Dawno już nie oglądałem bardziej ‚przekonującego’ nagrania. Cytat: „Jeśli masz różne fundusze, część z nich zyskuje, część traci, Ty dywersyfikujesz swoje ryzyko, czyli tracisz mniej a jednocześnie korzystasz z plusów, które daje Ci rynek kapitałowy.

Co na temat dywersyfikacji mówi Axa na swoim kanale YouTube?

Polecam obejrzeć cały (40 sekundowy) film:

http://www.youtube.com/watch?v=O_8gHdVA9VA

I transkrypt:

  • Ddy dy dy wee wee  … co to właściwie jest dywersyfikacja ryzyka finansowego?
  • Dywersyfikacja to przysłowiowe nie wkładanie jajek do jednego koszyka.
  • Nie lepiej mieć tylko jeden fundusz, któremu ufa się najbardziej?
  • Nie. Dlatego, że jeśli posiadasz tylko fundusz akcji on pozwala Ci bardzo dużo zarobić ale również bardzo dużo stracić. Jeśli masz różne fundusze, część z nich zyskuje, część traci, Ty dywersyfikujesz swoje ryzyko, czyli tracisz mniej a jednocześnie korzystasz z plusów, które daje Ci rynek kapitałowy.

Wsłuchajmy się w treść nagrania

Dywersyfikacja to przysłowiowe nie wkładanie jajek do jednego koszyka

1. To hasło upodobały sobie fundusze inwestycyjne. Ale – czy ktoś z czytelników kupując w sklepie 6 jajek wkłada je do 6-ciu osobnych reklamówek? I macha nimi na lewo i prawo na zasadzie część się stłucze, część nie? Skąd to absurdalne porównanie?

Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka. Czy to na pewno rozsądne? Na jednym z moich wystąpień wraz z synem postanowiliśmy przetestować jak to jest nieść kilka koszyków i całkowicie się o nie nie troszczyć. Efekt ?udało się ocalić jedno jajko!  W kolejnym eksperymencie, mimo przeszkód w postaci zdradliwych gałęzi na drodze wystarczyło włożyć wszystkie jajka do jednego koszyka, dokładnie je owinąć, zbadać drogę, znać jakie mogą się pojawić przeszkody, i odpowiednio je unikając bez trudu dało się uratować wszystkie.

2. Warren Buffet mówi wprost: dywersyfikacja jest zabezpieczeniem przed ignorancją (np. sprzedawców) – oznacza przyznanie się do braku wiedzy i przyjęciu założenia „zainwestuję w wiele różnych inwestycji, być może na części z nich zarobię”.

3. Dywersyfikacja jest wygodna dla funduszy: inwestor nic nie musi o inwestowaniu wiedzieć (nawet się do tego zachęca: po co wiedza, najlepiej dywersyfikować). Jeżeli inwestor zastosuje się do złotej zasady ‚dywersyfikacji’ czyli zainwestuje na wiele lat tak jak zachęcają fundusze: trochę w fundusz akcji trochę w fundusz obligacji, trochę w mieszany, trochę w pieniężny to wtedy:

  • doradca, który zaproponował taką dywersyfikację nie ma się czego obawiać: inwestor na pewno dużo nie straci. Nawet jak giełdy stracą, to sam fakt posiadania tylko części portfela w akcjach straci niewiele. Czyli – inwestor nie będzie mógł mieć pretensji, że w roku np. 2008 stracił aż 20%. Dlaczego? Ponieważ doradca z rozbrajającą szczerością powie: ależ właśnie dzięki dywersyfikacji nie stracił Pan 40%, gdyby miał Pan tylko fundusze akcyjne! I co ma powiedzieć inwestor? Cóż – pozostaje cieszyć się, że ktoś stracił więcej od niego…
  • a co jeżeli na giełdach trwają wzrosty: cóż – inwestor zarabia mniej niż można. Ale i na to fundusze mają odpowiedź: przecież świadomie Pan ogranicza zyski aby dużo nie tracić…

A wystarczy tak niewiele – wystarczy monitorować inwestycję i choć trochę zrozumieć jak działają fundusze inwestycyjne. Ale … to już rujnuje sprzedaż funduszy – inwestorowi trzeba zbyt wiele tłumaczyć. Więc najprościej i najwygodniej zalecić dywersyfikację. I dodać zdanie o ‚jajkach w koszyku’. Nie wiem dlaczego, ale jest to odbierane jako bardzo przekonujące.

Jeśli posiadasz tylko fundusz akcji on pozwala Ci bardzo dużo zarobić ale również bardzo dużo stracić

Brzmi przekonująco? Nie dla mnie. To tak, jakby zalecić: jazda po autostradzie 140 km/h jest złym rozwiązaniem. Jeżeli jest ładna słoneczna pogoda to jest bezpieczenie, ale jadąc 140 km/h zimą gdy autostrada jest oblodzona może skończyć się to wypadkiem. Dlatego warto połowę drogi jechać autostradą (140 km/h) a połowę przez miasta (jadąc 50 kmh/) wtedy będzie bezpieczniej – tylko na tej połowie drogi może być niebezpiecznie zimą.

Prawda, że podobne zalecenie? W skrócie: Jazda po autostradzie 140 km/h jest niebezpieczna, gdyż czasem nic się nie stanie, ale też można wpaść zimą w poślizg.

Zaraz – z pewnością każdy czytelnik powie: przecież to bez sensu. Oczywistym jest, że gdy droga jest oblodzona nie jedziemy 140 km/h. Jasne – to jest bez sensu. Ale skąd wiemy, że jest to bez sensu? Ponieważ mamy odrobinę wiedzy i doświadczenia i wiemy czym grozi jazda po oblodzonej autostradzie 140 km/h. I co robimy wtedy? Jedziemy np. 30 km/h.

Czyli można jednak rozsądnie korzystać z autostrad i przemieszczać się szybko a jednocześnie z niewielkim ryzykiem?

To samo należy zrobić z funduszem akcji: po co godzić się na dużą stratę, skoro fundusz w każdym dniu można sprzedać i zamiast tracić przenieść pieniądze na fundusze bezpieczne? Wystarczy tu podstawowa wiedza i odrobina doświadczenia oraz monitorowanie wyników funduszy (np. poprzez Kroczący Stop Loss w Opiekunie Inwestora).

Jeśli masz różne fundusze, część z nich zyskuje, część traci

Trudno się z tym nie zgodzić 🙂 Tak samo jak latem czasem mamy słońce, czasem deszcz.  Tylko czy takie inwestowanie ma sens? Wynik takiego inwestowania może być gorszy od lokaty bankowej. Dlaczego? Fundusze akcji w długim terminie zarabiają przeciętnie 2-3% ponad inflację. Fundusze obligacji około 1% ponad inflację. Średnia nie wygląda tutaj najlepiej.

Słuchając wypowiedzi ze strony Axa można zadać pytanie: czy aby na pewno ktoś przygotowujący materiał choćby sprawdził ile zarabiają fundusze stosując zasadę: kup i trzymaj w długim okresie? Jeżeli nie – służę pomocą:

Ostatniego zdania z wideo nie rozumiem…

Ty dywersyfikujesz swoje ryzyko, czyli tracisz mniej a jednocześnie korzystasz z plusów, które daje Ci rynek kapitałowy.

Początek jest matematycznie poprawny: dywersyfikując ryzyko mniej tracisz. To prawda. Jeżeli giełda straci 50% a tylko połowę mam w funduszu akcji to faktycznie … tracę mniej. Jedynie jakieś 20%. Ale czy jest się z czego cieszyć? Straciłem 20% zamiast 50% uff.

W inwestowaniu nie widzę żadnego uzasadnienia aby godzić się na straty przekraczające kilkanaście procent. Aby to uzyskać wystarczy podstawowa wiedza! I odrobina czasu. No i najważniejsze: chęci oraz spojrzenia na inwestowanie od strony faktów a nie bajek sprzedażowych. W uśrednianie ceny zakupu też można uwierzyć, dopóki nie sprawdzi się jak łatwo można manipulować inwestorami:  http://opiekuninwestora.blox.pl/2011/09/A-Ty-czy-tez-usredniasz-cene-jednostki-funduszy.html

dywersyfikacja-3 Więcej na temat dywersyfikacji przeczytać można w moich artykułach:tutaj oraz tutaj. Czyli dywersyfikacja: jakby nie patrzeć … na pewno nie przynosi dużych zysków. Co najwyżej ogranicza straty.

Czy taka dywersyfikacja jest sama w sobie zła?

Nie. To sposób na pasywne inwestowanie, gdzie niejako świadomie godzimy się na to, że w najgorszym razie poniesiemy niewielką stratę (dywersyfikacja nie chroni przed stratą – jedynie minimalizuje jej skutki), a w najlepszym razie zarobimy niewiele. Jeżeli inwestor dokonał świadomego wyboru: nie znam się, nie chcę się znać, to na pewno skomplikowane – to dywersyfikacja może być dobrym rozwiązaniem. Można dopasować ją do ‚profilu ryzyka’ i świadomie przyjąć zasadę: poczekamy kilka lat, zobaczymy co z tego wyjdzie. Ale nie można tu liczyć na jakieś spektakularne zyski.

W prawdziwym inwestowaniu (w odróżnieniu od po prostu wpłacania w fundusz) dywersyfikację można stosować w określonych sytuacjach. W okresach kilkumiesięcznych przy niepewnej sytuacji na rynkach jest wręcz wskazana. Może mieć wtedy charakter przejściowy. Czasem dywersyfikację wymusza niejako planowany okres inwestycji – im krócej chcemy inwestować tym większe ryzyko przy aktywnym inwestowaniu i czasem warto to ryzyko świadomie przez dywersyfikację zmniejszyć. Czasem dywersyfikacja wynika z inwestowanej kwoty i poziomu akceptowanej zmienności portfela. Inwestując 1.000.000 zł można nie czuć się zbyt komfortowo wiedząc, że w aktywnych technikach inwestowania mogą zdarzyć się obsunięcia kapitału rzędu nawet nieco ponad 10%. A 100.000 to całkiem porządny samochód. W takim przypadku długoterminowa dywersyfikacja ma uzasadnienie (choć i tutaj tą drugą częścią polecam aktywnie zarządzać a nie biernie wpłacić pieniądze w fundusze akcji).

Czyli dywersyfikację można wplatać we własne strategie inwestowania. I nie jest to złe rozwiązanie. Jeżeli realizowane jest świadomie mając wiedzę o tym dlaczego akurat taką a nie inną technikę inwestowania w danym momencie wybieramy. Tylko tyle (i aż tyle).

Neguję po prostu sprowadzanie tematu dywersyfikacji to jednego zdania: dywersyfikuj, nic nie rób, po prostu kup kilka naszych funduszy. Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka.

Wiemy już, że dywersyfikując mniej tracimy 🙂 Ale cóż to są za plusy, które daje Ci rynek kapitałowy?

Tego już wideo nie wyjaśnia 😉 A może ktoś z czytelników wie co autor miał na myśli?

UDOSTĘPNIJ

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here