysto inwestycyjne, gdzie słowo "polisa" sugeru...
Decyzja o wieloletnim lokowaniu środków w polisach inwestycyjnych powinna być decyzją prze...

Od 6 lat jestem pasjonatem rynku funduszy. Inwestorem - praktykiem. W 2008 roku stworzyłem firmę i portal Opiekun Inwestora (laureat tytułu Innowacja Roku 2009) a swoją wiedzą dzielę się na blogach oraz na szkoleniach (ponad 110 całodniowych szkoleń). 
Ten tekst to też wierutne kłamstwo. Jak ktoś może oferować produkt inwestycyjny bez opłat? To TFI płaci właścicielowi platformy za to, że udostępnia jego produkty. Ile to jest? Nikt nic nie wie, ale na pewno mogę powiedzieć: dlaczego tak drogo? Moja dewiza – kupuję produkty czyste bezpośrednio od instytucji inwestycyjnej. Znam z góry koszty, mam pełną elastyczność wyjścia, a zalety podatkowe (fundusze luksemburskie) pozostawiają rentowność produktów z tzw. platform daleko w tyle. Przykład? Fidelity Indonesia – 10 lat – rentowność w USD 943%.
Panie Piotrze,
każdy fundusz inwestycyjny, tak jak Pan zauważył, zarabiają. Tak samo jak producent czekolady, bank oferujący lokatę bankową. Zysk producenta zawarty jest w cenie produktu. Tak samo w przypadku funduszy inwestycyjnych. Chcąc umieścić produkt w sklepie, sieci dystrybucji producent dzieli się swoim zyskiem. Stara jak świat zasada. Występująca także na rynku funduszy inwestycyjnych.
Platformy typu mBank i kilka innych z punktu widzenia inwestora działają dokładnie tak jak to zostało opisane.
Jeżeli fundusz A kosztuje 100 zł w dniu zakupu, a w dniu sprzedaży 110 zł, to inwestor na platformie mBank zarabia 10 zł (minus podatek). Nie płacąc żadnych opłat i prowizji. Kupuje i sprzedaje fundusz w cenie producenta. Nie ponosząc żadnych opłat i prowizji.
Pisałem o tym w artykule: http://blog.opiekuninwestora.pl/czy-wiesz-ile-pkp-intercity-zarabia-na-bilecie-warszawa-poznan/
2. „Moja dewiza – kupuję produkty czyste bezpośrednio od instytucji inwestycyjnej.”
W przypadku funduszy to właśnie jedno z droższych rozwiązań. U producenta płacimy najczęściej opłatę dystrybucyjną. Podany fundusz Fidelity Indonesia pobiera od wpłat do 5% opłaty manipulacyjnej (być może w niektórych miejscach nieco taniej).
Model dystrybucji w Polsce jest inny – inwestorzy cenią sobie możliwość dokonywania zmian między funduszami – w takim przypadku opłaty dystrybucyjne całkowicie tego typu sposób na inwestowanie przekreślają. Stąd fundusze akcji krajowych TFI pobierają większą (średnio 3-4%) opłatę za zarządzanie (wliczoną w cenę funduszu – w mojej ocenie absolutnie nieistotna dla inwestora przy doborze funduszy). Fundusze zagranicznych TFI (wielu) mają niższe opłaty odbijając sobie zyski poprzez opłatę dystrybucyjną.
Jestem absolutnie przekonany, że próba zmiany tego modelu w Polsce (niska opłata wliczana w cenę funduszu – a w zamian opłaty dystrybucyjne przy każdym zakupie) spotkała by się z bardzo dużym oporem inwestorów.
3. „Fidelity Indonesia – 10 lat – rentowność w USD 943%.”
Na kilkanaście tysięcy funduszy zawsze znajdziemy taki, którego historyczne wyniki będą doskonałe. W Polsce – także. Nawet fundusz zrównoważony Pioneer Zrównoważony miał takie okresy 15 letnie gdzie zysk wynosił ponad 1500% w 15 lat.
Panie Remigiuszu,
Stosownie do Pana opisu rzeczywistości platforma inwestycyjna mBank-u musi zarabiać na inwestorach udostępniając im hurtownię funduszy. Problem polega na tym, że żaden inwestor nie może samodzielnie porównać faktycznych kosztów takiego pośrednictwa i wybrać wariant dostępu do funduszy najbardziej korzystny dla niego. Mówienie, że platforma mBanku daje dostęp dostęp bez opłat i prowizji jest wierutnym kłamstwem. Inny problem, który występuje na polskim rynku inwestorów, to brak standardu opisu produktów, tzn. klarownej sytuacji dotyczącej wyników dla klienta po wszystkich kosztach. W Europie tak się dzieje, ale KNF będąc na garnuszku ubezpieczycieli i banków nie ma interesu w tym, by taki standard wprowadzić. Opłata emisyjna występuje zawsze w każdym funduszu, czy to otwartym czy zamkniętym. Całkowicie nie zgadzam się z Pana stanowiskiem, że wysokość opłaty za zarządzanie nie jest istotna. Przy wieloletnim, systematycznym oszczędzaniu i efekcie procentów od procentów, to jest właśnie największe źródło zysków dla funduszy i dystrybutorów. W Europie opłata za zarządzanie to ok 0,5-1,5% rocznie. W Polsce to 3-4%, a bawet do 7%, więc mówimy o ogromnych dysproporcjach i to w dodatku o kwotach pobieranych od wolumenu klienta. Z czego to wynika? Z jednej strony z niskich wolumenów polskich funduszy (ja inwestuję w funduszach o wolumenach od 150 mln do 50 mld USD), a w związku z tym zarządzajacy przy swej pazerności muszą pobierać proporcjonalnie większe prowizje, a z drugiej strony wciąż niska konkurencja nie zmusza do obniżania opłat. Pana przekonanie o oporze przy zmianie opcji kosztów mija się z praktyką, gdyż właśnie ten model funkcjonowania rynku przebija się w całej Europie Wschodniej. A klienci sami mogą policzyć, co jest dla nich korzystniejsze. Następna rzecz, której Pan do tej pory nie brał pod uwagę, to zalety czystych funduszy luksemburskich typu SICAV. Polska ma z Luxemburgiem umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania (a Luxemburg od 11 lat nie pobiera od zysków kapitałowych podatów, co nie upoważnia polskiego fiskusa do pobierania za nich tego podatku). Żadna z inwestycji w Polsce nie ma tej zalety, ale to taki cukiereczek. W dodatku odnosząc się do opłaty dystrybucyjnej, to wspomnę Panu, że konwersja pomiędzy subfunduszami odbywa się bez ponownego pobierania tej opłaty, bez konieczności płacenia podatku Belki, w dostępność środków dla klienta ma limit do 16 godzin, co przy czasie 14 dni w mBanku przemawia do wyobraźni klientów. Osobne pytanie brzmi, co mBank robi ze środkami klienta w ciągu tych 14 dni? Pewnie nimi obraca, ale tym się nikt nie chwali. Reasumując, to polski rynek inwestycyjny czekają poważne zmiany, z pewnością korzystne dla polskiego klienta, a ubezpieczyciele i banki ze swoimi ofertami pseudoinwestycyjnymi polegną na tym rynku, tak samo jak zaliczają kolejne straty na rynkach Europy Zachodniej, np. Uniqa czy Dexia stojące na krawędzi bankructwa. PS. Nie wiem, z czego wynika Pana przekonanie o korzyściach dla klienta przy zmianie funduszy. Przecież żaden fundusz inwestycyjny przyjmując nowego klienta nie robi tego za darmo. Czyli to musi kosztować klienta, ale standard informacyjny w Polsce ma nadal wiele wspólnego z zakłamaniem i fałszem, a KNF nie zauważa tego. Nie lepiej korzystać jest z jednego funduszu, który oferuje 300-600 subfunduszy i zmieniać swoje pola inwestycyjne bez kosztów, bez limitów i przy szybkości konwersji liczonej nie w dniach, ale w godzinach? To otwarte pytanie zostaqwiam jednak Panu.
Witam,
Jak w Polsce można kupić jednostki funduszy luksemburskich typu SICAV?
obecnie korzystam z platformu mbanku. czy warto jest korzystac z wiecej niz jednej platformy? czy jak dodam multibank to dojdzie mi sporo innych funduszy?
Oferty obu banków w zakresie funduszy nieco się różnią. Mając obie platformy – będzie dostęp do większej ilości funduszy. Są jeszcze inne miejsca o podobnym działaniu http://blog.opiekuninwestora.pl/skocz/bezprowizji
Panie remigiuszu bardzo prosze odnieść sie do artykułu pana pitra bo jestem ciekaw pana riposty a w tej chwili to wygląda na to jaky sie pan poddał i pan pitr miał racje w tym wszystkim i jakby pan nie wiedział co ma odpowiedzieć
Pan Remigiusz nie ma odpowiedzi na pytanie o fundusze luksemburskie tpu SICAV. Owszem oferowane są w Polsce tylko 2 tego typu fundusze, ale to bardzo wąski margines możliwości inwestycyjnych. Ale już po 14.05.2012 Franklin Templeton Investments da szansę polskim inwestorom na dostęp do ponad 300 funduszy SICAV ze swojej palety, i to z możliwością oszczędzania systematycznego od 200 zł kwartalnie. Następnie BNP Paribas, BlackRock, Fidelity oraz AXA Investments. Chodzi tu wyłącznie o fundusze luksemurskie SICAV, a w przypadku AXY do również fundusze SICAV, a nie UFK. Mam pewność, ze te propozycje sporo zamieszają na rynku polskim, gdyż zamiast płacić zarządzającym haracz w wysokości 4-7% od wolumenu klienta rocznie, będzie to tylko 0,5-1,5%. I tu w zasadzie jest pies pogrzebany, bo koszty zarządzania liczone od wolumenu inwestora to najpoważniejsze źródło dochodu platform inwestycyjnych. Można inwestorowi wmówić, że inwestycja nic go nie kosztuje, a jak porówna się oficjalnie podawane przez fundusze rentowoności roczne do pisemnych wyników, jakie otrzymuje co roku inwestor od funduszu, to nagle pojawia się niezrozumiały dysonans informacyjny.