Fundusze inwestycyjne to nie lokataO rynku funduszy, strategiach inwestowania pisze Remigiusz StanisławekZasady inwestowania opisywane na blogu
|
Bogaty student – na pewno nie poprzez polisę inwestycyjną!
Już w 2010 roku otrzymałem sygnał od dwóch czytelników bloga o „szkoleniach” finansowych dla studentów (także dla ubiegających się o Kredyt Studencki). A w marcu 2011 udałem się kilkukrotnie na takie szkolenie.
O ile szkolenia z branży finansowej dla studentów zawsze popieram, to szkolenia, na których studentom oferuje się polisy inwestycyjne jako sposób na zarabianie chciałbym z rynku wykreślić. Rzadko stawiam sprawę tak stanowczo. Ale w tym przypadku mojego zdania raczej nie zmienię. Za to podzielę się tym co mną kieruje.
Student, szczególnie na kierunkach nieekonomicznych to „łatwy łup” dla „firm” doradztwa finansowego. Wystarczy pod przykrywką „darmowego szkolenia” pokazać kilka slajdów sprzedażowych (choćby tych, które można zobaczyć na nagraniu Magia Procentów) i poprzez techniki NLP zachęcić do podpisu wniosku…
Z kredytu studenckiego korzysta co 6-ty student
Jak podaje serwis PAP Nauka w Polsce, kredyt studencki bierze co szósty student.
Niektóre firmy wręcz wyspecjalizowały się w tej „działalności”. Aby zaoferować (skądinąd bardzo dobre produkty typu polisa inwestycyjna) klientom, którzy ich faktycznie potrzebują trzeba sporo pracy. O ile łatwiej zrobić prezentację na uczelniach i po prostu wcisnąć studentom taki produkt…
Ja rozumiem prowizje i zyski - ale gdzieś należy znaleźć trochę rozsądku i odpowiedzialności za czyjąś przyszłość. Po jednym z takich szkoleń rozmawiałem z prowadzącym pytając dlaczego w tak bardzo zmanipulowany sposób prezentuje informacje sprzedażowe zamiast pełnej wiedzy – odpowiedź była prosta „przecież aby to wszystko poprawnie wytłumaczyć musiałbym takie szkolenie zaplanować na cały dzień…„,
Rozmawiałem na ten temat z doradcami finansowymi na kilku szkoleniach. I potwierdzili moje spostrzeżenia, które poniżej przytaczam.
Ale ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat.
Które szkolenia są szkodliwe dla studentów?
Te oferujące inwestowanie pożyczonych pieniędzy w polisach inwestycyjnych. Nie ważne czy w systemie MLM czy też poza nim. To akurat nie ma żadnego znaczenia. Chodzi o sam fakt lokowania pieniędzy z kredytu studenckiego (lub innych dochodów studenta) w tego tupu produktach. To moim zdaniem najgorsze rozwiązanie finansowe z jakiego może skorzystać student!
O polisach inwestycyjnych
Wbrew temu co mówi się o tych produktach uważam że to doskonałe sposoby do pomnażania oszczędności. Wystarczy dobrze policzyć. Korzystając z tych produktów (inwestując aktywnie) patrząc od strony czystych zysków potrafią być nawet ponad 30% większe od inwestowania w te same fundusze poza polisą.
Natomiast – na pewno nie jest to dobry produkt dla studenta. Ok, dla większości studentów (aby nie uogólniać).
Co mówi się na takich szkoleniach? (byłem i słyszałem)
| Giełda w Polsce zarabiała od początku istnienia 25% rocznie. Wystarczy systematycznie wpłacać i zapomnieć. To absolutny mit, doskonały chwyt sprzedażowy – takie wyniki giełdy są wynikiem wyłącznie wysokiej inflacji i w ten sposób są nie do uzyskania. Niestety – po takim szkoleniu widziałem kilku studentów stojących w kolejce aby natychmiast zainwestować. W końcu zysk 25% brzmi doskonale… | |
| Niektóre firmy oferują pomoc w zarządzaniu inwestycją. Pokazując, że warto aktywnie inwestować. Niestety – zapominają o uwzględnieniu podatku oraz o tym aby wyraźnie powiedzieć, że w taki sam sposób można inwestować poza polisą inwestycyjną. I bardzo aktywnie domykają sprzedaż wśród studentów… Nawet gdyby firma gwarantowała na piśmie 20% rocznie i tak uważam, że dla studenta wybór takiej polisy będzie bardzo złym rozwiązaniem. | |
| Ręce mi opadły gdy na jednym z takich „szkoleń” prowadzący wychwalał zasadę uśredniania w funduszach akcyjnych pokazując odpowiednio spreparowany wykres. Jest to jeden z największych mitów inwestowania. Wystarczy przyjrzeć się przykładowym wykresom, które zebrałem z kilku „szkoleń”. | |
| Będziesz zarabiał w systemie MLM Systemy MLM nie są złym rozwiązaniem. Problem w tym, że nie każdy się w tym sprawdzi. A jeżeli warunkiem działania w takim systemie ma być polisa dla studenta – zdecydowanie i absolutnie jestem przeciwny. Większości studentów nie uda się rekrutacja znajomych i rodziny i pozostają z produktem, w którym będą prawdopodobnie tracić. |
|
| Roztacza się wizje łatwego zarobku. Co szczególnie trafia do studentów w cięższej sytuacji finansowej. I tu mamy do czynienia z całkowitym brakiem odpowiedzialności po stronie sprzedawców. „Przecież masz kredyt studencki” mówią… |
Czego nie mówi się na szkoleniach?
- O możliwości kupowania funduszy w innym miejscu. Np. poza polisą.
- O ryzyku związanym z inwestowaniem.
- O tym po co potrzebne są pieniądze w czasie studiów.
- O tym jakie mogą pojawić się problemy ze spłatą kredytu w przyszłości.
- O tym, że studia kiedyś się skończą…
- Często wśród zachwalanych zalet polis inwestycyjnych zapomina się, czy też ew. bardzo nieśmiało nie wspomina się o praktycznym znaczeniu opłaty likwidacyjnej – która blokuje możliwość wypłaty zainwestowanych pieniędzy najczęściej przez 10 lat , a czasem dłużej.
A przede wszystkim nie mówi się o tym o tym jak rozsądnie wykorzystać kredyt studencki.
Po co student bierze kredyt studencki?
To dobrze oprocentowane pieniądze. Które mają pomóc w utrzymaniu się w czasie studiów. Nowe warunki pozwalają ubiegać się o kredyt studentom o bardzo niskich dochodach w rodzinie. Pieniądze warto wykorzystać do jak najlepszego spożytkowania czasu studiów. Szczególnie, gdy student nie ma za sobą bogatej rodziny, która pomoże i naprawi „błędy młodości” – w tym przypadku wybór takiego sposobu inwestowania…
Warto zastanowić się po co studiujemy
To czas dobrej zabawy. Ale od strony praktycznej to okres, w którym warto wypracować sobie dobrą pozycję startową na rynku pracy. I to powinien być cel nadrzędny.
Jak to osiągnąć? Korzystając z możliwości jakie dają dodatkowe kursy, wiedza, czy też praktyki w firmach (poprzez różne organizacje np. AIESEC możliwość udziału w praktykach zagranicznych).
Rynek pracy jest coraz bardziej wymagający. Z dwóch ofert: przeciętnego studenta oraz studenta, który ma za sobą doświadczenie i dodatkową, większą niż standardową wiedzę ja jako pracodawca wybiorę tego drugiego. Jako osoby chętnej do zdobywania wiedzy i rozumiejącej wagę takiego podejścia w dzisiejszym świecie.
Czy fundusze to złe rozwiązanie dla studentów?
Nie. Uważam, że okres studiów warto wykorzystać także na edukację finansową. Ale rzeczywistą a nie opartą o utarte mity. I gdy tak podejdziemy do rynku funduszy inwestycyjnych – można wybrać tę metodę inwestowania. Ale – jeżeli fundusze to na platformach internetowych – nie w polisie.
Fundusze można kupować na takich platformach jak mBank, Multibank, progress24, bestfunds.pl czy też Fortis Bank.
Jakie te platformy mają zalety dla studenta?
- możliwość dowolnych wpłat, mniejszych lub większych, systematycznych lub niesystematycznych
- możliwość wypłaty pieniędzy w każdym momencie
I nie ma tu znaczenia, że w polisie można zarobić więcej. Nie o to powinno chodzić studentom.
A studentom jest to szczególnie potrzebne.
Warto inwestować w wiedzę, w rozwój w ciekawe praktyki.
Wyobraźmy sobie, że za 2 lata pojawia się super okazja spędzenia pół roku na zagranicznej uczelni, wystarczy tylko opłacić przelot i mieć „na życie”. To może być też promocyjna cena szkoleń dla studentów, związanych np. z pracą, którą w przyszłości student chce wykonywać.
Nie odkładając pieniędzy z kredytu – gdyby takich kursów pojawiło się kilka jednego roku – pewnie trudno byłoby je opłacić (w końcu wydać co miesiąc kilkaset zł z kredytu nie byłoby trudno
– w końcu pieniądze mam dostępne). A tak – gdy je zainwestujemy można z nich skorzystać w przyszłości. I tutaj używa się argumentu „polisa blokuje dostęp do pieniędzy”. Tak. To doskonały bat dla pracujących, którzy odkładają na przyszłość własnych dzieci czy też na emeryturę. Ale błagam, nie dla studenta! Tu akurat dostęp do pieniędzy jest kluczowy!
| Dlaczego? Gdy student zainwestował pieniądze w polisie – to nawet gdyby zarabiał 20% rocznie lub w dobrym roku miał szczęście i zarobił 80% w funduszach rynku tureckiego – nic z takiego wyjazdu nie będzie – te pieniądze są po prostu niedostępne… | |
| Co z tego, że „przecież po to taka polisa abyś ich właśnie nie ruszał”. W czasie studiów właśnie trzeba je ruszyć aby inwestować w siebie, we własny rozwój. Nie musi to być jakiś wyjazd. To może być inwestycja w wiedzę. Np. szkolenia, kursy. | |
| Po co? Aby potem, już zarabiając (raczej dużo lepiej gdy inwestowało się w siebie) można było sobie taki produkt uruchomić. Ze znacznie większą składką. A poza tym po kilku latach przyglądania się rynkom finansowym – można będzie wyrobić sobie opinię które metody inwestowania sprawdziły się lepiej. | |
| Kto jak kto – ale akurat studenci powinni przewidzieć, że te pieniądze mogą być im potrzebne za rok za dwa. Po to aby zbudować sobie lepszy start choćby na rynku pracy. I potraktować to co zainwestują i zarobią jako inwestycja w siebie. | |
| Student powinien przede wszystkim planować przyszłą karierę. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w tym czasie inwestować w fundusze. Możliwości jest wiele – studentom polecam bezpłatne platformy inwestycyjne, o których na „szkoleniach” sprzedażowych zapomina się powiedzieć… |
A polisę inwestycyjną założyć warto – i owszem – bo to doskonały sposób na długoterminowe inwesotwanie – ale dopiero gdy uzyskują już stałe większe dochody. Gdy pojawia się rodzina.
Im wcześniej inwestujesz tym lepiej
To zdanie jest prawdziwe.
Przykład 1
Firmy „doradztwa” finansowego prześcigają się tutaj w pokazywaniu jak ważne jest aby odpowiednio wcześnie inwestować. Porównując, co będzie gdy ktoś zacznie inwestować 40 lat przed osiągnięciem 60 roku życia (to najwyższy czas aby zacząć korzystać z oszczędności) z osobom, która zacznie inwestować 20 lat później.
Zobaczmy:
- Adam, wiek 20 lat. Zaczyna inwestować.
Wpłaty: 200 zł przez 40 lat (do 60-go roku życia). Zysk ponad inflację: 8%. Uzbierana kwota: 700.000 zł. - Kamil – inwestowanie zacznie dopiero w wieku 40 lat. Aby uzbierać 700.000 zł musi…
wpłacać 1150 zł przez 20 lat przy zyskach 8% ponad inflację.
Brzmi przekonująco – prawda? Lepiej odkładać już dziś.
Przykład 2
A dlaczego w prezentacji nie porówna się sytuacji rozpoczęcia inwestowania na początku z tą tuż po ukończeniu studiów?
Zobaczmy:
- Adam, wiek 20 lat. Zaczyna inwestować.
Wpłaty: 200 zł przez 40 lat (do 60-go roku życia). Zysk ponad inflację: 8%. Uzbierana kwota: 700.000 zł. - Marek – inwestowanie zacznie tuż po studiach, w wieku 25 lat. Aby uzbierać 700.000 zł musi…
wpłacać 305 zł przez 35 lat przy zyskach 8% ponad inflację.
Widać różnicę? Niewielką? I to przy założeniu, że Marek nic nie odłożył w czasie studiów…
Jeżeli Marek także odkładałby 200 zł miesięcznie przez okres 5 lat studiów, i ponad połowę tych pieniędzy w czasie studiów zainwestował w wiedzę to zakładając, że na rachunku inwestycyjnym pozostało mu raptem 6.000 zł (tak jakby 100 zł miesięcznie chował do szuflady), to aby otrzymać 700.000 na emeryturze wystarczyłoby do tych 6.000 dopłacać przez 35 lat kwotę 260 zł.
Po czym rozróżnić firmę doradztwa finansowego od firmy sprzedażowej?
Tym, że pokaże pełną wiedzę o funduszach. O ich prawdziwych wynikach. Bez pokazywania „mitów inwestowania”. Bez idiotycznego pokazywania zysków z giełdy w okresie 18 lat… (który bez uwzględnienia inflacji jest nic nie wart. Pokaże alternatywy – czyli darmowe i bezpłatne platformy inwestycyjne. A do polisy inwestycyjnej przekona poprzez dopasowanie się do przyszłych potrzeb finansowych Klienta, uwzględniając jego obecną sytuację, na przykład potrzeby w trakcie studiów.
Czy warto przejadać to co inwestujemy?
Nie. Ale na pewno nie można uznać inwestycji w rozwój, w możliwość zagranicznej praktyki jako przejadanie pieniędzy.
Znam wiele osób, które nie mogły pozwolić sobie na takie wyjazdy i na zdobywanie dodatkowej wiedzy. Z powodu sytuacji finansowej. Kredyt studencki wyrównuje tutaj szanse. Szkoda te szanse zniszczyć wybierając polisę inwestycyjną.
Znam tak samo dużo osób, które skorzystały z możliwości zdobywania wiedzy – i zapewniam, że po kilku latach na rynku pracy potwierdzą, że zwrot z tych inwestycji był wielokrotnie większy niż te kilkanaście procent na rynku funduszy. Nie porównujmy tych inwestycji.
Gdzie student może ulokować pieniądze
Mogą to być fundusze inwestycyjne. Nie wymagają wiele wiedzy ani poświęcania temu czasu. Jako student warto korzystać z tego okresu studiów
, studiować i poszerzać zainteresowania.
Czy korzystać wtedy z doradcy finansowego? Tu może być pewien problem. Ponieważ mamy konflikt interesów. To co najlepsze dla studenta (czyli platforma inwestycyjna bez żadnych opłat) nie będzie najlepsze dla doradcy finansowego.
Spotkałem doradców, którzy potrafili na pytanie studenta – czy to dobry pomysł aby zainwestować kredyt studencki w produkty, które oferuje – odpowiedzieli „Nie” – wskazując takie rozwiązanie, z którego nie będzie prowizji. Czyli jednak można.
Kontrargumenty
Z dyskusji, które na ten temat prowadziłem czasem pojawiały się propozycje:
1) to może na szkolenia i rozwój osobisty student weźmie kredyt? A na funduszach będzie zarabiał?
Obecnie kredyt gotówkowy będzie wysoko oprocentowany. Do tego zdolność kredytowa.
2) to może pomoże rodzina?
Czasem to może być problem.
3) A już bogaty student?
Jeżeli z kredytu korzysta bogaty student to prawdopodobnie powyższe rozważania go nie dotyczą. Wtedy czemu nie – polisa inwestycyjna jest tym lepsza – im wcześniej „założona”.
To czemu jestem zdecydowanie przeciwny to granie na emocjach studentów z tą nienajlepszą sytuacją finansową.
I jeszcze o firmach oferujących „gotowe strategie” lub analityków wskazujących skład portfela
Moim zdaniem student, jako człowiek o otwartym i gotowym na przyjęcie wiedzy umyśle warto aby dokładnie zapoznał się z tematyką funduszy, poznał jak działają i przynajmniej spróbował samodzielnie zarządzać taką inwestycją. To nie jest trudne.
I apel o rozważne podejście do tematu inwestowania dla Studentów
Rynek funduszy inwestycyjnych jest szeroki. Jest wiele produktów, wiele miejsc gdzie można inwestować. Zawsze zaskakuje mnie w jaki sposób można po 2 godzinnej prezentacji zgodzić się na podpisanie wniosku polisy inwestycyjnej absolutnie nie znając prawdziwych zasad działania takiego produktu, ograniczeń, kosztów wycofania się z inwestycji (o których tak rzadko mówi się na takich spotkaniach). W końcu to inwestycja najczęściej na 10 lat lub więcej? Czy nie warto poświęcić trochę czasu na dokładne poznanie tego czym są te produkty. Z różnych źródeł, a nie tylko bazując na tym co przekazał „sprzedawca” na krótkim, sprzedażowym spotkaniu.
Moja porada – omijać szerokim łukiem firmy nakłaniające do szybkiej decyzji poprzez gratisy (np. dopłacając kilkaset złotych do polisy jeżeli zainwestujemy w ciągu tygodnia). Jaki jest cel takiego działania? Aby Klient nie miał czasu zapoznać się z pełną wiedzą na temat takiego produktu.
Kredyt studencki 2010/2011 – przypomnienie zasad
To dobrze oprocentowane wsparcie finansowe dla Studentów. Według najnowszej aktualizacji zasad z 1.10.2020 roku student może otrzymać po 6.000 kredytu na każdy rok nauki.
Studenci o najtrudniejszej sytuacji finansowej, czyli ci u których dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 600 zł zyskają 100-procentowe poręczenie kredytu przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wcześniej w tej samej sytuacji mogli liczyć na 70-procentowe poręczenie. W kolejnym progu dochodu (od 600 zł do 1000 złotych) starający się o kredyt studencki 2010/2011 mogą liczyć na 70-procentowe poręczenie.
Zmianą poddany został również sposób wyliczania dochodu na głowę w rodzinie. Tym razem pod uwagę brane będą dochody netto. Nowe prawo da też możliwość zawieszenia spłaty kredytu maksymalnie na rok w przypadku utraty źródła dochodów lub w trudnej sytuacji życiowej.
Spłata rozpocznie się po 2 latach, trwa dwa razy dłużej niż studia, a oprocentowanie dla studenta wyniesie 1,75 proc. – resztę dopłaci Skarb Państwa.
Tak jak w ostatnich latach tak i teraz 5 procent najlepszych studentów ma szansę uzyskać umorzenie 20 procent kredytu. W przypadkach losowych istnieje szansa umorzenia całości długu wobec państwa. „Kredyty pozwalają godnie studiować, a wraz ze stypendium socjalnym dają dość pieniędzy na utrzymanie” – mówiła minister Kudrycka.
Poddaję dyskusji i rozwadze. Zarówno dla doradców jak i dla studentów
Ciekaw jestem komentarzy obu stron.
To absolutny mit, doskonały chwyt sprzedażowy – takie wyniki giełdy są wynikiem wyłącznie wysokiej inflacji i w ten sposób są nie do uzyskania. Niestety – po takim szkoleniu widziałem kilku studentów stojących w kolejce aby natychmiast zainwestować. W końcu zysk 25% brzmi doskonale…

Od 6 lat jestem pasjonatem rynku funduszy. Inwestorem - praktykiem. W 2008 roku stworzyłem firmę i portal Opiekun Inwestora (laureat tytułu Innowacja Roku 2009) a swoją wiedzą dzielę się na blogach oraz na szkoleniach (ponad 110 całodniowych szkoleń). 
Panie Remigiuszu dziękuję Panu serdecznie. Jestem studentem i prawdopodobnie gdyby nie Pan stałbym się ofiarą szkolenia pewnego „specjalisty” u mnie na uczelni. W kredyt studencki niestety się już wpakowałem, za sprawą tego „eksperta”.
Oczywiście wyliczenia które pokazał były piękne, milion na emeryturze, do końca studiów kredyt spłaci się sam itp.
Dziś głowię się jak zainwestować tak, aby zysk pokrył chociaż same odsetki.
Przeczytałem większość Pańskich artykułów i wpisów, i mogę śmiało powiedzieć, że dziś jestem o wiele bogatszy w cenną wiedzę.
Dziękuję
Zgadzam się z 100% z Remigiuszem i Anią. Sam posiadam produkt inwestycyjny opakowany w polisę oraz współpracuję z firmą udostępniającą taki produkt i uważam, że jest on skierowany do ludzi z ustabilizowaną sytuacją finansową (stały dochód). Studentom NIE DORADZAM.
Korzystajcie z życia i inwestujcie w siebie. Jeśli inwestycje to poprzez platformy. Na inwestowanie w polisy przyjdzie jeszcze czas
Studenci są różni. Zaoczni, pracujący i zarabiający, posiadający inne nieewidencjonowane dochody.
Dobry doradca finansowy jeśli obsługuje klienta klienta INDYWIDUALNIE, dobrze zbada jego zdolność finansową. Przestańmy generalizować.
Z większością tekstu, który zamieściłem się zgadzam, ale wzbudza on tylko nie potrzebną dyskusje na ten temat i prawdopodobnie wywoła odwrotny efekt niż zamierzałeś – więcej osób będzie szukać łatwej kasy od studenta.
TRZEBA UCZYĆ ROZSĄDNEGO DORADZTWA!
Pozdrawiam,
Jako doradca finansowy zgadzam się w 100% z Remigiuszem – proponowanie studentom polis inwestycyjnych jest nieetyczne i naganne. Polisa blokuje pieniądze na co najmniej 10 lat, wcześniejsze zerwanie polisy z powodu niemożności dalszego płacenia składek skutkuje utratą znacznej części wpłaconych pieniędzy. A po ukończeniu studiów trzeba chyba zacząć spłacać kredyt, a nie borykać się z polisą….
W artykule wyraźnie staram odnosić się do prowadzonych na uczelniach „wykładów”, na których nie ma niestety dopasowania do sytuacji materialnej studenta a polisa przedstawiana jest jako doskonały sposób na proste zarabianie.
Zgadzam się, że zależy od sytuacji materialnej studenta. I potwierdza to komentarz od @Marcin – faktycznie – to tani sposób finansowania inwestycji, i jeżeli mamy obok inne środki (własne środki) to znak, że można śmiało inwestować także w takie produkty.
Poruszam tutaj także temat alternatywnych sposobów na inwestowanie. Przez okres kilku lat studiów można równie dobrze systematycznie i niesystematycznie oszczędzać na rynku funduszy poza polisą inwestycyjną.
Tytuł artykułu to „Bogaty student – nie przez polisę inwestycyjną”. I to ma być jego głównym przesłaniem. Zyski z funduszy (nieważne czy z polisy czy inwestowanych poza polisą) będą bardzo często niższe niż potencjał studenta na rynku pracy po odpowiednio zainwestowanych w wiedzę pieniądzach.
Wtedy to, że inwestować będziemy w fundusze poza polisą mając nieco mniejsze zyski w długim okresie niż z polisy jest dobrym, pozytywnym kosztem. Polisy wpłat systematycznych wiążą z reguły na 10 lat. Kredyt trzeba zacząć spłacać wcześniej. Tym bardziej studenci o gorszej sytuacji materialnej powinni się nad takim rozwiązaniem poważnie zastanowić.
Wpłaty na konto dodatkowe na krótki okres (do 5 lat) od strony czystych zysków są rozwiązaniem gorszym niż inwestowanie bezpośrednio w fundusze i płacenie podatku przy konwersjach. Korzyść z niezapłaconego podatku, który pracuje w polisie jest w krótkim okresie niższa niż koszty produktu pobierane od całości kapitału. Graniczny próg opłacalności ponoszenia kosztów w zamian za korzyść podatkową pojawia się przy 5-6 latach inwestowania.
Podsumowując – dla części studentów, jako sposób na inwestowanie pieniędzy, gdy nie muszą martwić się o gotówkę w przypadku potrzeby pozyskania dodatkowej wiedzy czy doświadczenia na rynku pracy – jak najbardziej tak. Matematyka jest bezlitosna i wiadomo ile „kosztuje” w przyszłości odkładanie decyzji o tym aby zacząć inwestować choćby o 1 miesiąc wcześniej…
Zawsze uważałem, że nie ma prostych jednoznacznych odpowiedzi. Dlatego nie mogę się zgodzić z Remigiuszem, a właściwie z jego tezą, że inwestowanie studenta w polisę to zły pomysł. Może być zły ale może być dobry. Wszystko zależy od sytuacji i sposobu w jaki się inwestuje:
1. Faktycznej sytuacji materialnej studenta. Zgadzam się z tym, że kredyt studencki przede wszystkim powinien pomagać w studiach i zdobyciu doświadczenia zawodowego. Trzeba więc odpowiedzieć sobie na pytanie czy można z niego skorzystać, gdy chcemy otworzyć program inwestycyjny. Czy program, który jesteśmy w stanie otworzyć (na który nas w tej chwili stać), jest takim, który chcemy mieć w przyszłości. Czy nie lepiej poczekać z otwarciem programu inwestycyjnego, ale zacząć inwestować już teraz. Tu jestem zgodny z Remigiuszem.
2. Sposobu w jaki się inwestuje. I tu jedna uwaga. Zwykle omawiając polisy zapomina się o koncie wpłat dodatkowych. Różnie ono funkcjonuje w różnych produktach, ale zwykle jest obłożone mniejszymi kosztami niż konto wpłat regularnych, i dostępność do zgromadzonych na nim środków, też nie jest obłożona ograniczeniami o których zwykle się wspomina.
Możliwa jest więc sytuacja, gdzie Student umieszcza pieniądze z kredytu na koncie wpłat dodatkowych (całość lub część), może uzyskiwać zadowalającą stopę zwrotu i mieć dostęp do kapitału gdy pojawi się możliwość „inwestowania w siebie”.
Powstaje jednak pytanie czy doradca mu takie rozwiązanie zaproponuje (od wpłat na konto dodatkowe nie ma prowizji), ale to już całkiem inna historia.
Mam kredyt studencki i uczyniłem z niego dobry dług. Z powodzeniem przeznaczam go tyko na cele inwestycyjne w polisach, obok własnych środków. W końcu to najtańsze finansowanie inwestycji na rynku ;D
Jeżeli choć kilku studentów rozważy to o czym piszę – uznam, że warto było tę sprawę naświetlić.
W dyskusji padło zdanie o „koncie dodatkowym” w polisie. To stary chwyt marketingowy sprzedawców. Niestety – konto dodatkowe dla wpłat krótszych niż 5-7 lat jest od strony zysków absolutnie nieopłacalne. Korzyść z podatku, którego nie płacimy, a który dalej zarabia jest niestety niższa niż pobierana przez polisę opłata od zgromadzonego kapitału…